TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Korzenne
Producent
Pöschl Tabak GmbH & Co. KG
Smak
Anyż
Waga opakowania
5 g · plastikowe
Rozkład ocen12 recenzji
5★6
4★3
3★2
2★1
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Poschl Tabak GmbH & Co. KG

Ozona Anis

Smak waga 80% 4,04
Opakowanie waga 20% 4,42
Dodaj recenzję

Recenzje

12
Patryk M. TOP recenzent
4,6

OZONA ANIS

Oj, już od ponad pół roku nie mogłem się zebrać do napisania tej recenzji, nie dlatego, że tabaka jest jakaś skomplikowana, tylko dlatego, że jakoś mi umknęła, zniknęła w gąszczu innych wyrobów w szafce.

Dzisiaj nastała ta chwila, jakoś przykuła mój wzrok. Maleńka 5gramowa tabakierka o kolorystyce istnie zielonego lakieru samochodowego, wzorowana na Presidencie (czy na odwrót )po długiej przerwie wpadła ponownie w moje tabaczarskie łapska.
Zanim ją zażyłem, pomyślałem: „ Anyż? W sumie jest dzisiaj dość ciepło, na słodkie produkty nie mam ochoty, więc czemu nie?”.

Pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu ta tabaka była tak nieuchwytna, jakbyśmy próbowali złapać wiatr do ręki. Na szczęście dzisiaj zdarza się, że spotykamy ją w lepszych trafikach, lub zakupimy ją w Internecie. Mój egzemplarz został zakupiony przez WWW a mianowicie u Taganzy. Moja tabaka najpewniej pochodzi z Włoch.

Skąd to wiem? Na tabakierze widnieje napis ,,Questo prodotto del tabacco può nuocere alla tua salute e provoca dipendenza’’ co oznacza ,,Ten wyrób tytoniowy może szkodzić twojemu zdrowiu i powoduje uzależnień’’, przynajmniej tak twierdzi tłumacz Google.
Dobra nie będę więcej lał wody , przejdźmy do konkretów.

Tak jak mówiłem, tabakierka jest identyczna jak w Ozonie President z tą różnicą, że jest użyta inna kolorystyka a mianowicie metaliczna zieleń ( w tabakierce możemy się przejrzeć ), zawartość to 5g.
Konsystencja jest standardowa jak przystało na Pana Alojzego, jasny brąz, średnio mielona, wilgotna.

Zatem jak wspominałem, kiedy wyciągałem tabakierkę wyszedłem na balkon, zażywanie tabaki na świeżym powietrzu to czysta przyjemność. Sypiemy proszek do anatomicznej tabakierki i ... Snuff. W moich nozdrzach ze względu na pogodę otwierają się wrota raju. Przyjemny chłodek zaczyna stopniowo mrozić mi nos. Piękny zapach anyżu zaczyna mnie delikatnie relaksować a wszystko to jest podkreślone ( o dziwo jak na tego producenta ) przyjemnym mentolem, który w tym wypadku naprawdę dodaje tabace charakteru.

I tyle wystarczy do opisania tego aromatu, intensywny anyż zakropiony delikatną mentolową nutą, która absolutnie w tym wypadku nie głuszy absolutnie aromatu anyżu a wspaniale i subtelnie go podkreśla. W przeciwieństwie do Löwena, Ozonka ta nie posiada żadnego aromatu ukrytego, żadnej dodatkowej nuty słodkości.
Produkt na pewno musi się znaleźć u każdego kolekcjonera, chociażby ze względu na swoja unikalność. Bez wątpienia jest to jedna z lepszych tabak z serii Ozona. Jedynym wielki minusem tego produktu jest cena, bo dałem za nią około 10 zł plus przesyłka.

W sumie chociaż dzisiaj większość tabak w jakimś stopniu ma łatwiejszą dostępność to Ozona Anis pozostaje nadal niezbyt uchwytną dla polskich tabaczników.
Dla mnie obcowanie z tym produktem jest wielka przyjemnością, doskonale orzeźwia i relaksuje.

Jeśli ktoś nie cierpi anyżu nie ma po co tej tabaki kupować (chyba że kolekcjonersko ).

+ Orzeźwia+ Idealna na upały+ Rzadko spotykana+ Idealnie zbalansowana+ Tabakiera - Dostępność- Cena- Lakier z tabakierki łatwo się ściera
Ambroży 11 sierpnia 2013

Jedna uwaga - kadziłbyś gdybyś prawił komplementy pod adresem czytelnika. Poprawną formą byłoby np. "Dobra nie będę więcej lał wody, przejdźmy do konkretów".
Poza tym recenzja jest w porządku, cieszy mnie porównanie aromatu Ozony z Lowen Prisem albowiem dziwnym wydaje się by jeden producent wydawał dwie tabaki, które są (pozornie) identyczne.

Patryk M. 11 sierpnia 2013

Dzięki wielkie za poprawkę, już zmieniam:)Pozdrawiam.

2,4

Tabletki na gardło.

Pierwsze co mnie urzekło w tej tabace, to tabakierka, president w wersji kolorowej :)
Lecz niestety zawartość mnie rozczarowała... zapychająca nos tabaka anyżowa, w której świecie nie ma nic prócz anyżu i rozczarowania. Ból, który musiałem znosić, wynagradza tylko to, że mojemu przyjacielowi ona bardzo smakuje, ale ten przyjaciel lubi także Gawitha Colę, więc nie ma co się dziwić. Anis, który pokazał mi smak anyżu w tabakach zabił moją miłość do Lowen Prise'a przez co jestem zły, gdyby nie to, że kosztowała mnie tyle, że smakuje mojemu przyjacielowi i na koniec, że tabakierka jest po prostu przecudna pozbyłbym się jej bez skrupułów.
Może ja czegoś nie wyczuwam, lecz anis przypomina mi tylko te momenty kiedy zamiast wyjść gdzieś z przyjaciółmi leżałem w łóżku chory... dlatego ta tabaka nie znajdzie już na pewno miejsca w moim nosie.

+ Tabakierka.+ Smak anyżu ( w końcu takie jest założenie tej tabaki) - Smak anyżu (moje odczucia)
3,2

Anyżowy RedBull?

Trafiłem na nią przez przypadek i tak mi się spodobało opakowanie, że nabyłem bez zastanowienia. Bardzo droga jak na 5g zawartości. Pudełeczko jest jak dla mnie genialne, tzn jest to standard Poschla, identyczne opakowanie jak Presidenta, ale ten żarówiasty zielony rzuca na kolana i krzyczy z daleka. Co do funkcjonalności nie mam nic do zarzucenia, może troszkę za małe, no ale jak umieścić te chore 5g w większym pudle?
Co do samego koloru i zmielenia to standard Poschla. Nic mnie nie zaskoczyło. Za to zapach daje znać od samego otwarcia pudełeczka. Jest bardzo, bardzo intensywny, po nasypaniu na rękę w mig wypełnia praktycznie całe pomieszczenie. Trochę mnie to zraziło, mam odczucie wielkiej sztuczności.
Aromat hmmm... i tutaj mam wielki problem i to nie dlatego, że aromat jest jakoś bardzo skomplikowany. To tylko i wyłącznie anyż, intensywność zapachu jest tak wielka, że zabija wszystko. Próby znalezienia czegoś innego są od razu skazane na niepowodzenie. Pora na "niuch" i jest, jest coś innego, a jakże, standardowo u Poschla jest menthol, ale jest go tak mało, albo inaczej, w tej samej chwili gdy poczujesz menthol i płynące z niego orzeźwienie dostajesz kopa od anyżu! Strasznego kopa! Nie powiem, że to coś złego, przecież po to kupujesz i wąchasz "smakową" tabakę, żeby czuć ten smak a nie jakieś inne pierdoły. Ach... anyż, wszędzie anyż, anyż , anyż...
Byłem zaskoczony długotrwałością aromatu, jeszcze po dobrych 15 minutach w nosie unosił się słodziutki smaczek.
Pora przejść do podsumowania i mam mieszane, wręcz skrajne uczucia. Z jednej strony, otrzymałem to co chciałem - anyż w najczystszej słodkiej postaci niezmieszany niczym innym, co prawda menthol jest, ale jest idealnie zgrany i w tle, a z drugiej czemu on jest tak cholernie intensywny? Czy nie mógł być taki jak w Lowenie, delikatny, piękny, ujmujący. W tytule napisałem Anyżowy Red Bull i mam wrażenie, że to najtrafniejsze określenie. To po prostu anyżowy prostak, bez zbędnych ceregieli atakujący Twój nos. I niech to będzie podsumowanie. Dla fanów smaków godne sprawdzenia, dla tych szukających czegoś więcej - omijajcie. I jeszcze ta absurdalna cena...

+ Pudełko+ Anyż - "Tylko" anyż
Bartłomiej TOP recenzent
4,5

Ozona Anis

Wreszcie schwytałem nieuchwytnego, białego kruka tabaki - Ozonę Anis. Co najlepsze, po prostu wszedłem do trafiki i ją kupiłem. Pewnie jeszcze niedawno, coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W dobrych czasach przyszło mi tabaczyć. Jeśli chcę jakąś tabakę, to idę do trafiki i ją kupuję albo zamawiam przez internet.

Egzemplarz, który mi przypadł został sprowadzony z Włoch. Niestety Włosi nie docenili dzieła sztuki jakim jest tabakierka i w imię naszego zdrowia oszpecili ją ostrzeżeniami.
Oklejajcie sobie swoje Lamborghini i ferrari ostrzeżeniami, one też zagrażają zdrowiu i powodują uzależnienie ;)
Dokładniej o tabakierze można powiedzieć, że jest identyczna jak w Ozonie President. Z tą tylko różnicą, że anis został polakierowany na zielony metalik. Efekt jest jeszcze wspanialszy niż we wspomnianym prezydencie.

Przechodząc do zawartości, to nawet ślepiec zorientuje się, że mamy do czynienia z produktem Poschla. Jak nietrudno się domyśleć, barwa tabaki jest brunatna, zmielenie jest średnie, a wilgotność spora.

Smak tabaki to oczywiście tytułowy anyż. Zapach tej rośliny jest bardzo specyficzny, dlatego ciężko go opisać. Ci natomiast, którzy od lat znają aromat anyżu, nie potrzebują opisu. Jedyna znana mi tabaka porównawcza to Lowen Prise. Moim zdaniem Ozona, jest od tej tabaki znacznie ciekawsza i mniej nużąca.
Żadnym zaskoczeniem nie powinna być obecność mentolu. Akurat w tym przypadku, mentol świetnie skomponował się z anyżem. Oba składniki nie wchodzą sobie w paradę. Nie ma wątpliwości, że anyż gra tu pierwsze skrzypce, a mentol jest jego orzeźwiającym dopełnieniem.
Trzeba przyznać, że Anis jest warta swojej ceny, a smak całkowicie maskuje gorycz jaka powstała przy wydawaniu przeze mnie 16 złotych na zakup tej tabaki.

3,0

A nuż polubisz anyż?

Lubię anyż. Zawsze lubiłem - w młodości żarłem nałogowo anyżowe landrynki i dropsy, a za kapitalizmu Werther's Originals. Lubiłem też tę przyprawę, a nawet - co ponoć doprowadziło do mdłości samego Beara Gryllsa - potrafiłem spożywać anyżówkę. :) Dlatego też połakomiłem się na tę tabakę.

Sama tabakierka budzi moje mieszane uczucia - ten zielonkawo-metaliczny kolorek jakoś kojarzył mi się z odwłokami różnych zwykle niesympatycznych owadów, a napis o szkodliwości tabaki, po włosku zresztą, zajmujący połowę przodu (!) nie dodaje jej uroku. Zdecydowanie już wolę tę tabakierkę w srebrnej wersji Presidenta.

Lecz nic to. Wącham tabakierkę (mam taki nawyk) i czuję lubiany zapach. Sypię stosik - toż samo, tylko silniej. Zażywam.

No cóż, to było bardzo paskudne doświadczenie. Jakiś ostry, gryzący zapach, kojarzący się raczej z terpentyną, boleśnie walnął mnie w narządy smakowe. Potem dużo mentolu. Gdzie ten anyż?! No dobra, po paru solidnych chwilach się pojawił. A zaraz potem intensywnie pociekło mi z nosa. Shit. No ale może to tak tylko pierwszym razem?

Niestety, to samo miałem za każdym razem. :/

Zniechęcony, wrzuciłem ją do szuflady i odpuściłem sobie. Ale coś nie dawało mi spokoju. Po paru dniach wyjąłem tabakierkę i znów sobie nasypałem - ale tknięty przeczuciem zredukowałem porcję tak o połowę. (Dodam, że nigdy nie sypię wielkich kopców, zażywam tabakę w sensownych porcjach). I co? Tak! I teraz poczułem anyżkowego bluesa! "Terpentyna" zniknęła, a pojawił się ów oczekiwany aromat, mocno słodkawy i nawet nieprzesadnie chemiczny, potem duuuużo mentolu, a potem znów anyż, ale już w bardzo delikatny sposób. A z nosa nie pociekło w ogóle.

I tak Anis wróciła do łask i mam o niej całkiem dobre mniemanie. Mogę ją polecić fanom "anyżkowych klimatów" - ale z zastrzeżeniem, żeby uważnie ją dawkowali. Nie wiem czemu mój nos tak zaregował na standardową porcję. Jeśli więc na początku cię wykrzywi i odrzuci, nie skreślaj jej od razu - a tylko zażyj w dużo mniejszej dawce. I będzie dobrze.

PS. Konstystencja, zmielenie itd. jak w standardowych Poschlach, więc nie ma sensu się rozpisywać.

+ Anyżek+ to lubię! - Tabakierka budzi mieszane uczucia- W "standardowej" dawce wali terpentyną czy czymś...- Ciut za dużo mentolu jak dla mnie
Rocco S. TOP recenzent
4,5

Prezencja w dobrym smaku

Jakież było moje zdziwienie, gdy wchodząc do miejscowej trafiki, spostrzegłem rządek połyskujących zielenią małych tabakierek. Nie zastanawiając się dłużej i nie rozglądając wśród innych, nowych nabytków trafiki, poprosiłem Ozonę Anis, sztuk jedną (może to był błąd, może powinienem wziąć 2-3 egzemplarze). Następnie "dokoptowałem" GH Western Glory i Edel Frucht Pöschla, po czym wyszedłem z nieznikającym uśmiechem na twarzy, ściskając w dłoni małego "skarabeusza", bo z tym mi się kojarzy ta tabakiera (zresztą to nie tylko moje skojarzenia). Już na świeżym powietrzu zerwałem zabezpieczenie i otworzyłem zatyczkę. To co poczułem, na chwilę pogrążyło mnie w zadumie, zadając sobie pytanie, dlaczego jeszcze do tej pory nie zamówiłem tej tabaki. Już nie mogłem się doczekać, kiedy usiądę w fotelu i zażyję specyfik Pöschla...

Po godzinie trwałem już w fotelu, lustrując bardzo ładną, 5-gramową tabakierkę, którą nieraz widziałem w Internecie (dlaczego nie kupiłem 2-3 sztuk?). Nie czekając dłużej, otworzyłem maleńka zatyczkę i zakotwiczyłem ją, jeszcze raz uraczyłem się aromatem na odległość. Pięknie, nie czułem takiego anyżu w innych tabakach o tym aromacie. Wysypałem dwa kopczyki na dłoń i bez zbędnych ceregieli zażyłem. Tego się spodziewałem... mentol na przywitanie, a jakżeby inaczej. Po chwili jednak mentolowy obłoczek zanika, rozpływa się, ukazując nam anyż w całej swej okazałości. Anyż zgoła inny niż ten w Löwenie, inny niż w Edel Prisie i WoSach. Tutaj mamy do czynienia z jego słodką jak wata cukrowa odsłoną, przepyszną, ale nie mdlącą zarazem, bardzo delikatną. Uchodzący mentol przez dłuższy czas utrzymuje aromat anyżu w nozdrzach niczym hel w balonie. Zabawa trwa zatem dość długo - to wielki plus. Mimo wspomnianej słodyczy, Ozona Anis nie nudzi, aczkolwiek warto ją sobie dawkować raz na jakiś czas, zważywszy chociażby na trudną dostępność (dlaczego nie kupiłem 2-3 sztuk?). Słówko o tytoniu... Cóż, nie jest to może jakość wielkich tuzów tabaczanego światka, ale z drugiej strony też nie bije po nozdrzach miernotą jakości. Zresztą tutaj anyż gra pierwszoplanową rolę, to jego odwzorowanie skupia na sobie naszą uwagę... i tak jest dobrze.

Mamy w tym przypadku do czynienia ze średnim zmieleniem i wilgotnością, dość typowymi dla większości Pöschli. Czasem ma tendencję do zbijania się w małe grudki. Ale mi to akurat nie przeszkadza.

Ozona Anis to tabaczany "must have", a prześliczna tabakierka o oryginalnym kolorze jeszcze bardziej zwiększa jej wartość. Pudełeczko dumnie prezentuje się w kolekcji, a sam specyfik w sposób prosty acz wysublimowany pieści nasze nozdrza. Czego chcieć więcej?

+ Anyż w pięknej odsłonie+ Słodycz+ Tabakierka+ Trwałość aromatu - Dostępność (choć ja zakupiłem ją w trafice!)
4,0

Świetny Anyż

Ozona Anis to tabaka, którą miałem okazję zażywać od kolegi posiadającego ją w wersji z napisami Włoskimi. Zacznę od opakowania będącego na pewno cennym przedmiotem w kolekcji każdego wielbiciela snuffu. Głównie z powodu małej dostępności, a także pięknej tabakiery przypominającej Ozonę President tylko, że w kolorze zielonym. Jedyną wadą tabakiery jest chyba jej mała odporność na zadrapania itd. Bowiem już po kilku dniach użytkowania owej tabaki mogłem obcować z całkowicie porysowanym przedmiotem. Tego problemu jak sądzę nie mają ludzie nie trzymający tabaki w kieszeniach spodni gdzie to jest duża szansa na zniszczenia przez potarcia.
Przechodząc do samego aromatu i konsystencji tabaki, po raz kolejny mamy kilka zalet ale i wadę. Przed zażyciem tejże Ozony oczywiście miałem styczność z kilkoma opisami i recenzjami przedstawiającymi Anis jako tabakę o aromacie anyżowym bardzo podobnym do Lowen Praise. I tu jest dużo racji bo mimo, że dawno miałem okazję tabaczyć Lowena to od razu na myśl przyszedł mi właśnie ten wyrób. Dalej pisząc o aromacie nie można na pewno zapomnieć o rzeczy dla mnie najlepszej czyli sam smak trudno dostępnego snuffu zostaje w nosie bardzo długo i jeszcze przez następne kilkanaście minut możemy rozkoszować się dobrej jakości anyżem. Co do konsystencji to dla mnie jest bardzo podobna do wszelkich innych popularnych poeschlowych wyrobów i akurat na mój nos jest to wada bo gustuje bardziej w tłustych zmieleniach jak to jest w schmalzlerach albo bardzo sypkich jak np. w większości WOS - ów.
Podsumowując, polecam serdecznie Ozonę Anis dla smakoszy anyżu oraz fanów Lowe Praise chcących posmakować czegoś trochę lepszej jakości i gotowych wydać dość dużo pieniędzy jak na tak małe pudełeczko

+ Aromat anyżu+ Bardzo długo trzyma się w nosie+ Tabakiera - Słaba dostępność- Dość duża cena jak na taką ilość tabaki
Piotr TOP recenzent
4,0

Zielony biały kruk

Ozona Anis, to produkt limitowany regionalnie, dostępny tylko w dwóch krajach: Włoszech i Szwajcarii. Tabaka ta często bywa porównywana z Löwen Prisem – chyba niesłusznie. Te dwa snuffy są czymś zupełnie różnym. Pomimo że łączy je jednakowa tytoniowa baza i obecność anyżu, to w odróżnieniu od aptecznego, surowego charakteru Löwena, Anis ma cukierkowy posmak. Jest łagodniejsza, wyraźnie słodsza, bogatsza w anyż, za to słabiej nasycona miętą, bez rozpraszającego smak dodatku eukaliptusa. Tytoń, to standard niemieckiego producenta: brązowy, wilgotny i średnio zmielony. To tabaka bardzo delikatna i zmysłowa, zaryzykuję nawet określenie – wykwintna. Może nieco przesłodzona, przez co odrobinę mdła, ale ogólnie smaczna. Aromat utrzymuje się długo i jest intensywny. 5 gramową tabakierkę oceniam średnio – widywałem już ciekawsze Pöschle (np. podobna Ozona President). Industrialna, metaliczna zieleń wygląda nieco nieszczerze, sztucznie. Lecz to drobny mankament, wszak tabaka ta, tak czy inaczej, stanowi obiekt westchnień tabaczanych kolekcjonerów. To prawdziwa perełka dla koneserów, biały kruk. Odkładam ją na dno szuflady, będzie na specjalne okazje.

+ dobry smak,+ ostrożne dawkowanie mentolu, - największym minusem jest jej niedostępność,
Maciej TOP recenzent
5,0

Ozona Anis

Są takie chwile w życiu każdego mężczyzny, kiedy nie zważając na konsekwencje, okoliczności i wszelkie normy prawne czy etyczne, pod wpływem chwili, lub za sprawą diabelskiego podszeptu robi coś, czego żałuje przez całe życie. Najczęściej jednak do tego typu czynów popycha go kobieta.
Czasem jest to mroczna i tajemnicza femme fatale, krusząca męskie serca pod obcasem wytwornego bucika, kiedy indziej dzika, egzotyczna, czarnoskóra piękność, pozostawiająca krwawe ślady na plecach, naderwane ucho i połamane łoże. I choć mówi się, że mężczyźni kochają zołzy, to nic nas tak nie poraża jak kobieca niewinność – lgniemy do niej jak ćmy do świecy, bardzo często z podobnym skutkiem. I nie ważne jest, czy jest to niewinność prawdziwa, czy udawana.

Jak można się domyślić, po raz kolejny złapałem się na haczyk subtelnej, kobiecej niewinności, tym bardziej, iż jest to kobieta o urodzie wielce zbliżonej do mojej obecnej, elektryzująco pięknej pani – Ice Liquorice. Muszę przyznać, iż ta dziewczyna wywróciła mój anyżowy świat do góry nogami, urzekła mnie swoją delikatnością, dziewczęcą słodyczą, rozbrajającą szczerością, tak charakterystyczną dla młodego wieku, a także pewną dozą naiwności, będącą cechą ludzi, którzy jeszcze nie zderzyli się z brutalną rzeczywistością świata, w jakim przyszło im żyć. Można by rzec, iż jej niewinny charakter przyciąga mężczyzn, gdyż rozbudza wspomnienia o beztroskich, chłopięcych latach, o letnich zabawach z dawnymi kolegami, o czasach pełnych radości, pozbawionych zmartwień, trudów dnia codziennego, o dziecięcej arkadii, do której każdy chciałby czasem wrócić. Ach, jakże pięknie przebywać w jej towarzystwie, znów móc czuć tę beztroskę, tę niczym nie skrępowaną radość.
Nic jednak nie trwa wiecznie – świadomość tego faktu jest przerażająca, wręcz paraliżuje. Prędzej, czy później ta reminiscencja dawnych dni musi się zakończyć, znów trzeba będzie się zanurzyć w ten szary, niebezpieczny i nieprzyjazny świat, walczyć z nim o swoje. Kiedyś przyjdzie rozstać się z tą piękną dziewczyną, która daje mężczyźnie wytchnienie, wrócić z podkulonym ogonem do swej pani. Lecz na razie niech arkadia trwa, a z konsekwencjami zmierzę się później...

Ozona Anis to tabaka, która mnie urzekła. Pomijam już tutaj aspekt kolekcjonerski, gdyż można ją dostać tylko w kilku krajach Europy, tak więc już sam fakt jej posiadania potrafi rozradować serce tabaczarza-kolekcjonera.

W tej tabace można się zakochać już na etapie tabakierki, gdyż ta jest po prostu śliczna. Mała, zgrabna, pokryta zielono-srebrną farbą, upodobniającą ją do pancerza Kruszczycy złotawki – z pewnością będzie ozdobą niejednej kolekcji.
Zmielenie i wilgotność są uniwersalne, dzięki czemu praktycznie każdy będzie mógł bez przeszkód delektować się aromatem tej tabaki.

A jest on wielce przyjemny – mamy tutaj do czynienia z słodkim anyżem, leciuteńko muśniętym mentolem, którego obecności nie za każdym razem idzie się dopatrzeć. Być może w tle grają jakieś ziółka, lecz osobiście ich nie znajduję. Ogółem aromat jest długotrwały, wyrazisty (lecz stosunkowo delikatny), przywołuje wiele wspaniałych wspomnień, określiłbym go jako radosny i beztroski, choć nieco wyidealizowany, czasem wręcz, poprzez kontrast, nie pasujący do rzeczywistości. Mam wrażenie, że nawet przeciwnicy anyżu potrafiliby go docenić.
Ten wyrób dał mi tyle uciechy, iż o wadach pisać po prostu nie licuje. Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli możliwość zakupu tej tabaki – nie wahajcie się ani chwili, jest warta każdych pieniędzy.

PS Dziękuję Jelonowi93 za ściągniecie dla mnie tej i kilku innych tabak - Twoje zdrowie!

+ radosny, beztroski aromat anyżu+ znikoma ilość mentolu jak na wyrób Poschla+ długotrwały aromat+ śliczna tabakiera+ wspaniały okaz kolekcjonerski - jak już mówiłem, pisać o nich nie licuje.
Jan S. 18 września 2011

Świetna recenzja, idealny oddaje ducha tej tabaki! Gratuluję.

Jan S. TOP recenzent
4,2

Lowen w presidentowej tabakierce? Bzdura.

Ozona Anis... jedno z licznych tabaczanych trofeów. Artefakt ,który chce zdobyć każdy szanujący się kolekcjoner tabakierek. Rzesze tabaczników ,którzy jeszcze nie zdobyli tej połyskliwej tabakierki, z wytęsknieniem oczekują aż znajdzie się jakiś dobry człowiek ,który znajdzie się we Francji, Szwajcarii lub we Wloszech, by sprowadzić dla innych to cacuszko.

Tabakierka występuje w dwóch wersjach: 5 gramowej i 7 gramowej. Są też przynajmniej dwie wersje językowe napisów na tej tabakierce: francuski i włoski, myślę, że wersje z niemieckimi napisami też występują.

Ja posiadam wersję 5 gramową, z napisami po włosku na przedzie. Tabakierka to siostra Ozony President, też ma na awersie lustereczko z tym ,że w kolorze zieleni. Ktoś, kiedyś, gdzieś napisał ,że przypomina mu ona skarabeusza, podpisuje się pod tym, moje pierwsze skojarzenie było bardziej krajowe- żuk, czy chrząszcz (te gatunki z połyskliwymi pancerzykami).

Tabakierka była mocniej ściśnięta ,niż tabakierki tego rodzaju ,które dotąd miałem (lubię zdjąć wieczko w nowo zakupionej tabakierce).

Proszek jest odrobinę ciemniejszy od Lowena, zmielenie i wilgotność takie same, czyli średnie.

Nadeszła wiekopomna chwila, gdy zażyć mam jedną z legend, dostępną dotąd wytrwałym zbieraczom tabakierek i podróżnikom. Lowen-Prise wsypany do innego pudełka? Sugeruję kilkudniową przerwę od tabaki osobom ,które tak twierdzą, pomoże to odróżniać aromaty. W Ozonie Anis chłodzi nas delikatny mentholek, podczas gdy w Lowenie w nozdrza uderza fala mentholu. Anyż w Ozonie jest bardzo podobny do Swedish Matchowego Westfalena, różniący się od tego z Lowena, jest słodszy. W Lowen-Prise mimo chęci praktycznie nigdy nie udało mi się wyłapać aromatu tytoniu, a w tabace ,która jest tematem tego opisu owszem. Tytoń może nie jest jakiejś świetnej jakości, ale nie jest zły. Część ludzi pisała ,że wychwyciła w Anis miód i przyprawy korzenne, ja tego nie wyczuwam. Moją uwagę przykuł inny zapach, takie Andechsowe ziółka, czuje je co kilka zażyć, nie są może identyczne jak w Andechsie, ale mnie najbardziej go przypominają.
Aromat w OA utrzymuje się długo, nawet godzinę po zażyciu czuję osłabiony już nieco zapach anyżu i tytoń. Nie spodziewałem się też takiej mocy po tej tabace, a jednak jest stosunkowo mocna.

Podsumowując Ozona Anis to świetna tabaka, mocna, anyżowy aromat utrzymuje się długo, nie przesadzono z mentholem, do tego ta lusterkowa tabakierka.
Polecam każdemu kto jest w stanie ją zdobyć, a zwłaszcza miłośnikom anyżu z produktów Swedish Match. Aromat jest nieco jednowarstwowy, nie ma tu ukrytych smaczków, ale ta tabaka to solidna robota.

Dziękuję bardzo Jelon93, bo to dzięki niemu mogę opisać OA.

+ Słodki anyż+ Menthol w dobrej proporcji z anyżem+ TABAKIERKA (bardzo mi się podoba) - Słaba dostępność- Tylko 5 gram

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.