TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Mentolówki
Producent
Pöschl Tabak GmbH & Co. KG
Smak
Mentol
Waga opakowania
7 g · plastikowe
Rozkład ocen12 recenzji
5★4
4★2
3★6
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Poschl Tabak GmbH & Co. KG

Mac Craig Royal

Smak waga 80% 3,71
Opakowanie waga 20% 4,63
Dodaj recenzję

Recenzje

12
3,1

Mac Craig Royal

Od czasu do czasu przechadzam się do lokalnej, bydgoskiej trafiki w centrum celem zobaczenia czy na stanie pojawiło się coś ciekawego, czego nie dane mi było próbować. Jakiś czas temu moją uwagę przykuł Mac Craig Royal Snuff, o którym wiedziałem tylko tyle, że jest mentolowa.

Cena, okolice siedmiu złotych za opakowanie siedmiogramowe, co daje złotówkę za gram. Tabakierka prosta, miodowy kolor z niebieską koroną i napisami, kształt identyczny jak ten znany nam z Ozony President.

Zmielenie i wilgotność - bliźniacze z rodziną Ozon i Gawithem. Średnio zmielona, średnio wilgotna, optymalna, jednym słowem. Bardzo mnie to cieszy, bo takie tabaki sprawiają mi największą przyjemność z zażywania - nie atakują gardła ani nie trzeba brać haustu powietrza, by drobiny tytoniu uniosły się ku naszym zatokom.

Tabaki monotematyczne, a taką niewątpliwie jest Royal, gdzie poza sutą porcją mentolu możemy wyczuć jedynie lekko ziemisty posmak tytoniu, osobiście mnie nudzą. Ale jeśli ktoś nie trawi anyżu z bliźniaczej Ozony President, która to jest Royalem z anyżem (bądź Royal jest Presidentem bez anyżu), to polecam Royala z czystym sercem. Jeśli ktoś jest fanem Gletschera - tym bardziej. Można ją porównać do łagodniejszej jego wersji.

Zapewni nam przyjemne orzeźwienie podczas upałów, jeśli nie przesadzimy z ilością - wszak już dwie sowite porcje mogą nas zmusić do kupienia kropli do nosa w trybie awaryjnym.

Albo może to mój nos nie trawi mentolu?

+ orzeźwia+ optymalna konstystencja - monotematyczność- mocno podrażnia śluzówkę
Jan S. TOP recenzent
4,5

Pomarańczowy jak... miód?! Do trafiki muszę biec, muszę ją mieć!

Mac Craig Royal nigdy nie załapywał się na moją listę zakupów, myślałem sobie, że taka poeschlowska mentolówka mnie niczym nie zaskoczy. Ha, zaskoczyła, może nie skomplikowaniem aromatycznym, czy szczególną złożonością, ale jednak proporcje aromatyczne były takim małym zaskoczeniem. Po pierwsze dlatego, że przy zażyciu nie uderza w nas fala niemieckiego mentolu, jest to raczej lekka, przyjemna falka, po drugie dlatego, że wyczuwam w tej tabace miód (a raczej to co jest nazywane w tabace miodem, vide WoS Honey Menthol).

Trzecim zaskoczeniem była konsystencja, może jeszcze nie angielska, ale z pewnością do niej zbliżona,średnie zmielenie, a raczej jego dolne granice i dość duża wilgotność, co upodabnia tę tabakę do takich produktów WoSa jak Honey Menthol, Cherry Menthol, Extra Menthol czu Super Menthol. Właśnie ze względu na to zmielenie, lubię zażywać Mac Craiga szczyptą- może właśnie tu tkwi tajemnica wyczuwania przeze mnie miodu? Przynajmniej tak wynikałoby z obserwacji, które zanotował Pablo. To taka fajna aksamitna konsystencja. Jeśli chodzi o zapach przed zażyciem, to mogę określić go jako tytoniowo-eukaliptusowo-mentolowy. A po posmakowaniu eukaliptusa nie zanotowałem. Proszek nie ma tendencji do zbijania się w grudki. Kolor tabaki to brąz.

Aromat miodowy jest dla mnie bardzo dobrze wyczuwalny, nawet lepiej niż w wosowskim HM, słodki zapaszek, wzbogacony czymś jeszcze słodszym (trochę jak jakiś owoc?!). Bardzo przyjemny zapach, a co najważniejsze nie jest przykryty mentholem, czego się tak obawiałem. Do czego to doszło! W "chemicznym Poshlu" aromat jest ciekawszy i subiektywnie lepszy niż w produkcie "starożytnego" niemal Wosa. Menthol jest delikatny, kojarzy mi się z tym z Ozony Menthol, jednak nie jest taki bezpłciowy, to coś pomiędzy Ozoną Menthol a Ozoną President. Tytoniu nie czuć, co jest już swego rodzaju standardem w większości Poshli, wspomnianych w poprzednich recenzjach przypraw czy eukaliptusa się nie doczekałem. Tabaka odrobinę odświeża, odrobinę odświeża, jednak nie jest w tej dziedzinie princepsem. Co najważniejsze, nie nudzi się, świetny materiał na tabakę codzienną (przynajmniej dla mnie). Czyli całość jak najbardziej na plus! Może nie jestem do końca tą tabaką zachwycony, ale pewnie kupię jeszcze jedno pudełeczko, być może moja ocena będzie nieco kontrowersyjna, ale wszak to jest piękne w tabaczeniu, że każdy odbiera dany aromat inaczej!

Powyższym optymistycznym akcentem mógłbym zakończyć swój opis, jednak opiszę jeszcze pro forma tabakierkę. Z początku nie wydawała mi się urodziwa, ot takie zwykłe siedmio-gramowe pudełeczko Poeschla, do tego w jasnym żółtym, czy może raczej pomarańczowym kolorku. Jednak później nawet mi się spodobało, nie powiem. No i w gruncie rzeczy lubię te malutkie 4-7 gramowe pudełeczka :). Jak już wspomniałem tabakiera jest pomarańczowa, jednak Pan Alojzy pokusił się o dodanie do niej granatowych akcentów, tj. dzyndzla-zamykajki oraz napisu Mac Craig ROYAL, zaopatrzonego w koronę i napis w zwoju oznajmiający "Snuff". Okey, no problem. Snuff! Z tyłu standardowa naklejka z niemieckim ostrzeżeniem i danymi firmy z Geisenhausen. A co może nie najważniejsze, ale dla mnie osobiście ważne, tabakiera jest otwieralna.

+ Miód (czy jak to żartobliwie pisze Antagonista- "mjut" :))+ Stonowany, smaczny menthol+ "Aksamitna" konsystencja+ Po pewnym czasie nawet tabakiera mi się spodobała!
Rocco S. TOP recenzent
3,3

Za górami, za lasami... był sobie miód

Dość szybko zabrałem się za pisanie tej recenzji, jeśli weźmiemy pod uwagę czas obcowania z tabaką. Mac Craig Royal należy bowiem do tych (niby) nieskomplikowanych produktów, które się zażywa, odkłada na półkę, by powrócić do nich za jakiś czas, kiedyś, bez większych sentymentów. Ale czy Royal to naprawdę nieskomplikowana tabaka? Fakty wskazują, że jednak nie. Szukając w Internecie opinii o tym specyfiku, natrafiłem na całe mnóstwo recenzji, a każda wymieniająca co rusz to inne aromaty mające rzekomo raczyć tabaczarzy. Wymieniano m.in.: eukaliptus, miód, orzechy arachidowe, anyż, wanilię... Toż to istna bomba aromatyczna, nic tylko zażywać, hołubić, wychwalać pod niebiosa! A tak poważnie, to już dawno nie spotkałem się z tyloma rozbieżnymi opiniami na temat jednej tabaki. Czy faktycznie produkt Pöschla tak skrzętnie maskuje swój aromat? Okazuje się, że tak jest w istocie...

7-gramowa tabakierka jest najmocniejszą stroną tego produktu. Całość wykonana z plastiku o żółtopomarańczowej, przyjemnej dla oka barwie. W samym centrum umieszczono nazwę tabaki, a nad nią symbol królewskiej korony - wszystko w niebieskim kolorze (podobnie jak zatyczka), świetnie współgrającym z kolorem samego pudełeczka. Cóż mogę powiedzieć, za tabakierki Royala, Ozony Anis i Ozony President firmie Pöschl należą się brawa.

Konsystencja nie zaskakuje niczym nadzwyczajnym. Średnie zmielenie, ciemnobrązowa barwa i średnia wilgotność nie pozostawiają złudzeń, z jakiego producenta tabaką mamy do czynienia.

Przejdźmy do meritum, aromatu tegoż specyfiku. Powiem Wam, że pierwsze zażycie nie wywarło na mnie absolutnie żadnego wrażenia, ot zwykła mentolówka, a do tego całkiem podobna do Ozony President. Jednak z czasem zacząłem dostrzegać pewne różnice. W Royalu mentol wydaję się być bardziej łagodny, stonowany, ale mimo to dostarcza całkiem przyjemnego zastrzyku orzeźwienia. Różnice można również wyczuć w nucie dodatkowej, że tak się wyrażę. Z pewnością nie jest to eukaliptus, tak wyraźnie wyczuwalny w Presidencie. Jest to jakaś nutka przypraw w lekko słodkawej mgiełce. Na chwilę obecną nie potrafię tego rozgryźć i w sumie nie wiem, czy będę tego dociekał. A teraz najciekawsza według mnie kwestia. Wiele osób pisze o aromacie miodu jako głównym aromacie tego produktu. Zażywałem kilka razy dziennie, wczuwałem się w aromat, koncentrowałem się... wszystko na darmo. Ktoś kiedyś napisał, że to barwa tabakierki może być pewną formą autosugestii, że tabaczarze czytając recenzje z miodem w roli głównej, sami w końcu zaczynają w to wierzyć i czuć go podświadomie. W sumie zaczynałem obstawać przy tej teorii, bo za Chiny Ludowe nie mogłem wyłuskać tego aromatu własnym nosem. Otworzyłem nawet tabakierkę, co by może tam znaleźć choćby mały plasterek, plastereczek miodu... nic z tego. I tak sobie dumałem, patrząc na obdarty z szat specyfik. W pewnym momencie przyłożyłem palec wskazujący do tabaki i lekko go zanurzyłem, chcąc sprawdzić wilgotność. Po chwili wyciągnąłem i pocierałem nim o kciuk, po czym przybliżyłem palce do nosa... i Bóg mi świadkiem - wyczułem miód, przytłumiony, ale jednak miód. Powtórzyłem "zabieg" kilkakrotnie, z tym samym efektem. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim! Później zażyłem dwie solidne szczypty, żadnego miodu nie wyczuwając. Ciekawa sprawa, mam tylko nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiał doszukiwać się aromatu w tabace taką metodą. W taki oto sposób obaliłem mit dotyczący istnienia/braku nuty miodowej w tabace Mac Craig Royal Pöschla. Tak sobie czasem myślę, że całkiem przyjemną tabaczką byłby Royal, gdyby zawarto w niej wyraźnie wyczuwalny aromat miodu. I jak pięknie barwa tabakierki odzwierciedlałaby zawartość. No ale cóż, stało się inaczej.

Reasumując, produkt ten miał być tabaką banalną, a sprawił mi niemały problem z odnalezieniem wspominanej przez wielu nuty przewodniej. Mimo swego odkrycia uważam ją za produkt przeciętny, podobnie jak Ozonę President (choć tę drugą oceniam ciut wyżej). W sumie to śmiało mógłbym powiedzieć, że Royal aromatu miodowego nie posiada, bo zażywając tę tabakę "po bożemu", wymienionej nuty nie uświadczycie. A przecież w tabaczeniu nie chodzi o to, żeby wykonywać tego typu "kombinacje alpejskie", żeby wyczuć dany aromat. Opisywany produkt to według mnie solidna mentolówka... i nic ponadto. A wracając do wspomnianej autosugestii odnośnie wyczuwania aromatu, to podejrzewam, że wielu właśnie tym się kieruje. Czytając recenzje mówiące o wyraźnej nucie miodu, zastanawiam się często, czy mowa jest o tej samej tabace. Takie są moje odczucia. Natomiast najwyższe noty należą się za tabakierkę. Małe, żółtopomarańczowe cacko dumnie prezentuje się na półce, barwą kojarzy się ze słodkim przysmakiem z pasieki, którego na próżno szukać po tradycyjnym zażyciu... wielka szkoda.

+ Przyjemny mentol+ Ładna tabakierka o niespotykanym kolorycie+ Konsystencja - Miód, który chciałbym poczuć po zażyciu- Dość przeciętna- Na upartego: dostępność i cena
Piotr TOP recenzent
2,6

Vice-Prezydent?

– Proszę powstrzymać się od tabaki przez około dwa miesiące. – zalecenie pooperacyjne zabrzmiało w zaciszu gabinetu lekarskiego jak wyrok i beznamiętnie zawisło pod jarzeniową lampą.
– Ale pani doktor, ja wcale dużo nie biorę, tak tylko… okazyjnie. – próbowałem coś wytargować.
– Bez dyskusji! Chce pan widzieć? – Pani doktor spojrzała na mnie zza grubych, rogowych szkieł, tak jak matka patrzy na wyjątkowo upierdliwe dziecko i uśmiechnęła się na do widzenia, podając plik recept.
– …dzenia. – szybko wyszedłem z gabinetu, mrucząc pod nosem wianuszek życzeń, za które staje się przed sądem grodzkim.
No cóż, jest jak jest, pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Odwołałem zamówione na aukcji tabaki, oddałem zalegające w szafce zapasy, postanowiłem nie wchodzić jakiś czas na forum. Kompletna masakra; abstynencja, odwyk, celibat, detoks!
+++
W postanowieniu wytrzymałem 3 tygodnie… i w tajemnicy przed małżonką zakupiłem niewielkie pudełeczko. Mam jak widać bardzo słabą silną wolę. Produktem, który nakłonił mnie do złamania kategorycznych zaleceń mojej okulistki jest Mac Craig Royal firmy Pöschl. Tabaka okazała się bliźniaczo podobna do Ozony President. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, iż jest to ten sam proszek. Miałem okazję próbować obu produktów i muszę przyznać, że nie udało mi się wyczuć różnicy. Mocny mentol charakterystyczny dla niemieckiego producenta, standardowe zmielenie i wilgotność, oraz znajomy gatunek tytoniu. Jaki jest sens produkowania tej samej tabaki w różnych pudełkach? Może to jednak nie jest identyczny snuff? Po co ta cała szopka? Otóż, zróżnicowanie opakowań jest szansą na dotarcie do innego kręgu odbiorców, na poszerzenie targetu. Nie podoba Ci się stalowy, modernistyczny sznyt Ozony President? Świetnie! Konserwatywny w wyrazie Mac Craig Royal jest właśnie dla Ciebie. To nie jedyny taki wybieg panów z Pöschla, wszak na forach internetowych wciąż żywa jest dyskusja, czy FC Bayern Snuff, to Gawith Apricot w innej tabakierze. Generalnie, nie lubię być manipulowany przez różnej maści spin doktorów i speców od marketingu. Wierzę uparcie w swój, chyba nie najgorszy, dobry smak i jako takie poczucie estetyki. Mam zatem nieodpartą chęć pokazać kombinatorom z Geisenhausen gest Kozakiewicza, opcjonalnie środkowy palec. Nie będziecie mi, panowie, wciskać identycznych tabak w różnych pudełeczkach! Ozonę President oceniłem na dwóję i nie widzę powodu, aby Mac Craigowi wystawiać inną notę. Po szczegóły odsyłam do recenzji Prezydenta.
Ps. Gdyby się jednak okazało, że długa przerwa rzuciła mi się na nos i koledzy mieliby rację, iż nie są to te same tabaki (pewne wątpliwości mam, choć żadnego, podkreślam, żadnego „dodatku przypraw” nie wyczułem), to jestem skłonny zweryfikować notę i zmienić recenzję.. Jestem przekonany do swojej racji tak na 90%, ale cholera wie… Alfą i omegą nie jestem, a pomylić się może każdy. Sprawę pozostawiam otwartą, do rozstrzygnięcia we własnym zakresie. I to jest chociażby powód, dla którego warto sięgnąć po Mac Craiga, choć do najwybitniejszych ta tabaka nie należy.

+ ładna tabakiera, o miłej kolorystyce, - mało oryginalna,
Bartłomiej TOP recenzent
3,4

Royal

Wybierając się do trafiki obiecywałem sobie, że nie kupię kolejnej mentolówki, a tym bardziej którejś z robionych na jedno kopyto Poschlowskich mentolówek...

Ta recenzja świadczy o tym, że jednak zmiękłem. Kupiłem tabakę Mac Craig Royal. Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem. Smak nie mógł mnie zaskoczyć, a cena mogła i zaskoczyła. 12 złotówek to trochę za dużo, ale w końcu trzeba spróbować wszystkiego.

Co dostajemy za tą wygórowaną cenę? Przede wszystkim bardzo zgrabną tabakierkę o identycznym fasonie jak ta w Presidencie. Pudełeczko jest koloru żółtego. Widnieje na nim tylko nazwa tabaki. Więcej nie potrzeba. Tabakiera jest jedną z najładniejszych jakie widziałem. Mieści ona 7 gramów tabaki. Nie za wiele, ale ta ilość jest i tak wystarczająca aby ewentualnie znudzić się tą tabaką.

Zawartość tabakiery to typowo poschlowska szkoła robienia tabaki. Mamy tu do czynienia ze średnim zmieleniem, ciemnobrązową barwą i dosyć wysoką wilgotnością. Czyli zero zaskoczenia. Może sam smak mnie zaskoczy? Niestety. Smak ogranicza się niemal wyłącznie do wałkowanego od lat, niemieckiego/Poschlowskiego mentolu. Lecz zaraz, jest tu też coś jeszcze. Da się wyczuć posmak wrzuconych dla urozmaicenia przypraw. Dają one trochę indywidualności temu produktowi.
Kupując tabakę z mentolem w roli głównej, chciałoby się otrzymać dobre przeczyszczenie. Mac Craig niestety nie jest w tym zbyt dobra. Przy małych dawkach uzyskamy co najwyżej zalepiony nos. Przeczyszczenie przychodzi dopiero przy dużych dawkach.

Mimo swoich licznych wad (które wcale nie muszą istnieć jeśli lubimy tego typu produkty, lub jesteśmy początkujący w mentolówkach), zażywanie tego produktu daję satysfakcję. Choć za tą cenę oczekiwałoby się czegoś więcej niż przeciętniactwa.

Katarzyna
4,2

Mac Craig Royal to przyjemna tabaczka, ale nic specjalnego. Oferuje nam ona spory bukiet aromatów, korzeni, przypraw, ale bez mentolu. Jednak jak na takie nothing special cena jest za wysoka, biorąc pod uwagę jej gabaryt i pojemność.

Tabakiera 7g, wizualnie śliczna. Żółto-niebieska z królewskimi inicjałami. Praktyczna, acz mogłoby być jej więcej. Chociaż wtedy straciłaby swoje walory.

Jak na takiego malucha, cena jest wygórowana. Kupiłam ją za 10zł. Jednak jest to dość przyjemna tabaka i zamierzam jeszcze do niej wrócić.

+ Przyjemna, poczciwa tabaczka+ Orzeźwia dość dobrze+ Niezła gama zapachów+ Ciekawa, malutka ( a więc praktyczna ) tabakierka - Cóż, mało jej...- Nie wszędzie dostępna- Cena o wiele zawyżona jak na takie maleństwo
5,0

O tabakierze Royala napsiano już wiele, jednak dla mnie doskonale ona opisuje swoje wnętrze. Żółto-pomarańczowa całość to ta słodkość którą większość nazywa miodem, choć mi ta koncepcja jednak do końca nie pasuje. Niebieska zatyczka oznacza nie nahalny tytoń, który objawia się szczególnie wyraźnie na początku. Smak tej tabaki to dla mnie jak wcześniej napisałem menthol i dodatkowo niezydentyfikowany słodkawy posmak. Wiele osób twierdzi że to miód, ja jednak nie mogę się z tym zgodzić. Bardziej przypomina mi on... (tutaj przerwa na zażycie Royala).. Hmm... Może delikatna nutka wanilii ? Raczej nie... Jakieś kwiaty ? Też chyba nie. A może jednak miód ? Jednak coś w tej koncepcji mi brakuje. Troche kojarzy mi się to z ziołami z Andechsa, ale to z pewnością nie są one. Menthol kojarzy mi się z tym Radfordowskim, sam nie wiem czemu. Ogólnie Mac Craig najbardziej kojarzy mi się chyba z Presidentem. Poza tym tabaka jest idealna na tabakę codzienną - jej aromat jest w miarę prosty, nie zalega w nosie i orzeźwia. Czego chcieć więcej ?

+ Ładogdna+ Wspaniale odświeża+ Cieżki do zidentyfikowania, oryginalny zapach+ Długo utrzymujący się zapach+ Nie nudzi się - Tylko 7 gram
Emilia TOP recenzent
3,4

Królewska to za dużo, zwyczajna jednak za mało.

Patrząc na tabakierę Royal'a, choć do wielce oryginalnych nie należy, nie da się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z proszkiem niezwykłym. Ba! Arystokratycznym!
Przyjemnie dobrane kolory i ta "koronowana głowa".
Otwieramy nasze cudo...zażywamy...i?!
Mentol.
Dość delikatny mentol i coś, czego nigdy bym się nie spodziewała.
Tabaka zawierająca śladowe ilości orzechów arachidowych to dla mnie nowość.
Przy pierwszej próbie nie poczułam tego tak wyraźnie, jednak stanowczo owe orzechy można w niej znaleźć. Nie odhaczam tego jednak jako jej wielką wadę.
W sercu jej grzmi lekka miodowa nuta.
Specyfik ten nie należy do tych "must have" w kolekcji, jednak jestem skłonna ją polecić, jako miłe uzupełnienie.

5,0

Pierwsze spojrzenie i : "oj, jaka słodka, malutka tabaczka!" Mała....a zaskakuje swoją mocą! Mocą smaku. Smakuje jak Gawith Apricot, ale tylko pierwszego dnia obcowania z tym maleństwem. Potem, to już czuje się delikatną nutkę miodu. Podobieństwo do "Gawcia" zostaje, ale nie razi- działa wręcz tylko na plus! Można się szybko uzależnić, dlatego przy zakupie radzę rozważyć zabranie ze sobą ze sklepu kolejnego opakowania. Miejsca w kieszeni raczej dużo nie zajmie :) Tabakiera ma ładny kolor i jest "poręczniutka" ("poręczna" to zbyt potężne słowo). Polecam każdemu- nie wiem czemu jak na razie nie ma jej w 25tce? A jest naprawde smaczna! Nie za mocna, nie za słaba- świetnie wyważona i aromatyczna. Pasuje mi do dłuugich zimowych wieczorów- nic, tylko założyć kapcie, nalać do kubka gorącej herbaty z rumem, i usiąść przed kominkiem w domu, kładąc swoje nogi (w kapciach) na skórze z polarnego niedźwiedzia...no i Royal jako dopełnienie wieczoru!

5,0

Kiedy kupowałem tą tabakę, moją uwagę przyciągało śliczne żółte opakowanie, w którym mieści się 7g proszku.Pudełko ma kształt opakowania ozony president. Zdziwiłem się kiedy spróbowałem jej po raz pierwszy. Na początku czuć delikatny mentol, natomiast chwilę później pyszny słodki posmak miodu. Jest to tabaka dość niepodobna do innych poschlowskich wyrobów. Brak w niej typowej poschlowskiej mentolowej bazy. Jest to świetny wybór dla tych, co nie przepadają za mocną miętą w tabace.

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.