Ostatnimi czasy przyszło mi recenzować Tangerine od Paula Gotarda, która, delikatnie mówiąc, nie powaliła mnie na kolana. Tak więc kiedy zasiadłem do opisywania Cytryny tejże firmy, byłem pewien obaw. Wszak uchwycić istotę tego owocu nie jest rzeczą łatwą, a Paul już nie jeden raz zawiódł moje zaufanie, choćby wspomnianą wyżej Mandarynką.
Ogarnięty czarnymi myślami sięgnąłem po tabakierkę, której kształt jest doskonale znany wszystkim tabaczarzom. Brak zapachu ulatniającego się z otwartego puzderka wielce mnie zaniepokoił, a owo zaniepokojenie wzrosło jeszcze bardziej, kiedy nasypałem słuszną porcje tabaki do anatomicznej tabakierki. Kolor, zmielenie, wilgotność – przez chwilę miałem niemiłe uczucie deja vu, gdyż przed moimi oczyma stanęła Tangerine. Dla porównania wyciągnąłem z odmętów szuflady także i tę tabakę, którą wysypałem na drugą dłoń (co nie było wyczynem łatwym, i wyglądało raczej komicznie). Jednakże dzięki tej odrobinie ekwilibrystyki udało mi się potwierdzić moje przypuszczenia, co nie nastawiło mnie zbyt entuzjastycznie do zażycia Lemon`a.
Cóż podobnie jak to miało miejsce w przypadku Tangerine, tę tabakę trzeba umieć zażywać, osobom wychowanym na Poschlach Lemon może początkowo sprawiać pewne trudności. Na całe szczęście obcowałem z Gangesem Mega Strong (takie szkolenie GROM w tabaczanym świecie), więc owo zmielenie nie było mi straszne i proszek wylądował dokładnie tam gdzie powinien.
Niestety moje obawy się sprawdziły, gdyż aromat cytryny (a raczej skórki cytrynowej), jest niezwykle słaby, choć trzeba przyznać, iż okazał się bardzo naturalny, pozbawiony swoistej chemiczności, którą bardzo często cechują się tabaki owocowe. Szkoda, że braki cytrynowego aromatu nie są nadrabiane tytoniem, który w tym egzemplarzu jest wyjątkowo nijaki.
Ogólnie rzecz biorąc oczekiwałem znacznie więcej od tej tabaki, miałem nadzieję, że w końcu dostanę w moje ręce porządny, nieprzesłodzony, pozbawiony chemii i mentolu aromat cytrusów. Niestety rzeczywistość okazała się okrutna.
Lemon na tle innych tabak cytrynowych wypada raczej średnio, lecz nie jest z tym tak źle, natomiast w ogóle produktów plasuje się u dołu tabeli. Jednakże zdaje sobie sprawę, iż obcowałem z egzemplarzem nieco już odstałym, być może Lemon prosto z taśmy produkcyjnej jest dużo lepszy, więc jeżeli macie naprawdę zbędne pieniądze i chęć na cytrynową tabakę, a także nie boicie się ewentualnego zawodu to możecie skusić się na jej zakup.