Napisać o tej tabace, że jest świetna to zdecydowanie zbyt mało. Razem z Medicated 1790 są chyba najpopularniejszymi Paulami Gotardami w Polsce. W niniejszej recenzji spróbuję dowiedzieć się dlaczego Fruit Mix tak bardzo spodobał się Polakom.
Zacznijmy od tabakiery, można powiedzieć ,że tabakiera od PG jest już swego rodzaju klasyką. Jest zarówno funkcjonalna jak i estetyczna. Przesuwajka umożliwia wygodne dozowanie tabaki, naklejki są ładnie przyklejone i estetyczne. Do tego otrzymujemy dość znaczną ilość tabaki za niską cenę (prawdopodobnie 7 lub 8 albo nawet i 10 g za około 6,50).
Tabakiera budzi zapewne dobre skojarzenia w fanach jednego z lepszych produktów Poeshla jakim jest Radford Premium Snuff, dla innej części polskich tabaczarzy taka tabakierka to cos nowego, całkowicie innego niż tabakiery Gawcia czy Gietka.
Proszek jest zmielony średnio, bardziej niż Ozony czy Gawcio, jest miły, delikatny w dotyku, ma barwę szlachetnego brązu, z daleka pachnie słodkościami zapowiadając aromat.
Tu znów podobieństwa do tego co znamy z Poshli, więc tabaczarze wychowani na Poschlach (czyli imo. większość Polaków) nie mają żadnych problemów z zażyciem, ba już na wstępie ma plusik za "idealne" zmielenie. Do tego ładnie pachnie leżąc na dłoni lub w tabakierze, nie czuć tytoniu. To właśnie te czynniki m.in. decydują o popularności Fruit Mixa.
Fruit Mix- mieszanina aromatów owocowych? Można tak to określić, z pewnością czuć jakąś słodkość, która może być "multiwitaminową" poliaromatycznością aromatyczną pochodzenia owocowego. Aczkolwiek nie jestem w stanie wymienić, ani jednego owocu ,który składałby się na ten aromat. Fruit Mix kojarzy mi się raczej z Radfordem Premium Snuff, jest niejako odpowiedzią na produkt Pana Alojzego Poeshla. Jednak aromat jest prostszy (to nie jest wadą w tym przypadku), nie ma zbyt wielu "podaromatów" do doszukiwania się i nazywania. Jedyne co mi przychodzi na myśl to budyń waniliowy, podczas jedzenia ,którego podjadamy jakieś słodkie owoce. Ale czyż ta prostota nie jest urocza? Słodki aksamitny aromat urzeka i kusi do zażycia kolejnej kupki, a potem następnej i następnej. Czy Fruit Mix się nudzi? Gdy kupiłem go pierwszy raz nie zdążył mi się znudzić, opróżniłem tabakierkę w tydzień, co dla mnie jest szybkością rekordową (w następnym tygodniu ukończyłem PG Medicated 1790). W recenzjach kolegów pojawiają się zarzuty o chemiczność, tu zgodzę się połowicznie, istotnie jest tu lekka "proszkowatość" czy nawet "mydlaność", ale czego spodziewać się o tabace, która cechuje się aromatem kilku owoców? Chyba nie da się stworzyć idealnie naturalnej tabaki wielowocowej, nie potrafię sobie wyobrazić, współgrania kilku aromatów owocowych bez odrobiny sztuczności. Malutkiej odrobinki, odrobinieczki, ciut ciut.
Zatem nawet aromat jest odrobinkę Poeshlowy, prosty, smaczny, nie czuć tytoniu. Aromat jest troszkę podobny do Radforda, czyli w mojej opinii jednej z lepszych tabak Poeshla, czy to nie wystarczy bo Poschlożercy ustawili się w kolejki w trafikach, byle tylko dostać tą uroczą tabakierkę, z tym uroczym proszkiem, który ma uroczy aromat?
W swoim opisanie nawiązałem do Poschlowych gustów części Polaków, uważam ,że Fruit Mix ma w sobie coś z Poeshla. Nie absolutnie nie uważam tego za wadę, mnie samemu ogromnie się spodobała i z czystym sumieniem mogę polecić ją zarówno Poshlożercom jak i tym ,którzy zwykle obrzucają produkty ze "stajni Pana Alojzego Poeschla" błotem.