TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Mentolówki
Smak
Kamfora
Waga opakowania
10 g · plastikowe
Rozkład ocen13 recenzji
5★11
4★2
3★0
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Bernard Tabak

Jubiläums Snuff

4,78
na podstawie 13 recenzji
🏆 #8 w rankingu tabak #4 w marce Bernard Tabak
Smak waga 80% 4,81
Opakowanie waga 20% 4,69
Dodaj recenzję

W skrócie

Jubiläums Snuff to jubileuszowa tabaka Bernard Tabak z dopiskiem „Menthol-Frisch”, w 10-gramowej czarnej tabakierce z suwakiem i złotą etykietą, na której co kilka lat zmienia się liczba lat firmy (260, 275, 280). Recenzenci podkreślają, że to snuff, a nie schmalzler. Aromat opierają na mentolu i kamforze, pod którymi czują słodkawy tytoń z nutą śmietanki, czekolady lub ziół; co do wędzonki zdania są podzielone, od wyraźnej nuty kojarzonej z wędzarnią ryb po jej brak. Większość opisuje tabakę jako średnio zmieloną, wilgotną i zbijającą się w łatwo rozbijalne grudki, choć kolor określany jest i jako jasny, i jako ciemnobrązowy. W nosie najpierw chłodzi, potem ujawnia się tytoń, a aromat utrzymuje się długo. Porównywana jest z Wies'n Prise i Zwiefacherem; jeden recenzent uważa ją za nijaką, inny zwraca uwagę na ścierające się złocenie.

Opracowanie redakcji na podstawie 13 recenzji tabaczarzy

Recenzje

13
4,9

Swój jubileusz uczcili Jubileuszem

Pierwsze co możemy zaobserwować przy wysypywaniu jej na rękę to grudki, lecz nie należy się zniechęcać, po zażyciu czuć kamforę i tytoń. Jubiläums Snuff to oczywiście produkt Bernard Tabak co za tym idzie: Schmalzer.

Cena podana na stronie to 12 złoty lecz w moim mieście można zakupić ją za ok. 16 zł.

Zmielenie średnie, dość wilgotna, jasnobrązowa o grudkowej konsystencji zadowoli nos i oczy każdego tabacznika.

Oczy tabacznika napewno ucieszy również tabakiera, która na pierwszy rzut oka wydaje się jakby wykonana była ze złota. Napisy na tabakierkach Jubiläums Snuff różnią sie cyframi np.260, 270, 280. Bardzo mnie to zdziwiło i jednocześnie przestraszyło,że Jubiläums, który wciągałem różni się smakiem od innych. Dlatego 4.5/5 przy tabakierce.

Doceniłem go za przede wszystkim aromat. Najbardziej lubię chwile gdy zażywam go z przyjacielem podczas zachodu słońca w niedzielne dni. Ponieważ według mnie tabaka Jubiläums Snuff nie jest wyrobem do codziennego zażywania, lecz to zależy od gustu.

Podsumowując mogę powiedzieć, że każdy powinien jej spróbować i wkomponować w swą tabaczaną kolekcje. Nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z nią.

+ SMAK+ złocista tabakiera+ na bardzo specjalne okazje( jubileusze) - 260,275,280?
Adam G. 9 października 2014

Dwie uwagi:
1 - nie każdy produkt Bernard Tabak to schmalzler.
2 - cyfry oznaczają "aktualny" jubileusz. Tabaka wraz z nimi się nie zmienia.

5,0

Nietypowy Bernard

Tabaka ta to w pełni udana odskocznia od ciężkich oleistych shmalzlerów.Pudełko ozdobione prostą,lecz nie pozbawioną uroku grafiką która potrafi cieszyć oko.Tabaka ta ma dość ciemny kolor i jest dość wilgotna.Z tabakiery unosi się wspaniały aromat który zdaje się mówić "Tabaczany podróżniku..Wreszcie trafiłeś w moje objęcia..Szybko Cię nie wypuszczę".Jest w czym kosztować!Jest to bowiem kopalnia aromatów.na pierwszym planie wchodzi mentol.Idealnie wyważony,powodujący przyjemne uczucie odświeżenia i chłód nie tylko w nosie lecz i na całym ciele.Na drugim planie przejawiają się aromaty:delikatnego słodkiego tytoniu,rozgrzewającej kamfory i wspaniałych ziół polnych.Tabaka w 100-u procentach udana,mimo iż nie jest typowym shmalzlerem za które Bernarda pokochał świat.Jeżeli poszukujecie mentolowej tabaki z ciekawym tłem to z pewnością się nie zawiedziecie!

+ Proste lecz piękne opakowanie+ Szczelność tabakierki+ Intrygujący aromat+ Świetnie wyważony mentol - Szybko się kończy
Daniel R. 15 maja 2014

Troszkę mało informacji. Po za tym po znakach interpunkcyjnych robi się spacje. Troszkę na szybko pisana ta recenzja ale na początek nienajgorzej.

Adam G. 15 maja 2014

Minimum informacji jest. Tabakiera, konsystencja, aromat.

Michał TOP recenzent
3,8

275? 280?

Padłem ofiarą - nazwijmy to - zbieractwa. Może nie cierpię na zaburzenia psychiczne [tego rodzaju], ale wraz z samym zażywaniem tabaki zacząłem kolekcjonować tabakierki, a to pociągnęło za sobą pewne konsekwencje.
Czasami dzieje się tak, jak w tym przypadku - jakaś tabakierka zmienia się, a ja chcę ją posiadać w swoich zbiorach. Jubilaums Snuff zmienił się nieznacznie - zamiast napisu 275 (Jahre) jest teraz produkowany wariant opakowania z liczbą 280!
Mam pięć lat czasu na zakup kolejnej tabakierki, jeżeli chciałbym, żeby i ona trafiła w moje ręce. Jestem ofiarą marketingu? Czy ta drobna zmiana jest dokonywana ze względu na to, że ktoś może chcieć mieć oba warianty?
Nieważne.

Poza napisem informującym o danym jubileuszu niewiele więcej jest na etykietce. Przy tymże napisie są jeszcze dwa "liście" nieznanej mi rośliny mające - zapewne - podkreślić, że firma do najmłodszych nie należy. Poza nimi kilka prostych, cienkich kresek tworzących fikuśną i nieskomplikowaną "ramkę" wokół nazwy firmy, tabaki i kolejnego napisu, jakim tym razem jest "Menthol-Frisch". Menthol - mentol, a "Frisch" znaczy tyle, co "świeży".
Informacja o mentolu jest dość trafna - niestety.

Kupując tę tabakę miałem już pewne przypuszczenia, ale nie napawały mnie one optymizmem. Niestety sprawdziły się.
Proszę nie myśleć, że byłem uprzedzony! Do Amostrinhy też nie byłem... W zasadzie jest wręcz przeciwnie - podszedłem z nawet pewną ochotą licząc na to, że zadowoli mnie bardziej, niż wspomniana Amostrinha. A tu lipa!
Może to mój gust? Na pewno - bo co by innego? Jednak zastanawiam się, co się ludziom w tej tabace tak spodobało, że dostała ona maksymalną notę. Nie jest to najlepsza tabaka z mentolem, ani kamforą - nawet tego specyficznego wędzonego tytoniu Bernarda jest tu niewiele i zbyt rzadko, i zbyt słabo daje o sobie znać.

Mentol jest - chłodzi i to dość dobrze nie atakując nosa zbyt mocno, nie zatyka i nie drażni. Tyle - bo to jedyne, co w tej tabace jest odpowiednie. Znajdziemy tu także kamforę - o niejednakowym natężeniu: czasami pojawia się jej więcej, niekiedy mniej. Jednak jest tu jej tak zawsze mało, że stanowi jakby składnik, który przypadkiem dostał się przy produkcji Jubilaums'a.
Tytoń o specyficznym dla firmy Bernard Tabak smaku pojawia się jako jakiś ślad wędzonki. Podobnie jak kamforą ciężko się w jakiś sposób nacieszyć.

Ktoś może się przyczepić, że marudzę mimo, że na tabakierce napisano, bym "cieszył się" mentolem. Najzwyczajniej uważam, że pozostałe smaki niepotrzebnie zwracają na siebie moją uwagę: jak będę mieć ochotę to sięgnę po coś, co zawiera konkretniejsze ilości wspomnianych składników. Na rynku znajduje się całą gama tabak mentolowych: wystarczy spojrzeć na ofertę WoS i już człowiek nie wie, co będzie najlepszym wyborem.
Jeżeli ktoś lubi halbschmalzlery to lepiej będzie sięgnąć po Zwiefachera, czy Polar Prise.

Mam wrażenie, że miała być tabaka subtelna, a wyszła jakaś taka... nijaka - bez charakteru.
Proszę jednak nie zrozumieć mnie źle: jest całkiem smaczna, ale moim zdaniem nie warto sobie nią zawracać specjalnie głowy. Z drugiej jednak strony wcale nie zdziwiłoby mnie, gdyby Jubilaums Snuff stał jednym z czyichś ulubionych produktów.

+ w gruncie rzeczy całkiem smaczna+ dobrej jakości składniki+ etykietka! - nijaka- mnie drażni zmienianie cyferek na etykietce- są lepsze produkty na rynku
5,0

Jubileuszowy geniusz

Opakowanie nie jest jakieś szczególnie wymyślne, ale doskonale oddaje surowość tej tabaki. Przynajmniej tą początkową, związaną z potężnym uderzeniem kamfory. Ale po kolei.
Tabaka jest typowo brązowa, bez żadnych przechyłów w stronę bardziej jasnego, lub bardziej ciemnego tytoniu. Zbija się wyraźnie w nierówne grudki, co spowodowane jest jej wilgotnością, którą oceniłbym jako średnią. W każdym bądź razie jak do tej pory jest perfekcyjnie, bo dzięki temu, że nie jest wysuszona na wiór, nie podrażnia mojej śluzówki.
Nasypujemy malutki kopczyk, bierzemy do nosa i pierwsze co uderza, to wspomniany potężny kop kamfory. I gdyby to była zwykła tabaka to w tym miejscu recenzja by się kończyła. Jednak tak nie jest.
Kiedy przechodzi już fenomenalne kamforowe uderzenie, wyłaniają się nowe smaki. Tutaj być może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale ja najwyraźniej czuje tutaj świetny śmietankowy aromat, z ledwie wyczuwalnym ziołowym dodatkiem (choć to może być aromat tytoniu), a kamfora nadal pozostaje w tle, przyjemnie chłodząc nos.
Ogólnie są to podobne doznania jak w świeżym Wiesn Snuff (ostatnio kupiłem jakiegoś zwietrzałego i jest kiepski), może trochę mniej słodkie, a bardziej kamforowe.
Dla mnie stała się tabaką codzienną, nie nudzi i szczerze, nie powiedziałbym, że kiedyś się znudzi.
Polecam każdemu.

+ mocne kamforowe uderzenie, które jednak nie dominuje nad pozostałymi aromatami+ śmietanka!+ tytoń+ przyjazna dla nosa+ w ogóle jedna z najlepszych tabak - nie ma
4,9

Jeszcze drugie tyle z bernardem

Kierując się zakupem tego egzemplarza szczególną uwagę przykuło mi napis "jubilamus 275 jahre" spoglądając na nią z każdą minutą w głowie myślałem że ten okaz na pewno zagości w mojej kolekcji.
Tabakiera
Kojarzy mi się przede wszystkim z dzikim zachodem ta charakterystyczna czcionka i te zdobienia znalazły zapewne nie jednego zwolennika jednak drugą stroną medalu jest to że z naklejki strasznie się ściera to "złotko" i nie dziwcie się gdy po paru użyciach tabakiery zmieni kolor z złotego na srebrny.Bardzo praktyczny okazuję się tutaj zastosowany suwak nie wymaga on jakiś tutaj nadzwyczajnych działań tylko delikatnie pociągnąć i gotowe.Pudełeczko mieści 10g wspaniałego produktu.
Tabaka
Barwa jasnobrązowa dość wilgotna potrafi się grudkować ale nie jest źle zmielenie średnie jednak zanim otworzymy pudełko to można już wyczuć słodziutki tytoń.
Walory smakowe
Producent naprawdę postarał się przy niewielkich tabaczka potrafi naprawdę dobrze orzeźwić to zapewne sprawa naprawdę niezłego mentolu ale ja tam także wyczułem kamforę która podkreśla wyjątkowość tego wyrobu na pochwałę zasługuje także tytoń nie za mocny nie za słaby taki akurat w sam raz komponuję się z tym wszystkim tak wspaniale że brak mi słów by tu coś zarzucić.
Podsumowanie
Wytwórca musiał wiedzieć co wypuszcza na rynek by uczcić swoje urodziny firmy{tak naprawdę to nie wiadomo czy firma istnieje od 275 lat}.Powiem tak jubilamus zapewne zasługuje by nim się zainteresować i uważam że każdy powinien mieć z nim styczność

+ szlachetna+ wyjątkowy mentol i tytoń+ warta zakupu - ściera się kolor naklejki- dostępność
Piotr TOP recenzent
5,0

Nie liczę godzin i lat

Tabaka Bernard Jubiläums, wbrew temu, co jest napisane na etykiecie tabakiery, nie powstała na jubileusz 275-lecia firmy z Ratyzbony. Jeszcze nie tak dawno były do kupienia wersje tej tabaki z napisem „260 Jahre”. (Czy ktoś w ogóle wie, ile jest tych wariantów?) Swoją fabrykę, bracia Bernard założyli w 1733 roku (279 lat temu), możemy zatem mniemać, że wkrótce pojawią się nowe wersje etykiety, np. na 280-lecie słynnej fabryki. Wydawałoby się, że jak jubileusz, to jubileusz – trzeba odkorkować szampana, należy wznieść toast i świętować, trzaskając kieliszkami wśród iskrzących fajerwerków, do białego rana. Tymczasem, w odróżnieniu od np. Alojzego Pöschla, który wykazał się iście południowym, ognistym temperamentem i stworzył wyśmienitą tabakę malinową, bracia Bernard błysnęli, chłodną jak krzyżacki rycerz w pełnej płycie, niemiecką precyzją. Powstała tabaka zimna, która zamiast duszy ma, pociągnięty złotym lakierem, kawałek karoserii BMW. Proporcjonalna i równa, ale pasji, ognia i namiętności w niej tyle, co w przaśnych, bawarskich dowcipach, opowiadanych przy konsumpcji wieprzowej kiełbasy, popijanej olbrzymim kuflem spienionego piwa. Jest bardzo poprawna. Jako tabaka codzienna – znakomita; lecz miało być wyjątkowo, wszak to święto, jubileusz. Jako firma, budującą swój wizerunek od prawie 300 lat, można było pokusić się o inną, ciekawszą recepturę na rocznicową tabakę-wizytówkę. A może właśnie tak miało być – do bólu tradycyjnie. No tak… Niemcy. Zarzut jest oczywiście mocno wydumany, bo to, mimo wszystko, znakomita mentolówka, jakością i smakiem miażdży na pył swego najgroźniejszego konkurenta na naszym rynku (tego, z Czerwonym Bykiem w logotypie). Tytoń jest jasny, mielony średnio, lekko mokry, aromat mocny, wyraźny, jednoznacznie określony. Pod dominującym akcentem kamforowym doszukałem się lekko ziołowego podłoża, na tyle niewyraźnego i ulotnego, że nie jestem w stanie określić, czy to pochodna smaku tytoniu, czy też tabaka jest czymś doprawiana. Wyrób bardzo dobry, uniwersalny, tabaka odświętna, choć najlepiej sprawdza się, jako codzienna. Polecam każdemu.

+ bardzo poprawna, lecz bardzo smaczna, - czy "Jubileuszowa" nie powinna mieć smaku szampana, albo przynajmniej urodzinowego tortu z wisienką?,
Jan S. TOP recenzent
5,0

1000 lat dla Bernarda z Jubileuszową!

Jubileuszowy Bernard! Bardzo sławny produkt, tak sławny ,że nie wypada nie znać! Więc z poczuciem wstydu i pełen zgryzoty ,którą objawiałem światu (wszak nie znam Jubiläums, o ja biedny), zamówiłem. Byłem ciekaw tej tabaki, ale nie będę bajerował nie była to pierwsza tabaka jaką wyciągnąłem z paczki i zażyłem. Jubiläums Snuff to snuff, nie ma ta tabaka nic wspólnego ze schmalzlerami Typowy dla Jublileuszowej jest silny menthol, za który Poeschl Tabak jest tak znienawidzony, "wszak oni wszędzie ładują ten straszny paskudny mentol"! Jubiläums jak sama nazwa wskazuje wydawany jest z okazji rocznicy założenia fabryki tabaki braci Bernard, co 5 lat numerek na opakowaniu wzrasta, ja mam tabakierkę z numerem 275.
(Taka ciekawostka sławny, wychwalany Bernard ma w tej chwili w swojej ofercie 6 schmalzlerów, 7 jeśli liczyć Amostrinhę która zawiera menthol. A ten "niedobry, paskudny" Poeschl 4, 5 jeśli liczyć Bayern Prise'a ,który jest z mentholem. Czyli Bernard trochę na wyrost jest uznawany za fabrykę schmalzlerów, tym bardziej ,że spora część jego tabak to snuffy, a nie schmalzlery. No dobra Bernard ma jeszcze 3 halbschmalzlery, czyli jednak większość ich tabak ma coś wspólnego ze schmalzlerami.)

Tabakierka wygląda na dość tradycyjną, jej etykieta nie zmieniła się od przynajmniej kilkunastu lat. Etykietka jest dość prosta, jednak bardzo gustowna, po prostu ładna. Mamy więc wspomnianą już datę "275 Jahre" pisaną gotykiem, poniżej napis "BERNARD", pod napisem Bernard mamy napis "Jubiläums Snuff" również zapisany gotykiem. Na samym dole tabakiery, jakby dla rozwiania wątpliwości znajduje się napis Menthol-Frisch i napis ten jest proroczy w stosunku do zawartości. Tło stanowi lusterko w kolorze starego złota, nie jest jednak tak krzykliwe jak lusterka na produktach Poeschla czy GH, jest bardziej matowe, jakby poświadcza o tym ,że receptura na Jubileuszową jest już wiekowa ( a to nie jest do końca prawda bo pierwsza (prawdopodobnie) seria tejże tabaki została wydana w 1993 roku, na 260 rocznicę Bernarda) . Sama tabakierka to standard Bernarda czy SG, czarne pudełko z przesuwajką umożliwiającą odpowiednie dozowanie tabaki. Jednak w przypadku Jubileuszowej, Świerkowej czy Wies'n Pris i tak należy postukać w tabakierę, gdyż są to tabaki wilgotne, zbijające się w grudki.

Jubiläums jest ciemnobrązowy i bardzo wilgotny, zlepia się w grudki, które dość łatwo można zniwelować opuszkiem palca. Jest średnio mielony. Proszek pachnie słodkim tytoniem.

Konia z rzędem temu, kto nazwie i odpowiednio opisze różnice pomiędzy Jubiläums Snuff a Wies'n Prise. Różnicą ,którą można poczuć na "pierwszy rzut nosa" jest silny menthol, o wiele silniejszy od tego w Wies'n Prise, mentol jest naprawdę silny, mrozi nasze nozdrza i wdziera się głęboko w nasz nos niczym góra lodowa w poszycie Titanica. Jednak mój nos nie Titanic, nie takie rzeczy przeżył. Całość bardzo smaczna, ciekawie komponuje się z tytoniem, tytoń w Jubileuszowej przypomina mi zapachem czekoladę lub ciasto. Smaczku dodaje tu obecność kamfory, która znakomicie przenika się z aromatem mentholu, jednak w przeciwieństwie do kamfory w Wies'n Prise nie staje się dominująca, nie ma efektu ciepłej fali antagonistycznej do mentholu. Kamfora jednie łączy się z mentholem, wzbogacając aromat. Tytoń solo występuje dopiero po dobrej chwili od zażycia, już wtedy gdy przestaniemy odczuwać mentolowy mróz, okazuje się ,że tytoń ten nie odziedziczył zbyt wiele po innych produktach Bernarda, nie odnajduję więc zapachu wędzonki. Tytoń chyba za sprawą kamfory ujawnia się nam w bardzo ciekawej kompozycji aromatycznej, jest słodki, prawie że waniliowy, a do tego "smakuje" jak śmietanka, czy ciepłe mleko. Coś jak w Spartan od GH. Przy czym aromat nie jest zawsze taki sam przy każdym zażyciu, często jest tak, że mentol na chwile przestaje mrozić i "mentolić", by za chwilę wrócić w nieco osłabionej już formie, wtedy też możemy się doszukać nikłych aromatów dymnych. Nie znajdziemy tu też wyraźnych aromatów korzennych, jakie można wyłuskać w Wies'n Prise, czy według niektórych recenzentów w Zwiefacherze. W każdym razie Jubileuszowa to bardzo zacna tabaka, piękna kompozycyjnie, cenię bardzo typowe dla niej początkowe "mentolnięcie" oraz późniejszą zmianę aromatu na bardziej tytoniowy. Jednak sława chyba odrobinę wyprzedza ten produkt, nie jest to chyba najlepszy z Bernardów, dla mnie plasuje się na równi z często przytaczanym Wies'n Prise. Nie próbowałem jeszcze Biało-Niebieskiego Schmalzlera od Bernarda, a czuję ,że może to być coś podobnego. Polecam- świetna tabaka.

+ "Mentolnięcie"+ Słodki, "śmietankowy" tytoń+ Subtelna, ale wyczuwalna kamfora+ Ładna, skromna, funkcjonalna i tradycyjna tabakierka (oczywiście można ją otworzyć)+ Forma proszku, idealna dla spragnionych wilgotności w tabakach
3,8

Węgorz wędzony w sosie miętowym

Zakupiłem tę tabakę zwabiony efektowną etykietą - a przede wszystkim napisem, sugerującym że to produkt jubileuszowy, z okazji 275 lecia firmy. I jakoś tak mi się ubrdało, że to będzie "matka wszystkich schmalzlerów" albo coś, co będzie "wisienką na szczycie tortu" pośród tego rodzaju tabak. Krótko mówiąc oczekiwałem produktu nader tradycyjnego w każdym aspekcie.

Gdy uporałem się z ciężko pracującym suwaczkiem tabakiery (ale to raczej wada konkretnego egzemplarza) i nasypałem sobie solidny stosik, zdumiała mnie barwa i konsystencja tej tabaki, nijak nie pasująca do typowej bernardowskiej "smoły". Brązowawe, drobno zmielone, wilgotne ale bez przesady - wyglądało toto raczej jak jakaś polszówka. A i w zapachu nie wyczułem za mocnych akcentów tytoniu, czy wędzonki. Dziwne.

Niucham... O MATKO!!! Znacie to uczucie, gdy otwieracie drzwi od swego domu i nagle dostajecie z byka w nos od kogoś, kto stał za nimi? Bo ja już tak. Na mój zupełnie na to nieprzygotowany narząd węchu spadło nagle solidne uderzenie mentolu, kamfory i mięty! Prawdę mówiąc zgłupiałem na chwilę i pół momentu. Dokładnie wpatrzyłem się w etykietkę i dopiero wówczas dojrzałem nie za wielki napis, dość wstydliwie ukryty na dole etykiety, brzmiący bodaj - pardon my deutsch - "menthol frisch". A sama tabaka - co już jest wyeksponowane znacznie większymi literkami, acz mało czytelnym dla Polaka gotykiem - to snuff, a nie schmalzler. To takie buty!

Po paru oddechach okazało się, że jednak czuć też to, na co czekałem - czyli trochę tytoniu i jakieś wędzone nutki. Ale nie takie jak w np. Altbayersicher. Ta wędzonka pachnie raczej jak... wędzarnia ryb. Jeśli kiedyś mieliście okazję wejść do takowej, gdy czuć jeszcze aromatyczny zapach dymu i świeżo wędzonej ryby (a konkretniej - węgorza, on pachnie dość charakterystycznie) - to będzie właśnie to. Dodajmy od razu, że ten zapach wcale nie jest zły, mi się kojarzy wybitnie wakacyjno-wypoczynkowo. Co ciekawsze, mroźna mentolowo-kamforowa warstwa jest jakoś sprzęgnięta z tym drugim, schmalzlerowym planem - owszem, początkowo zalewa ja niczym fala morski brzeg, ale potem dość szybko się cofa, a wędzonka ma swoje pare sekund chwały. :) I tak przy każdym kolejnym wdechu - mentol...wędzonka... mentol...wędzonka... mentol-wędzonka...

Co więcej owa mroźna nuta nie dominuje, powiedziałbym, że dzieli się z wędzonką w całkiem uczciwej proporcji 60:40. I w przeciwieństwie do wielu innych tabak obie warstwy finalnie zanikaja w tym samym czasie.

Po zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że firma swoim jubileuszowym produktem nie tyle podsumowała to, co minęło ale raczej pokazała kierunek, w jakim będzie zmierzać - czyli "tradycja tak, ale widzimy, że gusta się zmieniają i nie zamierzamy tego ignorować". I w sumie się jej udało, bo tabaka jest smaczna, zgrabna i zadowoli tak fanów "szmalca" jak i tych, dla których mentolowe polszówki są "debest". A że nie do końca dostałem to, na co liczyłem? (Tabace bliżej do halb-smachlzlera typu Zwiefacher niż klasycznego "smalca".) No cóż, taki urok życia. :) Nie żałuję zakupu i niucham "jubilamusa" z przyjemnością. Jeśli dopiero planujesz swój pierwszy raz ze schmalzlerami albo potrzebujesz czegoś lżejszego, to będzie w sam raz.

Ja mam tylko nadzieję, że Bernardzi będą nadal produkować nie tylko tabaki nowoczesne, ale też te stare, niemodne schmalzlery.

+ lekka, zgrabna, nowoczesna+ dobry balans pomiędzy mentolem i tłem - za mało schmalzlera w tym schmalzlerze- nie dla zwolenników tradycji
Michał 28 października 2011

Bardzo fajna recenzja - trochę zrażony i zawiedziony Amostrinhą może skuszę się w za jakiś czas na tą tabakę. Opis bardzo obrazujący. :)

5,0

To jest to!!!

Stała się rzecz straszna!! Stało się to nagle, niespodziewanie i zupełnie nieoczekiwanie. Pudełko z Jubilaumus Snuff świeci pustkami! Poczta z kolejnymi pudełkami dojdzie pewnie za kilka dni, a ja zostałem bez mojego tabaczanego odkrycia ostatnich lat...
Jednak od początku. Kupując tę tabakę w zestawie z innymi nie spodziewałem się czegoś szczególnego. Zawsze było tak, że nowy nabytek smakował mniej lub bardziej, gościł u mnie dłużej lub krócej, ale prędzej czy później wracałem do gawithowej rzeczywistości, powracając raz po raz w ramach odmiany do co lepszych pozycji. Owszem przeczytałem recenzje przed zakupem, ale jak tu opisać zapach/smak?? Można napisać, że w "Jubileuszówce" czujemy troszkę kamfory, troszkę wędzonki, całkiem sporo mentolu jak na bernardowskie standardy, ale czy to pozwoli nam ująć wspaniałość tej tabaki?? Nie, i ja też tego nie potrafię. Potencjalnym chętnym do spróbowania mogę tylko napisać aby kupowali bez zastanowienia i cieszyli się nią tak jak ja się nią cieszę. Tabaka jest świetna, godna pięknej rocznicy istnienia firmy i zawierająca w sobie wszystko co najlepsze możemy znaleźć w tabakach z Bernard Tabak. Absolutny tabaczany hicior godny polecenia wszystkim tabacznikom. Miło się zaskoczyłem, a myślałem że już nic mnie nie zdziwi. Poprzeczka postawiona jest wysoko, ale mam nadzieję, że tabaczany świat ma dla mnie jeszcze jakiegoś asa w rękawie.

Łukasz R. 30 października 2011

Taaaaaak.... na początku byłem rozczarowany. Ot menthol aż głowę przewierca na wylot ;), ale po którymś tam z rzędu zażyciu bardzo polubiłem ten mega mentholowy kopniak z lekką nutką Bernarda. Po kolejnych kilku pokochałem jej moc, ponieważ poza wielką ilością mentholu, tą tabakę się czuje :) Tak więc mamy moc, świeżość i lekki aromacik Bernarda. Tabaka zacna ot co.

Maciek
4,8

Udany początek

Zaczęło się tak: idę na dworzec w Tczewie, kupuję bilet i tradycyjnie w ramach oczekiwania na pociąg do Gdańska przyglądam się jednej z wystaw sklepowych na poczekalni, tej, gdzie ułożone są tabaki, rzecz jasna.
Zdziwiony przecieram oczy, spoglądam jeszcze raz, a tam nareszcie wyroby Bernarda i to aż trzy! Trzeba było się na coś zdecydować i padło właśnie na Jubilamus. Zapłacić trzeba za tę tabakę w porównaniu do całej reszty z witryny dużo, bo aż 14 zł, ale skoro już jest, nie wolno oszczędzać. Ciekawy tego co mnie czeka po otwarciu, zdecydowałem że zatłoczony pociąg to nie miejsce, by otwierać coś tak drogiego. Tabaczka musiała więc poczekać, aż przyjadę na stancję...

Za to mogłem się bliżej przyjrzeć pudełku, prostemu, niczym nie wybijającemu się z tłumu, zwyczajnemu czarnemu pudełku z idealnie doklejoną, świecącą się na złoty kolor naklejką z przodu (z tyłu naklejka importera naklejona na prędce, niechlujnie). Ot, taka zwyczajna plastikowa tabakiera na suwak, tylko ta naklejka z przodu wróży coś niezwykłego, solidnie wykonanego...

Po otwarciu przemiłe zaskoczenie, zapach niby podobny do poschlowskich... nie, tu nie ma porównania, o krocie lepszy i nieporównywalny zapach świeżego mentolu. Sypię na rękę i tabaka dziwi mnie po raz kolejny (tak, to pierwszy wyrób Bernarda, jaki spróbowałem, nie licząc jednego poczęstunku kolegi w liceum). Tabaka zmielona tak drobno jak te angielskie, że tak uogólnię, ale jednocześnie wilgotna (nie jest to pył tabaczany w żadnym calu). To zasługa zapewne olejku kamforowego, którego zapach cudownie się w tej tabace komponuje. Z początku, gdy pudełko było pełne, robiły się duże, łatwo rozbijalne grudki, teraz są one trochę mniejsze.

Aromat genialny, genialny w swej prostocie i wyrafinowaniu. Niby prosty, zwyczajny, ale jednak coś w nim takiego jest, że chce się zażyć jeszcze i jeszcze. Być może to ten niespotkany przeze mnie wcześniej zapach kamfory, może coś innego, czego nazwać nie umiem, a może po prostu zauroczenie. I chyba do tej tabaki pasuje stwierdzenie "nie wiesz jak to jest? sam spróbuj", taką bym dał puentę.

+ Szlachetna prostota,+ cudowny aromat

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.