Jubileuszowy Bernard! Bardzo sławny produkt, tak sławny ,że nie wypada nie znać! Więc z poczuciem wstydu i pełen zgryzoty ,którą objawiałem światu (wszak nie znam Jubiläums, o ja biedny), zamówiłem. Byłem ciekaw tej tabaki, ale nie będę bajerował nie była to pierwsza tabaka jaką wyciągnąłem z paczki i zażyłem. Jubiläums Snuff to snuff, nie ma ta tabaka nic wspólnego ze schmalzlerami Typowy dla Jublileuszowej jest silny menthol, za który Poeschl Tabak jest tak znienawidzony, "wszak oni wszędzie ładują ten straszny paskudny mentol"! Jubiläums jak sama nazwa wskazuje wydawany jest z okazji rocznicy założenia fabryki tabaki braci Bernard, co 5 lat numerek na opakowaniu wzrasta, ja mam tabakierkę z numerem 275.
(Taka ciekawostka sławny, wychwalany Bernard ma w tej chwili w swojej ofercie 6 schmalzlerów, 7 jeśli liczyć Amostrinhę która zawiera menthol. A ten "niedobry, paskudny" Poeschl 4, 5 jeśli liczyć Bayern Prise'a ,który jest z mentholem. Czyli Bernard trochę na wyrost jest uznawany za fabrykę schmalzlerów, tym bardziej ,że spora część jego tabak to snuffy, a nie schmalzlery. No dobra Bernard ma jeszcze 3 halbschmalzlery, czyli jednak większość ich tabak ma coś wspólnego ze schmalzlerami.)
Tabakierka wygląda na dość tradycyjną, jej etykieta nie zmieniła się od przynajmniej kilkunastu lat. Etykietka jest dość prosta, jednak bardzo gustowna, po prostu ładna. Mamy więc wspomnianą już datę "275 Jahre" pisaną gotykiem, poniżej napis "BERNARD", pod napisem Bernard mamy napis "Jubiläums Snuff" również zapisany gotykiem. Na samym dole tabakiery, jakby dla rozwiania wątpliwości znajduje się napis Menthol-Frisch i napis ten jest proroczy w stosunku do zawartości. Tło stanowi lusterko w kolorze starego złota, nie jest jednak tak krzykliwe jak lusterka na produktach Poeschla czy GH, jest bardziej matowe, jakby poświadcza o tym ,że receptura na Jubileuszową jest już wiekowa ( a to nie jest do końca prawda bo pierwsza (prawdopodobnie) seria tejże tabaki została wydana w 1993 roku, na 260 rocznicę Bernarda) . Sama tabakierka to standard Bernarda czy SG, czarne pudełko z przesuwajką umożliwiającą odpowiednie dozowanie tabaki. Jednak w przypadku Jubileuszowej, Świerkowej czy Wies'n Pris i tak należy postukać w tabakierę, gdyż są to tabaki wilgotne, zbijające się w grudki.
Jubiläums jest ciemnobrązowy i bardzo wilgotny, zlepia się w grudki, które dość łatwo można zniwelować opuszkiem palca. Jest średnio mielony. Proszek pachnie słodkim tytoniem.
Konia z rzędem temu, kto nazwie i odpowiednio opisze różnice pomiędzy Jubiläums Snuff a Wies'n Prise. Różnicą ,którą można poczuć na "pierwszy rzut nosa" jest silny menthol, o wiele silniejszy od tego w Wies'n Prise, mentol jest naprawdę silny, mrozi nasze nozdrza i wdziera się głęboko w nasz nos niczym góra lodowa w poszycie Titanica. Jednak mój nos nie Titanic, nie takie rzeczy przeżył. Całość bardzo smaczna, ciekawie komponuje się z tytoniem, tytoń w Jubileuszowej przypomina mi zapachem czekoladę lub ciasto. Smaczku dodaje tu obecność kamfory, która znakomicie przenika się z aromatem mentholu, jednak w przeciwieństwie do kamfory w Wies'n Prise nie staje się dominująca, nie ma efektu ciepłej fali antagonistycznej do mentholu. Kamfora jednie łączy się z mentholem, wzbogacając aromat. Tytoń solo występuje dopiero po dobrej chwili od zażycia, już wtedy gdy przestaniemy odczuwać mentolowy mróz, okazuje się ,że tytoń ten nie odziedziczył zbyt wiele po innych produktach Bernarda, nie odnajduję więc zapachu wędzonki. Tytoń chyba za sprawą kamfory ujawnia się nam w bardzo ciekawej kompozycji aromatycznej, jest słodki, prawie że waniliowy, a do tego "smakuje" jak śmietanka, czy ciepłe mleko. Coś jak w Spartan od GH. Przy czym aromat nie jest zawsze taki sam przy każdym zażyciu, często jest tak, że mentol na chwile przestaje mrozić i "mentolić", by za chwilę wrócić w nieco osłabionej już formie, wtedy też możemy się doszukać nikłych aromatów dymnych. Nie znajdziemy tu też wyraźnych aromatów korzennych, jakie można wyłuskać w Wies'n Prise, czy według niektórych recenzentów w Zwiefacherze. W każdym razie Jubileuszowa to bardzo zacna tabaka, piękna kompozycyjnie, cenię bardzo typowe dla niej początkowe "mentolnięcie" oraz późniejszą zmianę aromatu na bardziej tytoniowy. Jednak sława chyba odrobinę wyprzedza ten produkt, nie jest to chyba najlepszy z Bernardów, dla mnie plasuje się na równi z często przytaczanym Wies'n Prise. Nie próbowałem jeszcze Biało-Niebieskiego Schmalzlera od Bernarda, a czuję ,że może to być coś podobnego. Polecam- świetna tabaka.