TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Czystotytoniowe
Smak
Tytoń
Waga opakowania
10 g · plastikowe
Rozkład ocen11 recenzji
5★8
4★3
3★0
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Bernard Tabak

Brasil Feinst

Smak waga 80% 4,64
Opakowanie waga 20% 4,55
Dodaj recenzję

W skrócie

Brasil Feinst to schmalzler Bernarda w typowej dla marki tabakierce z bocznym suwakiem; jeden z recenzentów opisuje też wersję w 100-gramowej saszetce. Tabaka jest ciemnobrązowa do niemal czarnej, tłusta i wilgotna, wyraźnie zbija się w grudy, które potrafią zatkać otwór. Co do zmielenia zdania są podzielone: jedni widzą je jako grube, inni jako drobniejsze niż w innych schmalzlerach marki. W aromacie przewija się tytoń, dym i wędzonka oraz śliwka i rodzynki, a część recenzentów wyczuwa kakao, gorzką czekoladę, kawę czy banana; intensywność wędzonki oceniana jest różnie. Uchodzi za łagodniejszą od Aecht Altbayerischer Schmalzler, plasowaną między nią a Brasil Doppelt-Fermentiert. Opinie o spływie są podzielone, a niektórzy zarzucają jej przewidywalność i płaskość na tle Brasil Fresco.

Opracowanie redakcji na podstawie 11 recenzji tabaczarzy

Recenzje

11
4,2

Tytoń, śliwka i czekolada

Właściwie moja pierwsza tabaka na własność. Właściwie, bo miałem jeszcze alpinę którą sprzedałem ze względu na mentol. Nie cierpię smaku mentolu w tabace i to jedna z przyczyn mojego uznania dla schmalzlerów.
Feinst trafił do mnie, kiedy po lekturze recenzji uznałem go za dobrego, przystępnego bernarda na początek.
Jest takim w istocie. Uwaga, że polecany jest przede wszystkim tym, którzy nie spodziewają się doszukiwać w tabace wielu aromatów, to jedna z trafniejszych które widziałem niżej. Główny nurt to bogaty, przyjemny tytoń. Na pewno wyczuwalna jest śliwka. Nie przepadam za tymi owocami, ale nie jest to syntetyczny smak śliwki, który kojarzy mi się przede wszystkim z piwami smakowymi, a wędzona bernardowska śliwka, której nie można odmówić uroku. Ta wędzonka w Feinście to raczej czysty aromat dymu, nie tłusto-mięsny posmak smalcu czy sosu barbecue jak w Klostermischungu. Jeśli już porównuję te schmalzlery, to Feinst nie utrzymuje się w nosie tak wytrwale jak mnich, chociaż potrafi o sobie przypomnieć po schnupfie. Spływ do gardła jest natomiast łagodniejszy, chociaż bardziej smakuje tytoniem.
Czuję w Feinście też czekoladę, chociaż tę będzie uchwycić najtrudniej.
Po pewnym czasie tytoń może przytłaczać, stąd warto przeplatać tę tabakę z jakąś lżejszą albo o bardziej złożonym bukiecie. Inaczej może się z tego zrobić, jak to ujął kumpel, wciąganie nosem papierosów.
Jest mocno wilgotna i lubi zbijać się w grudy blokujące otwór w tabakierce, także wysypywanie nie będzie łatwe.
Sama tabakiera, jak to bernardowska, jest elegancka i porządna, z funkcjonalnym bocznym suwakiem. Naklejka nie jest najwyższych lotów, ale nie ma się czego wstydzić.

+ tytoń+ Bernard+ porządna tabakierka+ zero mentolu - lubi zbijać się w grudy- na dłuższą metę może być męczący
4,9

W takt Wagnera

Specjalnością Bernarda są schmalzlery. Tłuste, ciężkie, mocno tytoniowe tabaki bez krzty mentolu. Do tej pory miałem okazję skosztować Aecht Altbayerischer Schmalzler, Klostermischunga, Zwiefachera oraz Ddoppelaromy od Pöschla. Jak na ich tle wypada Brasil Feinst?

Zacznijmy od tabakierki. Prosta i gustowna, jak to bywa u Bernardów. Z przodu mamy rycinę starszego pana raczącego się tabacznym pyłem, nazwę tabaki, producenta i białe tło. Na odwrotnej stronie widnieje jakieś mityczne zwierzę trzymające klucz, informacje o producencie, ostrzeżenie o potencjalnej szkodliwości oraz klasyfikacja ministra zdrowia Unii Europejskiej: L:9 L2. Niestety nie mam pojęcia co to może znaczyć.

Obok mnie stoi butelka z kwasem chlebowym. Biorę łyka, po czym chwytam tabakierkę prawą dłonią. Rozsuwam boczne otwarcie i delikatnie wącham aromat wydobywający się ze środka przesuwając przy tym tabakierką powoli pod nozdrzami. Przekładam ją do lewej ręki, po czym nasypuję kopczyk na prawej dłoni. Czując rodzynkowy posmak kwasu przyglądam się konsystencji tego szlachetnego proszku. Mimo, że to schmalzler, nie do końca przypomina wyglądem Aechta czy też Ddoppelaromę. Bliżej mu raczej do Amostrinhi. Brasil jest mniej tłusty, bardziej brązowy niż czarny i jakby drobniej zmielony.

Sznup.. ahh. Czuć charakterystyczne dla szmalcerów pieczenie i ciepło w nosie. Szmalcery pieką w inny sposób niż tak popularny niestety Red Bull. Przyjemnie rozgrzewają, dzięki czemu sprawdzają się podczas długich jesiennych wieczorów, zimowych nocy, do snu, przy czytaniu oraz podczas setek innych okazji.

Cóż tu czuć? Na pierwszy front delikatne owoce. Lekko sfermentowany banan, albo banan w spirytusie. Tak, alkohol też jest delikatnie wyczuwalny. Tuż za nimi kroczy dumnie gorzki czekoladowy aromat, ramię w ramię ze świeżo paloną kawą przyprawioną czymś korzennym. Idą w takt Wagnerowskich nut perfekcyjnie odgrywane przez tę bawarską używkę. Z drugiej strony czuję się przeniesiony w czasie i przestrzeni, gdzieś do XVII wieku na Kresy Wschodnie - a to za sprawą kwasu chlebowego. Dzięki swojej lekkości - jak na szmalcera - oraz jakby delikatnemu tło razowego chleba Brasil idealnie komponuje się ze smakiem porządnego kwasu. Bo Brasil to dość lekki szmalcer, nie miażdży jak Aecht, ani nie przytłacza jak Ddoppelaroma. Raczej robi masaż naszemu zmysłowi powonienia. Mocny, ale subtelny. Delikatny, ale stanowczy. Chce się z nami zaprzyjaźnić. Pozwólmy mu na to.

+ porządny szmalcer+ świetny tytoń+ wyważony aromat - nie dostrzegam istotnych wad
4,6

W cieniu wielkiej trójcy

Po Brasil Feinst sięgnąłem z niemałą ciekawością... Bo o ile na temat Aecht Altbayerischer Schmalzler, Brasil Doppelt-Fermentiert czy Klostermischung w sieci i nie tylko jest głośno i pełno opinii wszelakich tak o Brasil Feinst zdecydowanie skromniej i ciszej... :) Czym to jest spowodowane ? Spróbuję się podzielić z wami kilkoma moimi osobistymi refleksjami w tej recenzji :)
Zacznę od tabakierki, która w mojej ocenie jest tutaj bardzo ważnym elementem :) Tabakierka typowo bernardowa z bocznym suwakiem. Na niej prosta biała etykieta okraszona emblematem i napisami, które niby nie rzucają się w oczy, które gdzieś już widzieliśmy... a w nich tak naprawdę zapisane jest z jaką tabaką mamy do czynienia :) Emblemat przedstawia nam postać zażywającą tabakę, taką samą jaka jest na AASch i BDF. To pierwszy znak że Brasil Feinst będzie nawiązywał do tych dwóch tabak. Drugim znakiem są napisy na tabakierce: aecht bayerischer (nawiązanie do AASch)oraz brasil schmalzlerfranzl(nawiązanie do BDF). Czyli przekaz jest jasny i prosty, Brasil Feinst ma w sobie coś i z AASch i z BDF :)
Jak to wygląda w praktyce ? Po otwarciu tabakierki na pierwszym planie czuć mocny lekko podwędzany tytoń osadzony na dobrze wyczuwalnym tle kawowym. Gdzieś w oddali można doszukać się także nuty gorzkiej czekolady :)
Po nasypaniu szczypty na dłoń ukazuje nam się klasyczny schmalzler. Choć z pozoru wydaje się suchy to zbija się w grudki co jest dowodem na jego wilgotność :) Zmielenie jego jest grube a barwa ciemno brązowa.
Po zażyciu odczucia aromatyczne rozkładają się z goła inaczej. Przede wszystkim mocny ciężki tytoń wychodzi na pierwszy plan i w charakterystycznym dla bernardowych schmalzlerów stylu rozchodzi się w nosie drapiąc i łaskocząc, przesłaniając przy okazji inne aromaty. Gdy tytoniowy atak już złagodnieje do głosu dochodzą nuty kawy, gorzkiej czekolady a w długim finiszu można doszukać się delikatnych owocowych akcentów. Aromat nawet po wyczyszczeniu nosa jeszcze przez długi czas nie daje nam zapomnieć co zażywaliśmy :)
Jaki zatem jest Brasil Feinst ? Dla mnie mieści się on pomiędzy Aecht Alt Bayerischer Schmalzler a Brasil Dopelt-Fermentiert. Łączy w sobie elementy obu tych tabak. Nie jest tak szorstki jak AASch a także zdecydowanie mniej słodki niż BDF. Jest taką tabaką środka, łącznikiem między AASch i BDF, co może być powodem mniejszej jej popularności od dwóch bardziej znanych braci.
Tabaka ta znajdzie uznanie wśród miłośników schmalzlerów, także wśród tych ceniących sobie ciężar i mocny aromat tytoniu. Oczywiście pozycja obowiązkowa dla każdego fana Bernardów :)

+ mocny solidny tytoń w głównej dominujacej roli+ delikatne ale przyjemne kawowe, gorzko czekoladowe tło+ prosty ale szlachetny w swej formie schmalzler+ świetnie oczyszcza nos+ długo utrzymujący się aromat+ etykieta tabakierki jasno mówi z jaką tabaką mamy do czynienia+ nie spływa - mimo wszystko BF jest trochę w cieniu swych trzech najbardziej znanych schmalzlerowych braci...
Kasper P. TOP recenzent
4,2

Winter is coming

Kolejna tabaka od jegomości Bernarda króla Shmalzlerów. Traf chciał, że jest to jeden z najpopularniejszych bernardów i dobrze - dobre rzeczy powinny być popularne.

W znanej większości z nas bernardowskiej tabakierce z przesuwajką czeka na nas niespodzianka. Jest to shmalzler o zaskakująco drobym zmieleniu - w porównaniu z AAS, Sudfruchtem, czy nawet ze swoim młodszym bratem Fresco, można mówić o zmieleniu bardzo drobnym. Początkowo miałem wrażenie, że na ich tle Feinst jest także o wiele bardziej suchy. Da się jednak zauważyć, że w tabakierze zbija się w sporej wielkości grudki, co świadczy dobitnie o jego sporej wilgotności, wilgotnośći zakamuflowanej.

Mówiąc o jego smaku, nie sposób uniknąć porównań do Brasil Fresco - bliźniaczym produkcie bernarda w identycznej tabakierze i z identyczną etykietą. Feinst na tle Fresco wypada blado. Nie chcę być źle zrozumiany, bo to pyszna tabaka, jednak w stosunk do swego brata mierzi wręcz płaskością aromatów. A aromaty są w tych dwóch tabakach niemal identyczne. Podstawowa różnica polega na ich zintensyfikowaniu, przez co w Feinście o wiele trudniej wyczuwalne są pojedyncze nuty aromatyczne. Zapach jest dość intensywny, jednak daleko mu do intensywności AAS. Czuć wyraźną i długo trwającą wędzonkę, która z czasem daje się zdominować przez ciekawy owocowy aromat. Jak zwykle w shmalzlerach jest to śliwka i suche rodzynki oraz owoce bardziej egzotyczne jak delikatne banany i posmak ananasa (choć w tej tabace jest to aromat zmarginalizowany). Dym, wyraźny dym, znacząco wzbogacający aromat i nadający tej tabace charakteru.

Daleki jestem od zachwytu. Mój stosunek do tej tabaki mógłby być inny, gdybym nie zaczął zażywania "braciszków" od Fresco. Interpretuję też Feinsta jako typowo zimową tabakę - myślę, że pośród śniegu, mrozui tego specyficznego półmroku odkryję w nim drugie dno. Póki co jesteśmy z Feinstem dobrymi kolegami, ale daleko tej relacji do prawdziwej przyjaźni. Jestem cierpliwy. Czekam na zimę.

+ bernardowska tabakiera+ dobry na co dzień+ prostota - po czasie przewidywalny
Grzesio 29 września 2012

No i ja przykładowo mam zgoła inne odczucia co do tej tabaki w porównaniu z Fresco, jednakże zaczynałem od Feinsta. Poza tym wilgotnością, mój egzemplarz, przewyższał znacznie Klostermischunga, już nie tak srogo, ale nadal zauważalnie Aechta czy Fresco. Ale może sposób pakowania w torebki trochę lepiej zachowywał właściwości tabaki :)

Kasper P. 29 września 2012

W takim razie może dostałem jakiś przeleżany egzemplarz? Natomiast nad Feinstem i Fresco zastanawiałem się bardzo długo i w mojej klasyfikacji zdecydowanie prowadzi ten drugi, ale jak zostało powiedziane, może to być kwestia nieświeżości mojego Feinsta. Jak mi się skończy, kupię nowego i zobaczę :)

Grzesio 29 września 2012

Powiedzmy sobie szczerze, że ja swojego kupowałem dawno i był inaczej pakowany wtedy. To też mogło mieć znaczenie. No i kupiłem 100 gram, więc powiedzmy, po 7/10 opakowania, mocno się nim przeżarłem, dlatego tak go odbieram. Choć Aecht jest chyba lepszy, bardziej klimatyczny. No i dla mnie, aż tak bardzo się od siebie Fresco i Peinst nie różnią :P

5,0

Piękno w swej prostocie

Słowem wstępu: jest to moja pierwsza recenzja, nie jestem jakimś doświadczonym Tabaczarzem, jednak postaram się odwzorować rzeczywistość moimi słowami. Do napisana tej recenzji skłoniła mnie niska pozycja tego wyrobu, uważam, że powinien być wyżej, choć z drugiej strony w top25 i tak znajduje się sporo produktów podobnych. Niechaj więc Feinst zagra w mych nozdrzach i wyjdzie z poczekalni!

Nie jest to mój pierwszy Bernard. Zacząłem od Zweifachera i Altbayerischera a więc nawiązania do nich będą oczywiste. Od momentu, kiedy pierwszy raz poczułem ten charakterystyczny smak wiedziałem, że to jest moje bingo, zacząłem więc poszukiwania w tym kierunku.

Dzięki użytkownikowi porthole, którego z tego miejsca chciałbym serdecznie pozdrowić, zainteresowały mnie tabaki Bernarda Feinst i Fresco. Wybór nie był łatwy, ponieważ choć te tabaki są bardzo podobne do siebie to jednak, z opinii, lepszym rozwiązaniem dla mnie był Feinst. Nazwa też przemawiała do mnie bardziej, ponieważ obecnie preferuje tabaki tradycyjne bez wyszukanych aromatów, więc będąc w lokalnej trafice skusiłem się na ów bawarski produkt z miasta Sinzing.

Po otwarciu standardowej dla produkcji braci Bernard tabakiery poczułem woń wędzonki przeplatającej się z tytoniem. Na myśl od razu przychodzi Altbayerischer. Różnice jednak są znaczące. Moim zdaniem w Feinst wędzonka jest bardziej wyeksponowana zostawiając w tle resztę poszlakowych zapachów. Kiedy ją zażywam, lekkie uszczypnięcie w nos i pierwsze skojarzenie to scena z dzieciństwa, kiedy to uwielbiałem z Tatą chodzić do jego znajomego wędzić mięso na święta. Nie, tabaka nie pachnie mięsem, czuć tutaj ten cudowny dym który zawsze delikatnie tlił się spod wieka na beczce przystosowanej do wędzenia. Po chwili czuć również tytoń, smaczny, aczkolwiek nie aż tak mocny jak w czarno-złotej tabakierze Starobawarskiego. Moim zdaniem jest to zaleta tej tabaki, ponieważ można w odróżnieiu od wspominanego Altbayerischera, zażywać ją często. Jest to dla mnie taka lżejsza alternatywa na co dzień. Śliwka, której dużo w Zweifacherze, kawa (moim zdaniem bardziej zbożowa) czy też czekolada, również są tutaj w mniejszej ilości, ja osobiście czuję ją tylko czasami, po zażyciu mniejsze kupki i pewnym skupieniu. Dla testu poprosiłem moją kochaną dziewczynę Natalię, którą bardzo gorąco pozdrawiam :), aby zażyła tego specyfiku odczucia miała podobne z tą różnicą, że czuła więcej śliwki niż ja.

Reasumując Aecht Bayerischer (Schmalzlerfranz) Brasil Feinst jest to tabaka uniwersalna na co dzień o wyraźnej woni wędzonki, porządnego tytoniu o mocy większej niż Poschlowska ale słabszej niż najcięższe wyroby braci Bernard. Jeśli chcę poczuć śliwkę, biorę w rękę Zweifachera, jeśli mam ochotę na czekoladę, kakao, kawę zażywam Bayern-Prise, dzięki czemu życie nie jest monotonne.

Polecam tą tabakę każdemu amatorowi wędzonych Schmalzlerów.

e: Jednak będzie 5, im dłużej obcuję z tą tabaką tym bardziej ją doceniam, coś pięknego. Kiedy myślę Feinst od razu nachodzi mnie nieodparta ochota zażycia! Ah aż mnie mrowi szczęka :)

+ piękna prostota+ idealna moc+ dobry na co dzień+ idealna kompozycja+ wyraźny zapach wędzony+ Feinst Schmlalzler - przewidywalny (może to zaleta?)
Rocco S. 22 stycznia 2012

Pierwszy plus na dobry początek:) A tak poważnie... to solidna recenzja. Pozdrawiam.

Marcin W. 22 stycznia 2012

dzięki za słowa otuchy :) postaram się dodać recenzje tabak, które mam więc plusiki będą motywacją.

również pozdrawiam

Tytus Z. 7 kwietnia 2012

świetna recenzja!
taki właśnie jest Feinst. Genialny w swojej tytoniowej prostocie, a jednak złożony i warty głębszej analizy smaku.
no i dzięki Tobie go zakupiłem :) wielkie dzięki

Michał TOP recenzent
4,5

Prosto i czysto

Podczas zamawiania tabaki oczekiwałem nieco inne produktu – może w jakiś sposób zasugerowałem się nazwą? Jednakże Brasil to tylko nazwa tytoniu, a nie sprecyzowanie zawartości samej tabakiery... Czyli nic nie precyzuje. Feinst? Tak, to słowo ma tu większe znaczenie. Świetny, klarowny i elegancki. Przynajmniej tyle jestem w stanie powiedzieć o tym przymiotniku z moją elementarną wiedzą na temat języka niemieckiego, albo raczej intuicją pozostałą po minionej, przymusowej edukacji w tym zakresie wspieranej kilkoma słownikami.
Czy to dostatecznie opisuje to, co jest w środku? Mając za sobą jakąkolwiek styczność z produktami Bernarda, lub Schmalzlerami innej firmy można wysnuć już jakieś podejrzenia. Ja tego nie zrobiłem i spodziewałem się choćby więcej czekolady...
Tak, czekolady można się doszukiwać (śliwek też, ale znacznie mniej). Na pewno jest tu wędzonka i tytoń – no a jakżeby inaczej? Bez tego nie ma Schmalzlera, a tym bardziej tego, gdzie są nurtem przewodnim i niemal jedynym. Prosty i klarowny, czyli bez wyrafinowanych (i niewyrafinowanych) dodatków.
Jest świetny – elegancki, bardzo naturalny i tradycyjny. Urzekająca prostota, ale... Nie prostackość, ani niewyszukanie. Nie są to odpady wyciągnięte w odmętów, ani z rynsztoku.
Mimo tego wszystkiego jest to smak trzymający klasę.
Problemem pozostaje ocena, ponieważ jest tylko pięć gwiazdek... Z jednej strony staram się oceniać produkty pod tym kątem, pod jakim zostały stworzone. Czwórka jaką dałem Ozonie Raspberry nie jest równa czwórce jaką wystawiłbym jakiejś tabace mentolowej, czy Schmalzlerowi. Rodzaje tabak nie są sobie równe, ale... Nie chciałbym, żeby Brasil Feinst miał tą samą ocenę, co wspomniana Ozona, ale pięć... Bardziej sobie cenię Klostermischung, czy Doppelt-Fermentiert, niż tą tabakę, więc... Eh, 4.5?
Tabakierka standardowa dla Bernarda – mimo że otwór jest dość spory i dobrze się sprawował przy innych produktach to tu miałem czasami problem. Tabaka ma kolor ciemnego brązu i czasami lubi się zbijać w nieprawdopodobnie duże kuleczki, które po ściśnięciu palcem, czy czymś innym potrafią niekiedy rozprysnąć się. Powstaje przy tym też niekiedy problem z dozowaniem na pewno większy, niż w przypadku Ozon w okrągłych pudełeczkach.
Naklejka na tabakierze jest biała i ma czerwoną obwódkę. Skromne opisy i rysunek z postacią, jaką można zobaczyć na Doppelt-Fermentier, czy Aecht altbayerischer. Napisów też niewiele, ale wszystko pasuje do zawartości. Mimo że nie spodobała mi się na początku tak, jak tabakiery wyżej wspominanych produktów Bernarda to byłbym skłonny wystawić jej nawet pięć. Jednak jest to czwórka.
Podsumowanie? Napiszę tylko, że świetnie można się przy niej zrelaksować.

+ tytoń!+ solidny Schmalzler+ prostota, ale i wyrafinowanie - nie jest to raczej minus, ale jeżeli ktoś lubi doszukiwać się nowych smaków ukrytych w tabace niech sięgnie lepiej po inny produkt Bernarda
Bartłomiej TOP recenzent
4,8

Feinst

Feinst jest kolejnym tradycyjnym "szmalclerem" od Bernarda. To jedno zdanie wystarczy żeby mieć pewność, że mamy do czynienia ze wspaniałym wyrobem...

Opakowaniem jest, dobrze znana w tabaczanym środowisku bernardowska tabakierka. Słynie ona ze swej szczelności i wygodnego dozowania. Czarne pudełeczko oprawione jest w białą grafikę. Widnieje na niej stary dobry znajomy: anonimowy Bawarczyk, sznupający tabakę. Oprócz niego nie ma na czym zawiesić oka. Grafika jest dość uboga w porównaniu z taką "Kowieńską" lub Brasilem "Podwójnie Fermentowanym".

Za to zawartość jest już bardzo bogata i nie ustępuje wyżej wymienionym. Ponieważ Schmalzlerów od Bernarda jest sporo, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co Feinst ma czego inni nie mają?
W zasadzie nic nowego, poza tym, że Feinst jest łatwiejszy w odbiorze niż inne Schmalzlery, nie tracąc przy tym nic z intensywności.

Po nasypaniu na rękę, ukazuje się nam ciemna i wilgotna tabaka. Szczerze mówiąc spodziewałem się jeszcze ciemniejszej barwy i jeszcze większej wilgotności. Takiej jak w Brasilu D-F. Mniej wilgoci z pewnością ułatwi zażycie i pozwoli dłużej cieszyć się tabaką w nosie.

Po zażyciu czuć tradycyjnie zapach wędzonki, tytoniu i śliwy. Śliwa ta jest dość słodka. Przypomina trochę zapach rodzynek. W dobrych okolicznościach zapach ten jest bardzo dobrze odczuwalny. Zaskakująca w tej tabace jest jej łagodność. Kupując ją, myślałem że nie wytrzymam z nią w nosie więcej niż 2 minuty. Tymczasem, przy małych dawkach w ogóle nie musiałem jej wydmuchiwać. Natomiast przy większych porcjach, otrzymujemy dogłębne przeczyszczenie. Może nawet skuteczniejsze niż w przypadku, dedykowanych do tego celu mentolówek.

Krótko podsumowując tą tabakę, można o niej powiedzieć, że jest ona próbą stworzenia przyjaznego, nie drapiącego i niespływającego do gardła schmalzlera. Trzeba przyznać, że ta próba się udała. Wyszedł z tego doskonały schmalzler, w sam raz dla początkujących.

4,8

Stary, dobry znajomy

Cóż, do napisania tej recenzji zbierałem się bardzo długo. Często tak jest, że coś nowego określić można szybko, często trafnie, bez większego wahania. A gdy przychodzi do czegoś, z czym obcuje się przez dłuższy okres czasu, to sprawa wydaje się być trudniejszą. Tak jest ze mną i z Brasil Feinstem. W momencie, gdy krążyły słuchy, że zamknęli bezpowrotnie firmę Bernard, wraz z paroma znajomymi postanowiłem kupić trochę większe zapasy tejże Bawarskiej przyjemności.

No i w moje ręce wpadła saszetka mieszcząca 100 gramów tabaki, cała biała, lekko naderwana w jednym miejscu (taśma szybko rozprawiła się tym problemem). Saszetka przedstawia prostokąt z Bawarczykiem zażywającym tabakę (znanego już z innych wyrobów Bernard) i napisami informującymi o nazwie wyrobu. Tak naprawdę nic specjalnego, kolorowego nie ma. Jest prosto, elegancko i klasycznie. Można rzec, że to chyba pierwszy opis tutaj tej tabaki nie z pudełka, ale z saszetki właśnie. Dla mnie sporym plusem jest tutaj zacisk dodany do torebki, w celu zamykania jej zawartości przed wietrzeniem, czego w wielu saszetkach nie ma.

Po otworzeniu pierwszy raz, te kilka lat temu, czułem się jak małe dziecko jedzące ulubionego loda. I to wcale nie dlatego, że tabaka zawiera aromat, który jest moim ulubionym, ale mimo wszystko bardzo lubianym. Takie połączenie jakby kakaa z delikatną nutą jakiegoś owocu, dającego woni przyjemną słodycz. Jak się mocniej wczuję, to mój nos rejestruje takie cuda, jak chyba śliwki i banany, jednak zaznaczam, te aromaty są ciężkie do wyśledzenia i może to być moja pomyłka w określeniu tego. Sama tabaka jest bardzo tłusta, ciemna, wręcz czarna. Zbijanie się w grudki to żadna nowość i trzeba się do tego przyzwyczaić. Tak, pierwsze sypnięcie na rękę i pojawiła się na niej zbitka tytoniu przypominająca mały kamień, a nie tabakę. Dopiero miażdżące palce pokazały jej urok w całej okazałości i to, jak lubi się lepić do ciała. Jak to w schmalzlerze, tytoń jest gruby i ciężki.

No, ale czytając recenzję, każdy chce wiedzieć, co w sobie kryje ów dzieło, i czy można dodać do niej przedrostek arcy-. Cóż, powiem szczerze, że jako takiego aromatu śliwkowego na początku tam nie mogłem uraczyć. Cieszyła mnie mieszanka kakaowo-czekoladowa z domieszką lekkiego słodkiego zapachu. Tabaka pomimo swojej ciężkości nie przytłaczała sobą, ani, co mogę stwierdzić po zużyciu około 70 gramów, nie znudziła się. Zazwyczaj zażywałem ją w większych kupkach, lecz gdy zmniejszyłem ilość aplikowaną do nosa, ów słodki posmak nabrał śliwkowatości. I nie mogę tutaj pominąć faktu, że ja, we własnej osobie i dziurce nosa, nie wyczuwam tutaj wyraźnego, wędzonego aromatu, znanego chociażby z Aecht Altbayericher Schmalzler. Cóż, przed chwilą zażyłem i będę podtrzymywał swoje twierdzenie, jest świetna! Tylko boli gardło po spłynięciu nań, ale taki już urok tych "twardzieli".

Choć nie mógłbym powiedzieć, że jest to tabaka idealna czy najlepsza spośród Bernardów, które próbowałem, to zasługuje u mnie za szczególne miejsce w kolekcji, jak i w doznaniach smakowych. Jest moim idealnym uzupełnieniem do każdej innej tabaki, jaką posiadałem, zawsze gości w mojej kieszeni obok tej drugiej, zawsze czeka na swoją kolejną przygodę w moim nosie. I tylko smutek mnie ogarnia, jak pomyślę, że kiedyś się skończy, że chwilowo nie kupię drugiej takiej saszetki, a zostanie mi tylko małe, 10-gramowe pudełeczko na pocieszenie. I choć może ta recenzja nie jest jakaś specjalnie wykwintna, lekko przydługawa, to tabaka ta jest dla mnie szczególna. Mam nadzieję, że tylko nikogo nie zanudziłem...

+ dobry schmalzler dla początkujących+ wspaniały smak+ dobrze przeczyszcza nos+ nie nudzi się+ dobry tytoń - nie dla każdego- kiedyś się skończy
4,8

Bernard Aecht bayr. Brasil

Dzisiaj będzie nieco prościej, ze względu na dość późną porę ;) Przejdę więc od razu do konkretów bez zbędnego gadania.

1. Tabakiera.
Tutaj spotykamy się ze znaną z bernardowskich tabakierek prostotą. Na froncie naklejka informująca nas o gatunku tabaki. Proste napisy kreślone czerwoną czcionką oraz postać bawarskiego tabaczarza z flaszką tabaki w centrum etykiety. W tym przypadku nie ma się nad czym specjalnie rozpisywać.
Tabakiera z równie znanym i funkcjonalnym dozownikiem. Na tyle puzderka z kolei naklejka z informacjami dotyczącymi samego producenta oraz ostrzeżenie. Starczy? Jest prosto, czytelnie i niech tak zostanie ;)

2.Tabaka.
Uchylam magiczny przesuwak i na anatomicznej tabakierze usypuję sobie sporą szczyptę owego schmalzlera. Sporą, bo lubię :) Tytoń ciemny i dość grubo zmielony. Znacznie grubiej niż w przypadku dwóch wcześniej przeze mnie recenzowanych tabak tego producenta. Jest on wyraźnie tłusty i nieco ciężki. Przed zażyciem delikatnie wyczuwalna wędzonka oraz miły śliwkowy aromat.
Nadchodzi więc czas na zażycie. Tabaka jak już wcześniej wspominałem jest nieco ciężka. Od razu po zażyciu doskonale wyczuwam słodziutką śliwkę. Wędzone akcenty praktycznie w ogóle nie wyczuwalne. Dobrze kręci w nosie więc i kichnąć po niej porządnie idzie ;) Niestety niemal od razu po zażyciu doznaję obwitego kataru. Ma to swoje zalety, gdyż tabaka w ten sposób bardzo dobrze oczyszcza nos. Niestety fakt, że jest ona ciężka przekłada się na jej ilość w tabakierce i znika ona z niej momentalnie.

3. Wnioski.
Bardzo dobry tradycyjny schmalzler. Tabaka jest równie prosta co sama tabakiera i na próżno poszukiwać w niej ukrytych aromatów. Wielkim plusem jest to, że nie ma w niej ani grama chemii znanej z wyrobów Poschl'a. Tradycja pełną parą. Również i tym razem nie zawiodłem się na bernardowskim specyfiku i chwała im za to!

+ Bardzo smaczny tradycyjny schmalzler.+ Świetnie oczyszcza nos.+ Długo wyczuwalny śliwkowy aromat nawet po jego wypróżnieniu. - Ewidentnie zbyt szybko opróżniająca się tabakiera.
Piotr TOP recenzent
4,8

Brasil Feinst

Tabakiera standardowa dla tej firmy, z wygodnym dozownikiem, jedyne co mi się w niej nie podoba to że posiada naklejkę, która dosyć szybko się wyciera.
Tabaki tej firmy - Aecht Altbayerischer Schmalzler, Brasil, Brasil Feinst, Brasil Fresco są bardzo podobne do siebie różnią się tylko delikatnie aromatem, mocą i zmieleniem. Wypisałem je w kolejności od najmocniejszej.
Brasil Feinst jest nieco drobniej zmielona od poprzedniczek, troszkę łagodniejsza, posiada cudowny bernardowski posmak wędzonki i śliwek.
Schmalzlery Bernarda są wyrobami ciężkimi, nie posiadają mentolu, ale mimo tego nawet te łagodniejsze nieźle kręcą w nosie.
Wyrób bardzo przyjemny, ze względu na ciepły akcent polecam w chłodniejsze jesienne i zimowe dni.
Więcej zdjęć znajduje się w mojej galerii:

http://www.top25snuff.com/pl/zdjecia-tabak-galeria/676-piotrek82/photo.html?albumid=18#photoid=488

hubert 6 września 2010

jeśli chodzi o Brasil to powiem tylko jedno --może zszokuje czytelników lecz czuje w jej aromacie oprócz wspaniałego tytoniu posmak wrześniowych pól zasilonych obornikiem i to jest to ! Jako iż jestem nieszablonowy mogę to z pełną odpowiedzialnoscią wypowiedzieć ---...Jestem zafascynowany bukietem i jesli moja recenzja jest mylna to tylko przez to iz mój nos pracuje inaczej:D

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.