TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Czystotytoniowe
Smak
Tytoń
Waga opakowania
10 g · plastikowe
Rozkład ocen12 recenzji
5★10
4★2
3★0
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Gawith Hoggarth TT Ltd

Western Glory

Smak waga 80% 4,88
Opakowanie waga 20% 4,54
Dodaj recenzję

W skrócie

Western Glory to angielska tabaka tytoniowa Gawith Hoggarth w 10-gramowej plastikowej, złotej tabakierce; recenzenci często przywołują przekaz, że była to ulubiona tabaka Winstona Churchilla. Większość opisuje ją jako suchą, sypką i drobno zmieloną, ciemnobrązową lub szarawą; jeden recenzent pisze jednak o grubym i nierównym zmieleniu. W aromacie dominuje wytrawny, szorstki tytoń z nutą drzewną (sandał, cedr, dąb), bukietem kwiatów (geranium, fiołek, lawenda), lekkimi cytrusami i wrażeniem kurzu; część porównuje ją do Kendal Brown i Sandalwood. Wielu zwraca uwagę, że nuty zmieniają się z dnia na dzień, a pełny charakter odkrywa się po dłuższym czasie. W nosie szczypie i często wywołuje kichanie, a aromat jest trwały. Powtarzające się zastrzeżenie to zbyt duży otwór tabakierki, przez który sypki proszek trudno dozować.

Opracowanie redakcji na podstawie 12 recenzji tabaczarzy

Recenzje

12
Adam G. TOP recenzent
4,4

Western Glory

Western Glory jest tabaką wyjątkową. Tego przekonania nabrałem jeszcze zanim trafiła do mojego nosa. Gdy czytałem pełne zachwytu recenzje przeczuwałem, że musi w niej być coś osobliwego, skoro urzekła tylu zacnych tabaczników. Wiedziałem, że będzie to jedna z pierwszych tabak Gawitha Hoggartha, którą spróbuję. Teraz kończę Western Glory jako pierwszą spośród dziesięciu wyrobów tego producenta, które posiadam w swojej kolekcji i stoję przed problemem jej opisania. Jest to bowiem produkt złożony a przez to trudny do poznania.
Drobnoziarnista (nie przypadkowo używam tego słowa) tabaka ma barwę ciemnego brązu. Jest sucha i sypka, ale nie puszysta ani pylista. W swojej formie nie przypomina żadnej znanej mi tabaki. Rozcierana w palcach przypomina bardzo drobny piasek morski.
Tabakierka a'la Gletscher Prise nie pasuje do sypkiej tabaki, której przy nieostrożnym dozowaniu wysypuje się zbyt dużo. Skoro łatwiejszą część recenzji mam już za sobą, przejdę do trudniejszej.
Długo zastanawiałem się czym pachnie Western Glory, a z czasem odpowiedź stawał się coraz bardziej złożona, zamiast stawać się prostszą. Do już odkrytych zapachów dochodziły nowe, inne raz uchwycone uciekały aby powrócić później. Ostateczny obraz jest więc wypadkową wrażeń zmysłowych na przestrzeni dłuższego czasu.
Aromat jest zupełnie inny niż zapach po zażyciu. Wąchając otwartą tabakierkę wyczuwam kwiaty z wyraźnym geranium i fiołkiem. W nosie zapach kwiatów rozwija się, odkrywając cały ich bukiet: fiołka, geranium, wrzos, lawendę może też jakieś nieznane mi angielskie gatunki. Jednak to tytoń dominuje w tej kompozycji, kwiaty tylko dyskretnie mu towarzyszą. Tytoń pikantny - szczypie i kręci w nosie, nie raz zdarzyło mi się kichnąć po zażyciu Western Glory. Tytoń ów jest wytrawny, szorstki, przypomina trochę Kendal Brown tego samego producenta, ale nie do końca. Wiele można by o nim napisać, ale i tak nie przybliżyło by to wrażenia jakiego można doświadczyć zażywając Western Glory. Tej tabaki trzeba spróbować. Ja spróbowałem i odkryłem produkt niepodobny do czegokolwiek co miałem w swoim nosie. Oryginalny, złożony i dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Mimo to Western Glory mi nie smakuje. Choć mnie zaintrygowała to nie powaliła na kolana, a do kolejnej szczypty bardziej zachęcała mnie ciekawość niż upodobanie.
Z całym obiektywizmem na jaki mnie stać muszę przyznać, że jest to dobra tabaka.

+ starannie skomponowany aromat kwiatów i tytoniu+ niepowtarzalność+ do długiego odkrywania - tabakierka nieodpowiednia dla sypkiej tabaki- mi nie smakuje
5,0

Zachodnia Chwała

Jak smakuje fragment historii? Właściwie...nie wiem, mamy tu tabakę o dwóch różnych obliczach. Z jednej strony jej zapach potrafi odepchnąć wiele osób (tak jak Kowieńska, bardzo są podobne)a z drugiej strony jest to tabaka świetna i wspaniała. O wiekowej tradycji wyrobu oraz bardzo specyficznym, acz dosć prostym aromacie. Na pierwszym planie czujemy tytoń z czymś...kwaśnym. Cytrusy, Geranium i jakieś kwiaty, nie wiem jakie...mi się kojarzą z bratkami, albo taką chryzantemą. Podsumowując wspaniała tabaka, piękna tabakierka i ogólnie rzecz warta polecenia każdemu wielbicielowi tabak angielskich

+ WSZYSTKO - BRAK!
4,8

Tabaczny geniusz.

Nie należę do ludzi strachliwych czy płochliwych, ale mam wrażenie że cel, który sobie obrałem przerasta mnie.
Tym celem jest recenzja majstersztyku sztuki tabacznej jakim niewątpliwie jest Western Glory - tabaka stworzona przez znaną i cenioną w tytoniowym świecie firmę jaką jest Gawith Hoggarth.

Tutaj mógłbym zamieścić tysiąc pochwał na temat Western Glory, mógłbym napisać że była to ulubiona tabaka Winstona Churchilla i przytoczyć multum argumentów dla obrony swego stanowiska.
Nie zrobię tego jednak - Ci, którzy nie próbowali nigdy omawianego produktu najzwyczajniej w świecie nie zrozumieją mego stanowiska, ba! Byliby gotowi pomyśleć że popadam w przesadę i wyolbrzymiam fakty!
Zaś Ci, którzy próbowali Western Glory w pełni rozumieją to co chcę nieudolnie przekazać albowiem zdają sobie sprawę z piękna tej angielskiej tabaki.

Dość jednak rozwodzenia się nad geniuszem, przejdę do rzeczy.
Western Glory to tabaka, charakteryzująca się drobnym zmieleniem - gdzieniegdzie tylko trafiają się w niej większe (acz wciąż drobne) kawałeczki tytoniu, które byłyby zapewne niezauważalne gdyby nie to że wyróżniają się swą żółtą barwą na tle ciemnobrązowego pyłu. Całość jest sucha, osobom nienawykłym do podobnej konsystencji zalecam by zaczynali od mniejszych dawek - WG potrafi zakręcić w nosie, dodam że jest to jedna z niewielu tabak po których zdarza się mi kichnąć.
Aromat?
Ten jest wspaniały - prosty, ale jego pomysł i wykonanie sprawiają że Western Glory stało się klasyką wśród tabak, którą należy stawiać obok produktów takich jak Kendal Brown czy Best SP.
Dominującą nutą zapachową jest tytoń - tylko tyle i aż tyle. Prawdziwy, ostry, męski tytoń łagodzony przez delikatny aromat kwiatów, które to cały czas pozostają z boku, "grają drugie skrzypce".
Jakie to kwiaty? Nie wiem, nie umiem tego określić - mogę tylko z całą pewnością stwierdzić że nie uświadczymy tu róży czy fiołka. Zapewniam też że wypadają one naturalnie, nie ma mowy, o tym by nasze nosy wypełniły się zapachem mydła bądź perfumerii. Możecie mi zaufać.
Jak widać nie przesadzałem pisząc, o "prostym aromacie", ale niech to Was nie zwiedzie! Słowa niestety nie oddadzą tego co czujemy w nosie. Ta tabaka jest po prostu "prawdziwa" - nie stara się ukryć pod chemicznym aromatem kiepskiego tytoniu, nie ma tu też partactwa, które należałoby schować pod warstwą mentolu.
Spróbujcie, z pewnością nie pożałujecie.

Rzecz, o tabakierce.
Pamiętam że kiedyś napisałem że etykietki widniejące na opakowaniach tabak Gawith Hoggarth są idealnie nijakie - ot nie rażą ani nie zachwycają.
Przyznam że po dłuższym czasie obcowania z wyrobami angielskiej firmy etykietki nabrały pewnego uroku (wypływa to zapewne z sentymentu) - zacząłem lubić te żółto-białe naklejki, które nie zachwycają ilością detali - z drugiej strony doskonale spełniają one swą rolę informacyjną.
Tabakierki mieszczące dziesięć gram używki są plastikowe, otwierane na górną uszczelkę - solidne i szczelne, acz nie wolne od wad.
Niestety, ale drobne zmielenie tabaki nie pasuje do opakowania - kończy się to często tak że miast oczekiwanej niewielkiej kupki proszku na naszą rękę trafia istna lawina".
Albo się do tego przyzwyczaimy i będziemy ostrożniejsi w dozowaniu albo szybko poszukamy alternatywnego opakowania.
Osobiście wolałbym gdyby producent pomyślał, o puszkach bądź tabakierkach na boczny suwak, ale to tylko luźna uwaga z mojej strony - nic nie wskazuje by producent rozważał zmianę tabakierek.

Recenzja dobiegła końca.
Nie chciałem uciekać się do kwiecistych metafor i mam wrażenie że był to z mojej strony błąd. Obawiam się że inaczej nie da się przekazać zalet tej tabaki.
To może tak na koniec, jedno podniosłe zdanie?
"Ta tabaka jest niczym prawda, która rozświetla mrok fałszu."

Chyba jednak przesadziłem.

+ Lekcja tabacznej historii w najlepszym wydaniu.+ Piękny, a zarazem zaskakująco prosty aromat.+ Tabaka, która mnie oczarowała. - Wypisywania plusów i minusów produktu strasznie nie lubię- wszak wszystko jest w recenzji.- Brak minusów (poza zgłoszonymi już zażaleniami co do tabakierki)- mógłbym oczywiście napisać coś w stylu "ta tabaka nie posmakuje każdemu", ale wyszedłem z założenia że skoro i tak wiadomym jest że nie zadowoli się wszystkich to dlaczego miałbym się tym przejmować?
Patryk M. 28 sierpnia 2013

Bardzo, ale to bardzo, fajna recenzja, nie przesadziłeś.
Jest to moja ulubiona tabaka :)
Dałbym plusika, ale że mamy z Raginisem jedno łącze, pisze mi że już oddałem głos. Zatem 1 plusik pozostanie w domyśle.

Ambroży 28 sierpnia 2013

Dziękuję za dobre słowo, jest ono nawet większą gratyfikacją niż plusik.

Piotr TOP recenzent
5,0

Glory Snuff

Jakże ciężko oceniać klasykę! No bo co tu napisać - że doskonała? - oczywiście, że doskonała! Znakomity wytwór magików z Kendal, jeden z tych ponadczasowych smaków, które nigdy nie znikną z rynku. Nas już dawno nie będzie, a ludzie nadal będą zachwycać się Western Glory, tak jak zachwycał się Sir Winston Churchill (ponoć, była to jego ulubiona tabaka). A zatem, krótko: grubo, bardzo nierównomiernie mielony, suchy tytoń, o mocnym, rasowym, lawendowym smaku. Dosyć nieskomplikowany, wytrawny i siermiężny snuff. I tyle! To jedna z tych tabak, których trzeba koniecznie spróbować, zanim się zejdzie z tego świata :) A zatem, zapraszam do degustacji!

+ klasyka, - brak,
Patryk M. TOP recenzent
4,8

Western Glory

Od czego by tu zacząć… A w sumie to już wiem. Tak jak radzili mi koledzy z serwisu aby nie pisać recenzji zbyt szybko, tylko zgłębić aromat danego produktu do maksimum możliwości . Do tej recenzji przygotowywałem się bardzo, bardzo długo ponieważ zmierzyć się z tym produktem do zrecenzowania go na piśmie oraz na wideo recenzji było nie małym wyzwaniem. Ktoś pewnie zapyta, dlaczego? O tym może za chwile.

Western Glory od Gawitha Hoggartha jest bardzo moim zdaniem skomplikowaną tabaką. W 10g złotawej tabakierce na górną uszczelkę ( cos w stylu Poschla jak np. Lowen Prise ) został zamknięty bardzo zróżnicowany aromat . Cena tego produktu waha się w granicach od 7 do 10 zł. Tak jak możemy zauważyć cena jak na 10g nie jest zbytnio wygórowana, jeśli ktoś żyje w przekonaniu co tańsze to gorsze w tym wypadku jest w wielkim błędzie . Wester Glory jest bardzo przemyślanym produktem skierowanym nie do przeciętnego odbiorcy. Uważam że jest to produkt tak trudny w odbiorze że cale piękno ta tabaka odsłoni naprawdę przed doświadczonym nosem.
Poruszę w tej recenzji również temat czym jest tabacznictwo dla mnie.

Jest to bardzo szykowna forma zażywania tytoniu, ucząca człowiek pokory oraz cierpliwości i wytrwałości w poznawaniu zapachów, chodzi mi o to żeby zrozumieć ze nie każdy aromat jesteśmy wstanie zdefiniować od razu, na niektóre rzeczy potrzeba czasu (nawet kwestia miesięcy ), długotrwałego obcowania z danym produktem i zaangażowania. Nagrodą za taką cierpliwość jest to że tabaka po pewnym czasie przełamuje się i pokazuje nam całą swoja kwintesencje. Taka jest właśnie moim zdaniem Western Glory. Nie ukrywam że na początku ta tabaka bardzo mi nie smakowała wydawała mi się hmmm, płytka? Dziwna? Nie smaczna? Na szczęście było to złudne wrażenie, ponieważ przyłożyłem się bardzo do tego produktu małymi szczyptami tabaka pokazała mi swój nie banalny i doskonale wyważony urok. Tak jak kolega Nitzo stwierdził że tabaka codziennie zmienia jak by swoje walory smakowe, jest bardzo nie stabilna jeśli chodzi o nie . W pierwszych dniach w moim przypadku wyczuwalny był tylko bardzo wysokiej jakości tytoń połączony z delikatnym kwiatowym zapachem. Po paru tygodniach zacząłem wyczuwać coś dziwnego , coś pięknego co wprawiło mnie w osłupienie i kazało mi cały czas zażywać tę tabakę.

Rozum mówił mi aby przystopować z tym produktem za to serce i nozdrza wciąż domagał się tego nietuzinkowego aromatu. W końcu udało mi się zdefiniować nowo odsłoniętą nutę zapachową. Jest nią zapach drzewka sandałowego z delikatnym posmaczkiem kory drzewnej z czymś w rodzaju … Wiecie jak pachną książki w bibliotekach taką starością? Taki właśnie jest wyczuwalny również aromat w tej tabace. Wracająca na chwilkę do tabakierki jest ona moim zdaniem nieodpowiedna co do konsystencji ponieważ nasz jasno brązowy proszek jest bardzo suchy i drobno zmielony. Tabakierka posiada w tym wypadku za wielki otwór do dozowania tak pylistego produktu. Lepsze zastosowanie moim zdaniem miało by umieszczenie tego proszku w eleganckiej aluminiowej puszeczce jak przystało na Angola jak na przykład w wypadku WoSów, McChrystalsów czy Toque.

Podsumowując Western Glory jest wyjątkowym produktem który na pewno zachwyci swym pięknem i różnorodnością nie jednego tabacznika. Tak wiec wasze zdrowie z wyjątkowym produktem jaki zaoferował nam Gawith Hoggarth .
Taka ciekawostka, podobno była to ulubiona tabaka Winstona Churchilla.

+ Skomplikowany aromat+ Harmonia zapachów+ Wymagająca+ Cena+ Jakoś - Tabakierka nie odpowiednia do konsystencji- Dla niektórych może być zbyt trudna w odbiorze
Kasper P. TOP recenzent
5,0

Pomnik

Wiktoriańska Anglia. Świat za którym ogarnia mnie nostalgia niewysłowiona. Kulturowy tygiel we wspaniały sposób łączący kolonialną egzotykę z europejską tradycją. Z królewską tradycją. Świat dżentelmenów i ich sztywnych zasad, a wreszcie świat tego, z czym stereotypowa Anglia nam się kojarzy. Potęga zachodniego świata, jego ekspansja i asymilowanie obcych kultur. Tak patrzę na Western Glory - jak na pomnik. Wśród tabak jest kilka takich pomników, a każdy nie mniej wyjątkowy.

Szkoccy żołnierze idą linią, cienką i czerwoną, grają kobzy, dudni bębęn dobosza. Pierwszy szereg klęka, mierzy i wypala z muszkietów. Zapach prochu. W zupełnie innym miejscu świata kilkupokładowe liniowce suną przez ocean - wiatr, zatęchłe drewno okrętu. Są jeszcze więźniowie na australijskich pustkowiach, śnieżna Kanada, tropikalne Indochiny, piaszczysty Egipt. Potęga, chwała i cudowność. Tym wszystkim jest Western Glory. Tabaka nietuzinkowa i złożona. Wehikuł czasu przenoszący nas w wiele miejsc historii na raz. Jesteśmy świadkami narodzin, rozwkitu i upadku. Western Glory to dzieło geniuszu, iskry bożej i pracy pokoleń, które ją dopieszczały. Nie na darmo rozmiłował się w niej Winston Churchil - to tabaka szlachetna, w żadnym wypadku dla początkujących, którzy mogli by jej nie zrozumieć. Należy jej oddać należyty szacunek.

Poliaromatyczna, lecz daleko jej do przesady. Każda nuta zapachowa, każdy smak ma swoje własne, niepowtarzalne miejsce. Niezmienne i niezbędne. To doskonałe wyważenie świadczy o jej jakości. A jakie ma w sobie aromaty? O swoich skojarzeniach już napisałem. Bardzo drobno zmielony tytoń okraszony cytrusami, ale nie nachalnymi, a stanowiącymi jedynie trudno wyczuwalny dodatek. Drewniany, ziemisty aromat kojarzący mi się z wilgotnym drewnem, odrobina dymnu. Da się też wyczuć wyraźną sandałową nutę i kwiaty - ale kwiaty nieokreślone - o bardzo złożonym aromacie, przypominającym Sandalwood od WoSa albo GH.

Jak i w innych GH wątpliwości budzi we mnie tylko tabakierka. Plastykowa, zamykana przy pomocy gumowej zaślepki, złota z papierową etykietką, niestety taką samą dla wszystkich produktów firmy. Tabakiera składa się z dwóch połówek połączonych zatrzaskiem, przez co lubi się rozchodzić i gubić pewne ilości tabaki. Posiada też zbyt duży moim zdaniem otwór, dozowanie odpowiednich ilości drobnej tabaki może więc sprawić problem.

Western Glory niewątpliwie jest dziełem wybitnym i wielkim, wymagającym od tabaczarza dużo doświadczenia i cierpliwości. Cierpliwość popłaca. Warto się z tą tabaką zapoznać, uważam to nawet za obowiązek. Przy kazdym zażyciu aromaty trwają i trwają, a my możemy robić to, co lubimy najbardziej - rozdzielać poszczególne nuty aromatyczne i upajać się nimi w nieskończoność. A najlepsze jest to, że precezyjnie nie da się ich rozdzielić. Tabaka do celebrowania, nigdy do zażywania w pędzie. Tabaka cierpliwa i wyjątkowa. Ideał.

+ perfekcyjnie skomponowany aromat+ nigdy się nie nudzi - nie sposób zażywać jej na co dzień- tabakierka
Wojciech S. 11 października 2012

Bardzo dobrze i szczegółowo opisana tabaka ale co do zmielenia trochę bym się nie zgodził bo moim zdanie zmielenie jest mieszane pół na pół,co prawda drobnego jest więcej ale grubszych kawałków też sporo można wychwycić.

Kasper P. 11 października 2012

Grubsze kawałki wynikają z higroskopijności tabaki. Pod wpływem wilgoci drobno zmielony tytoń wiąże się w mniejsze lub większe grudki. Spróbuj rozetrzeć te większe w palcach. Poza tym nie napisałem nigdzie, że zmielenie jest jednolite :P

Wojciech S. 11 października 2012

Mam taki zwyczaj,ze tabaki zawsze rozcieram w palcach,i nie mogę się zgodzić,że ta tabaka jest bardzo drobno zmielona,bo po przeczytaniu Twojej recenzji dokładnie to sprawdziłem,właśnie poprzez rozcieranie.

Jan S. TOP recenzent
5,0

Faworyt Lwa Albionu.

Western Glory- ulubiona tabaka Winstona Churchila, nie wypada nie znać, więc skuszony świetnymi opiniami niezwłocznie zakupiłem, miałem nadzieję ,że niniejsza tabak zrekompensuje niedosyt jaki pozostawiły po sobie GH Strawberry i GH Cinammon. Nie spodziewałem się ,że okaże się tak dobra, ba, że wpisze się na stałe do pierwszej 10 mojej tabaczanej listy wszechczasów. Z całą pewnością jest to produkt wybitny, nawet nie jedna z najlepszych tabak GH (próbowałem tylko około 10), ale jedna z najlepszych tabak angielskich (próbowałem kilkudziesięciu). Niewątpliwie może budzić skojarzenia z glorią zachodniego świata, z podobojami Wielkiej Brytanii, z jej dominium, z jej koloniami, z samym Lwem Albionu wreszcie (Winston Churchil). Western Glory jest niczym manifest dawno minionych dziejów, których nie da się zapomnieć, które na stałe wpisały się do historii europejskiej cywilizacji. Jednak pomimo tych skojarzeń z angielskością, czy też brytyjskością jest prawie zaprzeczeniem stereotypowej tabaki angielskiej. A i owszem jest sucha, jest drobno zmielona, jednak jest ciemna, niejednorodna i ma bardzo długotrwały aromat. Proszek jest ciemnobrązowej barwy, z jaśniejszymi, wręcz szarawi akcentami. Konsystencja powoduje odruch kichania, nawet u osób, które mają dość długi tabaczany staż... APSIK!

Aromat wprost cudowny, urzekający, dla jednego będzie to aromat rustykalny, obraz angielskiej wsi, skojarzenia innego tabaczarza powędrują w stronę posiadłości Windsorów. Jednego absolutnie nie można powiedzieć o tejże tabace- mianowicie ,że jest płaska i monoaromatyczna, Co to, to nie! Byłem zaskoczony dla jak wielu aromatów, dla jak wielu wspomnień czy skojarzeń wektorem jest ten ciemny tytoń. Przy czym muszę wspomnieć ,że owa bogata baza aromatyczna zmienia się z dnia na dzień. Zawsze jest odczuwalna wysokiej jakości baza aromatyczna, jednak inne zapachy na zmianę obejmują prym, by za kila dni spaść z piedestału i ustąpić miejsca innym. Aromat tej tabaki bywa oględnie opisywany jako tytoniowy. Tak jest zgadza się, ale oprócz tego można odczuć cytrusy, nutę perfumowaną czy też zapach, który mnie osobiście kojarzy się ze słodem. Nie potrafię opisać szczegółowo każdego z poszczególnych aromatów, to trzeba poczuć. Jak wspominałem najwazniejsza i najbardziej trwała jest nuta tytoniowa, nuta ciekawa i niebanalna. Budząca skojarzenia z Wosami Best Dark i Kendal Brown. Faktycznie może przypominać zapachem spaloną słońcem, pyłową glebę, ale takie porównanie nie do końca opisze tą arcyciekawą bazę tytoniową. Aromat cytrusowy w żadnym razie nie jest nachalny, raz jest bardziej wyczuwalny, raz mniej, jednak bez wątpienia lekko zgorzknia nam tę tabakę. Kolega Pablo82 zasugerował obecność posmaku drzewa cedrowego, jestem w stanie zgodzić się z tym spostrzeżeniem, jednak ja odbieram to nieco inaczej. Dla mnie to dębowy posmak charakterystyczny dla Whisky, być może dodano tu również odrobinkę drzewa sandałowego (podobieństwo do Sandalwood tego samego producenta). Grzechem byłoby nie wspomnieć o delikatnym aromacie kwiatowym, a właściwie o całym bukiecie wielokwiatowym. Szkoda ,że tak rzadko mam okazję obcować z tak złożonymi wyrobami tabaczanymi. Niewątpliwie Western Glory to tabaka wybitna, skłaniająca do przemyśleń. Nadaje się na dzień powszedni jak i też od święta. Jest to tabaka dość mocna, w senie fizycznego oddziaływania na śluzówkę, nie jest jednak bogata w nikotynę.

O tabakierach GH napisano już wiele. Niewątpliwie są poprostu ładne. Forma prostopadłościanu znana z Poeschlowskiego Loewen Prise'a, powleczona złotym, lusterkowym lakierem. Na tabakierze żółto-biała naklejka z nawą firmy, nazwą aromatu i ostrzeżeniem. Prosto i gustownie. Tabakierkę oczywiście da się otworzyć. Jedyną wadą tabakiery jest to ,że ma dość duży otwór do dozowania, co w przypadku produktów GH może skończyć się wysypaniem sporej kupki tabaki na dłoń. Ja nie miałem problemów z zażywaniem WG bezpośrednio z dłoni, jednak oczywiście można zażywać też szczyptą.

P O L E C A M
BARDZO P O L E C A M.

+ Wielowątkowy, niebanalny aromat+ Świetny tytoń+ Forma tabaki+ Tabakierka
Rocco S. 29 stycznia 2012

Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości Western Glory znajdzie się na wysokiej pozycji w Top25. Widziałbym ją w pierwszej trójce, moim zdaniem tam jest jej miejsce:) Genialna tabaka!

Jan S. 29 stycznia 2012

Byłoby miło gdyby wraz z wejściem WG do top25 zniknęły z niego wszelkie Gawcie i Ozony. Bo to nie dla nich miejsca w czasach dostępu do tradycyjnych i dobrych jakościowo tabak. Ja bym się nie pogniewał, gdyby był w pierwszej trójce, nawet bym się ucieszył gdyby zajmował drugą lokatę, tuż za Gold Mull.

Rocco S. TOP recenzent
4,9

Duch czasu

Zażywając ten specyfik, moją wyobraźnię nachodzi multum skojarzeń, naprawdę całe mnóstwo. Powiadają, że była to ulubiona tabaka Winstona Churchilla (zaraz obok cygar i alkoholu). Ciekaw jestem, z czym on kojarzył sobie aromat Western Glory. Tego to już raczej się nie dowiemy. Ale sama już historyczna naleciałość sprawia, że zażywając opisywaną tabakę, w pewnym stopniu czujemy się wyjątkowo. Przynajmniej ja mam takie odczucia. Przejdźmy zatem do rzeczy...

Tabakiera należy do tych praktycznych. Otwierana zawleczka ujawnia otwór aplikujący. I tutaj pojawia się chyba największy problem kooperacji tabaka-tabakiera. Konsystencja drobno zmielonego tytoniu nie współgra za bardzo z tego typu tabakierą. Myślę, że puszeczka byłaby lepszym rozwiązaniem... albo przesypanie do rogu (ciekawe w jakiej tabakierze trzymał swój specyfik Churchill). Ale w tym momencie poruszam kwestię najmniej istotną i najmniej uciążliwą. Jak to mówią, praktyka czyni mistrza. Po jakimś czasie nabieramy wprawy i z należytą precyzją nasypujemy odpowiednią ilość używki. Brązowy kolor tabakierki (bez złotego połysku) i żółto-białe barwy naklejki nie odpychają, a wręcz przeciwnie. Ja osobiście lubię ten "oszczędny" styl.

Idźmy dalej... konsystencja. Western Glory to typowy angielski specyfik. Mamy bowiem do czynienia z drobno zmielonym tytoniem o ciemnobrązowej barwie. Gdzieniegdzie zdarzają się maleńkie białe drobinki.

Jeśli chodzi o opisanie aromatu, to mam istny mętlik w głowie. Rzadko która tabaka rodzi we mnie tyle skojarzeń, tyle interpretacji, To wielki plus, chyba największy. Zażywając Western Glory, przed oczami staje mi Roland Deschain ("Mroczna Wieża") przemierzający bezkres w poszukiwaniu mistycznej budowli. Skręcający tytoń w lekko wilgotny liść, zachowujący czujność nawet podczas snu, gotowy wyjąć z kabur w mgnieniu oka swoje wierne rewolwery i posłać do diabła wszelkie zło, które stanie mu na drodze. Z kolei innym razem widzę Johna Marstona ("Red Dead Redemption") przemierzającego dziesiątki kilometrów na swoim niezmordowanym koniu. Widzę pojedynki z oprychami, sceny zapierające dech w piersiach, determinację i odwagę. Zapach prochu i kurzu jest niemal namacalny, a palące słońce Punta Orgullo odbiera oddech... Western Glory to również skojarzenia z frontami wojennymi, gdzie dzielni żołnierze paląc w pośpiechu papierosy, wdychają nie tylko dym tychże, ale także zapach śmierci, zapach nadziei, zapach zwycięstwa. Tak, zwycięstwo to tutaj motyw przewodni, zwycięstwo okupione cierpieniem, ogromnym wysiłkiem, męstwem... Wyobraźnia to fantastyczny wynalazek, przyznacie. Wszystko to w towarzystwie nietuzinkowego aromatu Western Glory. Świetny tytoń, co do którego jakości nie mam najmniejszych wątpliwości. Są bowiem firmy tabaczane, które serwują nam aromaty na bazie najlepszych gatunków. Gawith Hoggarth należy właśnie do tych producentów. Ale to nie wszystko. Wspomniany już chyba przez wszystkich specyficzny zapach drewna jest ciężki do sklasyfikowania. Ja stawiałbym na drzewo cedrowe bądź sandałowe. Ale mogę się mylić. Gdzieś w tle kołyszą się na wietrze liczne kwiaty, racząc nas swoim największym dobrodziejstwem. Wszystko to skropione lekką nutą cytrusów i muśnięte kamforą. Szlachetna kompozycja dla wymagających.

Wielkie pokłony dla producentów. Rzadką bowiem sztuką jest stworzenie fantastycznej tabaki z duszą, w takim stopniu uruchamiającej wyobraźnię. Produkt to wyjątkowy ze wszech miar. Nasypując go na dłoń, robię to z wielkim namaszczeniem i szacunkiem, bo czuję, że tak wypada, że tak trzeba. To co dostajemy w zamian trudno opisać słowami. Spróbowałem Wam to przekazać choć w małym stopniu. Warto się o tym przekonać na własnym nosie. Ze szczerego serca i z pełną świadomością polecam!

+ Przepiękna kompozycja+ Działa na wyobraźnię+ Tabakierka+ Tabaka dla wymagających+ Wzbudza respekt - Mała nieszczelność tabakierki
Łukasz W. TOP recenzent
4,8

Gloria i chwała

Jako miłośnik historii - szczególnie tej najnowszej - postanowiłem odczuć jej subtelny element na własnej skórze i sprawdzić jak smakuje podobno ulubiona tabaka Churchilla. Okazuje, się że człowiek ten miał nosa nie tylko do polityki ale także do tytoniu.
Smak Western Glory jest wyśmienity ale trudny do opisania. Moje skojarzenie z nim jest bardziej Fińskie niż Brytyjskie bowiem aromat ten przypomina mi nieco zapach, który unosi się w rozgrzanej saunie i stąd wielu opisuje go jako drewniany. Bardziej obrazowo określiłbym go jako zapach starego drewnianego domu albo małego rzadko uczęszczanego muzeum. Oprócz tego genialny lekki tytoń oraz piękne słodkawe moim zdaniem lekko kwiatowe tło.
Minusem tabaki jest jedynie jej opakowanie. Bardzo ładne w swej prostocie lecz przeszkadza mi otwarcie typowe dla tabakier Poschla. Sprawdza, się ono przy tabakach bardziej wilgotnych i mniej zmielonych ale przy takim tytoniowym pyle ciężko jest kontrolować ile proszku chcemy sobie wysypać. Dużo lepiej sprawdzałaby się typowa tabakiera Bernarda, gdzie można regulować szerokość otworu do wysypywania.
Western Glory polecam wszystkim poszukiwaczom oryginalnych i naturalnych aromatów.

+ wyjątkowy aromat+ świetny delikatny tytoń - niefunkcjonalna tabakiera
Michał TOP recenzent
5,0

Western Glory

Nie wszystko złoto, co się świeci? Tak, to prawda – tabakierka nie jest ze złota, choć jest błyszcząca i koloru złota to na pewno nie jest to ten kruszec. Nie mniej jednak jest śliczna i można powiedzieć, że z gorączką złota ma coś wspólnego. Do tego dochodzi straszliwie prosta, ale stylowa etykieta, która sprawia, że całość kojarzy mi się z paczką fajek (taką chociaż sprzed kilku lat).
Wadą tabakierki jest brązowy tył – w odróżnieniu od frontowej części jest matowy. A poza tym za duża dziurka. Fakt, że przy dozowaniu tabaki prawą na lewą rękę napis jest do góry „nogami” można w zasadzie pominąć.
Western Glory – po doświadczeniu tego produktu mogę zaryzykować stwierdzenie, że Gawith Hoggarth powinni przemianować się na Gawith Hogwarth – o ile oczywiście nie jest to perła wśród... „Proszek” jest magiczny można powiedzieć.
Jeżeli ktoś cierpi na gorączkę złota – sentymentalnie i z utęsknieniem myśli o dzikim zachodzie łapczywie oglądając westerny... Tak – to jest tabaka dla niego. To ta część „Western”. Druga połowa to pewna delikatność i wrażenie ulotności – po prostu smak sukcesu, zadowolenia z życia i spokoju po niedawno przebytej przygodzie. Zupełnie jakbyśmy niedawno znaleźli drobinki cennego złota wśród czarnego piachu.
Taka jest ta tabaka – choć jej akurat nie musimy na szczęście mechanicznie przesiewać – wystarczy analiza chemiczna naszego nosa i mózgu. :)
Western Glory ma kolor czarno-szary suchego i drobnego piachu – dość ponury. Zażycie jednak jest jak... Olśnienie.
Jak to właściwie smakuje? Nie jest ona kwiatowa, ani cytrusowa tylko... drewniana. Choć z drugiej strony jest przyjemnie słodka i zniewalająca. Unikatowa i wyjątkowa. Perełka, którą warto mieć w swojej kolekcji i której koniecznie trzeba choćby spróbować!

+ wyjątkowy, niespotykany "drewniany" smak+ tabakiera - raczej odświętna

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.