TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Mentolówki
Smak
Śliwka, mentol
Waga opakowania
10 g · plastikowe
Rozkład ocen25 recenzji
5★17
4★7
3★1
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Bernard Tabak

Zwiefacher Schmalzler

4,58
na podstawie 25 recenzji
🏆 #16 w rankingu tabak #9 w marce Bernard Tabak
Smak waga 80% 4,64
Opakowanie waga 20% 4,34
Dodaj recenzję

W skrócie

Zwiefacher to tabaka Bernard Tabak w plastikowej tabakierce z suwakiem, nazwana od bawarskiego tańca ludowego, stąd tańcząca para na etykiecie. Mimo napisu „Schmalzler-Snuff” recenzenci opisują ją jako półschmalzler, a część uważa, że ze schmalzlerem ma niewiele wspólnego. W aromacie dominują suszone lub wędzone śliwki kojarzone z wigilijnym kompotem, wędzonka i tytoń; pojawiają się też piernik, czekolada, śmietanka i rodzynki. Co do mentolu zdania są podzielone: jedni go wyczuwają, inni nie, a kilku wspomina o kamforze. Zmielenie zwykle średnie, wilgotność średnia lub większa, kolor od brązu po prawie czarny; zdarzają się grudki, sporadycznie spływ i szybkie wietrzenie. Wielu recenzentów krytykuje zastąpienie dawnej zielonej tabakierki nową etykietą z górskim pejzażem.

Opracowanie redakcji na podstawie 25 recenzji tabaczarzy

Recenzje

25
4,9

Figlarne tańce

Swoją przygodę z Bernardem zacząłem od Aecht'a, to tak jakby niedoświadczony motocyklista wsiadł na 180 konna Yamahe R1, na szczęście moja pierwsza przejażdżka okazała się udana i nie zraziła mnie do Bernardów a wręcz przeciwnie, gdyż sięgnąłem po kolejną, którą okazał się Zwiefacher. Nie był to taniec z diabłem a raczej z piękna niewiastą o alabastrowej skórze i chłodnym spojrzeniu, które przenika i przygotowuje nas na kolejne ale za to jak przyjemne wrażenia. Pierwsze co odczuwamy to wspaniały chłód i orzeźwienie, które otwiera nasze zmysły na dalsze doznania, taki organoleptyczny striptiz. Złożoność aromatów zaskakuje nas w różnych momentach i stopniowo odsłania kolejne smaki i zapachy. Być może moje wrażenia będą troszkę odbiegały, ale przecież każdy z nas ma inną wrażliwość zmysłów i ja po za aromatem śliwki na wolnym powietrzu wyczułem aromat gotowanego budyniu śmietankowego, słodkiego i jakże apetycznego. Zmielenie i wilgotność jest świetnie dobrana a efekt orzeźwienia natychmiastowy, później zostaje nam wcześniej wspomniana zmysłowa orgia aromatów. Podzielę tu zdanie innych, że ten produkt jest doskonałym wstępem do nieco bardziej zaawansowanych tabak od Bernarda. Nie dane było mi posiadać tabakierki w zielonej szacie, która jest bardzo stylowa, ale ta nowa też nie jest wcale brzydka i także obrazuje zalety tego produktu. Jednoznacznie mogę stwierdzić że na pewno będzie zajmować zacne miejsce w mojej kolekcji.

+ Świetna kompozycja aromatów.+ Łatwa i przyjemna w odbiorze.+ Orzeźwiające i nie męczące działanie mentolu.+ Ciągle mnie zaskakuje.+ Szczelna i sprawnie działająca tabakierka. - Szkoda że nie jest pakowana w starszej tabakierze.
4,9

Zwiefacher - kwintesencja kobiety

Obiecałem sobie, że swoją pierwszą recenzję napiszę dopiero w momencie, kiedy spróbuję odpowiednio dużej liczby rodzajów tabak, tak aby nie zachwycać się nad pierwszym lepszym produktem, który tak naprawdę żadnym arcydziełem nie jest.Taki moment w końcu nadszedł, więc chcąc, nie chcąc obietnicy należy dotrzymać, ale czuję, że będzie to przyjemny moment.
Od czego w takim razie zacząć ? Zacznę od wyboru tabaki do oceny.Ale teraz nasuwa się kolejne pytanie.Jaką tabakę wybrać, która jest na tyle wyjątkowa i zaskakująca by zasługiwała na miano tej historycznej, pierwszej recenzji? Tu akurat nie wahałem się ani chwili i sięgnąłem po tabakę, nad którą od wczoraj wzdycham z zachwytu, której to wygłaszam miłosne poematy, którą jestem silnie zauroczony i której w końcu ślubuję wierność.
Tak moi drodzy. Tabaka ta nosi wdzięczne imię Zwiefacher, tak jak pewien bawarski taniec, który jest jednym z elementów charakterystycznych tamtego regionu. Może ekspertem od tańca nie jestem, ale jest to sztuka kojarząca mi się z delikatnością,zgrabnością i perfekcyjnym wyważeniem.
Taki właśnie jest Zwiefacher.Delikatny w smaku, zgrabny w nosie i podkreślam to słowo : PERFEKCYJNIE wyważony !
Zacznę, analogicznie od opisu tabakiery.Wiele osób narzeka, że nowa odsłona tabakierki Zwiefachera jest brzydka, że to nie ten sam klimat co kiedyś i dużo brakuje jej do pierwotnej odsłony.Wprawdzie nie miałem w rękach poprzedniej odsłony Zwiefachera, ale absolutnie nie zgadzam się z tezą, że ta tabakiera jest brzydka !
W moim odczuciu stanowi ona idealne odniesienie do klimatu samej tabaki.Zarówno żywy taniec jak i stonowane kolory w pełni oddają ducha szlachetnego proszku zawartego wewnątrz.Góry, które wyłaniają się za tańczącymi bawarczykami sygnalizują, że tabaka może orzeźwić swojego użytkownika.
Teraz czas na zmielenie tabaki : Tu miałem pewnego rodzaju problem.Zwiefacher,śladem kobiety niedostępnej, nie oddaje się bez walki pierwszemu,lepszemu tabacznikowi.Lubi zbijać się w dużych rozmiarów twarde grudki, ale bynajmniej to nie ostudza mojego zamiłowania do tego wyrobu.W dotyku bardzo delikatna i aksamitna ( więc jednak pod warstwą niedostępności skrywa się wrażliwy i łagodny wyrób ? ).
Nadeszła jednak pora na to, na co tak długo czekałem.Opis aromatu :
W momencie, gdy opisuję Zwiefachera, nie istnieje słowo takie jak hiperbola.Aromat jest tak cudowny i tak idealnie wyważony, że producentom tej tabaki należą się oklaski i to na stojąco !
W Zwiefacherze wyczułem wiele zapachów, przede wszystkim śliwkę, truskawkę i coś w rodzaju śmietanki, która czyni produkt delikatniejszym.Aromat przypomina mi trochę inny produkt Bernarda, mianowicie Magic Moments (black) , ale jest łagodniejszy, co wcale nie znaczy, że nie potrafi pokazać pazura ! Uwielbiam ją ( jakoś lepiej mi się wyobraża Zwiefachera jako kobietę) za zmienność.Raz spokojna, nieśmiała i delikatna, innym razem pobudzona,drapieżna i wyraźna. Krótko mówiąc - kwintesencja kobiety.
Produkt polecam wszystkim , szczególnie jako wstęp do schmalzlerów Bernarda, ponieważ idealnie wprowadza w świat tabak niemieckiego producenta i chyba nikogo nie potrafi do siebie zrazić.Już teraz pokuszę się o stwierdzenie, że Bernard robi świetne tabaki i jest na samym szczycie tabaczanego Olimpu.

+ klimat+ wyważony aromat+ piękna tabakiera+ jak dla mnie, świetne zmielenie+ zmienność w smaku+ delikatność+ Bernard+ wprowadzenie do tabaczanego raju+ produktów Bernarda+ kontrowersyjność+ bardzo dobrej jakości tytoń - takowych nie widzę
4,8

"Tańczę, ja tańczę na łące Przecież łąka to słońce!"

Mi się ta nowa tabakierka podoba; para bawarczyków, łąka, góry w tle, taniec...
Wykonanie solidne, twardy, czarny plastik.
Tabakiera to powiew tradycji i niemiecki, znakomity wirtschaft; to samo czuć w samej tabace!
Zmielona średnio, średnio wilgotna... aromatyczna!
Śliwki, aromat wędzonki, słodycz dymu, dobrego tytoniu... wyborne połączenie!
To raczej męska, poważniejsza tabaka.
Trafia do moich ulubionych. Strzał w dziesiątkę, polecam każdemu

+ Doskonały aromat, pełny, bogaty, długo utrzymujący się w nosie+ Ładna tabakierka+ Średnie zmielenie i wilgotność+ Nie spływa zbytnio
Michał TOP recenzent
4,6

Zwiefacher

Zwiefacher to podobno najlepszy półschmalzler Bernarda – nie przeczę, a potwierdzam to. Ryzykuję to stwierdzenie, choć nie próbowałem wszystkich ich produktów. Jeżeli jednak w padnie w moje ręce coś, co pobije tą tabakę to dodam stosowną adontację do tego tekstu i wystawię nie mniej, niż pięć nowemu faworytowi.
Geneza nazwy Zwiefachera jest dość… bezpośrednia – nazwano ją „po tańcu” i z tego, co wywnioskowałem po krótkiej internetowej „wycieczce” jest to taniec tradycyjny z terenów Alp. Podobno tańczy się go na całym świecie. Stwierdziłem też, że tabaka od Bernarda jest taka jak być powinna: lekka, zwiewna, niezobowiązująca i bez twardych zasad, czy ciężkiego klimatu. Niewielkie wymogi i zabawa na pierwszym miejscu. Bajecznie i swojsko. Tanecznie.
Rdzeń schmalzlera skąpany w chłodnym mentolu i z dala czającą się resztką kamfory. Tu są śliwki – wyraźne i dojrzałe, lecz niezwędzone. Zwiefacher raczy nas aksamitną słodyczą z którą chce się spędzać jak najwięcej czasu. Smak naturalny i dla każdego – kto nie lubi w końcu śliwek?
Kamfora stanowi tu dodatek łagodzący – przez nią nie ma tu nadmiernej soczystości, obfitości, a tylko chęć dalszego obcowania i cieszenia się prostą tą przyjemnością.
Prostą? W sumie nie do końca – nie wiem wszak, czy sporządzenie tak radosnej receptury nie wiązało się z pewnymi trudnościami.
W odróżnieniu od Amostrinhy to nie surowość jest parą dla mentolu, a bajeczność uozdobiona kamforą – wybrano „drugą” stronę tradycyjnych bawarskich tabak.
Cały chłodek jakim cieszy Zwiefacher zawiera się tylko w ostudzeniu nozdrzy przy oddychaniu.
Tabaka jest idealnie skomponowana, choć nie kojarzy mi się ze wspominaną przez niektórych wigilią… W zasadzie z niczym mi się nie kojarzy! To po prostu smak Zwiefachera!

Bernard sknocił jednak jedną rzecz – tabakierę, której żółtozielone barwy tańczącej pary zamienił na ich obrazek „bardziej naturalny”. Niestety nie podoba mi się on… Żółtozielona wersja stanowi teraz niezłą gratkę dla kolekcjonerów.

Konsytencja jest typowa dla halbschmalzlerów: wilgotna, dość drobno zmielona i brązowa. Przyjemna dla nosa. Niestety czasami zbija się w nienajlżej rozbijalne grudki.

Warto sięgnąć po Zwiefachera, ale według mnie nie jako wstęp do „pełnych” schmalzlerów.

+ śłodkie śliwki+ idealnie wkomponowana kamfora+ słodka strona schmalzlerów+ lekka, zwiewna i taneczna - piątka trochę naciągana- zmienili tabakierę na brzydszą
4,8

Zatańczysz ?

Wielu tabaczników poleca "Zwiefachera" tym, którzy pragną wkroczyć w świat bernardowskich produktów. Zasugerowany tymi poradami stałem się szczęśliwym posiadaczem opisywanej tabaki. Podkreślam : szczęśliwym, bo są ku temu powody.

Pierwszym przyczynkiem do zadowolenia jest sama forma proszku - średnie zmielenie, dość duża wilgotność (nie tłustość) z gdzieniegdzie grubszymi ziarnami. Dzięki takiej konsystencji tabaka jest aksamitna w dotyku i łagodnie obchodzi się ze śluzówką nosa. Kupka tabaki wonieje słodko - podobnie do piernika.

Po zażyciu można doznać zaskoczenia, bowiem "Zwiefacher" orzeźwia ! Jest to takie delikatne muśnięcie, za którym stoi wprawdzie mentol, jednak na tyle subtelny, iż można by go wcale nie wyczuć. Ma on jeszcze jedną, ogromną zaletę - nie przesłania właściwego aromatu. Ów właściwy aromat stanowią suszone owoce - takie jak na kompot Bożonarodzeniowy. Do nozdrzy wkrada się jednak jeszcze inny zapach - słodycz o piernikowo - mlecznym zabarwieniu. Co ciekawe, słodycz ta miewa różne odcienie : zazwyczaj przeważa piernik (szczęśliwie, bowiem mleczna nuta bywa nieco mdła). Piękne to aromaty, jednak ktoś może zapytać skąd słowo "Schmalzler" na etykiecie ? Ano stąd, że podstawą tabaki jest charakterystyczny dla tego gatunku, brazylijski tytoń. Nie określiłbym go co prawda jako wędzonki, jednak czuć wyraźnie z czym ma się do czynienia. Tytoniowe tło czuć przez cały czas zażywania, jednak nabiera ono wyrazistości po pewnym czasie, gdy pierwsza fala słodkości przeminie.
Tak więc "Zwiefachera" określiłbym jako wariację na temat schmalzlera - wariację jak najbardziej udaną, jednak nie uważam by pomógł on w przygotowaniu do spotkania z "pełnymi" schmalzlerami, do których mam już porównanie podczas pisania recenzji. Choć możliwe, że zachęci niektórych do tego typu wyrobów.

Jedyne co zgrzyta to tabakierka. Na typowym dla Bernarda pudełeczku (konstrukcji samej w sobie zasługującej na mocne "4") umieszczono dość nietrafioną etykietę. Może nie jest ona tandetna, lecz z pewnością nie odpowiada ona charakterowi produktu, który, bądź co bądź, nosi znamiona tradycji.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić tę tabakę każdemu. Uważam bowiem, że jej aromat, choć niebanalny, jest lekki i łatwy w odbiorze, przez co powinien trafić w większość gustów. Dla tych, którzy rozsmakowali się już w schmalzlerach, może stanowić miłą odskocznię od ciężkich aromatów. Innych, jak już wspomniałem, może do nich zachęcić.

+ Konsystencja+ Lekkość aromatu+ Świetne, tytoniowe tło+ Słodycz nie jest mdła (no, może poza tą mleczną wonią, która jednak pojawia się dosyć rzadko) - Etykieta na tabakierce
3,8

Bawarskie pląsy

Przy jednym z zamówień postanowiłem nie kupować tabak wybiórczo, tylko po kolei z rankingu top25. W ten sposób do rąk moich trafił Zwiefacher - kolejne dzieło braci Bernard (precyzująć - czwarte) z którym przyszło mi mieć do czynienienia. Zdaje mi się iż do moich rąk trafił egzemplarz zwietrzały, ale cóż... bywa. Zwiefacher to nic innego jak ludowy, folklorystyczny taniec bawarski. Charakteryzuje się szybkim tempem. I oto na tabakierce, która jest standardową bernardówką, we wszystkich wersjach graficznych widzimy żwawo tańcującą parę w ludowych strojach.
Wyrób ten nie jest schmalzlerem, choć przeczy temu napis na opakowaniu. Jest jaśniejszy niż Aecht czy BDF, aczkolwiek i tak można by uznać jego kolor za ciemny brąz. Jest też dokładniej przemielony (dlatego trzeba uważać, gdyż przyzwyczajony do BDF otworzyłem tabakierkę i nią 'trzepnąłem' wypadł mi na rękę dość pokaźnych rozmiarów kopczyk) i średnio wilgotna. Walorów smakowych nie jestem w stanie poprawnie ocenić, ponieważ jak mówiłem dostałem zleżały egzemplarz. Mimo to postaram się opisać co tu wyczuwam. Na pierwszym miejscu, przez krótki czas jest śliwka, która przeplata się z delikatną kamforą. Potem zanika i zostaje ten sam kurzowy posmak, co w przypadku zwietrzałej amostrinhy.
Szczerze mówiąc chyba kupie niedługo nowy egzemplarz. Nie polecam, nie odradzam, ale bracie Bernard jak zwykle uderzyli w tradycyjną nutę. Miejsce w rankingu zasłużone.

+ Bernard+ raczej lekka+ śliwki (ponoć) - kein schmalzler- zwietrzały egzemplarz
Łukasz W. TOP recenzent
4,4

Zweifacher

Mówi się, że Zweifacher to dobra tabaka aby zacząć z wyrobami typu schmalzler. Jako, że schmalzlerów spróbowałem już kilku a zaczynałem od Starobawarskiego (jak spadać to z wysokiego konia:) nie jestem w stanie się do tego zdania odnieść. Mogę za to powiedzieć jedno - Zweifacher ze schmalzlerami ma wspólnego bardzo niewiele. Stąd też bardzo negatywne odczucia przy pierwszym spróbowaniu. Spodziewałem się może nieco lżejszej wersji Brasil Doppelt-Fermentiert owianej mentolem a otrzymałem coś całkowicie innego.

Rzeczy powinno się jednak oceniać po tym jakie są a nie jakich się ich oczekuje. To co mamy to bardzo lekki, słodki aromat kojarzący się z starymi cukierkami czy landrynkami oraz suszone owoce (choć raczej nie schmalzlerowe śliwki). Pojawiają się też skojarzenia piernikowe czy czekoladowe co wskazywało by na pewne pokrewieństwo z typowymi schmalzlerami. Całość, tu już zgodnie z oczekiwaniami pokryta jest warstwą mentolu. Nie jest to jednak ten poschlowski mentol-zabójca-dusiciel a naturalny odświeżający zapach. Podkreślający a nie przysłaniający pozostałe aromaty. Odczuwam wyraźne podobieństwo do jednek z moich ulubionych tabak Poschla - Kloster Andechs z tą różnicą, że tutaj mentol jest dużo łagodniejszy, reszta zapachów natomiast słodsza acz mniej różnorodna (brak chociażby charakterystycznej dla Kloster Andechs nuty ziołowej).
Dzieła dopełnia gładkie, aksamitne zmielenie przypominające raczej wyroby Poschla niż szorstkie i drapiące Bernardy.

Osobom pragnącym poznać schmalzlery nie polecam, gdyż Zweifacher schmalzlerem po prostu nie jest nawet w 1/3. Radziłbym raczej zacząć od Aecht Altbayerischer lub Brasil - albo od razu spodoba się schmalzler prawdziwy, stuprocentowy albo nie. Jeśli jednak chcemy po prostu dobrej, lekkiej a przy tym tradycyjnej tabaki polecam brać w ciemno i niee sugerować się napisami (Schmalzler.Snuff) na etykiecie.

+ lekki i przyjemny aromat+ idealne zmielenie+ mentol nie przeszkadza w odbiorze a wręcz podkreśla pozostałe zapachy - nieco zbyt słodka- kiczowaty obrazek na etykiecie (czepiam się)
4,3

Smaki młodości zamknięte w tabakierce :D

Cóż mogę napisać skoro nie można ocenić tabaki po wciągnięciu jedynie pudełka. Po otwarciu zacinającej się klapki lekkim potrząśnięciem wysypuję małą ilość na rękę, cały czas trzymany w niepewności czy dobrze zrobiłem kupując Zweifachera, z lekkim strachem zbliżam rękę do nosa, pociągam i... Czuję pyszne suszone śliwki z lekkim aromatem czekolady tytoń jest w niej bardzo słaby praktycznie ciężko wyczuwalny.
Jeśli chodzi o "parametry" to tabaczka jest średnio zmielona o również średniej wilgotności. Bardzo się różni od Poschlowskich Schmalzerów które znamy z grubego zmielenia i mocnej brązowej barwy, Bernard Zweifacher to tabaka godna uwagi i trudu związanego z zakupem. Szczególnie polecam początkującym którzy chcą spróbować schmalzera, Jak dla mnie jest ona w TOP10 moich ulubionych tabak.
Polecam Algomek ;)

+ Zdecydowanie zaletą jest sam smak owego cudownego Bernarda jednak muszę powiedzieć że duże wrażenie zrobiło na mnie to iż jest ona dostępna w przystępnej cenie w mojej ulubionej trafice - Zamknięcie zacina się oraz chodzi ciężko gdy chce wysypać małą ilość na rękę wylatuje całkiem sporawa dawka przez co tabaka bardzo szybko się kończy jedną z gorszych rzeczy jest bardzo tanie wykonanie okładki pudełka, po lekkim zmoczeniu naklejka przebarwia się oraz odchodzi wygląda jakby była to kartka przyklejona tylko żeby była dlatego też moja ocena za pudełko to 3,5 Duży minus z mojej strony to dostępność jest ona do dostania tylko w jednej trafice w Katowicach a jeśli już jest to bardzo rzadko
5,0

Dzieciństwo, i jego smak w tabace...

Ahh, tabaka Zwiefacher. Mógłbym się nad nią dłuugo rozpisywać. Nie tak poetycznie czy rozwięzle jak niektórzy artyści pióra którzy mają zaszczyt gościć na tej stronie, jednak po swojemu. Ale dobra - koniec tego biadolenia, pora na opis właściwy.
Zwiefacher jest wyborną tabaką. Gdy ją pierwszy raz zobaczyłem, miałem pewność że będzie dobra - bowiem trzeba Wam wiedzieć iż mam tendencję do kupna w ciemno. Ale jak na razie dobrze na tym wychodzę.
Opakowanie jest bardzo ładne. Przedstawia malowniczy pejzaż górski z zieloną łąką oraz tańczącymi na niej, ubranymi w ludowe stroje mieszkańców zacnej krainy jaką jest Bawaria. Ma stonowane kolory, uspokaja człowieka i powoli zmusza do konsternacji i odprężenia ciała.
Smak. Tak. A więc ja najpierw czułem tam niezidentyfikowany smak z dzieciństwa. Gdy w zimowe wieczory przyprowadzało się do domu kolegę, i piło się przy kaloryferze ciepłe mleko i kakao. Ale następnie sprecyzowałem się - to z pewnością musi być słodkie mleko! Jednak po kolejnym zażyciu, odkryłem coś innego... Kakao? Tak! Wyczułem kakao. Lecz chwile później przybyło coś innego... Coś o czym marzyłem. Śliwka. Pyszna, czekolada z suszonymi śliwkami. To były me wyobrażenia. Lecz nadal niepokoju dostarczał mi pewien aromat... Nie mówię tu o tytoniu, czy o lekko mdłym cieple. Mówię o czymś dzięki czemu zmieniłem i ugruntowałem swą opinię. Tak tu otrzymacie werdykt ostateczny drodzy czytelnicy. Nie z nikąd wzięła się nazwa mojego konta. Domyśliliście się? A więc werdykt ostateczny to słodki piernik kakaowy, nadziewany lekko ususzonymi śliwkami, zanurzony w pyszniutkim słodkim mleku. Kontrowesyjne, czyż nie? :)
Tak więc według mnie ta tabaka jest bardzo dobrym shmalzerem dla początkujących. Nie jest nim w zupełności i mocy bezwzględnego tytoniu, a raczej jest ona wymieszana z Poshlowymi klimatami. Jak dla mnie ta tabaka osiągnęła złoty środek pomiędzy tymi firmami, i figuruje w pierwszej trójce mych ulubionych tabak. Polecam każdemu, zwłaszcza na spróbowanie shmalzerów. :)

+ Ohh, smak jak z dzieciństwa...+ Miłe, słodkie mleko, cieplutki piernik kakaowy ze śliwkami,+ Piękne opakowanie ujmujące piękno gór i elemnent ludowy+ tańczący w strojach ludowych chłopi,+ Brak minusów to też plus :) - Brak minusów,
Ktos :. 16 grudnia 2011

ja tam tez mowilem, ze czuc piernik. :)

Michał S. 16 grudnia 2011

Tak, myślałem czy się do tego odnieść, i po przeczytaniu Twojego opisu skojarzyłem co mi ten aromat przypomina. Wielkie dzięki :)

Tomek K. TOP recenzent
4,8

Klasyka gatunku

Firmy Bernard Tabak nie trzeba nikomu przedstawiać. Dla mnie jest ona symbolem tradycji.

Tabakierka jest mała, zgrabna i funkcjonalna, z suwakiem - tak jak lubię. Na estetycznej naklejce widnieje tańcząca bawarska para (Zwiefacher - niemiecki taniec ludowy), nie ma się do czego przyczepić. Gwoli kronikarskiej uczciwości muszę nadmienić, że w jednym na trzy zakupione przeze mnie opakowania suwak blokował się i chodził ciężko. Dlatego obniżam notę na czwórkę.

Zawartość tabakierki bardzo ciemna, prawie czarna, mocno wilgotna i grubo zmielona. Lubi spływać, dlatego należy wciągać do nosa na spokojnie, w niewielkich ilościach. Spływ nieprzyjemny, ale nie drapie mocno gardła.

Aromat jest cudowny, długo utrzymujący się w nosie. Wędzonka, dobry, jakby podgnity tytoń, suszone śliwki i rodzynki (?). Wspaniałe połączenie, uzupełniające się nawzajem. Niedawno znalazłem w zimowej kurtce opakowanie kupione prawie rok temu, śliwek już nie wyczuwam, na pierwszym planie jest tytoń i słodkawy dym z wędzarni - wciąż orgia dla nosa. To jest prawdziwa tabaka, jakże inna od popularnych i lubianych wyrobów Poschla. Każdy powinien spróbować schmalzera, Zwiefacher wydaje się być dobrym startem. Zasłużona piątka.

+ wspaniały aromat+ klasyka gatunku+ dobra tabakierka - spływa do gardła

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.