Chocomint
Chocomint to jeden z wielu wyrobów PG. Też jeden z wielu, który posiadam. Nie pamiętam kiedy go kupiłem i z jakich powodów. Jednak od jakiegoś czasu sporadycznie go zażywam, i czasem noszę ze sobą. W chwili obecnej chyba znam na tyle tą tabakę, że mogę ją spokojnie opisać. Zatem proszę zapiąć pasy i zaczynamy!
Tabakiera dobrze znana każdemu, kto miał z nią do czynienia. Ci co nie mieli to powyżej znajduje się ilustracja. Ja natomiast mogę powiedzieć, że brązowe, akrylowe pudełko, radfordowskich kształtów spełnia swoje zadanie. Jest poręczne, szczelne i dobrze się z niego dawkuje tabakę. Wszystko na swoim miejscu. Może jedynie nie zawsze zachwyca estetyką.
Tabaka barwy czekolady mlecznej. Zmielona jest coś pomiędzy słabym, a średnim zmieleniem. Lekko wilgotna, puszysta w palcach. Czasem lubi zbić się w kulki.
Aromat tej tabaki jest dość ciekawy. Z tabakiery wydobywa się zapach czekolady, może w bardzo małym stopniu mięty. Natomiast chwilę po wciągnięciu najpierw czujemy miętę, która niestety jest zmieszana z mentolem. Całkiem przyjemnie orzeźwia, ale też trochę kłuje w nos. Po chwili czujemy lekki chłód w nosie, a na przód wydobywa się aromat czekolady. Właściwie ciężko mi określić czy jest to bardziej gorzka, czy bardziej mleczna czekolada. Chyba bliżej aromatowi do mlecznej. W tle pozostaje cały czas lekki chłód. W tle idzie wyczuć słodkawy aromat tytoniu. Może dlatego czekolada wydaje się być też lekko słodka, a nie gorzka. Wracając jeszcze do pierwszych chwil zażycia, nasuwa mi się myśl, że gdyby pozbawić tej tabaki mentolu, aromat mógłby być trochę ciekawszy.
Ogólnie rzecz ujmując, całkiem solidna tabaka w przystępnej cenie. Może nie powala na kolana, ale ciekawa pozycja, którą moim zdaniem warto spróbować.
Dodam jeszcze, że jeżeli oczekujecie tutaj aromatu czekolady miętowej, to jednak nie ta droga. Tutaj jest połączenie mięty i czekolady. Coś jakby kupić lody gałkowe i u góry mamy miętę, pod spodem natomiast czekoladę.
