Choco Cherry
Aromat wiśni sprawia chyba najwięcej problemów twórcom tabak. Jak idealnie odzwierciedlić zapach tego owocu? Odpowiedź chyba nie jest taka prosta, bo nie trafiłem jeszcze na tabakę, która w stu procentach oddawałaby ten specyficzny słodko-kwaśny aromat/smak. Prób było wiele, w mniejszym lub większym stopniu kończących się (w moim mniemaniu) niepowodzeniem. Kilka z tych tabak jest smacznych, możne nawet bardzo, ale naturalnego aromatu na próżno w nich szukać. A jak się sprawa ma z Cherry od Paula Gotarda? Zażyję i odpowiem...
Tabakierki te znają chyba wszyscy. Akrylowe pudełeczka z z suwakiem odkrywającym trójkątny otworek są praktyczne, aczkolwiek nie zachwycają. Z pewnością nie zasługują na maksymalną notę, bo skrzywdziłbym chociażby buteleczki z limitowanych edycji tegoż producenta. Ale mimo wszystko jest poprawnie.
Wiśnia w tym akurat wydaniu jest dość drobno zmielona, aczkolwiek nie na pył. Posiada dość małą wilgotność. Czasem zdarzają się zabłąkane grudki, które bez skrupułów zgniatam, a następnie "spożywam".
Aromat, aromat... cóż ja mogę o nim powiedzieć. Z pewnością nie grzeszy naturalnością. Ale przyznam, smakuje nienajgorzej. Na samym początku wita nas całkiem miłe uszczypnięcie. Następnie to, co wiśnią być powinno, a nie jest, choć trochę ją przypomina. Zastanawia mnie również ten słodki czekoladowy akcent, który znam chociażby z truskawki czy rumu od Paula Gotarda. Ciekawy to dodatek, zastanawiam się, w ilu jeszcze produktach tego producenta go odnajdę. Ale to nie koniec. Możemy też wyczuć delikatna nutę mięty i całkiem smaczny tytoń. "Bomba" - ktoś powie. Może i tak, ale ja oczekuję aromatów jak najbardziej zbliżonych do tych naturalnych. W tym przypadku jednak najgorzej nie jest. Lekka chemiczność w miętowo-czekoladowej zalewie wbrew pozorom smakuje całkiem przyzwoicie.
Wyobraźcie sobie, że idziecie na rynek kupić sobie trochę smacznych wiśni. Pytacie znajomego pana Wieśka o pół kilograma świeżych wisienek. Pan Wiesiek z posępną miną odpowiada: "Niestety dzisiaj nic z tego nie będzie". Wyraźnie zawiedzeni, odwracacie się na pięcie i wracacie "z kwitkiem". Ale pan Wiesiek krzyczy za Wami: "Ale polecam świetne wiśnie w czekoladzie, moja żona zajada się nimi całymi dniami!". Zastanawiacie się przez chwilę, w końcu nabywacie u pana Wieśka polecane słodycze. Już w drodze do domu przekonujecie się, że faktycznie smakują nienajgorzej... Cóż, z braku laku...
Taka właśnie jest Cherry od Gotarda. Jeżeli przymkniemy oko na brak naturalności tytułowej wiśni, a skupimy się na przyjemnej słodkości w towarzystwie mięty i dobrego tytoniu, to otrzymamy produkt może nie na miarę naszych oczekiwań pierwotnych, ale ciekawą alternatywę, jak najbardziej do przyjęcia. Tak też było w przypadku wspomnianej Strawberry - sytuacja niemal bliźniacza. W obu przypadkach wykazałem się dużą dawką tolerancji, co (o ironio) zaowocowało niemałą przyjemnością z ich zażywania. Jednak wciąż duża tęsknota za naturalną wiśnią nie pozwala mi popaść w zachwyty. Jest więc słodko, smacznie, intensywnie... i to wszystko. Oczekiwałem wisienki zerwanej prosto z drzewka, o aromacie wczesnego lata, a w zamian otrzymałem quasi-wiśnię w czekoladzie, o lekkim zabarwieniu miętowym. Może być, ale czuję się lekko oszukany.
Miałem megaproblem z oceną końcową, bo nie wiedziałem w jakich kategoriach rozpatrywać ten produkt. Zdecydowałem jednak ocenić ją jako swoistą wariację owocową ze smacznymi dodatkami. Myślę, że 3+ będzie sprawiedliwym werdyktem.
