TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Słodkie
Producent
Pöschl Tabak GmbH & Co. KG
Smak
Czekolada
Waga opakowania
10 g · plastikowe
Rozkład ocen24 recenzje
5★14
4★5
3★4
2★1
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Poschl Tabak GmbH & Co. KG

Bayern Prise

Smak waga 80% 4,29
Opakowanie waga 20% 4,33
Dodaj recenzję

Recenzje

24
5,0

BAYERN-PRISE

Kiedy rok temu kupiłem tę tabakę byłem jeszcze początkującym tabacznikiem. Z tego powodu bałem się trochę tego pół-schmalzlera. Pomimo tego jeszcze w drodze ze sklepu postanowiłem ją spróbować. Wysypałem na rękę, widzę dosyć ciemny, grubo zmielony wilgotny tytoń. No tak, czego się spodziewać po szmalclerze. Przystępuję do konsumpcji i nie mogę wyjść z podziwu. Pierwsze co czuję to suszona śliwka, bardzo smaczna zresztą. Po chwili wyczuwam gdzieś w oddali czekoladę. Całość komponuje się po prostu znakomicie. Jedyny mankament to dosyć bolesny spływ, ale dla takiego cuda warto.
Tabakiera standardowa, taką samą uświadczymy w Gletscher-prise. Różni się tylko naklejką. Widzimy na niej bawarską kratę, znaczek Poschla i nazwę. Proste ale piękne.

Podsumowując, na chwilę obecną jest to mój ulubiony wyrób od Poschla. Myślę, że obowiązkowa pozycja na liście każdego tabacznika.

+ nie do znudzenia+ co prawda nie w całości, ale jednak schmalzler+ dobra tabakierka+ pyszna śwliweczka - dosyć bolesny spływ
3,4

Bayern- Prise "Każdy czuję co innego"

Na tabake zamieniłem się z kolegą, bo po prostu mu nie smakowała. Człowiekowi z tak nie typowym gustem jak ja- musi posmakować- pomyślałem. A tu jednak... Taki zawód.

Poczytałem, na sklepie z którego zamawialiśmy: aromat czekolada- super lubię czekoladę, jak i czekoladowe tabaki; ale nie mogę się tam doszukać czekolady! Za to doszukuję się kawy, której na ogół w tabakach nie trawię oraz lukrecji! Która w tej tabace jakoś nie może się odnaleźć...

Konsystencja na + Nie jest to do końca Schmalzer, jest ona "półschmalzerowa", jeśli mogę tak powiedzieć- interesująca. Ktoś napisał, że orzeźwia. Mnie nie orzeźwia; może też nie zapycha, ale do orzeźwienia jej daleko :/
Na pewno można powiedzieć, że firma Polsch stworzyła coś nie typowego dla siebie, bo ani do swoich Dopelerowych braci, ani do sklepowego standardu nie jest jej blisko.

Pudełko w pierwszej chwili ze względu na firme może się skojarzyć z gletscher prise; ale zimno, zimno absolutnie nie podobna. Samo pudełko pasuję do rodzaju tabaki i nie można mu nic zarzucić, no chyba że ktoś rozsmakował się w FC Bayernie i podobnych doznać szuka w Pris'ie. Tutaj też jednak zimno :)

Na przykładzie tej tabaki można zaobserwoać jak różne są gusta. Każdy ma o niej inną opinie i mniej lub bardziej mu smakuję- do mnie nie przemawia.

+ Przyjemna konsystencja+ Wyczuwalny z lekka (zbożowy?) aromat+ Pudełku nie mam nic do zarzucenia+ Nietypowa i ciekawa kompozycja tytoniu Brasil - Mentol, ukryty ale "nie smaczny"- Nie lubię kawy w tabace- Czekolada, nie czuję jej!- Za to czuję nie fajną lukrecje.
Maciej TOP recenzent
5,0

Bayern-Prise

Na tabaczanym rynku istnieją różnego rodzaju tabaki: przeciętne, paskudne, chemiczne, dobre i bardzo dobre, a nawet całkiem spore grono tabak wybitnych, genialnych i niecodziennych. Są tabaki proste w odbiorze, jak i te o złożonych, skomplikowanych aromatach, a nawet takie, które wydają się dziwaczne i pokręcone. Jednak cholernie mało jest tabak magicznych, tabak, które potrafią na nowo rozpalić w człowieku tabaczaną pasję. Dziś pragnę opowiedzieć Wam co nieco o takim właśnie wyrobie.

Bayern-Prise. Halb-schmalzler. Te dwa niepozornie słowa od wielu lat kłębiły się w mojej głowie, była to jedna z tych tabak, których od początku mojej przygody z tą używką chciałem spróbować (wbrew pozorom dinozaurów już wtedy nie było). Niestety, zawsze coś stało na przeszkodzie, aż z czasem przestałem interesować się tabaką, zarzuciłem działalność w serwisie i na innych forach, a zażywanie przestało być elementem dnia codziennego. Czas mijał, a tabaka odchodziła w zapomnienie, aż pewnego chłodnego, lutowego dnia, przy okazji drobnych zakupów w lokalnej trafice, mój wzrok natrafił na niepozorne, błękitne pudełeczko. Bawarska krata, stare, jakże doskonale znajome logo Poschla, kształt, który wielokrotnie gościł w moich dłoniach, to wszystko wzbudziło we mnie tęsknotę. Istniała tylko jedna możliwość, z niezachwianą pewnością siebie w głosie powiedziałem do ekspedientki: Poproszę jeszcze tę tabakę. Wyszedłem ze sklepu, zerwałem plombę, nasypałem odrobinę proszku na dłoń, zażyłem. I od tego momentu wszystko się zmieniło…
Ale, ale, zapytacie mnie zapewne cóż jest tak wyjątkowego w tej tabace, co sprawiło, że akurat właśnie ta, a nie inna, tabaka na nowo rozbudziła uśpioną pasję? Już spieszę z odpowiedzią. Jak już zapewne zdążyliście zauważyć, zachwyciłem się opakowaniem tej tabaki, bije od niego prostota, lecz jest to prostota świadoma, w pewnym sensie wyrafinowana. Niby zwykłe gletcherowskie opakowanie, utrzymane w podobnej kolorystyce, lecz posiada nieodparty urok, który cieszy oko.

Oczywiście opakowanie stanowi tutaj jedynie element dekoracyjny, to jego zawartość otrząsnęła mnie z tabaczanego marazmu. Zacznę od zmielenia, gdyż jako pierwsze rzuciło mi się w oczy. Niby wiedziałem, że będę miał do czynienia z halb-schmalzlerem, ale Bayern-Prise różni się od innych tego typu wyrobów (Zwiefacher, Królewska). Powiedziałbym, iż mamy tu do czynienia z mixem schmalzlera i snuffu w proporcji 1:1, gdyż możemy zaobserwować zarówno bardzo grubo zmielone ziarna, trochę średnich, sporo drobnych, a nawet ciupkę pyłu tabaczanego, całość jednak jest tak dobrze wymieszana, iż sprawia wrażenie przeciętnego, średniego zmielenia, charakterystycznego dla tej firmy. Cudownie jest obcować z tak bogatą fakturą.

Wilgotność też jest nietypowa, bowiem z jednej strony tabaka wydaje się być sypka i suchawa, by zaraz potem uraczyć nas sformowaniem tłustawej grudki. W nosie jest podobnie, gdyż z jednej strony czujemy tłustość i wilgoć schmalzlera, lecz niektóre drobinki tabaki potrafią zachować się jak prawdziwy angielski pył. Dlatego też prawie każde zażycie tego wyrobu jest niezwykle ciekawym doznaniem.

Wszystko co do tej pory powiedziałem, wszystkie te „ochy i achy” są jednak niczym wobec aromatu Bayern-Prise`a – to prawdziwy mix tradycji i nowoczesności, a także doskonały przykład na to, iż halb-schmalzlery to jedne z najciekawszych tabak, jakie istnieją. Czujemy typowy dla schmalzlerów, brazylijski tytoń, jednak nie jest on przytłaczający, stanowi tło dla reszty aromatów. Pierwszym z nich jest mentol, chociaż mam wrażenie, że słowo „mentol” nie oddaje dobrze tego, co możemy poczuć. Powiedziałbym raczej, że jest to mieszanka orzeźwiających aromatów, w której główną rolę gra mentol, wyczuwam tam też coś na podobieństwo olejku kolumbijskiego, trochę ziołowego posmaku, może ociupinkę czegoś dymnego. Są to drobne, subtelne nuty, lecz sprawiają, iż nie można powiedzieć, że Bayern-Prise zawiera mentol. To tak jakby powiedzieć, że Gold Mull pachnie lawendą. Wydawałoby się, że wspomniany wyżej, dosyć współcześnie wyglądający mix będzie się gryzł drugim aromatem, mianowicie z silnym, czekoladowo-kawowym zapachem. I tutaj też nie można użyć jednoznacznie słów: „kawa” i „czekolada”, bowiem pojawia się wśród nich woń nalewki śliwkowej, bądź też śliwek w likierze, znana chociażby z tabak kaszubskich, a także odrobina melasy, rumu, może araku. Nuty zbożowe (coś a la kawa zbożowa) też czasem nieśmiało podnoszą głowę, a i czekolada migruje pomiędzy 70 a 30% kakao. Całość jest raczej słodka, intensywna i bardzo aromatyczna, lecz dobrze wyważona. Trzeba ponadto pamiętać, iż wszystko wciąż przeplata się z tytoniem, tworząc cholernie dynamiczną, wiecznie zmieniającą się mieszankę.

Do tej pory zużyłem już trzy opakowania tej tabaki, a wciąż mam wrażenie, iż do końca jej nie odkryłem, gdzieś tam we wnętrzu następnej tabakierki czai się ukryta tajemnica. I to jest właśnie magia, o której wspominałem na początku, moc sprawcza, dzięki której wciąż na nowo możemy odkrywać ten wyrób, wracać do niego po okresach przerwy i być tak samo zaskoczonym, jak przy pierwszym zażyciu.

+ Magia+ Świetny, dynamiczny aromat+ Genialne zmielenie i wilgotność+ Śliczna tabakierka+ Jeden z najsmaczniejszych produktów Poschla+ Ciekawa, ciężko się nią znudzić+ Dobra na tabakę codzienną+ Halb-schmalzler. - Nawet jeżeli jakieś są, to wobec całej gamy plusów, wyciąganie ich byłoby zwykłym malkontenctwem.
Patryk M. 23 sierpnia 2013

Recenzja świetna, dałbym oczywiście plusika, ale że mamy z Raginisem jedno łącze internetowe pisze mi, że już odałem głos :)
Kolejny plusik zatem jest w domyśle.
Pozdrawiam.

Maciej 23 sierpnia 2013

Dzięki wielkie, trochę czasu minęło odkąd na poważnie pisałem recenzje, więc pozytywna hmmm... recenzja mojej recenzji sprawia mi ogromną radość. Mam tylko nadzieję, iż wybaczycie mi sążnistość tekstu, jakoś nie mogłem napisać tego zwięźlej.

3,2

Wyścig

Od czasu do czasu, gdy dostanę zastrzyk gotówki, zakupuję w krótkim odstępie czasu wiele nowych rodzajów tabaki. Dokładnie rok temu, w czerwcu 2012, wśród jednej z takich paczek był Bayern-Prise.

Tabakierka błękitna, w kolorze Gletschera, na której narysowana jest jedna z dwóch flag Bawarii - białe i niebieskie romby nachylone pod pewnym kątem. Napis "Brasil mit Snuff" sugeruje nam, że nie jest to typowy schmalzler, ale zmieszany z tabaką.

Konsystencja - jak to szmalcer. "Ciemne, tłuste wiórki kokosowe". A aromat? Ciekawy.

Jeśli flaga z etykiety skojarzy nam się z flagą rajdową, to możemy uznać, że znany nam aromat rumu i czekolady jest daleko za czołówką. Na prowadzeniu - ciastka zbożowe. Zdecydowanie czuć tu zboża. Owies może? Jest to przyjemny aromat. Sprawia wrażenie naturalności tego wyrobu, tradycji. Dogania go mentol... brzydki, taki jak w kioskowych sztyftach do nosa, zamiast biec w jednej drużynie z liderem i podkreślać jego zwycięstwo - podkłada mu nogę. Ale prowadzący ma refleks - chwyta mentol za nogę, mentol się wywraca, zboże znów na prowadzeniu. I tak aż do samej mety czyli chusteczki.

Koniec końców - porządny wyrób i godny polecenia.

+ nietypowy, zbożowy aromat+ wysoka jakość tytoniu+ świetnie oczyszcza nos - mentol toporny, złośliwy, plastikowy... po prostu niedobry. Niby mentol to mentol, ale wystarczy sobie porównać Poschlowski do tego znanego z Bernardów czy WoSów.
4,5

Bayern - retrospekcja smaku

Bardzo dawno temu, kiedy grało się w pici polo na podwórku i przeróżne zabawy wraz z całą zbieraniną dzieciaków z osiedla; kiedy kolekcjonowało się podkładki do piwa i koszulki z opakowań po papierosach, przyszedł czas do pierwszego spróbowania tabaki.W dziwnych okolicznościach doszło do posiadania owej tabaki, ponieważ był to pewnego rodzaju gratis w zakupionej, co miesięcznej prenumeracie o tematyce futbolowej przez starszego ode mnie kuzyna. Moje zapoznanie doszło na corocznych imieninach rodziców kuzyna. Jako najmłodszy z kuzynostwa i najciekawszego z całej bandy rozrabiaków zostałem wytypowany do pierwszego rozpoznania magicznego pudełeczka i sprawdzenia jego zawartości. Najstarszy kuzyn wiedział co trzeba z owymi ciemnobrązowymi grudkami począć. Pamiętam tyle, że wciągnąłem zbitą grudkę pyłu i odruch był natychmiastowy - kichnąłem.
W późniejszym czasie miałem do czynienia z innymi tabakami ale nie tą.

Po latach kiedy wspominałem sobie w raz z kuzynostwem nasze wspólne wygłupy, postanowiłem zbadać dogłębniej Bayern tabakę.
Po odebraniu zamówieniu tabaki, przepełniony ciekawością, jak za dawnych lat, rozpakowałem przesyłkę. Ujrzawszy magiczne pudełko, nie zastanawiając się ani chwili wysypałem na rękę, małą grudkę wielkości guzika od koszuli, ciemnobrązowego przysmaku.

Na wstępie poczułem smaku kawy, jakby rozpuszczalnej z lekkim dodatkiem czekolady, a następnie wypełniający bukiet mentol. Pierwsze uczucie było dziwne jakby pomieszanie zestarzałych tabak o rożnych smakach, ale ten mentol, ciekawe połączenie. Po zaaplikowaniu drugiej grudki w drugą dziurkę, rozwiało się moje mylne poczucie. Bardzo mnie zaskoczyła, ponieważ ma w sobie coś, czego nie da się opisać, co wyróżniania ją z pośród innych wyrobów Poshla.

Tytoń grubo i średnio zmielony o ciemnobrązowym kolorze, przepełniony wilgocią, który lubi zbijać się w grudki.

Tabakiera jak najbardziej wpadająca w oko, znane poshlowskie, solidne, prostokątne opakowanie o innej etykiecie.

Miło było zbadać ponownie magiczne pudełko od którego zaczęła się moja ciekawość do tabak. Polecam ją bardzo osobą które rządne są odkrywania przenikalności aromatów, w niezwykłym połączeniu.

+ przyzwoity tytoń+ ciekawe połączenie aromatów+ mentol nadający głębię wyrobu+ solidna znana tabakiera
5,0

Fantazyjnie, z niedopowiedzeniem

Halb-schmalzlery to ciekawy rodzaj tabak, choć o raczej nielicznej reprezentacji. Naturalnie, trudnym do realizacji wydaje się połączenie bawarskiej tradycji tabaczanej ze współczesnymi nurtami. Są to jakby dwa bieguny, rzeczywistości nie mogące istnieć w jednym miejscu i czasie. A jednak – "Bayern-Prise" przekonuje o możności zsyntetyzowania ich w sposób tworzący harmonijną całość. Jest to niestety tabaka niszowa, sam spróbowałem jej po raz pierwszy przez czysty przypadek od kolegi, który kupił ją (o, ironio !) w ciemno, jako pierwszą w życiu tabakę. Swój egzemplarz nabyłem dopiero rok później, podczas pobytu w Niemczech.

Wspomnianej wyżej niszowości odpowiada tabakiera – proste, plastikowe pudełeczko z równie nieskomplikowaną naklejką. Widnieją na niej: nazwa tabaki, logo Pöschla, bawarska szachownica oraz informacja: „Brasil mit snuff”. Całość utrzymana w bieli i błękicie, choć nie przykuwa uwagi, sprawia przyjemne wrażenie, wydaje się być bliska i dobrze znana.

Z puzderka dobywa się ciężka, słodka woń, z dosyć wyraźnie zaznaczonym, alkoholowym akcentem. Jednakże po zażyciu ma się wrażenie, jakby zapach stracił swój pierwotny ciężar. Czuć przede wszystkim zioła, bardzo intensywne i rześkie. Ta mieszanka jest niewątpliwie bogata i spójna. W tle natomiast daje się we znaki gęsta słodycz. Przypominając o sobie coraz bardziej nachalnie, szybko wkracza na pierwszy plan. Czekolada i kawa – ta dwójka zdecydowanie wiedzie prym. Tabace sprzyja fakt, iż główne aromaty wciąż starają się wzajemnie prześcignąć, żaden z nich nie dominuje stale i na długo, przez co całość jawi się bardzo „dynamicznie”. Fundamentem jest naturalnie tytoń brazylijski, oznajmiający o swej obecności stanowczo, lecz nie natarczywie. To miękka, słodka i – przynajmniej dla mnie – nieuchwytna woń, stale towarzysząca zażywającemu. Alkohol, którego zapach dobywał się z tabakierki czuć i teraz, gdzieś z boku, tak samo, jak było go czuć na samym początku, tuż po zażyciu. Całą tę kaskadę aromatów okala mentol, który jest drugim obok ziół czynnikiem nadającym tabace lekkości i współczesnego tchnienia. Wydawać by się mogło, że mentol wiele tu zepsuje, zabije niektóre akcenty i uczyni wręcz bolesny kontrast. Tymczasem, ciężko byłoby mi wyobrazić sobie „Bayern-Prise’a” bez mentolu ! Łagodny i świeży, nadaje całości powabu, odbierając słodyczy jej ciężar, czyni ją aksamitną. Bywa także, że tego mentolu w ogóle nie czuć, ginie na samym początku pośród ziół.
Jak przystało na mieszankę tak niesamowitą, zaklęto ją w równie niesamowitej formie. Proszek niby tłusty i ciemny, niby raczej grubo zmielony, wymyka się jednak klasyfikacjom. Zręcznie unika zaszufladkowania przez niejednoznaczną wilgotność i dość niejednolitej wielkości ziarna.

Niebywale złożony aromat czyni „Bayern-Prise’a”, przynajmniej w mojej opinii, tabaką genialną. Genialną tym bardziej, że pozostawia wrażenie, jakoby w gąszczu swej słodkości wciąż jeszcze kryła wiele nienazwanych nut aromatycznych.
Gorąco polecam tę tabakę odkrywcom, a także tym, którzy pragną po prostu cieszyć się z zażywania, bowiem aromat „Bayern-Prise’a”, mimo iż bogaty i dający rozłożyć się na wiele składników, pozostaje spójną i doskonale skomponowaną całością.

+ Złożoność aromatu+ Pyszny tytoń+ Delikatność mentolu, który doskonale wypełnia swoją rolę+ "Dynamika"+ "Niedopowiedzenie"
Patryk M. TOP recenzent
5,0

BAYERN-PRISE

Nazwę to tak, chęć posiadania tej tabaki zaczęła się u mnie jakoś bardzo dawno temu. Zawsze kiedy miałem pieniądze odłożone i miałem ją kupować, coś zbijało mnie z toru i w moje łapska wpadała inna tabaka . Na szczęście moja kobieta zna moje marzenia i zamówiła mi ją . Okej ,pasuje cos powiedzieć na temat samej tabaki. Jest to tabaka od znanego nam wszystkim pana Alojzego Poschla. W przeciwieństwie do większości jego produktów ( masówki ) Bayern-Prise jest wyjątkową tabaką . Zapytacie : Co w nim takiego wyjątkowego ? A chociażby to, że jest to Halb schmalzler . W polskim tłumaczeniu pół schmalzler. Jest to chyba jedyny taki produkt jaki oferuje nam Poschl. Pasuje teraz cos o tabakierce tabakierka jest bardzo ładna. Skromna szata graficzna, śliczny kolor pudełka jak w G.Prise .Tabakierka jest w tym wypadku standardowa dla producenta, zamykana na uszczeleczkę. Za to zawartość odbiega całkowicie od standardu marki . Jak wysypujemy proszek na dłoń widzimy : grube zmielenie, czerń oraz to, że tabaka jest tłusta. Schmalzler- ktoś pomyśli na pierwszy rzut oka . Otóż nie, ponieważ tabaka zawiera mentol co ją dyskwalifikuje jako schmalzlera czystej klasy ( tego dowiedziałem się na Top25 Snuff ) .Zaraz po wciągnięciu czujemy delikatny zarys mentolu, następnie ogarnia nas przemiły zapach mielonej kawy, takiej jak z młynka w MC DONALDZIE i gdzieś bardzo daleko w tle czuć… Czekoladę? Tak, to będzie raczej ona . Podsumowując, Bayern-Prise jest ciekawą hybrydą łączącą w sobie cechy zwyklej tabaki i schmalzlera co w połączeniu daje bardzo ciekawy efekt. Ja tę tabakę tak jak mówiłem wcześniej, dostałem od narzeczonej, ona dała za nią jakieś 11 zł za opakowanie 10 g. Tabaka dobra dla każdego, polecam komuś kto chce zacząć przygodę ze schmalzlerami. Jest dobra na początek aby oswoić się do konsystencji . To Będzie ode mnie na tyle. Dziękuję i Wasze zdrowie z BP. Snuff!
PS: Do pogoni za tą tabaką zachęciły mnie recenzje Kozika i Nitza.

+ Wyjątkowy Poschl+ Kawa i czekolada+ Halb schmalzler+ Tabakierka+ Tytoń Brasil :) - Dalej trochę mentolu, poz tym brak
Kasper P. 26 października 2012

Widać postęp w Twoich recenzjach. Bayern Prise nie jest jednak jedynym półszmalclerem od Poszla.

Karolina S. 27 października 2012

A jakie jeszcze półszmalclery od Poschla można dostać?

Kasper P. 27 października 2012

np. Królewską.

Karolina S. 27 października 2012

jak tylko nadarzy się okazja, zdobędę i skosztuję :)
dzięki. :)

Łukasz W. TOP recenzent
3,2

Ćwierćschmalzler

Bardzo byłem ciekawy tej tabaki. Dotychczas miałem do czynienia z dwoma wyrobami schmalzlerowo mentolowymi - bardzo dobry Zweifacher i nieco tylko wystająca ponad przeciętność acz przyjemna Amostrinha - obie od Bernarda. Czas więc sprawdzić jak na tym polu sprawdziła się konkurencja. Poschl jak wiadomo to głównie owocowo mentolowe tabaki-słodziaki choć zdarzają się ciekawe wyjątki jak genialny ziołowy Kloster Andechs czy klasyczny konserwatywny shmalzler - Doppelaroma w której również zasmakowałem. Czas więc spróbować jeszcze innego nietypowego Poschla czyli jak mówi etykieta Brasil mit snuff.

Rozmaite miałem oczekiwania i wątpliwości. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś w rodzaju Doppelaromy zaprawionej mocnym (zbyt mocnym) prostym mentolem. Sprawdziło się to na szczęście tylko częściowo. Zaskoczony byłem, Poschl tym razem pohamował się z mentolem - do tego stopnia iż przy niektórych zażyciach niemal go nie czuć. Nadal jednak jest to "ten" mentol - prosty, jednowymiarowy, trącący chemią. "Brasil" natomiast okazał się nieco inny niż w Doppelaromie - nieco mniej słodki a bardziej jakby hmmm... rześki, świeży :D Pojawia się tu jakby coś kwaskowo owocowego co obecne jest w mało znanym produkcie Bernarda - Brasil Fresco (tam jednak bez mentolu). Czuć też lekki aromat fermentacji, który może przywoływać skojarzenia z alkoholem. Niestety wszystko to jest dla mnie jakieś nijakie - zbyt mało intensywne. Do zmielenia nie mam zastrzeżeń - typowo poschlowskie średnie, średnia wilgotność, ładna ciemna barwa. Niby wszystko jest jak trzeba ale ja jakoś nie jestem w stanie się zachwycić.

+ bardzo lekki mentol+ dość ciekawy aromat tytoniu Brasil - mało intensywny aromat "schmalzlerowy"- mentol mimo, że jest go mało jest typowo Poschlowski- toporny i chemiczny
4,0

Czekoladowo od Poschla

Moja pierwsza recenzja w życiu. Czegokolwiek, czyli tabaki także. Proszę o wyrozumiałość. No to lecimy z tym koksem, jak to rzekli złodzieje węgla ładując surowiec na wóz.

Opakowanie

Standardowa tabakierka do której przyzwyczaiły nas wszystkie Prise'y, Alpina wypuszczana w naszym kraju i parę Ozon. Swoją drogą "prise" to szczypta (z niemieckiego), jakby ktoś nie wiedział - ja się dowiedziałem ze słownika przy okazji pisania tego tekstu. Opakowanie to ctrl+c, ctrl+v z Gletchera, wygodne jak każde inne w przyjemnym niebieskim kolorze. Nie innowacyjne ani oryginalne z wyżej wymienionych powodów. Naklejki prezentują sobą duży minimalizm. Poza nazwą tabaki, napisem "Brasil mit SNUFF"i logiem Poschla (czarno-białym) mamy białe tło i pasek niebiesko-białej szachownicy (pierwsze skojarzenie -flaga oznaczającą koniec wyścigu). Brak unikalności, ale może się podobać.

Zawartość

Grubo mielona - dla niektórych wada, dla innych zaleta. Ja tego nie oceniam. Napomknę tylko, że grubo mielonych mało potrzeba, żeby nos się zapchał. Bez smarkania kolejna porcja nie wejdzie. Tak na boku, mam kolegę, który nie kicha ani nie smarka po zażyciu prawie żadnej tabaki - nie tyczy się to Doppelaromy bananowej i Bayern-Prise czekoladowej właśnie. A co do samego smaku - na czysty nochal bardzo przyjemnie czuć czekoladę. Akurat jest po świętach i skojarzył mi się słodki wielkanocny zając, którego miałem ostatnio przyjemność pochłonąć (już nie nosem). Dobry i wyjątkowy "smak". Mało jest tabak (ogólnodostępnych), które wychodzą poza kanon miętowo - owocowy. Za to duży plus. Jak ktoś lubi czekoladę i tabakę, to obowiązkowo musi spróbować Bayern-Prise.

+ czekolada+ grubo zmielona+ minimalistyczne wzornictwo opakowania (rozpoznawalna z 10 metrów - grubo zmielona- sucha
Maciej 12 kwietnia 2012

Nie przesadzaj, że pierwsza recenzja w życiu. Ile to się w szkole trzeba było tego napisać :P

Sebastain M. 12 kwietnia 2012

Ok, pierwsza nieprzymuszona ;]

Rocco S. TOP recenzent
5,0

Bawaria według Pöschla

Długo odwlekałem napisanie tej recenzji. Upłynęło trochę czasu i wiele gramów Bayern-Prise'a zanim wziąłem do ręki długopis i postanowiłem przelać na papier swoje odczucia odnośnie tego produktu. Jeszcze przed zakupem wiedziałem, że w tym przypadku Pöschl Tabak zaserwował tabaczarzom coś zgoła innego aniżeli liczne tabaki owocowo-mentolowe i typowo mentolowe. Czym prędzej musiałem to sprawdzić, nabrałem strasznego apetytu na ten specyfik. Nie musiałem nawet fatygować się zamawianiem go przez Internet, bowiem pewnego dnia ujrzałem go w miejscowej trafice. Nawet przez moment się nie zastanawiałem. Już na wstępie mogę powiedzieć - nie żałuję tych 9 zł, które na tą tabakę wydałem. Powiem więcej, gdyby była droższa, nie miałoby to żadnego znaczenia...

Tabakierkę doskonale znamy chociażby z Gletscher Prise'a czy Löwen Prise'a. Jasnoniebieska barwa. Podobnie jest z etykietą. Utrzymana w biało-niebieskiej tonacji szachownica, pociągnięta wzdłuż naklejki, jednoznacznie nawiązuje do barw flagi urzędowej Bawarii. Po prawej stronie umieszczono znak firmowy Pöschla. Nad szachownicą dużą czcionką odczytujemy nazwę tabaki. Poniżej natomiast, mniejszymi literami, napis: Brasil mit SNUFF. Zdradza on nam poniekąd, z czym będziemy mieli do czynienia. Z ciekawostek, istnieje też inna wersja etykiety, w której zamiast paska z szachownicą jest czarny pas z napisem. Natomiast sama szachownica okala w tym przypadku całą etykietę. W starszych wersjach naklejki, po prawej stronie widniał rysunek flaszeczki Pöschla zamiast logo firmy. Chyba wersja z buteleczką bardziej mi się podoba, ale w tym momencie czepiam się szczegółów:)

Konsystencja przywodzi nam na myśl schmalzlery. Tabaka jest ciemna, wręcz czarna, o grubym zmieleniu i dość dużej wilgotności/tłustości. Schmalzler jak się patrzy, ktoś mógłby pomyśleć. Nie oczekujcie jednak czystej jego postaci, bowiem Pöschl stworzył coś pomiędzy, o jakości, która zachwyci niejednego tabaczarza, a szczególnie tych konserwatystów tabaczanych, którzy nawet nie chcą słuchać o większości produktów z Geisenhausen.

W tabakierce mam już resztkę Bayern-Prise'a, ale na potrzeby recenzji zażyję sobie dwie zdrowe szczypty... Chylę czoła przed tymi, którzy doceniają złożoność tego produktu. Nie będę owijał w bawełnę, ten wyrób należy do czołówki na mojej prywatnej liście. Zakochałem się w tej tabace od pierwszego zażycia. Nie potrzebowałem czasu, żeby do niej dojrzeć, docenić, wszystko zaczęło się pierwszego dnia, kiedy ją kupiłem, i trwa to do dzisiaj. Wąchając ją z tabakierki, wyczuwamy bardzo silny aromat kawy, a właściwie jej ziaren, palonych, dobrego gatunku. Gdzieś w tle cień czekolady... Ale magii doznań aromatycznych doświadczymy dopiero po zażyciu! Mistrzostwo blenderów dało tutaj swój upust. Kompozycja jest niesamowicie harmonijna. Aromat kawy, mimo że niewątpliwie gra tutaj pierwsze skrzypce, to nie zagłusza innych nut aromatycznych. Delikatnie o swojej obecności dają znać czekolada i wędzona śliwka, dodając lekko wyczuwalną słodkawą otoczkę. Jednak to znakomity tytoń Brasil i wspomniany aromat kawowy nadają tu tempo i całościowy charakter - szorstki, nieco ciężki, a zarazem szlachetny. Twórcy uczynili też coś, co dla wielu mogłoby wydawać się karkołomne. Do tabaki o charakterze schmalzlera dodali bowiem mentol. Ale drodzy moi, wyszła z tego całość jak najbardziej dopracowana, spójna i co najważniejsze - smakująca genialnie. Nie myślcie sobie jednak, że zaznacie tutaj mentolu rodem z Packard's Club czy Red Bulla. Nic bardziej mylnego. Mentol w tym przypadku ma za zadanie jedynie podkreślić intensywność aromatów, a dodatkowo przynieść niewielkie uczucie orzeźwienia, lekkiego chłodu, co w połączeniu z wilgotnością tabaki sprawia wrażenie nawilżenia w nozdrzach. Wszystko to trwa naprawdę długo. Gdzieś w oddali wyłapiemy także alkoholowy posmak. Nie jest on może tak wyraźy jak chociażby w Bursztynie z miętą Paula Gotarda, ale zaznacza gdzieś tam swoją obecność (Nitzo i Piotrek82 - trafne spostrzeżenie). Świetnym zjawiskiem jest różne natężenie poszczególnych aromatów, co w konsekwencji tworzy tabakę solidną i kompletną. Podobnie jak w filmie, gdzie mamy aktorów pierwszoplanowych, drugoplanowych itd. Każdy jest ważny, każdy musi dać z sieie wszystko, aby stworzyć monolit. Tak też jest w Bayern-Prisie, każdy z akcentów ma swoje miejsce i jest niezwykle istotny na tle całokształtu. Majstersztyk tabaczany.

Według mnie Pöschl stworzył tabakę wybitną i tego będę się trzymał, zdania nie zmienię. Umiejętne połączenie szlachetności i ciężkości schmalzlera ze zwykłym snuffem z odrobiną mentolu dało w efekcie produkt, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Z pewnością zasmakuje bardziej miłośnikom klasyki, surowości tabaczanej, a może przy okazji przekona "snuffożerców" do rozpoczęcia przygody z pełnoprawnymi schmalzlerami - istnieje taka możliwość. Jednak nie patrząc na żadną z "frakcji", mogę śmiało polecić ten produkt każdemu, bez wyjątku. To również świetna odpowiedź firmy na niezbyt pochlebne opinie o jej flagowych produktach. Pöschl tworzy nie tylko "Gawcia" i Red Bulla, pamiętajmy o tym. Bayern-Prise czy chociażby Doppelaroma to ukłon w stronę tradycji i tabaczarzy ceniących sobie specyfiki bez nadmiernych słodkich akcentów czy ogromnych ilości mentolu. Opisywany przeze mnie produkt to być może próba rozpowszechnienia schmalzlerów za pomocą drobnego zabiegu, małej modyfikacji. Być może ktoś po spróbowaniu Bayern-Prise'a zacznie zastanawiać się, czym jest prawdziwy schmalzler i zechce pójść dalej. Strzał w dziesiątkę. Polecam z czystym sumieniem!

+ Zachwycająca!+ Udane połączenie dwóch nurtów tabaczanych+ Tytoń+ Tabakierka+ Trwałość aromatu - Absolutny brak
Łukasz 13 maja 2012

Niestety, tak to już jest z tabaką, ze jedno opakowanie drugiemu nie równe. W moim Bayernie co prawda zdecydowanie czuć ten kawowo-czekoladowy aromat, zakosami szwenda się też szmalzlerowa śliwka, ale... Zawartość tabakiery od początku była raczej sucha, więc pewnie deczko zwietrzała. Niezbyt dobrze zgrywa się to z konsystencją BP, a poza tym ten alkoholowy zapach staje się po krótkiej chwili dominantą. I to dominantą aczej kiepską, bo najbliżej jest mu chyba do taniej brandy z cytryną. Całościowo daje to efekt średniego zapachowo misz-maszu :(

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.