Nalepka to czy skóra?
Podejmując się tego opisu staję przed próbą opisania może nie legendy, ale tabaki niegdyś bardzo znanej, znanej ze znakomitego smaku, z malutkiej tabakierki, z tego że jest znana, a przede wszystkim z tego, że była trudno dostępna. Kupiłem ją w zasadzie w ostatnim momencie jej dostępności, bodajże razem z Pariserem i Jaxons Coffee Creme, w zasadzie zakup ten był podyktowany nie ciekawością aromatu, a chęcia posiadania białego kruka.
Nie miałem wszak wielkich nadziei co do aromatu, ale i tak zostałem brutalnie rozczarowany. Tucky to w zasadzie słodziutki anyź z leciutką nutką mentolu. Tyle i tylko tyle. Zapach Tucky to jeden z aromatów obecnych w Westfalen Prise czy Edel Prise, anyż trochę inny niż w Loewen Prise, bardziej słodki, bardziej ostry, mniej mdły, wyraźniejszy. Mentol nie przeszkadza, wręcz podkreśla słodką dominantę anyźu. Tabaka znakomicie orzeźwia, to trzeba jej przyznać, nie ma nic lepszego w upalny dzień niż szklanka wody i zażycie Tucky. Tytoń bardzo słabo wyczuwalny.
Zmielenie: dość drobne, kolor: brąz, wilgotność:nie jest całkiem sucha, zapach przed zażyciem: zapowiedź tego co czeka nas po zażyciu.
Tabakę tę pakowano do wielu różnych tabakier, bardzo dawno temu do tabakier plastikowo-skórzanych, później skórę zastąpiła nalepka z imitacją szycia i złotym napisem, zmieniała się pojemność tabakierki. Mój egzemplarz mieści 3,5 g proszku, jest to malutki pudełeczko, tabakę dozuje się poprzez obrót pierścienia, bok srebrny, tył czarny z naklejką z ostrzeżeniem, przód naklejka ze złoto-srebrnym napisem "tucky snuff", imitacja szwów na naklejce. Pudełeczko dość funkcjonalne i trzeba przyznać, że ładne.
TOP25