Mała czarna
Nie wyobrażam sobie dnia, którego nie rozpocznę do solidnego kubła kawy. Kawę pijam czarną, bez cukru, z dodatkiem 4% mleka (niepasteryzowanego, od takiej krowy w automacie). Na punkcie czarnego naparu mam swoistego hyzia. Może nie takiego, jak na punkcie tabak i fajki, lecz wyraźny odchył istnieje. W kawę zaopatruję się w maleńkim pawilonie na warszawskim Bazarze Szembeka i w zasadzie tylko tam. Zapaleńcom, których skusi moja rekomendacja, szczególnie polecam spróbować wariantów cherry i creme brule; notabene, punkt posiada też duży wybór orientalnych i smakowych herbat. (I tu małe nadużycie z mojej strony, ponieważ uważam, że dobre rzeczy należy promować – sklepik działa też na Allegro, pod nickiem zawadzki17; od Skworcu też są dobre.) Od pewnego czasu, obok kubka z ulubioną kawą, pojawiła się srebrna tabakierka z Café Noir, stając się nieodłącznym atrybutem mojego poranka. Jest w tej tabace pewien charakterystyczny smak, znany tabacznikom m.in. z produktów Samuela Gawitha: Chocolate i Black Coffee; taki cierpki, palony, jakby latakiowy, kojarzący się z czernią, dymem z ogniska, z wędzonką. Ten ciężki, agresywny aromat skontrastowany jest z odświeżającą, leciutką i ledwo dostrzegalną miętową nutą. Jest to zestawienie na tyle nieobliczalne, iż mam wrażenie nie każdemu podpasuje. To kontrowersyjny produkt – z tych, co to się kocha lub nienawidzi. Mi pasuje, aczkolwiek jako tabaka codzienna się nie sprawdza. Rano, podczas bolesnego i niewdzięcznego procesu budzenia się – owszem. Snuff jest przeokropnie wilgotny, stopniem namoczenia przebija nawet Pöschlowe schmalzlery, skutkiem czego zbija się w dosyć duże grudy. Tytoń jest koloru ciemnobrązowego, ocierającego się o czerń; mielony grubo, o kleistej konsystencji. Spróbować myślę warto, choć polubią zapewne nieliczni. Tabaka nietuzinkowa, ekscentryczna, bardzo oryginalna, ciekawa.
W internecie znalazłem sposób wymowy nazwy tej tabaki... KAFE NOR, ale odegranego dźwieku nie jestem w stanie odtworzyć nawet w myślach. Kojarzy mi się z bombelkami mydła gdzieś w krtani.
Odnośnie minusów: Best SP jest znów zbyt klasyczna na te czasy. :o Coś tu jest nie tak. :c
[kafe] - z akcentem na 'e' [nułar] - z takim francuskim 'r' a la Tusk
Masz rację Pastorze, ale nie bawmy się w Mireille Mathieu albo w Edith Piaf. Kafe' Nuar. Chyba ,że ktoś dobrze zna francuski i nie wymawia tego sztucznie to proszę bardzo, ale zawsze mnie śmieszyło to holenderskie Hhrrr, jakie wymawiają osoby próbujące naśladować Francuzów np. w reklamach.
KAFE NUŁA
TOP25