Słodki koniak
Macuba wyprodukowana w "Gwieździe i Lilii" jest moją drugą tabaką tego holenderskiego producenta. Kolejna tabaka, po niebanalnym Hollandse Bolongaro, potwierdza moją opinię o wyrobach z Kralingen, które należą do wyjątkowych i wyróżniających się na tle pozostałych producentów. Firma zaświadcza, że jej bazą jest niefermentowana Virginia aromatyzowana koniakiem i olejkiem różanym. Jeśli na prawdę był to koniak a nie brandy i prawdziwy olejek różany (jeden z najdroższych olejków eterycznych), to 8,50 za 12,5g tej tabaki to psie pieniądze. Nawet jeśli do aromatyzacji użyto najtańszej brandy i syntetycznego aromatu, to i tak tanio za tak dobrą tabakę.
Za tabakierkę służy pojemnik z przeźroczystego plastiku o niecodziennym kształcie, otwierany zatyczką u góry. Nie będę się opisywał szczegółów, ciekawych odsyłam do mojej recenzji Hollandse Bolongaro. Wystarczy, że ponownie podkreślę funkcjonalność tabakiery i jej transparentność, co sobie bardzo cenię. Może tabakiera ładna nie jest ale tabaka już tak i można ją podziwiać przez ścianki.
Proszek jest dość sypki, o wilgotności nieco poniżej średniej. Nie zbija się w grudki, a gdy przesypuje się w tabakierce robi to trochę leniwie, z ociąganiem. Trudno mi opisać kolor, w skrócie to jasny brąz, po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że najbardziej zbliżony kolor to cynamonowy z dużą ilością jaśniejszych drobinek. Dzięki temu widać, że zmielenie jest niejednolite, zbliżone do średniego z grubszymi ziarenkami. Jeśli już na etapie oceny wzrokowej trudno opisać tą tabakę, to co będzie później?
Aromat jest wyraźny, tytoniowy, słodki i drzewny. Po kilku dłuższych pociągnięciach nosem z tabakierki wydaje mi się, że jest też odświeżający i kwiatowy, a może to tylko efekt usilnego poszukiwania zapachu róży? Może w nosie tabaka zdradzi ten sekret. Zażywam i w pierwszym momencie czuję szczypanie. Ustaje po chwili, gdy tabaka rozgości się w nosie. Powraca smak bardzo dobrego tytoniu, zdecydowanie jest to Virginia, delikatna i słodka. Na drugim planie jest charakterystyczny smak wypalanki (czyli brandy), po holendersku brandewijn czyli palone wino. To określenie najlepiej oddaje to co poza tytoniem wyczuwam w Macubie. Nigdy nie piłem prawdziwego koniaku ale od brandy z wina gronowego raczej tak bardzo się nie różni. Aromat tego trunku można opisać jako owocowy, drzewny, nieco przypalony, karmelowy. W smaku Macuby nie odnajduję olejku różanego, zapewne został dodany w niewielkiej ilości dla podkreślenia słodyczy. I dobrze, gdyby zapach róży był wyraźny zagłuszył by aromat tytoniu i wypalanki. Wtedy byłbym pewien, że dodano syntetyczny zapach różany a tak pozostaje mi nadzieja, że jest to prawdziwy olejek.
Muszę zaznaczyć, że tabaka ta znacznie lepiej smakuje zażywana na świeżym powietrzu niż w pomieszczeniach. Smak Macuby utrzymuje się bardzo długo nic nie tracąc z intensywności. Za każdym razem, gdy mocniej wciągam powietrze w nozdrza delektuje się tym pięknym zapachem i za każdym razem mam ochotę na jeszcze.
Polecam tą tabakę wszystkim, którzy w tabace zawsze szukają czegoś nowego, a produkty niemieckie czy angielskie spowszedniały.
TOP25