TOP25SNUFFTop25snuff
Rating card · top25snuff
Rating distribution3 reviews
5★1
4★2
3★0
2★0
1★0
Tobacco product · damages your health18+
Molens de Kralingse

Hollandse Bolongaro

Molens de Kralingse

Flavour weight 80% 4.50
Packaging weight 20% 4.00
Add a review

Reviews

3
Jan S. TOP reviewerPL
4.4

Pole po deszczu.

Trudno napisać cokolwiek ciekawego ponadto co napisali na temat tej tabaki moi poprzednicy- Alaundo i Łukasz. Postanowiłem więc nie silić się na wyszukane formy i po prostu opisać swoje odczucia.

O Hollandse Bolongaro można powiedzieć wszystko tylko nie to, że to tabaka sztampowa. Owszem, w wielu aspektach jest podobna do Parisera, Civette czy Alta-Ofenbachera, ale wynika to z zaszłości historycznej, kiedyś robiono właśnie takie tabaki. Niewątpliwie Bolongaro wyróźnia się nietypowymi właściwościami proszku jak i aromatem. Aromat najprościej możnaby określić jako bukiet nut roślinnych, pasujących do siebie, niemal nierozerwalnych. Znajdziemy w niej tytoń i tylko tytoń, powiem szczerze że aromat jest dość prosty, zwłaszcza w porównaniu do Molensa Bon Bon czy F&T Morocco, a przecież i te tabaki opierają się w znacznej mierze na tytoniu i nie można im odmówić pewnego zaczepienia w tradycji tabacznictwa. Pewną cechą szczególną tejże tabaki jest to, że nie jest nachalna w swoim aromacie, aromat jest hmm "zwiewny", delikatny, naturalny. Złośliwiec powiedziałby, że naturalny do granic możliwości i że tabaka wręcz irytuje krótkotrwałością aromatu, ja na to patrzę inaczej. Bowiem każde kolejne zażycie staje się doznaniem, tak jak wąchamy kwiaty mimo, że na co dzień wlewamy na siebie litry perfumów, łakniemy takich delikatnych, ulotnych doznań. Cieszymy się każdą chwilką. Moi poprzednicy słusznie zauważyli, że aromat może kojarzyć się z sianem, jest słodki, ale moim zdaniem to nie zapach kośby, a zapach pola po deszczu. Przez krótką chwilę czujemy mocne, może czasem drażniące zapachy natury, a potem się przyzwyczajamy i idziemy dalej. Tymczasem przy Bolongaro nie musimy się śpieszyć, możemy przystanąć i porozmyślać. Zapewne większość z nas ma jakieś wspomnienie z dzieciństwa związane z naturą, z przebywaniem na świeżym powietrzu, Bolongaro to właśnie taki przywoływacz wspomnień.

Chciałem skrótowo opisać aromat tego dzieła holenderskich pasjonatów, tymczasem wyszedł mi tekst o wszystkim i o niczym, ale po co właściwie się śpieszyć? Wszak można zażyć Bolongaro i pisać teksty- chociażby dla samego pisania, można też je czytać albo zwyczajnie porozmyślać, jej aromat i powierzchowność temu sprzyjają. Wasze zdrowie!

Tabakierę stanowi przezroczysty wielościan, "ozdobiony" prostymi etykietami.

Forma proszku jest ciekawa, trudno powiedzieć czy jest to tabaka zmielona grubo, średnio czy zgoła drobno. Występują tu grubsze fragmenty jak i drobniejsze. Jeśli chodzi o kolor to jest szarawa. Co ciekawe jest dość sucha.

Adam G. TOP reviewerPL
4.0

Szczypta Holandii

Molens de Kralingse De Ster en De Lelie – Młyny z Kralingen Gwiazda i Lilia. Dwa zabytkowe wiatraki (pierwszy z XIX wieku, drugi zaczął mielić już w 1777 roku), w których do dziś produkuje się tabaki zgodnie z tradycyjnymi recepturami. Tabaka Hollandse Bolongaro, którą przyszło mi zrecenzować jest właśnie takim tradycyjnym wyrobem tytoniowym. Jej nazwa wiąże się z nazwiskiem niemieckiego fabrykanta włoskiego pochodzenia, Jacoba Bolongaro, który rozwinął swoje tytoniowe imperium w Höchst w Niemczech. On właśnie, pod koniec XVIII wieku opracował jej recepturę. Jednak dzisiaj do produkcji Hollandse Bolongaro wykorzystuje się przepis z 1883 roku. Nie opisałem tej historii bez powodu, gdyż sama tabaka skłania tabaczarza do pewnej refleksji o przeszłości. Ale po kolei.

Część z was zapewne już zna charakterystyczne tabakierki z Gwiazdą i Lilią. Pozostali mogli przeczytać w recenzjach nieprzychylne opinie o ich estetyce. Owszem, etykieta nie należy do ładnych, zwykły, szorstki papier i pikselowate logo. Jednak gdy na nią patrzę, myślę że te tabaki robią prawdziwi zapaleńcy, drukujący nawet chałupnicza metodą etykiety. Sama tabakierka jest bardzo nowoczesna, prosta i praktyczna, wykonana z przezroczystego plastiku, kształtem zbliżona do prostopadłościanu o dwóch ściętych krawędziach. U góry otwiera ją bardzo poręczna zatyczka, a pod nią jest kratka zapobiegająca wysypaniu nadmiernej ilości proszku. W tym wszystkim moją uwagę zwrócił właśnie przezroczysty plastik, dzięki któremu wiemy zawsze ile jeszcze tabaki zostało i jak się ona przesypuje podczas dozowania. Możemy przyjrzeć się jej barwie, ocenić wilgotność na podstawie sypkości i podziwiać ciekawą formę proszku, która w Hollandse Bolongaro jest bardzo złożona. Znajdziemy tu przede wszystkim duże okruchy blaszki liścia barwy brązowej i jaśniejsze żyłki ale też drobny pył. Ogólne zmielenie określił bym jako grube ale niejednorodne. Żeby było ciekawiej wilgotność tej tabaki jest znikoma. Rzadko trafia się tabaka sucha o grubym zmieleniu. Ta forma intryguje i nie pozwala zapomnieć, że to nie jest produkt z nowoczesnej fabryki ale z prawdziwego, dwustuletniego holenderskiego wiatraka.

Zaciekawiony otwieram tabakierkę zdejmując wieczko (tak, to jest możliwe) i wciągam w nozdrza aromat. Jest to przede wszystkim tytoń, lekki, słodkawy przypominający świeżo wysuszone siano. Jednak to siano suszyło się blisko morza, gdyż w aromacie jest coś zwiewnego przypominającego morskie powietrze. Tabaka zawdzięcza swój aromat Virginii fermentowanej z dodatkiem salmiaku i potażu.
Po zażyciu najpierw wyczuwalne jest lekkie pieczenie (zapewne zasługa grubszych drobin) i słodki smak Virginii. Jest on subtelny, naturalny i roślinny, porównywalny z zapachem suchych liści dobrej herbaty. Po chwili powraca dobrze wkomponowana nieznaczna słoność. Wadą tej tabaki jest jej nikła wilgotność, która sprawia, że smak jest ulotny i w zależność od stopnia nawilżenia śluzówki, utrzymuje się dłużej lub krócej. Czasami powodowała u mnie podobne zwilżenie jak schmalzlery ale znaczenie częściej wysuszała śluzówkę co zabijało smak. Z tego powodu po pierwszym zażyciu odstawiłem Hollandse Bolongaro na dłuższy czas. Nie polecam jej niedoświadczonym nosom, gdyż jej smakowanie wymaga pewnej wprawy i cierpliwości.

Tabaka Hollandse Bolongaro jest swego rodzaju tytoniową alegorią samej Holandii, zaczynając od tabakiery na smaku kończąc. Praktyczność i piękna prostota oraz kalwińska surowość formy pozbawionej zbędnych ozdób. Trochę tak jak holenderska architektura i krajobraz, jak sami Holendrzy – naród żeglarzy, rzemieślników i ogrodników. Potrafią oni łączyć tradycję z nowoczesnością, tak jak ta tabaka łączy nowoczesną tabakierę z dziewiętnastowieczną tabaką produkowaną w prawdziwym wiatraku.

+ praktyczna i przezroczysta(!) tabakiera+ prosty i piękny smak+ starodawne zmielenie+ tabaka oryginalna pod każdym względem - brzydka etykieta- ulotny aromat- nieco zbyt sucha
Łukasz W. TOP reviewerPL
4.8

Hollandse Bolongaro

Jestem zdecydowanie zwolennikiem tabak tradycyjnych toteż zawsze przyciągają mnie napisy typu "nach einer Rezeptur aus dem Jahr 1923" tudzież "seit 1902" itd. Tu jednak mamy coś wyjątkowego, gdyż receptura Bolongaro pochodzi podobno aż z z XVIII wieku a sama tabaka mielona jest w dwóch starych holenderskich młynach. Nie za bardzo chce mi się wierzyć w takie cuda (tzn w ten XVIII wiek) ale założyłem, że celem producenta było po prostu trafienie w bardziej konserwatywne gusta. Ta sztuka zdecydowanie udała mu się.

Tabakiera nie należy do najefektowniejszych. Powiem więcej - jest najzwyczajniej w świecie brzydka. Zwykły przezroczysty plastik i papierowa, niechlujnie przyklejona nalepka ze pikselowym logiem firmy. Nadrabia ona jednak funkcjonalnością - przede wszystkim widać ile tabaki nam jeszcze zostało i wygodnie się ją nasypuje a kiedy ta się skończy będzie można zdjąć wieczko, umyć i wsypać jakąś tabakę sprzedawaną w torebkach. Przy ocenianiu tabak nie zwracam zbytnio uwagi na wygląd i szczerze mówiąc używam oceny opakowania aby postawić ocenę łamaną, chyba że pudełko sprawia trudności z wydobyciem proszku. Tutaj sprawa się komplikuje - tabakierka jest wyjątkowo szpetna ale i wyjątkowo funkcjonalna - stąd nota 4.

Po wysypaniu uwagę zwraca niezwykła konsystencja. Ciężko określić ją jako zdecydowanie grubo, średnio czy mocno zmieloną. Mamy trochę pyłu, trochę grudek a widać nawet niezmielone fragmenty listków. Kolor również nie jest jednolity - w większości jasnobrązowy lecz przebłyskują jaśniejsze drobinki. Jeśli chodzi o wilgotność należy ona raczej do tabak suchych. Nie jest jednak całkowicie sucha "jak pieprz". Zmielenie i suchość powdują, że Bolonagro doskonale jak żadna inna tabaka oczyszcza nos.

Myśląc o tabace tradycyjnej myślę o tabakach Bernarda a więc o ciężkim intensywnym i długo utrzymującym się w nozdrzach aromacie. Tutaj sprawa ma się zupełnie inaczej. Aromat jest lekki, zwiewny i ulotny mimo, iż sam proszek przez swoje zmielenie potrafi pogryźć i zakręcić w nosie jak typowy schmalzler. Siano, sucha trawa, herbata, jesień - to moje główne skojarzenia aromatyczne. Jest to aromat bardzo roślinny i naturalny - absolutnie żadnej chemii. Jedyną wadą jest to, że jak wspomniałem jest ulotny - żeby coś poczuć trzeba sporo i powoli wciągnąć a i tak zapach ulatnia się bardzo szybko.

Polecam Hollandse Bolongaro osobom chcącym zakosztować tradycji a jednocześnie nie przepadającymi za ciężkimi, mocnymi wyrobami Bernada oraz tradycjonalistom którym trochę znudziły się niemieckie tabaki i chcą spróbować czegoś innego acz niemniej zachowawczego.

+ naturalny tradycyjny a jednocześnie lekki aromat+ przyjemnie gryzący i oczyszczający nos tytoń+ nietypowe zmielenie+ relacja cena-jakość+ funkcjonalna... - ...lecz brzydka tabakiera- aromat szybko się kończy

Add your review

Only logged-in users can add reviews.