Magnet Menthol
O tym, że wyroby afrykańskie w dużym stopniu różnią się do tego, do czego przyzwyczaili nas europejscy producenci, wiemy nie od dziś. Zazwyczaj są to tabaki bardzo zaskakujące, a zażywanie ich jest przeżyciem niezwykłym, nieco dziwacznym, lecz w gruncie rzeczy przyjemnym. Obcując przez jakiś czas z afrykańskimi produktami, zauważyłem ciekawą rzecz.
Mianowicie, w Europie tabaki z każdego kraju mają pewne swoje charakterystyczne cechy, a innego rodzaju tabak się w danej części starego kontynentu nie wytwarza.
Dla przykładu Niemcy produkują tabaki wilgotne i grubo mielone (zaś pyłów nie uświadczysz), Anglicy i Szkoci wyrabiają głównie tabaczane pyły (lecz niczego średnio lub grubo mielonego u nich nie znajdziesz), Francuzi mają tabaki suche, drobnym ziarnie etc. Natomiast w Afryce doszło do swoistego wymieszania różnych szkół robienia tabaki. I tak możemy zakosztować grubo mielonego (a raczej drobno siekanego) Taxi Extra Strong, czy któregoś z NTSU bądź rozkoszować się pylistymi Magnetami czy Singletonem Super Menthol. O różnorodności tabak rdzennych plemion nie będę nawet wspominał. Cóż zapewne owa różnorodność spowodowana jest wpływami dawnych kolonizatorów.
Nie bez powodu piszę o tym wszystkim, bowiem tym razem przyszło mi recenzować afrykańską tabakę, noszącą znamiona wpływów angielskich. Chodzi oczywiście o produkt Leonarda Dinglera, o niepozornie brzmiącej nazwie: Magnet Menthol
Niepisaną tradycją jest zaczynanie recenzji od opisu tabakiery, pozwólcie zatem, iż uczynię jej zadość. Opakowanie skrywające jedną z najmocniejszych tabak świata to klasyczny smashbox, czyli plastikowe, okrągłe puzderko, z zatrzaskiwanym wieczkiem. Osobiście bardzo przypadło mi do gustu, złoty kolor plastiku doskonale współgra z brązową nalepką i biało-złotymi napisami. Najładniejszą częścią tabakiery jest jej wieczko, na którym to wytłoczono napis: Magnet Menthol Snuff i dwa trykające się kozły. Całość wygląda solidnie i schludnie. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, iż nieco nowsze opakowania Magneta pozbawione są owego tłoczenia na pokrywce, a co za tym idzie, w niedługim czasie starsze wersje graficzne mogą stać się całkiem niezłym okazem kolekcjonerskim.
Po otworzeniu tej jakże zacnej tabakiery, naszym oczom ukazuje się jasnobrązowy tytoń, odznaczający się diabelsko drobnym zmieleniem i wilgotnością, którą umieściłbym nieco poniżej średniej. Biorąc odrobinę tabaki między palce, można bardzo łatwo wyczuć drobne, lecz bardzo twarde grudki, które cholernie ciężko rozbić, a rozbić trzeba, bowiem strasznie przeszkadzają przy zażywaniu.
Osobiście proponuję wysypać całą zawartość tabakiery na kartkę formatu A4, wziąć tępo zakończony nóż, oddzielić małą porcje tabaki od całej pryzmy i dokładnie ją rozetrzeć. Po uporaniu się z całymi dziesięcioma gramami, tabakę najlepiej przesiać przez jakieś drobne sitko, a pozostałości rozetrzeć ponownie. Gwarantuję, że w ten sposób pozbędziecie się tych maleńkich grudek, a sama tabaka nabierze większej puszystości i nie będzie się tak mocno zbijać w tabakierce.
Po całej tej zabawie z rozdrabnianiem, rozcieraniem i przesiewaniem można w końcu odpocząć i zażyć.
I popłakać się, bowiem ta tabaka wyciśnie łzy z największego nawet twardziela. Jedynym wyjątkiem jest tutaj Chuck Norris, który używa jej zamiennie z sosem tabasco, w charakterze kropli/odświeżacza do oczu. Mentol w tym wyrobie jest bardzo mocny, rzekłbym, iż nawet nieco chamski. W tle wyczuwam drobną nutę amoniaku, którego obecność sprawia, iż wraz z ogromną mocą mentolu idzie równie wielki kop nikotynowy. Nawet niewielkie ilości tej tabaki mogą zawrócić w głowie, zwłaszcza osobom dopiero rozpoczynającym przygodę z tabaką.
Podsumowując: Magnet Menthol to cholernie mocna tabaka, zarówno pod względem ilości mentolu, jak i nikotyny. Czuć w niej ten dziki, twardy, afrykański charakter, którego nie zdołała zamaskować stylizacja na wyrób typu medicated. W mojej subiektywnej ocenie jest najgorszym ze wszystkich Magnetów, jak dla mnie jest za mocny, zbyt brutalny i generalnie płaski, nudny można by wręcz powiedzieć. Zdaję sobie jednak sprawę, iż osoby zdecydowane sięgnąć po tę tabakę nie będą szukać w niej wielowarstwowego, złożonego aromatu. Ten wyrób ma mocno kopać, udrożniać najbardziej zapchane nosy i doskonale orzeźwiać, z czego wywiązuje się w stu procentach.
Magnet Menthol z pewnością zadowoli wszystkich fanów ekstremalnych mentolówek, lecz ostrzegam – osoby niedoświadczone, dopiero raczkujące w świecie tabaki powinny podchodzić do niego z respektem i dużą dozą ostrożności, a najlepszym wyjściem byłoby, gdyby wcześniej zapoznały się zresztą rodzeństwa: Peach i Spearmint.
TOP25