TOP25SNUFFTop25snuff
Rating card · top25snuff
Fruity
Flavour
Peach
Pack weight
10 g · plastic
Contains tobacco
Yes
Rating distribution21 reviews
5★13
4★6
3★2
2★0
1★0
Tobacco product · damages your health18+
Leonard Dingler

Magnet Peach

Flavour weight 80% 4.67
Packaging weight 20% 3.31
Add a review

In brief

Magnet Peach is a peach snuff from the South African company Leonard Dingler in the Magnet series, alongside the Menthol and Spearmint versions; reviewers write that its production ended after the factories were taken over by Swedish Match. Almost everyone describes the aroma as a natural, juicy and sweet peach with tobacco in the background and a light menthol; some note that the sweetness becomes tiresome over time. The powder is light brown, ground almost to dust, with hard clumps which, according to several people, irritate the nose; opinions on moisture are divided. Its strength is rated as noticeable but lower than Magnet Menthol; there are mentions of sneezing and drip into the throat. The round plastic snuffbox is criticised as unwieldy and for its peeling stickers, although some reviewers praise its seal.

Editorial summary based on 21 reviews by snuff takers

Reviews

21
Byku90 TOP reviewerPL
3.5

Typowy średniak

Nigdy nie podzielałem hurraoptymizmu zwolenników Magnet Peach, których jak zresztą widać w poniższych recenzjach nie brakuje. Ot, tabaka przyzwoita w nijakim plastikowym pudełeczku. Według mnie nie ma w niej nic specjalnego, co wyróżniałoby ją z tłumu innych produktów. Chociaż nie. Stop, wróć. Na tle innych wyrobów stricte owocowych wybija się świetnym smakiem brzoskwini. Ciężko na rynku o lepiej odwzorowany zapach tego przepysznego owocu. Jest słodko, ale nie mdło, choć po dłuższym obcowaniu daje się odczuć przesyt. Oprócz tytułowego smaku występuje tutaj delikatnie tylko zarysowany mentol, tworząc wraz z brzoskwinką całkiem zgrabne połączenie. No i właśnie w tym momencie dochodzę do największej bolączki Magneta-brakuje w nim tego końcowego pociągnięcia pędzlem, które sprawia że dobry obraz staje się arcydziełem.
Proszek jest barwy piaskowej, drobno zmielony i bardzo suchy. Ma irytującą tendencję do zbijania się w grudki, które twardością prawie dorównują małym kamykom.
Tabakierka jest bardzo szczelna i praktyczna, ale niezbyt piękna. 10 gramowe plastikowe pudełeczko zrobione jest z plastiku barwy złoto-mosiężnej. Naklejka na wieczku oraz ta okalająca tabakierę jest koloru pomarańczowego, który według mnie nijak tutaj pasuje. Trzeba jednak, mimo tej szpetoty i ubogo wyglądającej etykietki, dodać że pudełeczko spełnia swoją funkcję bardzo dobrze. Szczelności nie można nic zarzucić-mam tą tabakę już od ponad półtora roku, a smakuje tak, jakbym ją kupił wczoraj.
Zapewne znakomita większość z Was wie o tym, że tabaka ta nie jest już produkowana. Nie jest to dla mnie jakoś szczególnie smutne i łezki nad Magnetem na pewno nie uronię. Tak jak pisałem na wstępie jest to dla mnie produkt, który plasuje się pośrodku stawki pomiędzy tymi genialnymi, a beznadziejnymi. Wypisywanie minusów tabaki przyszło mi z wielką łatwością, w przeciwieństwie do jej zalet i niech to posłuży za najlepsze streszczenie powyższej recenzji.

+ doskonała brzoskwinia+ przyjemna forma proszku - brzydka tabakierka- zbija się w twarde grudki- brakuje jej "pazura"- szybko się przejada
Jan S. TOP reviewerPL
4.7

Jedna z trzech martwych legend.

Magneta Peach zakupiłem zachęcony legendami o ich nieziemskiej mocy. Smaczku nadawał fakt ,że Magnety zostały wycofane z rynku. Grzechem byłoby nie kupić-pomyślałem. Nie zawiodłem się.

Mój Peach zapakowany był w "puszeczkę" z miękkiego plastyku. Może nie jest to najlepszy sposób pakowania pod słońcem ,ale nie jest też źle. Pudełeczko wydaje się szczelne, tabaka nie traci aromatu. Etykietka tabaki brudzi się podczas zamykania, czasem ciężko otworzyć pudełeczko. Na wieczku przedstawione są 2 walczące ze sobą koziołki.

Ze środka tabakierki uroczo "uśmiecha się" i pachnie mocno zbity,ciemno brzoskwiniowy proszek. Magnet Peach to przykład pyłu tabaczanego, jednak miałem okazję kosztować drobniejszych tabak. Proszek często zbija się w małe grudki, jest bardzo przyjemny w dotyku.

Tabaka ta posiada aromat... brzoskwini! Tak brzoskwini, naturalnej soczystej brzoskwini. Aromat owocu jest doskonale odtworzony, towarzyszy mu miły "posmak" specyficznego tytoniu. Ach szkoda ,że nie dane mi było spróbować innych magnetów! Aromat tytoniu w ciekawy sposób łączy się z aromatem tytoniu. Czuję się jak przedstawiciel dumnego narodu Burów leżący w trawie, przekąszający brzoskwinię, zażywający afrykańską tabakę, wytrwale czekający na patrol angielski. W tej tabace zawarty został świat przenikania się trendów angielskich (drobne zmielenie) i typowo afrykańskich (smaczny afrykański tytoń). Mitem jest ,że Magnet Peach jest tabaką wyjątkowo mocną, nie jest jakimś tabaczanym słabeuszem, ale spora część Wosów czy GH jest zdecydowanie mocniejsza.

10 gram tej tabaki powinno starczyć na dość długi okres, po prostu jest słodka i może się nudzić. Mam nadzieję ,że kiedyś Magnety zostaną wskrzeszone, może nawet pojawi się czysto tytoniowy?

+ Doskonale odwzorowany aromat owocu+ Tytoń!!!+ Tabakierka nie jest taka zła... - ...ale mogłaby być lepsza.
Piotr TOP reviewerPL
4.4

Requiescant in pace

Opowieści, jakoby Magnet swoją mocą paraliżował ośrodkowy układ nerwowy uważam za mocno przesadzone. Owszem, przeczyszcza nos niczym ultra-silne krople na katar, lecz z większymi kozakami miałem już w tabacznej karierze do czynienia, ot weźmy choćby taki Cherry Menthol WoSa. Produkt Swedish Match jest mocny, ale nie zabija. Poza tym, to bardzo przyzwoita tabaka i co więcej – smaczna. A to rzadkość, jeśli chodzi o tabaki brzoskwiniowe. Nie jestem entuzjastą tego smaku i naprawdę niewiele spotkałem brzoskwiniowych tabak, które przypadły mi do gustu. Do nielicznych wyjątków należą Peach Melba WoSa i Toque Peach, zaś Magnet jest bodaj najlepszą, z tabak o wspomnianym aromacie. Soczysty, mocny, świeży, zero chemii, jeszcze długo po zażyciu nos pamięta ten wystrzałowy smak. Konsystencją i kolorem przypomina produkty angielskie – tytoń jest jasnożółty, mielony na pył, suchy sypki, choć silną z tendencją do zbijania się w grudy (być może to wina starego egzemplarza, wygrzebanego gdzieś z zapomnianego kąta magazynu olsztyńskiej trafiki). Złotawa, plastikowa puszka jest, delikatnie mówiąc, fatalna. Nie dość że wygina się w różne strony, więc łatwo tabakę rozsypać, to jeszcze ma tendencje do zacinania się przy otwieraniu, co jeszcze zwiększa prawdopodobieństwo wysypania zawartości. Nalepka, okalająca tabakierę, odpadła zaś tuż przed pierwszym zażyciem. Estetyka też pozostawia wiele do życzenia – najpiękniejsza ta tabakiera nie jest, lecz z całą pewnością w tym przypadku bardziej liczy się zawartość. Niestety, nie mogę tej tabaki nikomu polecić – Magneta już nie ma. Wraz ze sprzedażą południowoafrykańskich fabryk, firma Swedish Match zaprzestała produkcji tej tabaki. Nieliczne, ostatnie egzemplarze można gdzieś przy dużej dozie szczęścia wypatrzyć. I tu chciałbym serdecznie podziękować Antagoniście, który poinformował mnie o tym, że w Olsztynie uchowało się jeszcze jedno pudełko, które z lubością natychmiast nabyłem. O ile nie płakałem po Westfalen Prise, Magneta będzie mi brakować, mam jeszcze pół pudełka… R.I.P.

+ moc,+ smak,+ zmielenie, - tabakiera,
Michał TOP reviewerPL
3.1

"picz" :)

Od razu zacznę od tabakiery – mogło być lepiej. O ile kolor mosiądzu samego plastiku i pomarańczowe naklejki pasują do zawartości to marszcząca się naklejka na wieczku psuje wszystko.
Hm – to w zasadzie wszystko nie licząc wklęsłego (patrząc od zewnątrz tabakiery) dna, które ma chyba za zadanie optycznie powiększać objętość tabakiery. Dziesięć gram jednak mieści, więc nie ma co się już czepiać.
Jak się już otworzy tabakierę (za pierwszym razem to chwilę zajmuje) to widać brązowy „piach” - głównie bardzo mocno zmielony, ale są też większe grudki (ale nie przeszkadzają one w żaden sposób). Kolor jest bardzo przyjemny, a całość w środku stosunkowo „zbita” przez co tabaka nawet po obracaniu, czy potrząsaniu leży tak, jak powinna.
Cieszy mnie samo patrzenie na tabakę, a to też ważne.
Smak. Brzoskwiniowy - prosty, nieskomplikowany, wyraźny, orzeźwiający. Ulotności się tu nie znajdzie, ale brak głębi smaku i jego „płytkość” to zaleta tej tabaki. Można się przy niej zrelaksować, ale i ożywić.
Jesteśmy znudzeni i znużeni? Powinniśmy sięgnąć właśnie po „picza”. :)
Mentol? Tak, ale niewiele. Dodaje świeżości i bardzo dobrze pasuje do smaku brzoskwini.
Odnośnie mocy – na tabakierze jest napis „Medicated Peach Snuff”. Ta owocówka potrafi wycisnąć łzy bez kręcenia w nosie, ale da się tego uniknąć. Ryzyko „zasmarkania się” też jest zaskakująco małe.
Jednakże mimo tego wszystkiego fajerwerków nie ma. Tabaka nie nadaje się do regularnego cieszenia się nią - jedynie na sporadyczne zażycie.

+ oczyszcza nos+ orzeźwia, pomaga się zrelaksować+ brzoskwinia jest słodka, nienachalna i wyraźna+ nieskomplikowany smak+ świetnie dopasowany i lekki mentol+ konsystencja - tabakiera- nie nadaje się do regularnego zażywania
Bartłomiej PL
4.8

MMmmm.... Najlepszy Dingler

Był to mój pierwszy Magnet i szczerze mówiąc najlepszy. Aromat bardzo mocny, czuć niczym nieskażoną brzoskwinkę. Co do tabakiery to nie nadaje się do dłuższego eksploatowania (łatwo się rozszczelnia). Ogólnie rzecz biorąc to ten Magnet jest godny polecenia i zajmuje ścisłe miejsce w gronie moich ulubionych snuffów. :)

+ wyrazisty aromat+ idealna (jak na mnie sypkość) - tabakiera
Bartłomiej PL
4.2

Brzoskwinkaa

Kurwa ale spływa

+ Brzoskwinka - Gdzie moc?!
Maniek PL
4.6

Brzoskwinia IDEALNA

Magnet Peach jest zdecydowanie najsłabszy spośród całej rodziny Magnetów. Nie oznacza to jednak, że jest słabeuszem! ;)

Podobnie jak Menthol i Spearmint, Magnet brzoskwiniowy jest niezwykle pylisty. W moim odczuciu jest to zaletą, ponieważ znakomicie odtyka nos, jednak należy również podkreślić, że przez taką konsystencję potrafi zaraz po zażyciu dostać się do gardła - to natomiast do najprzyjemniejszych doznań nie należy ;(

Przejdźmy jednak do najważniejszego waloru tej tabaki, jakim jest niewątpliwie jest uroczy aromat. Śmiem twierdzić, że jest to jedna z tych tabak, które najlepiej odwzorowują zapach im przypisany. Po przedostaniu się pyłu do nosa mamy wrażenie, że wąchamy świeżą, soczystą brzoskwinię! Zapach jest odwzorowany w 100%! Aż dziwota mnie bierze, że tak dobrze udało im się zamaskować zapach zwykłego tytoniu.

Tabakierka jak każda "magnetowa". Nieporęczna, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby tabakę przenieść do innego opakowania.

Ano i ważne spostrzeżenie. Na naszym runku możemy spotkać zarówno wersję oryginalną, jak i polską, przeznaczoną właśnie na nasz rynek. Według mnie w polskiej wersji zostało użyte mniej mentolu, dzięki czemu zapach brzoskwiń jest bardziej wyraźny, natomiast wersja oryginalna jest nieznacznie mocniejsza. Osobiście preferuję "naszą" wersję ;)

+ Wspaniale oczyszcza nos+ Idealnie odwzorowany zapach brzoskwiń! - Tabakiera
Piotr PL
4.2

Brzoskwinki

Musiałem kupić tę tabaczkę, aby posiadać wszystkie trzy dostępne Magnetosy (Magnety), czemu Magneto? No bo mój nos lgnie do nich jak metal do magnesu ;d. Te trojaczki swoją drogą są idealne (Spearmint, Menthol i Peach), każdy inny. Do rzeczy.
Smak to czysty mink ponk, prawdziwe brzoskwinie, łagodny aromacik, świetna konsystencja, osobiście bym dodał mentolu, ale wystarczy zażyć przed np. Magneto Menthol i potem Peach, i efekt identyczny :].
Opakowanie to prymitywy wygląd, ale niezwykle praktyczny, nawet podczas jazdy samochodem nie uroni się ani ziarenko magicznego pyłu ;].
Tabakę polecam wszystkim, bo jest warta uwagi.

+ Smak brzoskwiń, łagodna, opakowanie, oryginalny smak - dostępność
Przemek PL
4.6

Odpuszczę sobie teraz pisanie zbędnych głupot, przejdę od razu do rzeczy. Tabakiera: posiadam polską wersję. Moim zdaniem brzydsza od oryginalnej. Brakuje mi tych kozłów na wieczku, a naklejka całkowicie psuje klimat. Strasznie razi mnie ostrzeżenie: 'Tabaka do wąchania. Ten wyrób tytoniowy może zaszkodzić Twojemy zdrowiu i powoduje uzależnienia.' O, zgrozo! Jakie uzależnienia? No i nie lubię określenia 'tabaka do wąchania'. Tabakę się wciąga. Jeśli chodzi o wąchanie, to można zdjąć wieczko i powąchać aromat, a nie. Może nie uniwersalna, ale całkiem niezła tabakiera. Smak: Brzoskwinia. Zgadzam się. Tabaka posiada w sobie tę moc, jednak nie jest tak piekielnie silna jak Magnet Menthol. Wracają do brzoskwini, jest dobrze wyczuwalna, lecz nie nachalna. Ogólnie: Osobiście jedna z moich ulubionych tabak, idealna na co dzień. W miarę mocna, ale bez przesady. Drobne zmielenie może niektórym sprawiać problemy. Warto wspomnieć, że tabaka jest dosyć wilgotna i zbija się w grudki. Innym razem jak potrzepiemy opakowaniem to na wierzchu pojawią się suche grudki.

Maciej TOP reviewerPL
4.6

Magnet Peach

Sala sądowa pękała w szwach, a przed budynkiem Sądu Najwyższego rozemocjonowany tłum wymachiwał naprędce skleconymi transparentami. Dziennikarze i fotoreporterzy tłamsili się pod głównym wejściem, błyskając wściekle fleszami aparatów. Wszystko to za sprawą rozdmuchanego przez media procesu Magneta P., oskarżonego o wielokrotne oszustwa i gwałty jakich dopuścił się na wielu tabacznikach, który miał się niebawem rozpocząć.

Czarna furgonetka zaparkowała przed budynkiem, a z jej wnętrza wyłoniła się para ochroniarzy o twarzach troglodytów odzianych w czarne garnitury. Za nimi, prowadzony przez uzbrojonego strażnika człapał Peach. Niski, okrągławy, w kiczowatym, złoto - pomarańczowym garniturze. W upiornym świetle fleszy wyglądał niczym posąg greckiego bożka niewprawnie odlany z mosiądzu. Ochroniarze silnymi kuksańcami szybko poradzili sobie z tłumem dziennikarzy tarasujących drogę do budynku. Magnet w towarzystwie strażnika wszedł do środka, a marmurowa Iustita odprowadziła go spojrzeniem swych niewidzących oczu.

Maciej „Jelcyn” Gawroński ocierał spotniałe czoło jedwabną chustką. Proces się jeszcze nie rozpoczął, a on już ledwo trzymał się na nogach. W żołądku czuł narastający ciężar, zupełnie jakby połknął lodowaty kamień. Był młodym „obrońcą z urzędu”, zajmującym się codziennymi sprawami zwykłych tabaczników. Stał na progu swojej kariery, aż tu nagle przydzielono mu sprawę Magneta, sprawę, od której wyniku zależała jego przyszłość. Z duszą na ramieniu udał się na salę rozpraw.

Proces toczył się już drugi dzień. Oskarżyciel wzywał coraz to nowych światków, którzy zgodnie twierdzili, iż oskarżony wyłudził od nich pieniądze obiecując niewypowiedziane rozkosze, po czym podawał im podejrzanie jasną i suchą substancje, o zapachu dojrzałych brzoskwiń. Owa substancja powodowała u nich niemałe zawroty głowy. Wielu „klientów” Magneta zachorowało na nieznaną dotąd odmianę pylicy, zaś prawie wszyscy popadli w silne uzależnienie, które w krótkim czasie doprowadziło ich na skraj bankructwa. Pojawiły się zarzuty spowodowania rozległych obrażeń, które doprowadziły do śmierci kilku tabaczników. Jelcyn walczył jak lew. Jego główną linią obrony była rzekoma niepoczytalność Magneta wywołana długoletnim przebywaniem w Afryce i chorobami panującymi na czarnym lądzie, a także zupełnie inne uwarunkowania kulturowe klienta. Jednak kiedy oskarżyciel udowodnił, iż Peach ma więcej wspólnego ze Szwecja, niżeli z Afryką, młodemu prawnikowi pozostały jedynie mętne ekspertyzy naukowe „brzoskwiniowego proszku” i zeznania pewnej nawiedzonej kobiety, która twierdziła jakoby Magnet w mistyczny sposób uzdrowił ją z kataru. O losach procesu miały zadecydować mowy końcowe, które zaplanowano na godzinę piętnastą.

Mowa oskarżyciela była podsumowaniem wszystkich zarzutów i oskarżeń wysnutych w trakcie procesu. Widocznie był tak pewny zwycięstwa, że nie chciało mu się porywać na coś bardziej ambitnego. Natomiast Jelcyn wysnuł sążnistą mowę obronną, której głównym argumentem było to, iż wszystkie domniemane „ofiary” Magneta doskonale wiedziały, że pod tą przemiłą aparycja czai się oschły drań, któremu nie można ufać. Wiedziały na co się piszą, i cały czas były świadome ryzyka, którego istnienia Magnet nigdy nie ukrywał. Dowodził ponadto, iż Peach z racji swojej odmienności kulturowej źle zrozumiał intencje Tabaczników i stąd ta cała draka. Ponadto był w szoku kulturowym, spowodowanym znalezieniem się w tak uprzedzonym do cudzoziemców kraju jak ten. Kiedy skończył, wiedział, że przegrał.

Ostatecznie Magneta nie skazano na kare pozbawienia wolności, a jedynie nakazano wypłacenie odszkodowań z tytułu nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu. „Mogło być gorzej” pomyślał Jelcyn. Uśmiechnął się szelmowsko. Na jego stole leżał czek. „Taaaak” rzekł Jelcyn policzywszy liczbę zer w swoim honorarium: „Mogło być znacznie gorzej”.

+ Wyśmienity, bardzo naturalny aromat brzoskwini+ Spora ilość nikotyny+ Względnie szczelne opakowanie typu smash box - Strasznie pylista- Zawiera małe, twarde grudki, które ciężko rozkruszyć
Grzegorz 14 October 2010

Świetna recenzja :D, w pełni opisuje możliwości Magnet Peach. 5/5 ;p

Byku90 3 August 2011

Oby więcej takich recenzji. Bardzo miło się czyta coś takiego :)

Add your review

Only logged-in users can add reviews.