Bez ambicji...ale smacznie
Na widok takich cudów od Dholakii, jak opisywana właśnie Purple Passion, konserwatywni miłośnicy tabaki mogą dostać zawału serca. Produkt o aromacie marakui?? Można by rzec, iż to prawie tabaczane świętokradztwo. Osobiście jednak muszę powiedzieć, że ciekawią mnie tego typu "wynalazki". Seria produktów Dholakii opatrzonych dopiskiem Temptation, Blast! czy też Wow!, to zupełnie inny tabaczany świat niż ten, który doskonale znamy. Pełen jest nietuzinkowych aromatów, których w żadnej innej tabace nie spotkamy. Nie zdziwię się wcale, gdy w niedalekiej przyszłości powstanie produkt o aromacie np. krewetek.
Całkiem ładne są te 4g, plastikowe pudełeczka Dholakii. Dzięki swoim gabarytom doskonale sprawdzają się w terenie, tzn. podczas zażywania poza domem. Purple Passion wbrew pozorom wcale nie ma etykiety koloru purpury, prędzej powiedziałbym iż jest to barwa buraczkowa. Centralna pozycję u góry zajmuje nazwa serii. Niżej, po prawej stronie mamy dwa owoce marakui, z czego jeden jest przekrojony na pół. Żeby nie ten szczegół, można by pomylić ten egzotyczny owoc z ziarnami kawy :) U dołu widnieje natomiast właściwa nazwa tabaki. Generalnie o tabakierze raczej nie da się powiedzieć nic złego. Chyba, że ktoś uzna za mankament małą pojemność. Z drugiej strony jest to też zaleta-nie zdąży się znudzić.
Proszek jest ciemnobrązowy i średnio zmielony. Wilgotność też określiłbym raczej jako średnia. Po wciągnięciu tabaka wydaje się odrobinę szorstka i delikatnie drapie ścianki nosa. Jest to jednak tylko błahostka, która w żaden sposób nie wpływa na odbiór tego wyrobu.
Co prawda nigdy nie dane mi było spróbować marakui jako takiej, ale znam całkiem dobrze ten smak z soków. I takie jest właśnie pierwsze odczucie po zażyciu-smakuje jak sok z egzotycznych owoców. Nie tylko marakuja, ale też po trosze granat, mango, papaja. Krótko mówiąc mega miks. Po krótkiej chwili wszystko to przechodzi w jeden wyraźniejszy, jagodowo-winogronowy zapach. Bez większego wysiłku można odszukać także woń bazy tytoniowej, która sama w sobie jest słodka i przyjemna(czyżby Virginia?) Szkoda, że wszystko tak szybko przemija i po jakimś czasie w nosie pobrzmiewa jedynie słodki posmak.
Purple Passion najlepiej sprawdza się jako "przerywnik" pomiędzy sesjami z jakimiś poważniejszymi tabakami. Nie sądzę aby stała się ona dla kogoś tą jedyną, ulubioną, którą pochłaniałoby się w tempie 4g tygodniowo. Nie zmienia to jednak faktu iż jest to wyrób bardzo solidny, przyjemny i łatwy w odbiorze. Wszakże nie każda tabaka musi być ambitna, jak nie przymierzając Elmo's Reserve.
TOP25