Pierwszymi tabakami Dholakii jakie zawitały do Polski były wyroby w saszetkach: Manjul, Sparrow (w 2 odmianach), Kamal i Ganga. Patrząc na małą ilość recenzji nie cieszyły się chyba popularnością, a szkoda bo to oryginalne i w pewnym stopniu egzotyczne tabaki, zupełnie inne niż to co tak dobrze znamy. Może właśnie owa egzotyczność i nietypowość przesądza o tym ,że tak mało osób po nie sięga. Zdecydowanie większą popularnością cieszą się choćby serie Blast i Wow, pełne modernistycznych aromatów, indyjskie ale już nie tak w 100%. Kupka tabaki leżąca bezpiecznie w tabakierce i saszetka ,które mam przed sobą to esencja Indii, produkty indyjskie pełną gębą, to te same produkty ,które wypuszczane są na lokalny rynek. Świadczą o tym nawet sugerowane ceny podane w Rupiach zapisane na saszetkach.
Właśnie, saszetki. One też są nietypowe. Saszetka Gangi jest inna niż te, które znamy z Poeschla czy Swedish Match. Jest w całości z "plastikowej folii". W każdym razie chyba dobrze utrzymuje aromat. Torebka jest utrzymana w 3 kolorach:
zółtym- na tym tle znajduje się angielska nazwa tej tabaki, z drugiej strony nazwa pisana czymś na kształt sanskrytu
zielonym- znajduje się na nim portret córek jednego z dyrektorów Dholakii, w tradycyjnym stroju, oraz grafika przedstawiająca spienione fale Gangesu (Ganga to bogini rzeki Ganges), prócz portretu jest jeszcze napis "original", oraz dane firmy.
czerwonym- cienki czerwony pasek wyznacza granicę dokąd można bezpiecznie ciąć nożyczkami, aby oddzielić daną saszetkę od taśmy. Tak, saszetki te są wysyłane do sklepów/innych krajów w postaci taśm po kilka/kilkanaście sztuk.
Saszetka jest ładna, ale nie jest to też jakieś cudeńko.Doczytałem się różnych wartości na temat zawartości tabaki w tych saszetkach od 3,5 grama do 6, faktem jest ,że cała tabaka z saszetki zajmuje pół pudełka po Loewen Prise, czyli moim zdaniem jest to około 6 gram.
Konsystencja jest bardzo ciekawa, jest to tabaczany pył, ale co ciekawe tabaka jest dość wilgotna, zbija się nawet w grudki. Silnie pachnie tytoniem i różami, podstawą tytoniową tej tabaki jest chyba Sparrow Cool, lub coś podobnego. W każdym razie aromat tytoniowy z Gangi jest bardzo podobny do aromatu Sparrow Cool. Proszek jest bardzo jasny, mogę nawet śmiało napisać, że jest beżowy.
Aromat zdecydowanie nie jest zwyczajny czy codzienny. Znów mamy świadectwo jak bardzo są to inne tabaki od tych ,które możemy spotkać w naszych trafikach. W pierwszej kolejności uderza dziwaczny aromat kwiatowy, różany, chyba tak różany, aromat kwiatowy. Bardzo mocny, trwały, hmm można powiedzieć orientalny. Taki trochę kadzidełkowaty. Kolejnym składnikiem jest baza tytoniowa, tytoń też jest niezwyczajny, można w nim wyczuć silny posmak piżma? Tak, chyba jest to piżmo, aczkolwiek inne niż w tabakach spod znaku Photo. Tytoń jest dość duszący aromatycznie, tak jakbyśmy weszli do nagrzanej sauny, sauny skropionej olejkiem różanym. Wydaje mi się ,że wyczuwam też menthol, stąd mój wniosek ,że bazą jest tuningowana wersja Wróbelka czyli Sparrow Cool. Całość sprawia dość surowe wrażenie złagodzone aromatem olejku różanego. Podsumowując- świetna tabaka raz na jakiś czas. Bardzo mi smakuje ta tabaka, ale nie wyobrażam sobie ,żeby stała się moją tabaką tzw. "codzienną", to było by zbyt wiele.
Jest to jeden z lepszych wyrobów Dholakii, zdecydowanie jednak nie jest to tabaka dla każdego, jest to wyrób trudny do przyswojenia, jeszcze trudniejszy do polubienia, ale ja go bardzo cenię i polecam. Warto się przełamać.
PS:
Teraz krótko o historii samego olejku różanego- "attar of roses", była to substancja bardzo ceniona w średniowieczu, zwłaszcza przez warstwy zamożnych kupców czy książąt w Rzeszy, księstwach Francuskich, Niderlandach czy miastach Italii, dosłownie kilka ml tej substancji osiągało tak zawrotne sumy ,że było warte kmiecia lub nawet całą wioskę. Substancja ta była sprowadzana z Indii przez Arabów, transportowali ją w "bukłakach" wykonanych z pęcherza wielbłądziego, obok jedwabiu i przypraw, transport olejku różanego i mirry stanowił całkiem spory procent dochodów kupców arabskich. Szczególnie Europa zachłysnęła się tym orientalnym cudeńkiem po wyprawach krzyżowych. Dlatego więc cieszę się ,że miałem okazję spróbować tabaki o aromacie róży, pochodzącej z kolebki i ojczyzny olejku różanego.
Przemysł olejkowy rozwinął się w epoce kolonizacji, wraz z rewolucją francuską i kolejnymi wystąpieniami ludowymi, wzrastało zapotrzebowanie na tego typu produkty, dawniej luksusowe.