Tynk
Nabyłem tę tabakę, bo sprzedawca opisywał ją jako kopię Białego Słonia. Słonia chciałem spróbować, a że nie uśmiechało mi się kupować od razu w ciemno dużej i dość drogiej puszki, skusiłem się na produkt Dholakii. Nie wiem jak ma się on do oryginału, ale jeśli jest choć w części podobny, to prawdziwego 41 Elephanta na pewno nie kupię.
Dlaczego? Bo Dholakia White Snuff jest paskudna! Nie miałem wcześniej styczności z hinduskimi tabakami, więc zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Być może również stąd bierze się moje rozczarowanie. Tak czy owak, White Snuff nie ma nic wspólnego z tym, co dla mnie zawiera się w definicji słowa "tabaka". Hinduskie proszki nie są na mój europejski nos.
Dholakia White Snuff jest zmielona na proszek tak drobny, że przy wciągnięciu najmniejszej nawet porcji, od razu wywołuje nieprzyjemny kaszel. Wszystkim - konsystencją, kolorem i zapachem - przypomina tynk. Nigdy nie lubiłem tego aspektu remontów, więc w zażywaniu tego proszku nie znajduję żadnej przyjemności. Próbowałem dać jej szansę: wciągałem maleńkimi porcjami, usiłując powstrzymać kaszel, żeby odczuć jej działanie i spróbować określić jakie być może kryje w sobie aromaty. Ostatecznie udało się! Ta tabaka (niechętnie używam tego słowa w tym przypadku) ma aromat mydła! Jednym słowem: paskudztwo.
Opakowanie można by ocenić na plus, bo 4g pudełko jest naprawdę kieszonkowe. Taka miniaturyzacja ma swój urok, zwłaszcza w odniesieniu do standardowych gabarytów większości innych produktów. Niestety, przy tym stopniu zmielenia, proszek brzydko brudzi okolice dozownika i nie wygląda to zbyt estetycznie.
Chyba zachęciłeś mnie do kupna. ;d
TOP25