W mangowym gaju.
Po spróbowaniu większości produktów Dholakii dostępnych w Polsce, mogę powiedzieć, że firma ta oferuje produkty bardzo nierówne w swojej jakości, zdarzają się produkty świetne jak np Sandalwood czy Ganga i zdarzają się produkty mniej udane jak Strong Menthol czy Fruit Cake. Na szczęście Mango Cream należy do tej pierwszej grupy. Jest to tabaka z serii Temptation, a więc przeznaczonej do pieszczenia naszych zmysłów ciekawymi, głębokimi aromatami.
Nie dziwi mnie zbytnio fakt, że Hindusi stworzyli tabakę o aromacie mango. Drzewka rodzące te owoce były uprawiane już w starożytności, a o owocach mango można przeczytać w świętych księgach starożytnych mieszkańców subkontynentu indyjskiego, a także w eposach hinduistycznych. Jest to bardzo ważna roślina, bowiem nie tylko karmi, drewno z drzewa mangowego nadaje się na opał (co jest tym ważniejsze, że najlepszą formą pogrzebu w większości kultów hinduistycznych jest kremacja), a liście bywały wykorzystywane w kulcie.
Tabakiera jest ładna i funkcjonalna. Jedyną jej wadą jest to, że wsypano do niej jedynie 4 gramy proszku. Etykieta utrzymana jest w kolorystyce żółto-pomarańczowej, przedstawione na niej są owoce mango, czerwony napis Mango Cream Snuff nie wyróżnia się zbytnio, za to granatowy napis Temptation nieco "gryzie się" z kolorami tła. Z tyłu mamy ostrzeżenie w 3 językach-polskim, angielskim i niemieckim. A także dane firmy i importera.
Tabaka jest drobno zmielona, ma kolor brązu. Proszek nie jest całkiem suchy. Kupka tabaki lekko pachnie tytoniem i mango. W Mango Cream nie ma chyba zbyt dużo nikotyny.
Opisywaną tabakę mogę śmiało porównać do Grape Concord, która również jest z serii Temptation. Podobnie intensywny aromat, podobny tytoń, podobna forma proszku, dobre odwzorowanie aromatu owocu. Kto czytał moją recenzję Grape Concord ten wie, że tamta bardzo przypadła mi do gustu. Nie inaczej jest z Mango Cream, urzeka nie tylko idealnym wprost odwzorowaniem aromatu owocu, ale także trwałością aromatu. Nie znajdziemy tu co prawda zbyt wielu aromatów pobocznych, w zasadzie tylko tytoń, ale.. to dobrze. Cieszę się, że nie dodano tu polepszaczy, które jedynie zabiłyby "smak". Ciężko opisać aromat mango, ale myślę, że każdy z nas próbował tego owocu, w tabace będącej przedmiotem tego opisu wprost idealnie oddano smak mango. To dość ciężka, oleista nuta, pełna słodyczy, powiem nawet ,że przytłaczająca nieco swym aromatem. Zapach jest bardzo przyjemny, długotrwały, ciekawy, po pewnym czasie nieco się "rozwodnia" i wtedy ukazuje nam się w pełnej krasie aromat indyjskiego tytoniu. Muszę pochwalić blenderów z Dholakii. Tytoń jest bardzo smaczny, nieco gryzący, cierpkawo-słodki. Nie przekroczono tutaj granicy, nie próbowano na siłę stworzyć produktu europejskiego, ale też nie zastosowano tutaj bardziej orientalnych w swym zapachu tytoni. Tytoń zawiera w sobie nutę zapachu Indii, ale przy tym nie przytłacza nas swym aromatem. Zachowano tutaj umiar. Tabaka jest właśnie taka jakiej się spodziewałem. Nieco przyciężkawa, indyjska, ale nie aż tak trudna w odbiorze, jak choćby saszetkowa seria (która swoją drogą również jest bardzo dobra).
Dholakię Mango Cream mogę polecić przede wszystkim miłośnikom owocu mango. Ale jeśli ktoś zamierza rozpocząć swoją przygodę z tabakami Dholakii, a przy tym nie krzywi się czując Mango, to ta tabaka będzie dobrym wyborem dla niego.
TOP25