Dość długo tabaki "szkockiej" firmy Toque były dla mnie lądem nieodkrytym. W końcu jednak zapragnąłem poznać tę markę, a pozytywne opinie tylko podsycały mój apetyt. Wybór padł na jeden z najbardziej popularnych i cenionych blendów, a mianowicie Berwick Brown. Powiem Wam szczerze, nie spodziewałem się takiej tabaki...
Okrągła tabakierka o średnicy ok. 5 cm prezentuje się bardzo sympatycznie. Żółto-biała etykieta zawiera duże logo Toque, informację o szkodliwości, a także nazwę produktu (aromatu). Co ciekawe, nazwy poszczególnych wyrobów pisane są różnymi czcionkami, w różnej kolorystyce. To czyni każdą etykietę inną, miły akcent, szczególnie dla kolekcjonerów. Mój egzemplarz mieści 10 gramów tabaki. Dostępne są również większe puszki (25 gramów) i bullety. Co do szczelności opakowania nie mam zastrzeżeń. Puszeczka posiada gwintowanie, co skutecznie chroni proszek przed wietrzeniem. Brawo. Maksymalna nota w pełni zasłużona.
Konsystencja Berwick Brown zadziwi niejednego tabaczarza. Wymyka się wszelkim schematom, bowiem mamy do czynienia zarówno z grubym, jak i średnim zmieleniem. Kiedy popukamy w bok puszki, łodyżki i żyłki tytoniu oddzielają się od "drobnicy", wtedy widzimy dokładnie tę różnicę w zmieleniu. Ciekawy zabieg ze strony producenta. Wilgotność określiłbym jako średnią. Tabaka ma ładny odcień brązu, jednak naszpikowana jest jasnymi drobinkami tytoniu.
Na początku napisałem, że nie spodziewałem się takiej tabaki, to prawda. Miałem dziwne wyobrażenie produktów marki Toque. Myślałem, że większość to sypkie, dość płaskie w aromacie i robione na jedno kopyto blendy. Skąd takie przypuszczenia? Nie mam zielonego pojęcia. Teraz biję się w pierś. Już pierwsza tabaka, opisywany właśnie Berwick Brown, otworzyła mi oczy, zachwyciła, rozbudziła wyobraźnię, a także apetyt na inne wyroby z tej stajni. Wspaniale czasami się mylić.
Odkręcamy wieczko tabakiery i w tym momencie uwalniamy aromatyczną kusicielkę, która łechce nasze nozdrza, zapraszając do degustacji. Już sam zapach wydobywający się z puszki potrafi zachwycić. To piękne preludium do zażycia. Rześki, słodki cytrusowo-kwiatowy aromat z tytoniową nutą. Czy tak jest również po zażyciu? Tak, ale mocniej, więcej i piękniej! Szczypta wędruje do nozdrzy. Wstęp po zażyciu (przy świeżym egzemplarzu) to lekka nuta amoniaku. Następnie zmysł powonienia wyłapuje bez trudu piękną kompozycję cytrusową, która tak naprawdę dźwiga całość, jest niejako fundamentem. Niezwykle zmysłowe geranium i soczyste, choć nieprzytłaczające, cytrusy kolorują naszą wyobraźnię, zachwycająca mieszanka. Szybujemy w tej słodko-gorzkawej przestrzeni, podziwiając kunszt blenderski brytyjskich wytwórców. Całość co jakiś czas łamana jest delikatnie przez nutę drzewną, nadającą tabace szlachetność i wytrawność. Kiedy cytrusowy ton lekko opada, gdzieś z boku wychyla się kwiatowy akcent, przypominający fiołkowy, jednak bez krzty "mydełka", jak to niektórzy określają. To mogłoby zniszczyć misternie zbudowaną kompozycję. Nuta kwiatowa jest niepozorna, ale wspaniale dopełnia całość, stanowiąc niejako zwieńczenie całej melodii, choć to tytoń jest swoistą kropką nad "i". Wyczuwalny lekko, daje znać, że jest i ma się dobrze. Nikotyna syci, ale raczej w umiarkowany sposób.
I co powiecie? Brzmi zachęcająco? Berwick Brown to tabaka, która zachwyciła mnie i porwała bez reszty. Myślę, że to świetna propozycja na każdą porę roku. Zimą przywodzić będzie na myśl wiosenno-letnie dni, potęgując tęsknotę za tymi porami roku. Natomiast latem świetnie wpisze się w ciepły klimat, przynosząc namiastkę orzeźwienia, częstując cytrusowo-kwiatowym bukietem. Berwick Brown to tabaka uniwersalna, która zasmakuje większości tabaczarzy (przynajmniej taką mam nadzieję). Blenderzy z Toque stworzyli niejako tabaczaną ripostę na Kendale z grupy "scented", z tym że tutaj mamy wszystkiego "na bogato" - bajeczny twór.
Cóż mogę rzec, ten produkt zachęcił mnie do spróbowania innych aromatów. Miałem styczność z kilkoma i śmiało mogę powiedzieć, że Toque to solidna marka, tworząca specyfiki różnorodne, dla każdej grupy tabaczarzy, a co najważniejsze - tabaki wysokiej jakości! Co ciekawe, firma słynie z produkcji finezyjnych kompozycji, jak np.: Cheese & Bacon, Peanut Butter, Toast & Marmelade czy Chesnut & Mustard (ok, tę ostatnią zmyśliłem:))
Kończąc, stwierdzam, że Berwick Brown to pozycja obowiązkowa. Wysoka jakość tytoniu, cudownie skomponowana mieszanka aromatyczna, konsystencja i samo opakowanie tworzą całość, obok której nie sposób przejść obojętnie. A za dodatkową rekomendację niech posłuży Wam to, że zapach z puszki podoba się nawet mojej żonie, która większość aromatów tabak odbiera jako "smród sików i stęchlizny":)
Polecam ze szczerego serca!