Chakali
Chakali, bo tak ta tabaka nazywa się po hindusku, jest czymś czego szukałem odkąd zacząłem zażywać. Chciałem w końcu poczuć w nosie tabakę, która nie ma ani krzty mentolu ani innych aromatów w sobie. Po prostu marzył mi się zmielony, czysty tytoń. No i nareszcie mi się to udało. Skosztowałem.
Tabakierka
Saszetka w niczym nie przypomina tych poschlowskich, jest zupełnie inna. Przywodzi na myśl opakowania od przypraw co dodają do zupek chińskich. Jednak nie ma co, są bardzo ładne.
Na opakowaniu mamy wróbla siedzącego na gałązce. Jednak jest on zupełnie inny niż nasz europejski. Jest dumny, a jego pióra są niebieskie i różowe.
Forma
Istny pył. Hindusi oferują nam po prostu tabaki tak niezwykle zmielone, że hohohoho. Jeżeli chodzi o kolor to tabaka jest bardzo, ale to bardzo jasna. Chociaż zdaję mi się, że Medicated No99 jest ciut jaśniejszy (chociaż dawno nie miałem), przez co nie mogę powiedzieć, że takiej barwy nie widziałem u tabak.
Treść
Z tabakami od Dholaki jest tak, że przy każdym zażyciu można się nieźle "wzruszyć". Tak samo jest z Chakali. Niezwykła moc przedziera się przez nasz nos! Jest to niebywały kop, który poruszy niejednego twardziela i postawi na nogi umarlaka. Jednak nie ma jak opisać aromatu. Jest to zwykły, a raczej niezwykły! zapach tytoniu, którego nawet nie mogę dobrze opisać, ba nawet jest to dla mnie niemożliwe.
a na zakończenie:
THE SNUFF WITH STRONGEST TASTE ;)
TOP25