Tabaka dla kobiet okiem mężczyzny
Tabaka z serii przeznaczonej dla kobiet, zapewne dlatego tak bardzo delikatna. Lekki, dość miły aromat mentholowo-słodkościowy. Zapach w gruncie rzeczy przypomina sławnego WoSa Cherry Menthol i podobnie jak w tamtym produkcie tak i tu ciężko nazwać ten słodki, delikatny aromat zapachem wiśni. Menthol również jest bardzo delikatny. Co zadziwiające aromat utrzymuje się dość długo tj. kilka minut. Tytoniu tu nie uświadczymy smakowo, za to empircznie możemy poczuć jego działanie, gdy delikatnie szczypie w nos. Prawie nigdy nie piszę o spływie, gdyż z doświadczenia wiem ,że doświadczonemu tabaczarzowi prawie nigdy się on nie zdarza, jednak w przypadku tej tabaki łatwo przedobrzyć, podświadomie gdy czuję nikłą i delikatną mgiełkę aromatyczną sięgam do pudełeczka po kolejną szczyptę, a to pułapka, bo w końcu tej tabki uzbiera się w nosie dużo i spłynie, a spływ She ChM jest dość nieprzyjemny. Moich poprzedników niniejsza tabka nie przekonała, mi jednak posmakowała, spodobał mi się jej nieco dziwny aromat, jak również spodobała mi się jej niezwykła delikatność. Nie jestem jednak pewien dlaczego właśnie taka tabaka ma być odpowiednia dla kobiety, przez delikatny aromat? Przez małą zawartość mentolu? Zupełnie nie rozumiem, zwłaszcza ,że tabaka oprócz zapachu czegoś słodkiego i lekkiego mentholu oferuje jeszcze jeden nieco dziwny aromat. Moim koleżankom ta tabaka nie przypadła do gustu, zwykle nie zażywają tabaki, ale przekonało je ,że ktoś zauważył niszę i postanowił ją wykorzystać, dlatego też uważam ,że to bardziej marketing niż rzeczywiste kalkulacje i "testy" na klientkach. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę o wadach, dość poważnych wadach, mianowicie tabaka ta mimo początkowego orzeźwienia po pewnym czasie mdli i muli. No i nie sposób chyba zażywac tej tabaki ciągle, bo po pewnym czasie po prostu się znudzimy. Po początkowej fali mentolu trwa fala słodkości, trwa, trwa, trwa i trwa, po pewnym czasie staje się mydlana.
Proszek jest brązowy, dość drobno mielony i co ciekawe wilgotny, jak na Dholakię to nawet bardzo wilgotny. Może to właśnie jest to udogodnienie dla niewiast? Próba stworzenia jedwabistej konsystencji?
Posiadam dwie różne tabakiery w, które pakowana jest ta tabaka:
-Bullet: zrobiony z jasnozielonego akrylu (dolna część zrobiona jest z miękkiego półprzeźroczystego plastiku), z zielono-białą etykietką, mieści 4 gramy tabaki. Na naklejce nazwa firmy, nazwa serii (She), nazwa aromatu oraz hasło "Fuit Power", jednak Power Flower jakoś bardziej przyciąga wzrok :). W przypadku tej tabaki spełnia swoje zadanie, można zażywać bezpośrednio z bulleta- jak z inhalatora, ale dla osób zażywających dużo tabaki nie jest to zbyt wygodne. Bullet można otworzyć.
-Plastikowa puszeczka: mieści 10 gram proszku, jest praktyczniejsza, posiada taką samą etykietkę, zachowuje świeżość tabaki, ale ciągle boję się ,że może się otworzyć w kieszeni, dla mnie jest to lepsze opakowanie niż bullet.
EDIT: Podwyższam jednak aromat o pół gwiazdki, 3,5 to jednak zbyt nisko. :)
Czytając w temacie o tym, że do recenzji masz Cherry Menthol od Dholaki, byłem przekonany, że chodzi o Temptation Cherry Menthol, a nie She Cherry Menthol. ;) Co do recenzji to jak zawsze na poziomie.
Zapomniałem ,że Dholakia ma dwa Cherry Menthole. Temptationa nie miałem jeszcze niestety żadnego. :) Dzięki za miłe słowo.
TOP25