Ajurwedyjska nitrogliceryna
Ajurwedyjski – ten przymiotnik robi ostatnimi czasy oszałamiającą karierę. Na serwisach aukcyjnych mnożą się oferty z ajurwedyjską pastą do zębów, kremem, relaksującym olejkiem, można zamówić ajurwedyjski masaż, dietę. Nie mogło zatem zabraknąć na rynku ajurwedyjskiej tabaki. O co w tym całym zgiełku chodzi? Otóż ajurweda, to indyjska medycyna starożytna, zajmująca się kompleksowo zdrowiem fizycznym, psychicznym i duchowym człowieka. Termin „ajurweda” oznacza dosłownie „wiedzę o życiu”. Różne się rzeczy w życiu wąchało (proszę, bez głupich skojarzeń!), lecz pierwszy raz w życiu miałem okazję nasypać sobie do nosa czegoś, co recepturą sięga 7 w. p.n.e. Efekt? Piecze, pali, swędzi, gryzie, ale też miło, ziołowo pachnie. Matko, czego oni tam nasypali? Producent jest bardzo tajemniczy, gdyż opisuje zawartość następującymi słowami: zioła i korzenie zmieszane z mentolem. Super – a zatem, w składzie może znajdować się wszystko, wliczając roślinność o działaniu stricte halucynogennym. Na szczęście, po empirycznym zaaplikowaniu sobie sporej dawki, niczego takiego nie zaobserwowałem – pralka nie zaczęła nagle nadawać Telewizji Trwam, a mój kot nadal stał na czterech łapach i monologując za cholerę nie chciał przejść z kociego na ludzki. Dobrze, będę żył! Snuff ma bardzo przyjemny kolor: delikatny, jasnobeżowy, jak kawa zbożowa z dużą dolewką mleka. Pachnie pięknie: orientem, trawą cytrynową i całą gamą azjatyckich roślin, o istnieniu których wiedzą jedynie lokalni szamani. Po zażyciu, zapach utrzymuje się długo, a duża domieszka jakiegoś niby-pieprzu jeszcze go wzmacnia. Zauważyłem też, że tabaka ma właściwości pobudzające, daje taki orientalny strzał pozytywnej energii. Naprawdę, podoba mi się ten wyjątkowo dziwny produkt. I chociaż nie jestem zbytnim entuzjastą tabak beztytoniowych, ta jest szczególna i jestem pewny, że kupię ją jeszcze nie raz. Tabakiera jest ładna, kolorystyka z dominującą zielenią przyjemna dla oka, harmonijna i nie narzucająca się. No, może oczy konserwatywnego Polaka trochę razi jakiś dziwny, lekko transseksualny osobnik z czarną, krzaczastą brodą. Minusem jest gramatura – 4 gramy, to jednak stanowczo za mało. Generalnie, rzecz dla pozytywnych świrów – chcesz powąchać ajurwedyjskiego strzelniczego prochu, maczanego w nitroglicerynie? Dholakia Herbal da Ci tę przyjemność! Oczywiście, że polecam!
Jako jedyny wspomniałeś o jej pobudzającym działaniu. Właśnie w dziale "energy snuff" w pewnym zagraniczym sklepie ją znalazłem. Oto opis:
Dholakia non-tobacco herbal snuff is made from selected high quality herb leaf and roots mixes with menthol . This snuff is fine grind dry powder which gives quick boost to your tired nerves with one small sniff. also help to improve your concentration and keeps you fresh without any side effect. The ingredients: dry ginger, alpinia officinarum, ocimum senctum, withania somnifera, aspagus assendence, licorice powder and menthol.
Czy jest to pobudzenie odczówalne jak np po spożyciu kofeiny lub guarany? Spróbował bym jej właśnie ze względu na to.
PS. Fajną pobudzającą alternatywą dla tabaki jest guarana wciągnięta w nos, jedynie brak tu efektu zapachowego.
Jest odczuwalne, może nie tak jak po siekierzastej kawie, ale jest.
TOP25