Blast Strong Menthol
Kolejny mentol... Nuda mnie ogarnia kiedy przychodzi mi do kupna, a tym bardziej do recenzowania tabak o tam aromacie. Tyle tego, że można przebierać w tym jak w kobiecej torebce albo szafie bez dna. W sumie to jedna i to samo, i czasem może nawet uda wydobyć się z tego jakieś ciekawe przedmiotu. Tak samo jak można czasem znaleźć całkiem fajne mentolowe tabaki, jednak przypadek Blast Strong Menthol jest inny. Bynajmniej nie dlatego, że jest to produkt z Indii, a rzadko można trafić na mentol w tym kraju, a dlatego, że jest to ładnie zapakowane coś.
Dholakia Blast Menthol Strong można dostać w małych opakowańskach z mroźną, niebieską etykietą, stylizowaną na "mocne uderzenie pięścią w twarz". Już się wydaje, że będziemy mieć do czynienia z czymś naprawdę mocnym i naprawdę mrożącym krew w nosie, aż tu... otwieramy pudełeczko, sypiemy na dłoń, przybliżamy do siebie, zażywamy i "Blast". Co to jest? Dostajemy po nosie suchym niczym penis eunucha tytoniem z czymś co niby ma być mentolem. Prawie jak Sparrow Cool. Chyba w Indiach słowo "menthol" czy "cool" to synonimy słów "rozczarowanie" i "jest tego tak mało, że nawet go nie poczujesz".
O co zatem chodzi? Wchodzisz do trafiki, jest upał, chcesz kupić coś orzeźwiającego albo chcesz ostudzić swoją dziewczynę, bo jest zbyt napalona (w tym wypadku możesz okazać się być dziwakiem, więc zostańmy przy pierwszej wersji), patrzysz na półeczkę i jest - Blast Strong Menthol. I zaczynamy wyliczanie:
1. Blast - w głowie coś wybuchło, jakaś iskra zapaliło światełko w Twoim mózgu i rzekłeś "co to jest".
2. Strong - jak Ci mięśnie z gniewu zaraz wysiądą, bo prężysz się jak He-Man na potęgę posępnego czerepu.
3. Menthol - pocisz się, a delikatny wiatr Cię ochładza.
Cóż... przynajmniej tytoń jest całkiem niezły.
TOP25