TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Owocówki
Smak
Cytrusy
Waga opakowania
10 g · metalowe
Rozkład ocen10 recenzji
5★9
4★1
3★0
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Toque

St. Clements

4,80
na podstawie 10 recenzji
🏆 #9 w rankingu tabak #1 w marce Toque
Smak waga 80% 4,85
Opakowanie waga 20% 4,60
Dodaj recenzję

W skrócie

St. Clements to cytrusowa tabaka Toque w okrągłej, zakręcanej aluminiowej puszce 10 g; recenzenci wiążą nazwę ze starą angielską rymowanką o pomarańczach i cytrynach. W aromacie opisują duet pomarańczy i cytryny, przez części odbierany raczej jako mandarynka lub klementynka, słodko-kwaśny, na tle lekkiego, gorzkawego tytoniu. Jedni uważają go za naturalny, inni porównują do syropu owocowego, nadzienia landrynek albo granulowanej herbatki cytrynowej, a z otwartej puszki część czuje zapach nieco sztuczny lub ziemisty. Tabaka jest jasnobrązowa, sucha i pylista, zwykle opisywana jako drobno zmielona, choć pojedyncze opinie mówią o średnim zmieleniu; potrafi zbić się pod wieczkiem. Powtarzające się zastrzeżenie dotyczy łatwego dostawania się do gardła; w nosie bywa odczuwana jako kłująca, a aromat według części recenzentów szybko znika.

Opracowanie redakcji na podstawie 10 recenzji tabaczarzy

Recenzje

10
Adam G. TOP recenzent
4,6

St. Clements

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad poznaniem wyrobów Toque i jedną z trzech tabak tej firmy, jakie wtedy nabyłem, jest St. Clements. Nie mogłem trafić lepiej. Choć na początku nie byłem do niej przekonany, teraz doceniłem tą bardzo dobrą tabakę.

Tabakierkę stanowi aluminiowa puszka zakręcana na gwint, mieszcząca w swoim wnętrzu 10g proszku. Jest lekka, szczelna i co najważniejsze funkcjonalna. Inaczej niż w przypadku puszeczek Wilsons of Sharrow tabaka nie wysypuje się po podniesieniu pokrywki. Nie ma też obawy, że sama się otworzy. Żółta etykieta jest błyszcząca i odporna na ścieranie. Zakręcane puszeczki Toque są jednymi z najlepszych tabakierek firmowych, z jakimi miałem do czynienia.

Zawartość tabakierki stanowi suchy pył barwy jasnobrązowej. Tabaka nie jest puszysta, potrafi zbić się w puszce, tworząc jednolitą zwartą powierzchnię pod wieczkiem. Zapach z otwartej tabakierki jest delikatny - tytoniowo-cytrusowy. Przypomina trochę woń wydobywającą się z pudełka herbaty aromatyzowanej.
Czas przekonać się, jaki aromat kryje się pod nazwą St. Clements. Zażywam w mój ulubiony sposób - szczyptą - powoli wciągając powietrze, bo tabaka z łatwością leci nawet do gardła. Zanim tabaczany pył na dobrze osiądzie na śluzówce, zmysł powonienia wyczuwa delikatny kwaśny zapach cytrusów, do którego szybko dołącza gorzkawy tytoń. Tytoń w tabace St. Clements zasługuje na pochwałę. Prawdziwie angielski, surowy i gorzki a jednocześnie lekki i stonowany. Jest tak dobry, że zastanawiam się, jak by smakował grubiej zmielony i bez cytrusów. Ale chwila, co to są za cytrusy? Czy to są mandarynki bądź klementynki, a może pomarańcze i cytryny? Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić. Smak cytrusów jest czasami kwaśny, czasami słodki a precyzyjne określenie utrudnia tytoń. Całość jest doskonale skomponowana. Ani przez chwilę nie da się zapomnieć, że mamy do czynienia z wyrobem tytoniowym, a dodatkowy aromat to tylko akompaniament a nie solista.

Nie jestem miłośnikiem tabak drobno mielonych i pylistych. Mimo to, posmakowała mi i często do niej wracam, choćby jako odmiana po ciężkich schmalzlerach. Toque St. Clements przekonała mnie do zwrócenia uwagi na tabaki gatunku SP i inne typowo angielskie wyroby. Warto czasami się przemóc aby poznać na prawdę smaczne tabaki, mimo nieprzystępnego dla mojego nosa zmielenia. Gorąco polecam miłośnikom angielskich tabak a pozostałym również polecam, warto poszerzać swoje tabaczane menu i horyzonty.

+ tabakierka+ doskonały tytoń+ słodko-kwaśne cytrusy w tle+ równowaga między tytoniem a smakiem owoców - za drobne zmielenie dla mojego nosa
Michał TOP recenzent
5,0

Papieskie mandarynki

Aj, długo się ociągałem z kupnem tej tabaki. Zastanawiałem się nad czymś od Toque, ale chciałem coś bardziej wymyślnego – to było niepotrzebne… Nawet błędne.
Smak mandarynek jest obecnie smakiem dość powszechnym i bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że każdy do tego przywykł. Mandarynkę jadł już każdy.
W przypadku tabaki sprawa ta nie jest taka oczywista – jest to pierwsza tabaka o tym smaku jakiej próbowałem. Wiem też o istnieniu GH Dry Orange, a poza tym nic więcej sobie nie przypominam.
Pokrętna logika wzięła się z tego, że „cytrusy” (bergamotka!) to smak powszechny jak żaden inny – a mandarynki to też cytrusy.
„Tabaczana Cola” ani ser z bekonem też nie byłyby produktami wyszukanym biorąc pod uwagę znajomość smaków „oryginalnych” produktów w obecnym świecie.
Większym problemem jest znaleźć kogoś, kto miałby kontakt… ba, pojęcie o tym, czym jest bergamotka.

Czym jest St. Clements? Produktem wyjątkowym. Zmielenie i barwa nie są niespodzianką – poza nieznacznymi różnicami w odcieniu brązu i ewentualną skłonnością do zbijania się w mniejsze grudki wszystko jest „na jedno kopyto”. Sucho i drobno. Drobno jak w przypadku angielskich tabak WoS, czy McChrystal’s, ale mniej wilgotno.
To jest plus – wiem, czego mogę się spodziewać (choć Berwick Brown była bardzo, bardzo miłą niespodzianką!).
Jako wadę można wymienić skłonność niektórych nosów do „przepuszczenia” większości dalej, niż byłoby to oczekiwane – do gardła… Sam nie raz „odkaszlnę”, ale wydaje mi się, że wystarczy zażywać wolniej.
Jest tu jeszcze jedna różnica – po pierwszym zażyciu tej szkockiej tabaki poczułem w nosie specyficzne, ale silne igiełki. Tabaka jest mocna, choć nie „kataropędna” – raczej może śluzówkę wysuszać.

Smak jest najważniejszy: słodkie mandarynki i cytryna albo… lekko kwaśne mandarynki. Czyli właśnie Klementynki – bo takie one są. Smak jest odwzorowany jak należy – stwierdzam to po cieniach tych owoców w mojej pamięci i z porównania już z dobrze znanym smakiem mandarynek, pomarańcz, cytryn i paru innych „pokrewnych” cytrusów.
Słodkość kojarzy mi się trochę z gęstym nadzieniem landrynek, lecz NIE jest nienaturalna. Jest jak należy – esencja owoców. Lekko kwaśny smak tworzy dopełnienie i ożywia całość. Zażywa się bardzo smacznie.
Tytoń – świetny, wręcz rewelacyjny, jak zresztą w przypadku wszystkich znanych mi produktów Toque. A – i nie ma tu „orzechowości” jak, np. w Toque Natural.
St. Clements to dzieło sztuki. Produkt, który pozwala cieszyć się idealną klementynkową tabaką (przypominam – tytoniowym produktem!).

PS. Muszę sprawdzić jak smakuje w połączeniu z jakąś tabaką czekoladową.

+ smak klementynek!+ smakowy unikat+ stopień odwzorowania+ tytoń+ tabakiera - zasadniczo nie stwierdzono
Bartłomiej TOP recenzent
5,0

St. Clements

Kupując tabakę, która nazywa się St. Clements, raczej trudno jest się domyśleć zawartości. Pod imieniem tego Świętego, kryją się dwie rzeczy: cytryna i pomarańcza, a więc lepiej być nie mogło.

W okrągłej, aluminiowej puszcze kryje się 10 gramów, standardowej dla Toque zawartości. Mianowicie - blado brązowej i drobno zmielonej tabaki.

Jak już wspomniałem, smak tej tabaki, to duet dwóch cytrusów. Nie licząc lekko tytoniowej nuty, obecnej chyba w większości tabak Toque. Zapach tych owoców jest wyraźnie wyeksponowany.
Aromat nie jest stu procentowym odwzorowaniem tych dwóch owoców. Jest lepiej. Do produkcji użyto wyjątkowo apetycznych olejków. Są one bliźniaczo podobne do syropów owocowych, które się rozrabia w wodzie. Taki sam zapach uświadczymy także w landrynkach nadziewanych owocowym syropem.
Wspaniałe połączenie. Być może jest to najlepsza tabaka owocowa od Toque. Koniecznie trzeba jej spróbować.

Piotr TOP recenzent
5,0

Lemon

Przyznaje, nieźle zwariowali Ci Szkoci. Blenderzy z Toque potężnym kopniakiem wdarli się na tabaczny Mount Everest, zdominowany przez Samuela Gawitha i WoS, zaledwie kilka lat na rynku (Toque powstało w 2006 roku), a produkt nie odbiega mocą i harmonią od 200-letnich tabak z Kendal. Mowa, o tabakach tzw. "angielskich": sypkich i bardzo suchych, zmielonych na pył - niemieckich świństw typu Red Bulla nie uznaję w ogóle. Kto by przypuszczał - kolejny smak, następny majstersztyk. Mechaniczna precyzja smaku - mechaniczna pomarańcza, sorry - cytryna.

+ wspaniałe angielskie zmielenie,+ ponadprzeciętny, smak limonki,+ puszka, klimat dawnych lat, - nie ma,
forset.kocek TOP recenzent
5,0

Cytryna i pomarańcza

St. Clements mój pierwszy produkt Toque. Aromatycznie jest to cytryna i pomarańcza, co do tego nie mam wątpliwości. Cytryna jest jednak mocniej wyczuwalna niż pomarańcza, która stanowi tak jakby tło. Jest dość mocno zmielona, a przy nieumiejętnym zażyciu może polecieć do gardła. Aromat utrzymuje się chwile w nosie. Nie jest mocna, ale przez jej konsystencję przy zażyciu większej ilości może wycisnąć łzy.

Tabakiera jest okrągła i mieści 10g. Jest odkręcana co mi się nawet spodobało. Jest wg mnie wygodniejsza niż typowy smash-box. Szata graficzna nie przyciąga oka, ale też nie jest zła. Jest prosta i przejrzysta.

St. Clements to niewątpliwie dobra tabaka, jednak przyjemność z jej zażywania dopiero odkrywamy na świeżym powietrzu, gdyż w czterech ścianach aromatu zniknie w mgnieniu oka i stracimy całą przyjemność. Polecam ją każdemu!

+ aromat cytryny i pomarańczy jest dość naturalny+ zakręcane opakowanie mi pasuje
4,8

Dobra tabaka. Jak każda niemal angielka: drobno zmielona, sucha. Przed wciągnięciem czujemy zapach ziemisty. Jednak po snuffie nasz nos zalewa fala mandarynki, wspaniałej mandarynki. Niestety, jej pylistość sprawia, że często zdarza się, że leci prosto do gardła. Tabakierka mi się podoba. Tzw. niepraktyczna, czyli musimy wziąć trochę tabaki na palce, nie da się jej wysypać. Okrągłe, 10-cio gramowe, metalowe pudełko, zakręcane. Wydaje się dosyć szczelne i zawsze możemy zobaczyć ile jeszcze jej zostało. Widok 10-ciu gram tego proszku napawa mnie wielkim szczęściem :D Ogółem polecam, jeśli ktoś gustuje w angielskich tabakach to na pewno się nie zawiedzie...

Maciej TOP recenzent
4,8

St. Clements

"Oranges and lemons, say the bells of Saint Clement's." - tak mówi wers z jednej ze starych angielskich rymowanek, który najwidoczniej stał się inspiracją do stworzenia przez Toque Tobacco tabaki o aromacie pomarańczy i cytryny. Kto by pomyślał, że stara liryka tak może się przysłużyć dobru naszych nosów, naszym zmysłom powonienia. Więc cóż tu pisać, śmiało można zażyć...

I zabrzmiało pierwsze uderzenie dzwonu.
W powietrzu dało się wyczuć zapach jak
Pyszne owoce mówiące - przeciem swojak.
Ja nie mówiąc nic zbliżałem się do skłonu.

I zabrzmiało drugie uderzenie dzwonu.
Przy której wizja mnie ogarnęła taka,
Że nie sposób trafić jaka to poszlaka.
Przecie to trzeba zgłosić do Panteonu.

I ostatnie wydobyło się brzdęknięcie.
Tam mi sad zielonej barwy głośno śpiewa
O zapachach, których nikt się nie spodziewa.
I przy jakim cudnym akompaniamencie.

Akompaniamencie pomarańczy i cytryn z dzwonu St. Clement's, które pobudzają liryczne zmysły.

4,0

Zaintrygowany wcześniejszymi recenzjami postanowiłem nabyć tę tabakę, aby spróbować tak chwalonego aromatu pomarańczy. Po przyjściu paczki napakowanej po brzegi kilkoma tabakami sięgnąłem po nią pierwszą, otworzyłem wieczko, nabrałem małą ilość i ... go nie znalazłem :). Ów aromat pomarańczy w niczym nie przypomina pomarańczy, za to bardzo nasuwam na myśl zapach jaki wydobywa się z rozpuszczalnych herbatek cytrynowych w granulkach, wrażenie identyczne :P. Ów aromat nie powala na kolana, ale nie można go również określić jako przeciętny, jednym słowem ciekawy i warty spróbowania. Konsystencja tabaki faktycznie bardzo pylista, bardziej się już chyba nie da, przy tym dosyć mocno obsuszona. Jak by się delikatnie nie pociągnęło przygotowaną wcześniej szczyptę z ręki, tak zawsze poczujesz ją głęboko w gardle, czasami nawet w płucach :). Przed niemiłymi doznaniami ratuje nas to, że nie gryzie w śluzówkę, po średnio intensywnym pierwszym szczypnięciu pozostaje delikatny, słodki aromat cytrynowej herbatki i zazwyczaj na jednej szczypcie się nie kończy, po pierwszym niuchnięciu ma się ochotę na dokładkę i zaczerpnięcie większej ilości ów delikatnej cytrynki :) Suma sumarum, tabaka ciekawa, aromat wart spróbowania, w szczególności dla szukających czegoś delikatniejszego i bardziej wysublimowanego niż kopnięcie czerwonego byka i pospolitego w tabakach mentolu.

4,8

St. Clements to pierwszy mój zakup jeśli chodzi o tabaki firmy Toque i muszę powiedzieć, że zakup bardzo udany ;) Tabakiera jak każda inna tej firmy, czyli okrągła, aluminiowa, zakręcana o pojemności 10 gramów. Grafika niezbyt wyszukana, ale nie to jest najważniejsze. Po otwarciu naszym oczom ukazuje się magiczny pył, piekielnie suchy o średnim zmieleniu (bardziej sucha i troszkę grubiej zmielona niż WoS) o barwie jasnobrązowej. Przybliżając nos od razu wyczuwamy cytrusy, ale takie troszkę sztuczne. Ale po wciągnięciu... mhmmm bardzo przyjemnie, już niechemicznie, pomarańcze z nutką kwasowości cytryny, jak dla mnie idealne połączenie i idealny aromat. Z każdym jej wciągnięciem ona wciąga mnie coraz bardziej ;D Polecam! "Don't smoke - Snuff Toque".

Dawid TOP recenzent
5,0

Tabaka powaliła mnie aromatem. Ciekawy początek co nie? Czuję tytoń, całkiem całkiem, delikatny, ale pewny siebie tytoń stojący w oddali. Przed nim nieśmiało czuć cytrynę znaną z wyrobów SP, ale prym wiedzie pomarańcza. Nie jest to słodka, chemiczna pomarańcza, ale taka pyszna, delikatnie kwaskowa, ale zarazem dojrzała pomarańcza. Całość zamknięta w zakręcanej puszce. Po niuchnięciu miałem ochotę na następny i następny, i następny..., i następny niuch. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż nie jestem amatorem pomarańczy, a tabakę dostałem dzięki radom Michała [83hxc] i nie zawiodłem się. Polecam każdemu. Wyrób lepszy niż Silverstone Orange+ czy Ozona Orange, której próbowałem raz, ale nie odważę się opisać, bo mam mieszane uczucia...

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.