Burley i Virginia w miętowej zalewie
Paul Gotard, tabaki, po których nie wiem, czego się tak naprawdę spodziewać. Każdy zakup to mała nutka niepewności. Limitowane edycje czy chociażby Medicated 1790 podniosły w moim odczuciu poprzeczkę niezwykle wysoko. Na kilku produktach już zdążyłem się zawieść, inne zasmakowały, ale nie wracam do nich zbyt często. Będąc w trafice, ujrzałem Mint, oczy od razu zaświeciły się z radości, a nozdrza delikatnie rozchyliły:) Żadnej mięty nie przepuszczę, więc bez zastanowienia zakupiłem tę jedną tabakę... inne Gotardy będą musiały poczekać...
Tabakierka - standard, z tym że w tym przypadku mam mały problem z suwakiem, bowiem jest niemiłosiernie luźny. Tak więc ten egzemplarz skazany jest na domowy byt, bez wycieczek w kieszeni czy torbie. Generalnie jednak tabakierki Gotarda są dość szczelne (choć moim zdaniem nie do końca), estetyczne, a sama "przesuwajka" to dość ciekawe rozwiązanie.
Konsystencja całkiem przyjemna. Mamy okazję obcować z jasnobrązowym, dość drobno mielonym proszkiem. Wilgotność - średnia. W moim egzemplarzu od czasu do czasu zdarzają się dość twarde grudki, które muszę rozgniatać palcami przed zażyciem.
Rzecz o aromacie... Nie będę owijał w bawełnę. Mięta w Gotardowskim wydaniu jest całkiem przyjemna i całkiem mocna. Potrafi w jednej chwili orzeźwić, całkiem przyjemnie uszczypnąć i zakręcić w nosie. Kolega Jelcyn ma rację, aromat mięty jest ciekawy... ale nie do końca naturalny. Pod względem oddania natury danego aromatu wolę np. WoSy. Ale te z kolei nie grzeszą trwałością nut zapachowych. Tak więc wniosek jest jeden - najwidoczniej nie można mieć wszystkiego. W tabace Mint zawarto także jakieś inne akcenty... są to jakieś bliżej przeze mnie niesklasyfikowane zioła, które w pewnym momencie łamią aromat mięty. Poza tym całość jest lekko słodkawa, szczególnie wyczuwamy to, gdy moc traci na sile. Poza tym mieszanka tytoni jaką zastosowano jest całkiem smaczna i nieźle współgra z aromatem.
Reasumując, tabaka niezwykle przyjemna w odbiorze, aczkolwiek czegoś tu zabrakło, by można było uznać ją za produkt wybitny, a takowych już kilka poznałem. Poza tym, zażywałem już aromaty miętowe, które bardziej oddawały ten specyficzny zapach i smak. Średniak? To stwierdzenie byłoby krzywdzące. Moim zdaniem to solidna tabaka do zażywania od czasu do czasu, kiedy mamy ochotę na szczyptę orzeźwienia. Nie stała się moją ulubioną miętówką, ale będę do niej wracał z miłą chęcią. Kompozycja warta zakupu i spróbowania. Myślę, że naciągana 4 będzie sprawiedliwym werdyktem.
