http://www.europejskifestiwalsmaku.pl/
Zaczynam od linku, bo jest dość istotny. Gdyby nie ta impreza, nie piłbym teraz tego, co piję.
Na rynku Starego Miasta mieliśmy dziś w Lublinie zatrzęsienie stoisk z artykułami spożywczymi wszelkiej maści. Od kiełbasy i serów poczynając, przez słodycze i ciasta, kończąc zaś na miodzie pitnym i, co dla mnie było najważniejsze, piwie.
Widząc stoisko z miodami pomyślałem, że w pobliżu będzie też miodowy Ciechan, na którego od dawna poluję. Niestety, nic z tego. W zamian natknąłem się na stoisko małego browaru Koreb z Łasku (woj. łódzkie). Było „żywe” (nie to znane Żywe z Ambra, po prostu ich własna wersja niefiltrowanego piwa niepasteryzowanego) lane, jakieś pięciolitrowe(!) butle do kupienia i standardowe, szkalne butelki 0,5 l.
Oczywiście nie mogłem się powstrzymać i kupiłem wszystkie odmiany. A jest ich 5:
– Koreb Herbowe (ciemne korzenne)
– Koreb Miodowe
– Koreb Łaskie
– Koreb Żywe
– Koreb Mocne
Na pierwszy ogień poszło miodowe. Tylko raz w życiu piłem piwo z dodatkiem miodu – był to Spiż Miodowe. A ze było to dość dawno, nie pamiętam zbyt dobrze smaku.
Piwo z łaskiego browaru praktycznie nie tworzy piany, cóż, dla niektórych to może być powazna wada, mnie jednak to „nie rusza”. Kolor ładny, nieco ciemniejszy niż standardowe pilsy i lagery. Gazu prawie w ogóle nie ma, woltaż wysoki, bo aż 8%. Co ciekawe, wcale tych procentów nie czuć. Smak jest dobrze wyważony, czuć wyraźną nutę miodową i słodki posmak, jednak wciąz jest to piwo, nie miód. Da się wyczuć delikatną goryczkę i słodowe nuty. Piwko bardzo dobre, nieco zbyt słodkie i za mocne, by pić w dużych ilościach, ale na chłodniejszy wieczór, w umiarkowanej ilości w sam raz.
Polecam!
