TOP25SNUFFTop25snuff

Kwas Chlebowy

Off-topic 83 odpowiedzi · 10 uczestników
Daniel R.
Znawca
613 postów
Autor wątku · #1

Jako że nie chciałem żeby robić spam w temacie Piwo i pisać o kwasie chlebowym, gdzie później te wątki zginą w natłoku innych wiadomości, postanowiłem utworzyć nowy temat. Być może nie ma tu wielu miłośników a i ja też dopiero zaczynam próbować ten świetny i pełen tradycji napój. Wrzucajmy tutaj tak jak podobnie to tematu piwo, zdjęcia wyrobów a także znalezione lub sprawdzone przepisy i wszystko co związane z kwasem.

Na dniach będę chciał spróbować zrobić kwas w/g tego przepisu:

Składniki:
– 1 litrowa butelka plastikowa lub szklana
– troszkę mniej niż 1/4 chleba razowego
– 1 g drożdży piekarskich
– 1 litr wody przegotowanej
– 8 dag cukru
– kilkanaście rodzynek
– ociupinkę cytryny lub limonki, chociaż niekoniecznie

Chleb razowy, najlepiej czerstwy, zrumieniamy lekko w piekarniku gazowym lub elektrycznym. Zagotowujemy potrzebną ilość wody w garnku na palniku (palnikach). Po zagotowaniu, gdy woda już nieco ostygnie tj. ma około 80°C, wrzucamy cały podpieczony chleb, najlepiej go rozdrabniając i odstawiamy to wszystko na 12-15 h.
Po tym czasie, przecedzamy wodę przez sito do mycia warzyw, dodajemy do wody cukier i drożdże i pozostawiamy pod przykryciem na 1 dobę. Po upływie tego czasu kwas zlewamy do butelek, dodajemy rodzynki i małe cząstki limonki lub cytryny, dzięki czemu napój będzie bardziej orzeźwiający. Odstawiamy w butelkach szklanych jeszcze na 1-2 dni. Jak napęcznieją rodzynki, kwas jest już gotowy do degustacji.

Karas
Znawca
451 postów
#2

Bardzo dobrze, że taki temat powstał.

Jak już pisałem w wątku o piwie, moje próby zrobienia kwasu kończyły się tym, że otrzymywałem coś o smaku i zapachu chlebowego na wpół przetrawionego korbola. Nie wiem gdzie robiłem błąd. Będę próbował pod koniec maja ponownie.

Moje ulubione kwasy to Tauras Gira, Gubernija i Backoriu. Ten ostatni smakuje jak wypadowa pierwszego i drugiego. Niestety nie było mi dane pić go za często, bo bardzo ciężko go dostać. Tauras pojawia się na prawie każdym jarmarku, więc pijam go całkiem regularnie (z Jarmarku Dominikańskiego przywiozłem sobie kilkanaście butelek – niestety 2 albo 3 sztuki mi skisły i wolałem tego nie pić). Gubernija jest dostępna m.in. w Piotrze i Pawle, za pół litra wołają sobie 5,69zł, dlatego pojawia się u mnie raczej odświętnie – choć uwielbiam ten rodzynkowy posmak.

Z szeroko dostępnych jest jeszcze Obolon Bohatyrskyj – około 3,69 zł za litr. W smaku przypomina nieco karmelową colę z chlebowym posmakiem, mocno gazowany, ale nie jest pełen tych wszystkich syfów jakie zawiera cola. Szczególnie polecam go na grille czy spacery, bardzo fajnie orzeźwia i jest całkiem smaczny – choć bardziej właśnie jako substytut coli niźli typowy kwas, choć osobiście bardzo go lubię.

O łotewskich Ilguciemach (w Polsce znanych jako Kvass) więcej powie Filek. Mi nie bardzo podchodzą. Piłem kilkukrotnie, za każdym razem męczyłem, a Portera nie mogłem nawet dokończyć. Choć ogromna różnica jest między tym kwasem z butelki plastikowej a szklanej – ze szklanej wypiłem ze smakiem, ale nie zostawił żadnych trwałych wspomnień. Te Ilguciemy są najczęściej dostępne z beczki na festynach (co i tak jest w Polsce rzadkością).

Retro Gira smakował mi czymś bliżej nieokreślonym – jakby owocowymi sucharkami (?) bądź ciasteczkami cytrynowymi. Ten kwasek cytrynowy dość mocno w nim czuć, porównałbym go w smaku do Podpiwka Kujawskiego.

Jest jeszcze np Tradycyjny Kwas Chlebowy, w butelkach 0,33zł za 5 zł. Również i on jest dostępny na wielu jarmarkach, czasem w Piotrze i Pawle. Słabo gazowany i tradycyjnie robiony, ale cena zwala z nóg.

Przestrzegam przed Betexem i Razowym Kwasem Chlebowym. Ten ostatni może być od biedy jako napój, gdy chcemy kupić coś dużego za małe pieniądze (około 2zł za półtora litra), ale jako kwas jest raczej kiepski.

Ogółem rzecz biorąc prawdziwy kwas chlebowy jest bardzo zdrowy. Ten napój ma już ponad tysiąc lat (czy może raczej – po raz pierwszy był wspomniany w kronikach bodajże Rusi Kijowskiej w 989 roku). Normalną rzeczą jest, że przy masowej produkcji część z jego zdrowotnych właściwości gdzieś tam ulatuje, dlatego moim marzeniem jest nauczyć się robić prawdziwy kwas w domowym zaciszu. Prędzej czy później dojdę do tego metodą prób i błędów.

Anapolon, daj znać jak Ci wyjdzie (lub nie wyjdzie ;P)

Poniżej przepis z Kuriera Bydgoskiego z 20 lipca 1939:

Daniel R.
Znawca
613 postów
#3

Jeśli tylko zrobię to na pewno dam znać 🙂

Filek
TOP recenzent
2 223 posty
#4

Karaś napisał(a): O łotewskich Ilguciemach (w Polsce znanych jako Kvass) więcej powie Filek.

Nie mam na swoim koncie aż tylu spróbowanych kwasów jak Ty, Karasiu. Na kwas łotewski wpadłem bardzo przypadkowo, kiedy kilka lat temu w Carrefourze znalazłem buteleczki z dziwacznym płynem przy stoisku z pieczywami. Ojciec wytłumaczył mi, że jest to „taki tam napój do picia”, więc postanowiłem spróbować.

Wpadł mi wtedy Kvass Porter. Po nazwie sądziłem, że będzie mi zajeżdżać alkoholem jak swoisty porter. Okazało się jednak, że jest ot po prostu słodziutki napój, który swoim zapachem i smakiem ma imitować ten gatunek piwa. Tydzień później postanowiłem skosztować Kwasu Rycerskiego – od tegoż samego producenta. Równie genialny kwas.

Wspomniałeś o Retro Girze (przy okazji litewska nazwa kwasu chlebowego, dla mnie jako poznaniaka, jest strasznie zabawna), iż wyczuwasz w nim coś cytrynowego. Podobnie jest w Ilguciemach, które do swoich produktów dodają kwasek cytrynowy. Stąd też w innym temacie mówiłem, że wolę inny gatunek kwasów – bo wyróżniam na razie trzy. Ogólnie wydają mi się wtedy bogatsze w smaku, niż tradycyjne kwasy, bo oprócz zbożowego posmaku da się wyczuć sporo jakby z ciemnego piwa.

Oczywiście nie ujmuję nic innym produktom. Z podanych przez Ciebie faworytów piłem tylko Gubernije, który jest doskonałym przedstawicielem Litwy. Dobrze schłodzony odkrywa prawdziwe piękno tradycyjnej giry.

Ładnie ubrałeś w słowa Obołonia, który akurat w moim guście nie jest w ogóle. Jak dla mnie jest on nieco za słodki.

Z polskimi produktami nie miałem zbytnio do czynienia, bo zaledwie dwa. Van purowe Kwasy Razowe (Natualny, Żurawinowy i Śliwkowy), o którym lepiej powiedzieć tylko tyle, żeby nie kupować; oraz Kwas Podlaski, który jest po prostu zwykłym prosty kwasem bez większej rewelacji.

—
Dodatkowo kącik przepisowy:

1. Gospodarstwo domowe, Kazimiera Pyszkowska, Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne, Wydanie VI, Warszawa 1981, s. 283

Produkty: 2 kg razowego chleba, 10 litrów wody, 0,60/0,80 kg cukru, 20 g drożdży

Sposób wykonania: Chleb razowy pokroić na cienkie kromki, lekko w piecu zrumienić. Zalać sucharki gorącą, przegotowaną wodą i pozostawić na 12 godzin. Płyn odcedzić, dodać cukier i drożdże i jeszcze pozostawić w temperaturze pokojowej na 12 godzin. Zlać płyn do butelek, zakorkować, wynieść do piwnicy. Po 2/3 dniach otrzymuje się napój silnie musujący.

2. Kuchnia Polska PWE, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Wydanie XLVI, Warszawa 2000, 2002, s. 760

25 dag chleba razowego, 4-5 l wody, 1 szklanka cukru, skórka z cytryny lub pomarańczy, 1-1 1/2 dag drożdży, rodzynki

Chleb razowy pokroić w cienkie kromki, ułożyć na blasze i ususzyć do zrumienienia w nagrzanym piekarniku (200st.C). Wyjąć, lekko ostudzić, połamać i włożyć do emaliowanego garnka. Zalać wrzącą wodą zagotowaną z cukrem (1 łyżeczkę cukru odłożyć) i kawałkiem skórki z wyparzonej cytryny lub pomarańczy. Garnek przykryć i odstawić na 8-10 godzin. Płyn odcedzić przez gęste sito lub gazę, dodać roztarte z pozostałym cukrem drożdże. Garnek znowu przykryć i pozostawić na 10-14 godzin w temperaturze pokojowej. Po tym czasie kwas znowu przecedzić i wlewać do wyparzonych butelek z zakrętkami (napełniać do wysokości szyjki). Do każdej butelki wrzucić po 2 rodzynki i szczelnie zamknąć (lub zakorkować i obwiązać sznurkiem). Przechowywać w chłodnym miejscu 48 godzin – po tym czasie kwas jest gotowy do picia. Podawać w wysokich szklankach (należy nalewać ostrożnie, gdyż bardzo się pieni.

3. Domowy wyrób piwa, Andrzej Fiedoruk, Wydawnictwo Dragon, Bielsko Biała 2011, s. 19

Składniki: 1 kg chleba żytniego razowego, 6 l wody, 20 g drożdży, 10 g mąki, 300 g cukru, mięta pieprzowa

Sposób przyrządzania: Żytni razowy chleb pokroić na kromki, wysuszyć w piekarniku do zrumienienia. Rozdrobnić, włożyć do kamiennego garnka i zalać wrzącą wodą. Po 12 godzinach zlać napar, nie wyciskając masy. Drożdże oraz mąkę pszenna rozmieszać w małej ilości naparu chlebowego tak, żeby powstała papka, i pozostawić w ciepłym miejscu do fermentacji. Miętę zaparzyć, przecedzić, dodać cukier. Rozczyn drożdży wlać do naparu chlebowego, dodać napar z mięty, wymieszać, przykryć czystą serwetką i pozostawić w ciepłym miejscu do fermentacji. Powstałą w czasie fermentacji pianę delikatnie usunąć z powierzchni. Płyn zlać, nie naruszając osadu, przecedzić przez płótno i rozlać do butelek. Do każdej można dodać po dwie rodzynki. Butelki dobrze zakorkować i trzymać w zimnym miejscu. Po 24 godzinach kwas nadaje się do picia.

MC
Bywalec
229 postów
#5

Kwas chlebowy można też zrobić z przypieczonych płatków owsianych i orkiszowych z dodatkiem karmelizowanego na patelni miodu, bo chleb obecnie to się nadaje głównie taki własnego wyrobu. Aczkolwiek polecam podpiwek – równie prosty w produkcji ale można dostać gotowe zestawy (słód + chmiel + drożdże) – wyjdzie zacny, mniej problemowy i może spokojnie trochę poleżakować.

Filek
TOP recenzent
2 223 posty
#6

„Głos ziemi cieszyńskiej” z 1960 sugeruje nawet zamiast chleba słód jęczmienny i słód żytni. Odrobiłem właśnie lekcję z wytwórstwa i – po znalezisku Karasia – postanowiłem pogrzebać nieco w bibliotekach cyfrowych, żeby poodnajdywać te stare przepisy domowe. Efektem tego jest zbiór ponad 20 receptur – głównie z lat 1930-1950 – którego największą perełką jest sposób wyrobienia własnego kwasu z 1902 r.
Obecnie przerzucam sobie je do pliku tekstowego, żeby mieć wszystko „pod ręką”.

Jeżeli ktoś w posiadanej przez siebie książce ma przepis na kwas chlebowy, mam nadzieję, że się z nim podzieli. Mam nadzieję stworzyć „Skoroszyt kwasowości”, którym niedługo – o ile da się – wrzucić pełen zbiór w tym temacie w formie pdf.

Przy okazji wypiszę potem kilka firm, które robiły w XX w. historii Polski kwas. Ot tak dla hecy, bo nawinęło mi się także kilka plików, które szkoda nie wykorzystać. Szczególnie, że dopiero w tym wieku można mówić o szerszym zainteresowaniu tym produktem.

Daniel R.
Znawca
613 postów
#7

Szperając w internecie natknąłem się na informacje na temat właściwości zdrowotnych kwasu chlebowego, oto one:

„Jaki jest wpływ na zdrowie? Kwas chlebowy jest bogaty w witaminy grupy B, dzięki zawartości ekstraktu na bazie słodu z żyta i jęczmienia. Działa on stymulująco na układ odpornościowy. Zawartość witaminy C wpływa także na wzrost i rozwój organizmu. Bakterie i enzymy zawarte w kwasie mlekowym wspomagają i regulują mikroflorę jelitową, dobrze działając na przemianę materii i trawienie. Składniki mineralne zawarte w kwasie chlebowym i witaminy, wspomagają leczenie następujących dolegliwości: schorzenia jelit, cukrzyca, Parkinson, grzybica, zapalenie stawów, astma a także skostnienie tętnic. „

Karas
Znawca
451 postów
#8

Anapolon napisał(a): Szperając w internecie natknąłem się na informacje na temat właściwości zdrowotnych kwasu chlebowego, oto one:

„Jaki jest wpływ na zdrowie? Kwas chlebowy jest bogaty w witaminy grupy B, dzięki zawartości ekstraktu na bazie słodu z żyta i jęczmienia. Działa on stymulująco na układ odpornościowy. Zawartość witaminy C wpływa także na wzrost i rozwój organizmu. Bakterie i enzymy zawarte w kwasie mlekowym wspomagają i regulują mikroflorę jelitową, dobrze działając na przemianę materii i trawienie. Składniki mineralne zawarte w kwasie chlebowym i witaminy, wspomagają leczenie następujących dolegliwości: schorzenia jelit, cukrzyca, Parkinson, grzybica, zapalenie stawów, astma a także skostnienie tętnic. „

A raka nie leczy? Szkoda 🙁

Kwas chlebowy ma właściwości zdrowotne, owszem, przede wszystkim wzmacnia układ odpornościowy, ma nieco witamin i działa regulująco na żołądek/jelita/trawienie. Nie jest tak silny jak pierwszy z brzegu lek, ale jego regularne picie daje odczuwalne efekty.

Natomiast dalsza część tego co zacytowałeś to już typowa manipulacja, bo wymienia składniki mineralne wchodzące w skład kwasu, które to składniki w odpowiednim stężeniu i dawce mają działanie lekko wspomagające w leczeniu wymienionych rzeczy, sugerując że kwas też tak działa. To tak jakbym powiedział, że picie wody pomaga na zatrucie tlenkiem węgla, bo w skład wody wchodzi tlen, którym leczy się zatrucia czadem 😛

Filek
TOP recenzent
2 223 posty
#9

W końcu się udało i stworzyłem małą broszurkę o kwasie chlebowym, w którym można znaleźć takie rozdzialiki jak „kwas chlebowy w XX-wiecznej Polsce”, „kwas chlebowy w literaturze polskiej” (choć tutaj użyłem zaledwie dwóch cytatów, w której ewidentnie autorzy wiedzieli co to jest kwas chlebowy) oraz „Garść przepisów z polskiego piśmiennictwa (w porządku chronologicznym podany)”.

Chciałbym się podzielić, ale nie mam możliwości załączenie pliku. Jak ktoś będzie chciał, zapraszam – wyślę mejlem.

Skory jestem nawet rzec, że materiału dostępnego w internecie – bo już widziałem troszkę – jest więcej i ze spokojem można było by zrobić z tego małą książeczkę. Szczególnie jakby się szerzej przeszukało starych producentów, dodało zdrowotne aspekty i wypisało czemu ma służyć dany składnik. Można by powiedzieć, że do – i tak tworzonych już – „Dziejów tabaki na ziemiach polskich”, można byłoby śmiało dodać „Dzieje kwasu chlebowego na ziemiach polskich”. Piękna książkowa seria.

Jako autora w tym wypadku upatrywałbym siebie z Karasiem – ewentualnie samego Karasia. W końcu najlepiej z ekspertem pracować albo eksperta od kwasów poczytać.

Tomaszb
Bywalec
174 posty
#10

Coś źle nacisnąłem i nie wysłało się. Zatem:

Filku, reflektuję na broszurkę, wyślę adres via mail.

To, co chciałem dodać, to że gdyby ktoś, z uwagi na wiadomą jakość wyrobów piekarniczych bądź brak zainteresowania samodzielnym wypiekiem chleba, był zainteresowany produkcją kwasu chlebowego, oferuję chleb razowy na bazie mąki 2000 i śruty żytniej. Po wysuszeniu w piekarniku kromki można bez obawy wysłać pocztą, nie zepsują się.

Filek
TOP recenzent
2 223 posty
#11

Wysłałem Ci na mejla, na którym to się rejestrowałeś w serwisie. Musiałbym jeszcze zrobić selekcję tych przepisów, bo polskie czasopisma często powtarzały swój recepturę na przestrzeni lat albo też w ogóle brali sobie od kogoś innego. Np. nie podałem przepisu z Kuriera Bydgoskiego z 20 lipca 1939, bo tydzień wcześniej był w Polsce Zachodniej.

Ale prawdziwymi mistrzami to okazali się być redaktorzy „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”, którzy chyba sami sobie listy pisali. Ten sam przepis aż trzy razy się pojawił. Raz od Pani A, potem od Pana B, a na końcu to już wymyślili, że to będzie odpowiedź dla „czytelnika”.

Tak czy siak przy takim zasobie starych przepisów mogę sobie zobaczyć jakie proporcje najczęściej się powtarzały i jakie dzięki będą szansę na zrobienie czegoś porządnego.

Daniel R.
Znawca
613 postów
#12

Ja też reflektuje i proszę o wysyłkę na mój email rejestracyjny.:)

Daniel R.
Znawca
613 postów
#13

Dziękuje za broszurkę, przyjemnie się czytało do kawy, przywodzi mi na myśl dawne Kroniki Filmowe puszczane w kinach przed seansem, ale z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziały 🙂

Karas
Znawca
451 postów
#14

Również i mi możesz podesłać tę broszurkę. Zobaczymy do czego ciekawego się dokopałeś. Mój e-mail masz.

Kilka dni temu byłem w Piotrze i Pawle a tam pojawiły się Kvassy w szklanych butelkach 0,33l – Rycerski, Porter i Miodowy. Jak pisałem, te z plastikowych mi nie smakowały, a ze szkła nie zostawiły wspomnień – no, ale to było ładnych parę lat temu – kupiłem więc po jednej z każdego smaku celem przypomnienia.

Dzisiaj taki upał, więc pogoda idealna na kwas. Na pierwszy rzut poszedł miodowy (zdjęcie półlitrowej butelki z neta)

Barwą przypomina czerwoną herbatę, a konkrentnie – Rooibosa. Mętność praktycznie zerowa, nie ma też osadu – zapewne kwas był filtrowany. Zapach bardzo, bardzo! przypomina mi Tauras Girę. Poprzednim razem tak nie pachniał, może miałem starą partię albo coś.

Stopień nasycenia bąbelkami jest idealny, bo ani nie pieką jak te z coli, ani nie pozostawiają wrażenia że gdzieś uleciały i jest po ptokach – jak w odgazowanej coli lub Tradycyjnym Kwasie – ani nie rosną w buzi po wypiciu – są takie delikatne, w sam raz na orzeźwienie. Natomiast jestem zaskoczony smakiem i to bardzo pozytywnie. Kiedyś szukałem piwa miodowego i trafiałem albo na jakieś dziwne cierpko-gorzkie twory z plastikowym posmakiem, albo na piwo z miodowym mydłem. Tutaj bardzo wyraźnie czuć miód z nutą karmelu, jakby ktoś wrzucił do kwasu cheeriosy. Do tego jest bardzo słodki. A kiedy mówię bardzo słodki mam na myśli bardzo słodki – Obolon to przy tym pikuś, choć to jakby dwa różne rodzaje słodyczy. Zastanawia mnie natomiast, jakim cudem uzyskali smak zbliżony do miodu bez użycia miodu. Skład: „woda, cukier, ekstrakt słodu jęczmiennego, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, CO2, przeciwutleniacz – kwas askorbinowy – witamina C”. Ani śladu miodu! W bdsklepie pod tym produktem istnieje informacja, że „W trakcie procesu warzenia i fermentacji uzyskuje smak i zapach miodu.” Czort wie jak, nie wiem czy chcę wiedzieć, ale smakuje całkiem dobrze.

Natomiast od paru lat w przygotowaniu oferty tej firmy jest Kinder kvass, czyli kwas dla dzieci – pewnie ma być słodszy i delikatniejszy, nie wiem, czekam już trzeci rok i nadal się nie doczekałem. W ogóle nie rozumiem polskiej strony tej firmy – http://www.kwas-chlebowy.pl – bo to co tam widnieje w ogóle nie pokrywa się z tym co jest w sklepach.

Jeśli ktoś będzie w Krakowie to może zawitać na Benedyktyńska 37 i powiedzieć mi jak ten czort smakuje:

Filek
TOP recenzent
2 223 posty
#15

Byłem kiedyś w ich „sklepie patronackim” w Gnieźnie i nie widziałem tego kwasu na półkach sklepowych. Kupiłem sobie za to dwa piwa od nich – na pewno jednym z nich było „Piwo Prowincjała” (Browar Witnica dla Benedicte J.G.) i nie byłem zbytnio zadowolony z zakupu. Warto się do nich jednak przejść, bo można trafić na okazję spróbowania likieru ziołowego, zwanego „benedyktynką” (teoretycznie wpisanego na listę tradycyjnych produktów Wielkopolski).

Ponoć, jak widzę na liście, mam jeden z ich sklepów u siebie. Przechodziłem tamtędy wiele razy, ale w życiu go nie widziałem. Pewnie gdzieś się za kościołem schował. Jak będę kiedyś w pobliżu to się przyjrzę sprawie kwasu.

Daniel R.
Znawca
613 postów
#16

Ja wiem, że do wspaniałości ten produkt pewnie nie należy a i moja przygoda z kwasem chlebowym dopiero się rozpoczyna, ale jedyne co w tej chwili mam w pobliżu to właśnie kwas chlebowy z Browaru Witnica. Nie powala on na kolana ale też nie poraża, pewnie w gustach oraz kubkach smakowych Filka i Karasia nie zdobył by uznania, ale schłodzony całkiem fajnie orzeźwia, jest słodki dzięki karmelowi i da się odczuć też smak chleba. Gaz nie jest zbyt drażniący i na upalne dni na pewno o niebo lepszy niż cola. Jeśli chodzi o skład to producent podaje że kwas został zrobiony na bazie wody, wyciągu słodu jęczmiennego, kwasu chlebowego, karmelu oraz aromatów, jako regulator kwasowości został dodany kwas cytrynowy i wit. C. Widnieje także informacja że nie dodano konserwantów. Zastanawia mnie tylko w jaki sposób nadaje się do spożycia aż do 24.02.2015, przychodzi mi na myśl proces pasteryzowania, tylko nie wiem czy kwas chlebowy da się pasteryzować.

zdjęcie ze strony producenta

Karas
Znawca
451 postów
#17

Kwas chlebowy robiony z kwasu chlebowego. W sumie nawet nie wiem czy to dobrze świadczy, czy źle… 😀

Niestety nie jest on dostępny nigdzie u mnie w mieście, ale piłem go raz, w Gdańsku kupiony chyba. Niedobry. Nie był obrzydliwy ani odrzucający, po prostu mi nie smakował. Choć pewnie jakbym go zobaczył to bym i kupił raz jeszcze, dla porównania po latach.

I owszem, kwas chlebowy da się pasteryzować. Jest to dość powszechna praktyka, bodajże jedyna stosowana na większą skalę w produkcji kwasu (inną metodą jest oczywiście użycie konserwantów, ale większość kwasów z jakimi się spotkałem takowych nie zawierała. No, da się jeszcze coś tam ziemią okrzemkową zdziałać i nadciśnieniem, ale nie znam szczegółów). Np. Gubernija jest pasteryzowana tunelowo, dzięki czemu eliminowane są drożdże przy jednoczesnym zachowaniu zdrowotnych, probiotycznych właściwości. Po 15 minutach podgrzewania kwasu do 65 stopni drożdże ulegają inaktywacji i spada także ilość bakterii mlekowych – jednakże po dwóch dniach przechowywania w temperaturze pokojowej ilość bakterii wraca do poprzedniego stanu, dzięki czemu produkt nie traci wartości odżywczej. Jeśli coś pochrzaniłem to proszę znawców chemii o naprostowanie. 😛 Aczkolwiek proces ten chyba nie zawsze wychodzi, bo czasem kwas mi capi skisłą kapustą, efekt fermentacji mlekowej która w jakiś dziwny sposób zachodzi czasem w butelkach ze zbyt dużą prędkością. Takiego nigdy nie wypijam oczywiście. Co ciekawe – zaznałem to tylko w wypadku Tauras Gira i – uwaga! – Razowego od Van Pura. Czyli ten Razowy jednak ma coś wspólnego z kwasem…

Tymczasem wczoraj spróbowałem po raz kolejny Kvassu Rycerskiego. Bez rewelacji. Ma dość nieprzyjemny dla mnie posmak, przypomina nieco krew, może kwas produkowany jest w metalowych pojemnikach? Nie ma co tu dużo pisać o nim. Barwa była bardziej brązowa od Miodowego, jak Earl Grey. Dzisiaj wypiłem Kvass Porter i nadal pozostaję do niego nieprzekonany. Odczuwam w nim, hm, coś dziwnego. Coś między chmielem a palonym plastikiem. Oczywiście żadnego z tych dwóch składników w składzie nie ma. Jednakże wypiłem go nawet ze smakiem, wszak był ze szklanej butelki – Portera z plastikowej wypiłem pół i resztę wyrzuciłem, po prostu nie dało się tego wypić. Ale piankę miał wyborną!

Niespodzianką jest dla mnie ten Kvass Miodowy, chyba włączę go do swojego stałego repertuaru. Pisałem o nim wcześniej, więc nie będę się powtarzał.

Przypomniało mi się, że ponoć gdzieś w Fordonie mają Kwas Wileński (tego samego producenta co Gubernija). Jeszcze go nie próbowałem, więc przejadę się tam na dniach i jeśli będzie to kupię i zdam relację. Natomiast miałem kiedyś przyjemność kosztować innego Kwasu Wileńskiego, w litrowej (albo i większej) szklanej butli z tym takim fajnym zatrzaskowym zamknięciem. Kosztował 15zł. Bardzo mile go wspominam. Może jeszcze kiedyś go gdzieś dopadnę.

Marcin S.
Nowicjusz
15 postów
#18

Zainspirowany tematem zrobiłem kwas. Nawet dobry tylko taka bladziocha wyszedł, wydaje mi się, że ten chleb był trochę oszukany razowy.
http://img.tapatalk.com/d/14/05/25/a4a6ugu3.jpg

Wysłane z mojego LG-P880 przy użyciu Tapatalka

Daniel R.
Znawca
613 postów
#19

A rodzynki też dodawałeś?

Daniel R.
Znawca
613 postów
#20

Ja już sobie zamówiłem razowy chleb domowej roboty, więc bez żadnych ulepszaczy i konserwantów, na następny weekend biorę się za próbną partie kwasu 🙂

Twoja odpowiedź

Aby odpowiedzieć, zaloguj się.