Cytrynowe SP
Jakiś czas temu toczyła się na forum TOP25 Snuff gorąca dyskusja dotycząca gatunku SP, która niczego nie rozstrzygnęła. Nie ma jednoznacznej definicji tej grupy tabak, według której można by ocenić przynależność gatunkową danego produktu. Niby każdy tabaczarz z jako takim doświadczeniem wie, co to jest SP ale trudno o doprecyzowanie pojęcia. Zwłaszcza, gdy pojawiają się takie wariacje jak Lemon Grove. SP kojarzy się zapewne większości z nas z drobno mielonymi tabakami o dominującym aromacie tytoniu przyprawionego lekko cytrusami. No, ale ile tych cytrusów i jakich, aby można było mówić jeszcze o SP, a nie o tabace owocowej? Tego nikt nie jest w stanie wyjaśnić. Producent, Wilsons & Co. nie zaliczył Lemon Grove do grona swoich produktów z rodzaju SP. Ja będę trzymał się swojej intuicji i tego co mi nos podpowiada. Nie rozstrzygając zawiłych sporów, będę traktował Lemon Grove jako SP. Może i modernistyczną, ale jednak.
Elegancka, pięciogramowa puszeczka WoSa kryje w sobie bardzo drobno zmielony proszek, o jednolitej fakturze i barwie szlachetnego brązu. Jak zwykle nasypany "z górką", co przy tak drobnym zmieleniu i śladowej wilgotności skutkuje utratą niewielkiej ilości tabaki przy każdym otwarciu. Dostaje się ona w każdą szparę między wieczkiem a denkiem i nawet teraz, gdy prawie opróżniłem opakowanie, minimalne ilości usypują się przy otwieraniu.
Delikatny aromat składa się z zapachu zarówno tytoniu jak i cytryny. Bardzo zachęcający i rozbudzający ciekawość. Jednak przy zażywaniu należy zachować cierpliwość i spokój. Przy zbyt szybkim i łapczywym zażywaniu może polecieć do gardła. Lemon Grove zmusiła mnie do doskonalenia umiejętności zażywania tabaki i podniosła poprzeczkę wyżej niż np. Best SP. Bardziej wymagające od niej okazały się jedynie tabaki indyjskie. W wielu SP (np. J&H Wilson Top Mill no 1) dodatek cytrusów jest ledwo wyczuwalny, jedynie podkreśla smak tytoniu. W Lemon Grove cytryna jest wyrazista i najsilniej wyczuwalna zaraz po zażyciu. Intensywność aromatu cytrynowego jest porównywalna lub nieco większa niż bergamotki z Toque Original. Z czasem słabnie, ale cały czas towarzyszy wytrawnemu wilsonowskiemu tytoniowi, nadając mu świeżości. Tytoń ten jest bardziej podobny do tego znanego mi z Fribourg & Treyer Kendal Brown, co w mojej opinii jest najlepszą rekomendacją. Lemon Grove jest jak tabaczny aperitif, wzmaga "głód" i chęć sięgnięcia po kolejną szczyptę. Nie męczy ani nie nudzi się. Doskonale nadaje się na długi wieczór z dużym kubkiem herbaty, przy którym można niespiesznie zażywać jedną małą szczyptę za drugą.
Lemon Grove jest tabaką dobrą ale nie genialną, nawet w gronie tabak jej podobnych. Czegoś jej brakuje. Za tajemniczą nazwą i kryje się prosta i dobra tabaka, która nie kryje żadnej tajemnicy w swoim wnętrzu. Nie daje nawet szansy na dreszczyk związany ze stopniowym odkrywaniem aromatów. Jeśli komuś na tym nie zależy niech doda 0,5 gwiazdki do mojej oceny.
TOP25