Zaskoczenie, czy rozczarowanie?
Obok Best SP jeden z najpopularniejszych WoSów. Oczekiwania były wielkie, a na korzyść HM świadczył i pozytywne opinie i sama nazwa. Miód i mentol - pięknie brzmi. Czy piękna jest zawartość? Tak, choć po czasie.
HM zaskakuje od samego początku. W klasycznej WoSowskiej puszeczce drzemie produkt na wskrośc nie WoSowski, syn wyrodny młynów z Sheffield. Tabaka ruda i wilgotna o średnim zmieleniu. Jedna z moich ulubionych konsystencji. Zapach oddaje napis na puszcze - mentol podszyty lekko ciężkawą słodyczą miodu. Słodyczą gorzką.
Po zażyciu czuć głównie mentol, mocny i obawiam się, że odrobinę zbyt mocny. Moc ustępuje jednak po czasie na korzyść odświeżenia. Gdzieś w tle pobrzmiewa tytułowy miód. Zawiodłem się.
Zawiodłem się, bo spodziewałem się fajerwerków. Czegoś w charakterze podobnego do Lowen Prise - anyżówki z pazurem. Analogicznie liczyłem na ukąszenie mentolu i długo utrzymujący się miód. Otrzymałem pazur z miodem. I po czasie naprawdę nie wiem, czy nie wyszło to tej tabace na dobre. Świetne, długo utrzymujące się odświeżenie, gryzące na początku, z czasem złagodzone przez miód w tle. Efekt fajny, choć wciąż będę poszukiwał tabaki o odwróconych proporcjach, orkiestry w której to miód jest solistą, a pozostałe aromaty narzucają mu jedynie odpowiedni rytm.
Tabaka dobra, choć nie genialna. Tabaka do której się wraca, choć nieczęsto. Godna zapamiętania, ale nie wybijająca się ponad średnią. Po prostu tabaka.
TOP25