Rzecz o tabakach wyjątkowych - część druga - Samuel Gawith Chocolate. Niestrudzony kompan i towarzysz MC Apricota. Niemy świadek moich rozmyślań w letnie wieczory a.d. 2007. Tabaka wyjątkowa, bo pierwsza czekoladowa. Dziś mamy Paula Gotarda, Dholakię Swiss Chocolate i Chocolate Orange, Sztygary, Toque, a jeszcze 3 lata temu nie mieliśmy na krajowym rynku absolutnie żadnej tabaki o zapachu najpopularniejszych słodyczy. Akcenty czekoladowe pojawiły się po raz pierwszy w poeschlowskim Radfordzie jednak nie była to czysta czekolada – towarzyszył jej mentol i inne, bliżej niezidentyfikowane wątki zapachowe. SG Chocolate był, podobnie jak MC Apricot zupełną nowością. I o ile w przypadku kryształka liczono na DOBRE owoce, o tyle od SG oczekiwano JAKIEJKOLWIEK czekolady. Przynajmniej ja oczekiwałem. I nie zawiodłem się. Była cudowna – raz słodka, raz gorzka, zawsze najlepiej wyczuwalna po kilku sekundach od zażycia. Do dziś jest to moja ulubiona tabaka. I gdyby nie to, że zmienili jej wdzianko na bezduszny plastik (co w moich odczuciach rzutuje na jej walory zapachowe – może to tylko moja wyobraźnia, ale coś jednak z tymi „nowymi” Samuelami jest nie tak) i wycofali ze sprzedaży wersję puszkową, pewnie właśnie bym ją zażywał. Fenomen tej tabaki polega według mnie na złożoności jej aromatu. Jest trochę czekolady, jest trochę kawy, jakiś piernik (zawsze po 3 szczyptach Chocolate i jego brata Black Coffee czułem pierniki) i tytoń. Solidny angielski tytoń. Ta tabaka jest dla prawdziwych poszukiwaczy aromatów. Dla tabaczarzy, którzy chcą na własną rękę, pardon, na własny nos poszukać, co w tej tabace siedzi i przekonać się o jej wyjątkowości. Dzisiejsze (a.d. 2009) tabaki czekoladowe natychmiast po otwarciu tabakierki „produkują” intensywny, wyraźny zapach czekolady, którego nie da się pomylić z żadnym innym zapachem. To bardzo dobrze, że tak wiernie odwzorowywane są poszczególne, nienajłatwiejsze przecież do spreparowania, nuty zapachowe, ale ja zawsze będę mieć słabość do Samuelowej czekolady. Tej stłumionej, niezbyt na pierwszy rzut ok… nosa intensywnej. Tej, która całą swoją świetność okazuje dopiero, gdy jej skosztujesz i poświęcisz chwilę na kontemplację. Wspaniała tabaka. Mógłbym ją porównać do nieśmiałego człowieka, który, gdy go dobrze poznasz i poświęcisz mu odrobinę czasu, okaże się być twoim najlepszym przyjacielem lub do wrażliwej, nieśmiałej kobiety, która okazuje swoje uczucia tylko tym, którzy na to zasługują. Też zażywałem w wakacje i też kojarzy mi się z czasami gimnazjalnymi. To już 2 lata…