Agresywny Lew
Anyż. Lubię anyż bardziej niż jakikolwiek inny zapach/smak. No, może poza tytoniem, ale jak często zdarzają się tytoniowe cukierki? :D
Zachęcony poprzednimi doświadczeniami z anyżową tabaką postanowiłem sięgnąć po wyrób Poschla. "Ciekawe co oni mają do zaoferowania?".
Sądząc po opakowaniu można by dojść do wniosku że będzie to tabaka istnie królewska - dostojna i wzbudzająca grozę. Złoty lew mający pod swoją łapą herb Poschla, otoczony liśćmi laurowymi. Tak, bez dwóch zdań tabakiera zachęca do zakupu. Tak samo jak cena - w trafice była to najtańsza z dostępnych tabak. Nie wahałem się więc ani chwili - kupiłem.
Po otworzeniu pudełka czuć poschlowski mentol przeplatany ze słodyczą anyżu. Tutaj muszę przyznać - z jednej strony zdziwiłem się - miałem nadzieję na anyż z ziołami (tak została ta tabaka przedstawiona mi przez sprzedającego), mocny, ciężki aromat który kipiałby od słodyczy i mocnych doznać jakie potrafi zapewnić anyż. Z drugiej strony nie było zaskoczenia - Poschl słynie z jego upodobania do mentolu. Tylko dlaczego taki mocny...
Wysypując tabakę na rękę możemy podziwiać dosyć sypki, jasnobrązowy proszek o średnim zmieleniu i wilgotności. Wąchając czuć już wyraźniej anyż. Nadchodzi ta chwila i tabaka ląduje na właściwym miejscu.
Pierwsze uderzenie - mentol. Ale szybko dogania go anyż, jak lew walczący o swoją pozycję. Batalia ta trwa jeszcze chwilę, lecz po chwili góruje nasz złoty lew a nos wypełnia słodycz "orzeźwiona krwią pokonanego przeciwnika".
Chociaż spodziewałem się cięższego aromatu muszę przyznać że nie jestem całkowicie rozczarowany - orzeźwienie jakie dostarcza ta tabaka jest naprawdę niepowtarzalne i warte swojej ceny. Mentol w tym wypadku mógłby grać od początku drugie skrzypce lecz myślę że to właśnie on powoduje że tabaka ta tak szybko się nie nudzi, choć i tak dzieje się tak z czasem.
Podsumowując - polecam każdemu, od czasu do czasu. Orzeźwienie gwarantowane, humor od razu lepszy a lew ukryty w tabace dodaje sił!
TOP25