An original Bavarian recipe, enhanced with the aroma of choice herbs from the convent garden of Kloster Andechs. Fresh, aromatic pleasure for a Bavarian-style feeling of well-being..
Rating card · top25snuff- Manufacturer
- Pöschl Tabak GmbH & Co. KG
- Flavour
- Aniseed
- Pack weight
- 10 g · plastic
In brief
Kloster Andechs Spezial Snuff is a Pöschl snuff referring to the Benedictine Andechs Abbey in Bavaria, in the 10-gram navy plastic box typical of the company, with a sticker depicting the abbey; some reviewers point out that the shade differs from the snuffbox. The aroma is described as complex and is read very differently: herbs, milk chocolate, cream, caramel or fudge, and individually also coffee, cloves, raisins or angelica. Opinions are divided on aniseed, which some detect clearly and others not at all, and on the menthol — from gentle freshness to too strong, suppressing the herbs. The texture is Pöschl’s typical medium grind and moisture. It is most often compared with Radford and Löwen-Prise; some reviewers find the sweetness cloying, and a few mention drip and a clogged nose.
Editorial summary based on 39 reviews by snuff takers
Reviews
39Zmaronowany potencjał
"Chciałem dobrze ale nie wyszło". Takie zdanie, przy odrobinie uczciwości, powinno paść ze strony przedstawiciela Poschla po wyprodukowaniu Kloster Andechs Spezial Snuff. Firma zakupiła markę Kloster Andechs od benedyktynów, którzy także w Polsce, słyną z klasztornych wyrobów według starych receptur m.in. z likieru zwanego benedyktynką. Tak się składa, że mam małą buteleczkę tego wspaniałego specyfiku, wyprodukowanego przez Opactwo Benedyktynów w Lubiniu. W jego skład wchodzi 21 ziół, dokładny skład stanowi tajemnicę, ale wyczuwalne są mięta, piołun, anyż i arcydzięgiel. Nie twierdzę, że ta tabaka powinna mieć aż tak bogaty zestaw składników i aromatów ale nazwa jednak zobowiązuje.
Przejdźmy do sedna. Konsystencja tytoniowego proszku niczym nie zaskakuje, zbliżona do Poschlowskiego standardu. Aromat z tabakierki to przyjemny mentol z czymś słodkawym, ziołowym. Po zażyciu uderza mocny mentol, który spycha w cień te wszystkie ziołowe aromaty, o których czytałem w poprzednich recenzjach i na które tak bardzo liczyłem. Potrzebuje trochę samozaparcia aby wytrzymać z tym gryzącym mentolem i po jakimś czasie wyczuwam w smaku delikatny anyż i coś słodkiego. Co to jest okazuje się po oczyszczeniu nosa, gdy śluzówka wciąż jest "wytapetowana" smakiem tabaki. Dopiero wtedy pojawia się wyraźny anyż a ową słodyczą okazuje się arcydzięgiel. I w tym momencie stwierdzam, że Kloster Andechs jest tabaką o zmarnowanym potencjale. Słodki arcydzięgiel i delikatny anyż w towarzystwie lekkiego mentolu smakuje na prawdę dobrze. Szkoda, że dopiero po wydmuchaniu nosa... Gdyby tak smakowała sama tabaka można by ją nazwać wyśmienitą i oryginalną. Wtedy rzeczywiście przypominała by klasztorne wyroby. Ten słodko-ziołowy smak przypomina mi pewne cukierki, ręcznie robione przez benedyktynów tynieckich. Chyba właśnie dysonans między tym, jaka jest ta tabaka, a jaka mogła by być wpływa najbardziej na moją ocenę smaku.
Na koniec tabakiera - szczelna, praktyczna i estetyczna. Po szczegóły odsyłam do innych recenzji. Ja nie mam jej nic do zarzucenia.
Pamiatka z wakacji
Tabakę nabyłem dość przypadkowo na stacji benzynowej w Niemczech w trakcie powrotu z wakacji. Po prostu zostawiłem inne i musiałem coś kupić. Krótkie spojrzenie na półkę i zobaczyłem coś innego, czego wcześniej nie próbowałem. Bez wahania kupiłem. Pudełko nie napawało mnie zbytnim optymizmem, standardowe pudełko Poschla, którym nie za bardzo mam co zarzucić, ale często mi się zdarza, nie trafić z dawką. Delikatnie przechyliłem pudełeczko i jak zwykle wypadło za dużo. Ehhh te pudełka. Kolor brąz, konsystencja wilgotna bardzo mi odpowiadająca, pięknie utrzymuje się na na dłoni, nie zsypuje, nie trzeba jej gonić. Przystawiłem rękę do nosa hmmm ciekawy aromat, niezbyt intensywny, delikatnie wyczuwalny menthol i coś jeszcze czego się nie spodziewałem jakby zioła, może delikatna kawa, czekolada... cholera wie... coś słodkiego i przyjemnego. Pora na niuch i.... delikatna moc, jest przyjemnie, kręci, menthol zadziałał. Kolejny wdech i jeszcze przyjemniej, menthol się oddala, zostaje wyczuwalny tytoń i to coś... zioła i słodycz. Piękny aromat, kolejne wdechy oddalają menthol i wydobywają coraz bardziej słodycz i tytoń. Długo zostaje w nosie, delikatnie orzeźwia i pozostawia w błogim nastroju. Świetna tabaka.
Przyczepie się do pudełka, z jednej strony standard Poschla, idealnie leżący w dłoni, praktyczny, bez kantów, ale pomimo lat, ciągle mam problemy z dozowaniem i co najgorsze, mam wrażenie, że nie odpowiada zawartości. Może powinni zmienić naklejkę, może wytłoczyć napis... nie wiem, ale mi to pudełko do zawartości nie pasuje.
Dla ciała i duszy
Poschl...najpopularniejsza marka tabaki w Polsce. Twórca legendarnego Gawith Apricot, Red Bull, Alpiny, wszelkich Ozon i wielu innych popularnych tabak. Przez wielu zaawansowanych tabaczników firma mocno krytykowana za nie najwyższą jakość swych podstawowych, najbardziej znanych produktów ale równocześnie doceniana za kilka tabaczanych perełek, które Poschl ma w swej ofercie. Jedną z nich jest Kloster Andechs Spezial Snuff. Nazwa tabaki nawiązuje do benedyktyńskiego klasztoru mieszczącego się w Bawarii. A co ma na do zaoferowania ? Widniejący na tabakierce napis "Genuss fur Leib & Seele" znaczy "przyjemność dla ciała i duszy" :) Przekonajmy się zatem o tym :)
Tabaka zapakowana jest w charakterystyczną dla Poschla, znaną choćby z Red Bulla czy Gawith Apricot tabakierkę, zamykaną od góry, w kolorze granatowym. Na tabakierce zaś mamy etykietę z ładnym rysunkiem klasztoru oraz niemieckimi w stylu i języku napisami mówiącymi nam z jaką tabaką mamy do czynienia. Warto też wspomnieć że z typowych Poschlowskich tabakier tabaka wysypuje się łatwo i daje się precyzyjnie dozować :)
Po otwarciu tabakierki dociera do nas bardzo ciekawa mieszanka aromatyczna. Mamy tutaj w głównej roli karmelowo śmietankową słodycz, anyż a wszystko to na przyjemnym, nie rażącym mentolowym tle :)
Sypiemy szczyptę na dłoń i naszym oczom ukazuje się proszek i jasnobrązowej barwie oraz charakterystycznym dla Poschla średnim zmieleniu i wilgotności.
Zatem zażyjmy tego specjału :) Od pierwszej chwili po zażyciu nachodzi mnie przekonanie że mam do czynienia z tabaką lepszej klasy od poschlowskiej podstawy. Aromat mocno ale nie nachalnie wita nasz nos swą pełną paletą. Do wspomnianych już anyżu, karmelu, śmietanki dochodzą jeszcze nuty ziołowe. Mentol nie razi a bardzo przyjemnie chłodzi, dodając charakteru słodkim akcentom. W tle pojawia nam się przyjemny tytoń, świetnie dopełniający całości.
Bawarscy benedyktyni doskonale wiedzieli co i w jakim celu robią tworząc swoją klasztorną tabakę. Przy tej tabace naprawdę można się odprężyć, zrelaksować, orzeźwić ciało i umysł. Tym bardziej wielkie uznanie dla Poschla że motto na etykiecie nie jest słowem rzuconym na wiatr :)
Andechs Spezial jest pozycją szczególnie wartą polecenia szukającym w tabace swoistego klimatu, wielowarstwowego aromatu, relaksu i orzeźwienia. Przeciwnikom Poschla może znacznie poprawić wizerunek tej firmy a fazującym fanom tabak "czerwonej" i "czarnej" otworzy oczy na świat tabaki z trochę wyższej półki. Polecam :):)
"Przeciwnikom Poschla może znacznie poprawić wizerunek tej firmy"
W pełni się zgadzam, bo to najlepsza tabaka tej firmy, jaką zażywałem.
Zdecydowanie tak :) Andechs to poschlowy TOP :)
Tabaka jak najbardziej dobra, nawet powiedział bym, jedna z najlepszych tej firmy. Natomiast nie ma w niej ani grama anyżu. :)
Wczoraj kupiłem tę tabakę. Jest świetna! Ale dlaczego pisze się o niej że jest anyżowa? Ja tam tego anyżu nie czuję. I bardzo dobrze, bo aromat którym owy proszek dysponuje jest na prawdę doskonały!
Mistrzostwo..
Andechs Spezial- była to w sumie moja pierwsza tabaka.. bardzo mi smakowała wręcz byłem nią zauroczony.. Próbowałem wielu tabak i naprawde nic nie sprawiło mi tego efektu co Andechs.. niestety szukam tabaki juz bardzo długo i znaleść nie moge.. :( a przez internet jest jednak za drogo.. ..
Andechs jest oczywiście produktem od Mnichów... Po otwarciu tabakierki wysunął mi sie od razu zapach śmietanki.. więc przeszedłem do snuffa... zaraz po wciągnięciu pojawił sie uśmiech na mojej twarzy na pierwszy plan wysunęła mi sie smietanka z tyłu grała gdzieś czekolada.. pyszne!! aromat utrzymywał sie dosyć długo.. mogę się nią delektować cały czas.. Polecam te tabake każdemu.. myślę że każdy powinien jej spróbować.. wspaniały produkt :)
Andechski klasztor
Andechs to miasteczko leżące w południowej Bawarii. Nigdy tam nie byłem, ale na zdjęciach od wujka google widzę jego piękno. Znajduje się tam klasztor benedyktyński, słynny z ziołolecznictwa. Mnisi odsprzedają rozmaitym firmom receptury tradycyjnych klasztornych wyrobów, takich jak bułki, ser, a także piwo (proodukcja to 100 000 hl rocznie) oraz... tabakę.
Tabakierka jest granatowa, a widnieje na niej logo marki 'Kloster Andechs', które można zobaczyć także na np. butelkach piwa 'Andechser'(do zobaczenia pod tym liniem - http://www.nurbier.de/wp-content/gallery/gemischtes/andechser.jpg). Widniejąca tam data 1455 to rok, w którym uruchomiono tamtejszy browar. Napis głosi 'Przyjemność dla duszy i ciała'.
Z pewnością jest jeden z najlepszych produktów p.Alojzego. Być dlatego, zę nie jest to jego autorska receptura. Konsystencja jest standardowa. Aromat wyczuwalny jest od razu, z dość dużej odległości i utrzymuje się długo. Składają się nań anyż, zioła i mentol. Ten pierwszy jest raz mocno wyczuwalny, innym razem przytłumiony przez zioła, których nie jestem w stanie rozpoznać. Mentol jest tu dopełnieniem i spełnia swoje zadanie - nadaje wrażenie świerzości. Można się poczuć jak na łące w ciepły letni dzień, co jest pożądane, szczególnie w obecnej porze roku. Po pewnym czasie na wierzch wychodzi nutka tytoniowa.
Gorąco polecam, jest to wyrób wybitny, który zasługuje na wyższe miejsce w rankingu. Alpina, która jest 6 miejsc wyżej nawet się doń nie umywa.
Uwaga do administratora: cena jest lekko zawyżona, gdyż dostać ją można za 10zł
Strażnik piezol powraca: z kontekstu wynika, że to raczej alpina nie umywa się do andechsa, a ty napisałeś na odwrót.
Koniec z pisaniem recenzji będąc zatabaczonym ;D
Haust klasztornego powietrza
Wzmianka historyczna... Klasztor Andechs znajduje się na malowniczym wzgórzu Heiliger Berg w Bawarii. Niegdyś był tam zamek, a obecnie podziwiać możemy w tym miejscu klasztor benedyktyński, założony w 1455 roku przez księcia Albrechta III, który sprowadził tam duchownych z klasztoru Tegernsee leżącego w rejencji Górna Bawaria. W 1803 roku Andechs został rozwiązany. Od roku 1850 w murach klasztoru znów dało się słyszeć modlitwy, bowiem wtedy król Bawarii Ludwik I Wittelsbach przekazał go klasztorowi benedyktyńskiemu św. Bonifacego. W czasie II wojny światowej klasztor był miejscem, gdzie przetrzymywano kulturowe dobra...
Andechs słynie z produkcji m.in. piwa, które warzone jest już od średniowiecza. Benedyktyni tradycję warzenia kultywowali przez wieki, ulepszając nowe receptury i dbając o zachowanie tych starych. Charakterystyczny jest fakt, iż różne firmy wykupują licencję na markę Andechs i tworzą swoje produkty oparte o klasztorne receptury, a wszystko to w ramach partnerstwa z klasztorem. A piszę o tym nie bez powodu, bowiem właśnie firma Pöschl Tabak wykupiła prawa do marki klasztoru i wypuściła na rynek tabakę sygnowaną właśnie nazwą i wizerunkiem słynnego klasztoru. A co z tego wyszło? Już spieszę z odpowiedzią.
Tabakierka, jeśli chodzi o kształt i gabaryty, jest identyczna jak w produktach Red Bull Strong czy Gawith Apricot. Dla mnie to dobry wybór, gdyż cenię sobie ich praktyczność, szczelność i solidność. Nic dodać, nic ująć. Barwa całego opakowania jest ciemnoniebieska, podobnie zresztą jak naklejona z przodu etykieta. A co na niej znajdziemy? Znajdziemy znak firmowy klasztoru, czyli rysunek malowniczego krajobrazu z klasztorem w roli głównej, wznoszącego się na wzgórzu. Nad przyjemnym dla oka obrazkiem widnieje napis w wolnym tłumaczeniu mówiący: "Rozkosz dla duszy i ciała"... wymowne nieprawdaż? Pod wizerunkiem klasztoru mamy jego nazwę pisaną piękną białą czcionką. Pod spodem maleńkim druczkiem data założenia, czyli wspomniany na wstępie rok 1455. Na samym dole wersalami napisane: SPEZIAL SNUFF, żeby nie było wątpliwości, z czym mamy do czynienia:) Na odwrocie mamy etykietę w biało-niebieskiej tonacji. Zatyczka jest koloru białego, miło kontrastując z barwą tabakiery, a zarazem współgrając z kolorem czcionki. W kwestii opakowania nie odnotowałem żadnych zgrzytów. Wszystko jest gustownie zaprojektowane, a sama tabakierka niezwykle praktyczna. Brawo.
Niech podwoje klasztoru staną przed nami otworem... Wysypując na dłoń szczyptę tego specyfiku, możecie być lekko zdziwieni. Tabaka posiada średnią wilgotność, ale trochę grubsze zmielenie niż w większości produktów Pöschla. Nie jest to może konsystencja schmalzlera, ale coś pomiędzy. Barwa między jasnym, a ciemnym brązem, w sumie to niejednolita. Może o takiej konsystencji mówiła receptura klasztorna, kto wie. Jednym słowem jest inaczej, jest dobrze.
Wejdźmy śmiało do środka... Andechs Spezial już z dłoni emanuje istnym bukietem aromatów. Już samo napawanie się na odległość sprawia wiele przyjemności i ciekawych doznań. Zerkamy przez chwilę na klimatyczną tabakierkę, po czym unosimy dłoń i... zaciągamy się klasztornym powietrzem. Mentol nie wiedzie tu prymu, a wręcz przeciwnie - wita nas lekkim orzeźwieniem na samym początku, by za chwilę zejść ze sceny i tylko cicho przygrywać. Już po chwili możemy zacząć cieszyć się istną feerią aromatów. Kawa, śmietanka, czekolada idą w pierwszym rzędzie i w sumie nie opuszczają nas aż do samego końca. Trzeba zaznaczyć, że stonowany mentol świetnie podtrzymuje te aromaty. Gdzieś z boku wyczuwamy cudowne, kojące nuty przypraw i ziołowe. Śmiało można stwierdzić, że śluzówki pieści nam anyż wespół z goździkiem, mieszanka, którą wprost uwielbiam. Wyczuwamy też tytoń, świetnie zamykający całość. Przymykamy oczy i w jednej chwili przenosimy się do Andechsu, gdzie powietrze nie zaznało "dobrodziejstw" przemysłu. Wszystko dookoła wydaje się żyć w zgodzie z naturą. Spacerujemy surowymi korytarzami, mijając mnichów pogrążonych w zadumie tudzież modlitwie. Sami doznajemy pewnego rodzaju wyciszenia i oczyszczenia, będąc w miejscu, gdzie czas zdaje się biec wolniej. Do naszych nozdrzy docierają co rusz inne aromaty, pieszczące i kojące zmysły. Oddychamy pełną piersią. Zapominamy o wszystkim, co złe, o wszystkim, co zostawiliśmy, wchodząc do tego budynku będącego żywą historią, świadectwem minionych wieków, ukojeniem dla duszy.
Można by o tym pisać naprawdę wiele. Każdy z pewnością podejdzie do tej tabaki inaczej, indywidualnie, odnajdując w niej namiastkę tego piękna i tradycji klasztornej. Nie mam pojęcia, czy receptura tego specyfiku jest faktycznie recepturą od mnichów. Tak czy inaczej, Andechs Spezial Snuff to produkt muśnięty tamtejszym klimatem, a zarazem produkt niezwykle złożony. Myślę, że każdy doszuka się w tej tabace przyjemnego dla siebie aromatu. Zgrzytem jest jej "ciężkość". To z pewnością nie jest tabaka do codziennego zażywania. Maksymalna ocena należy się za tabakierkę, za aromat natomiast mocna 4. Moim zdaniem ten produkt to solidny twór (choć nie idealny), jeden z moich ulubionych od Pöschla, a do tego ta klasztorna dusza... Na moją wyobraźnię to działa! Polecam i pozdrawiam.
Aż zacząłem się wstydzić mojego rzemieślniczego opisu tak wspaniałej tabaki...
Co Ty opowiadasz... dzięki m.in. Twojej recenzji dowiedziałem się czegoś konkretnego przed zakupem Andechsa. Pozdrawiam:)
Dziękuję, miło jest wiedzieć, że moje recenzje komuś pomagają :). Może coś niedługo napiszę, przymierzam się do recenzji Zwiefachera.
Chwila wytchnienia
Pierwsza tabaka jaką kupiłem, a więc i wyjątkowa dla mnie. Myślę jednak, że nie tylko z sentymentu wynika moja sympatia do Andechsa.
Tabakierka wygląda obiecująco - solidne, 10- gramowe pudełeczko w kształcie znanym z tak popularnych produktów jak np. Red Bull. Granatowy kolor puzderka tworzy z białymi napisami i zatyczką wręcz idealną kompozycję. Mały obrazek na naklejce, przedstawiający spokojny, bawarski krajobraz z benedyktyńskim klasztorem na wzgórzu trafnie oddaje klimat tego wyrobu.
Z tabakierki dobywa się przyjemny, apteczny aromat. Sam proszek jest średnio zmielony, nieco mniej wilgotny od większości Poschli, o miłej, jasnobrązowej barwie.
Po zażyciu czuć mentolowe ukłucie. Wspomniany wyżej apteczny aromat to nie żadne pigułki, nie syropy ani maści, lecz zioła. Bogata ziołowa kompozycja, której składników nie potrafię wymienić. Szkoda, że początkowo tłumi ją mentol.
Następnie Andechs odsłania nam najlepszy oferowany przez siebie aromat. Delikatną słodycz, którą na próżno identyfikować. Chyba najtrafniej możnaby ją opisać jako śmietankę lub krem do karpatki, choć zahacza czasem o mleczną czekoladę, a nawet wanilię. Tak owe aromaty tańczą beztrosko przez dłuższy czas, lecz na tym doznania się nie kończą, bo i tytoń można tu wyczuć.
Cała opisana przeze mnie symfonia aromatów doskonale pomaga się zrelaksować. Andechsem można by się delektować bez ustanku, a za każdym niemal razem doświadczy się czegoś nowego. Tę tabakę śmiało polecam każdemu: tym, którzy lubią zgłębiać woń tabaki, szukają wytchnienia od sztuczności aromatu, a przede wszystkim - pragną poznać piękną stronę tabak Poschla.
Ideał, Arcydzieło, Ambrozja
Czempion we wszystkich dziedzinach. Szlachetna woń, widoczny kunszt w doborze warstw smakowych, idealnie wyważony bukiet. Anyż+mięta+tytoń+rodzynki(?)+garść ziół. Moc średnia. Odbiera mowe
Łagodne odświeżenie
Bez zbędnych wstępów – moja ulubiona tabaka zawierająca mentol. Świetna kompozycja aromatów, z każdym zażyciem ujawniająca nieco inny charakter. Na pierwszy plan zazwyczaj wysuwa się anyż (nieco inny jednak niż na przykład w Lowen Prise bo pozbawiony kwaskowatości) i charakterystyczny Poschlowski mentol. Niemniej wyraźne są też jakieś nieokreślone przeze mnie zioła oraz łagodny tytoń. Budzi on skojarzenia ze Schmalzlerem – jak gdyby mocno złagodzoną wersją Schmaltzlera. Czuć typową dla tej tabaki słodycz i aromat rodzynek pojawiający się po jakimś czasie. Niektórym ten akcent smakowy może nie odpowiadać, gdyż wyraźnie złagadza tabakę i sprawia, że może być ona nieco mdła (mnie akurat całkowicie to odpowiada). Miłe wrażenia dopełnia typowa tabakiera Poschla w ładnym ciemnoniebieskim kolorze. Wszystko to sprawia, iż Kloster Andechs to tabaka niezwykle przyjemnie odświeżająca, odprężająca i samym swoim aromatem po prostu poprawiająca humor (nigdy nie zapomnę wielkiego banana na twarzy gdy po raz pierwszy jej skosztowałem). Irytować może jedyne tendencja do zlepiania się w dość spore grudki, które często tocząc się po ręce spadają na podłogę.
Czasami tylko mam wrażenie, że do tej tabaki zupełnie nie pasuje schładzający jej ciepły, łagodny charakter mentol. Wydaje mi się, że dużo przyjemniej byłoby, gdyby było go mniej lub nie było go wcale. To jednak niestety trzeba pozostawić w sferze domysłów i marzeń ciesząc się z tego co jest – a jest co kosztować.