PŁYN DO PŁUKANIA TKANIN
Kiedy naszła mnie ochota coś zrecenzować, sięgnąłem do mojego kartonu o dwa McChrystal'e w plastikach i nieźle musiałem wymęczyć mój wzrok, aby odczytać pozostałości napisów na wynoszonych już w kieszeniach spodni pudełkach.
"Violet" niech będzie. Zacznijmy od pudełka, o którym już wspomniałem jak wiemy kryształki występują w dwóch wersjach opakowania fiołek trafił mi się akurat w plastiku i w sumie dobrze... Tabake jak najbardziej da się ciągnąć po wysypaniu na rękę. Zmielenie nie jest przesadne. Ale pudełeczko ma też minusiki- ściera się napis na etykiecie, może być nieszczelne, ale... da się go otworzyć całkowicie, co z pewnością jest plusem.
Wysypmy... Kolor jasnobrązowy, ale widać w nim jasne punkciki, jakby opiłki drewna.
Nie jest ona pyłem i po wciągnięciu absolutnie nie wlatuje do gardła, po wciągnięciu... A przed? Znam ten zapach i on trochę psuje wrażenie całej tabaki, bo znam go z płynu do płukania!
Skąd płyn do płukanie w tabace? Zmieńmy tok myślenia i zapytajmy się raczej skąd znamy zapach fiołka? W podróżniczych marzeniach mam chodzenie po alpach i wąchanie tych rzekomo najwspanialej pachnących. Ale na dzień dzisiejszy? Mocny zapach fiołka mogę znać tylko z chemicznych produktów, więc to nie "Violetka" powinna mi się kojarzyć z płynem do tkanin, co tenże płyn z samym fiołkiem :p
Smak jest słodki, wonny, dość utrzymujący się w nosie. Nie jest to skomplikowany aromat. Jest jednobarwny wcelowany tylko i wyłącznie w fiołka. I muszę przyznać, że rzeczywiście mi się podoba. Więc co tu dużo pisać- lepiej zażyć (co właśnie robię)
Na pewno polecam spróbować jej każdemu kto szuka niekonwencjonalnej tabaczki.
TOP25