Czarna ziemia
Black Rappee w świecie tabaki to "Czarny Ląd", prawdziwe tytoniowe antypody. Jeśli przymierzasz się do tej tabaki to zapomnij o wszystkim co kojarzysz z tabakami angielskimi. Grubo mielona i wilgotna - czy to na prawdę tabaka angielska? Jeśli tak to z najdalszej kolonii imperium. Gdy już zmęczymy się otwieraniem solidnej metalowej puszki, zamkniętej hermetycznie, naszym oczom ukaże się... ziemia. Czarna substancja, z licznymi grudkami, przypomina wyglądem (i zapachem) substrat torfowy na bazie torfu niskiego. Może jednak to nie próbka ziemi z nowej kolonii ale torf z gór Szkocji albo z Irlandii? Tabaka jest bardzo wilgotna. Przy próbie roztarcia grudki zamiast się rozkruszyć zbijają się i sklejają.
Chociaż Black Rappee jest mocno fermentowana, do tego stopnia, że w smaku nie przypomina tytoniu, to nie czuć w niej soli jak w Plain Kendal Brown Gawitha Hoggartha. Smak jest bardzo naturalny - palony słód, kawa zbożowa, torf. To tylko moje skojarzenia z dosyć prostym smakiem tej gorzkiej tabaki z wyraźnym akcentem spalenizny i lekko zaznaczoną słodyczą. Nie jest to może kopalnia aromatów jak Elmo's Reserve, ani też blenderski majstersztyk jak Kendal Brown, ale z pewnością tabaka ciekawa i oryginalna. Zdecydowanie dla odkrywców nowych tytoniowych lądów.
