TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Perfumowane
Producent
Fribourg & Treyer
Smak
Olejek cedrowy
Waga opakowania
25 g · metalowe
Rozkład ocen1 recenzja
5★1
4★0
3★0
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Fribourg & Treyer

Santo Domingo

Smak waga 80% 5,00
Opakowanie waga 20% 5,00
Dodaj recenzję

Recenzje

1
Piotr TOP recenzent
5,0

Święta niedziela

Santo Domingo, to jeden z najdziwniejszych smaków, jaki dane mi było spróbować. Czuć, że recepturę tej tabaki dopracowywano przez pokolenia (tym większa chwała dla WoSa za zachowanie przy życiu marki Fribourg & Treyer), jest tak skomplikowana i niecodzienna, różna od tego wszystkiego, co jest ogólnodostępne na naszym rynku, że nie mogę wyjść z podziwu, zachwytu oraz zdumienia. To bardzo dobrze, gdy tabaka potrafi zaskoczyć, gdy spowija ją kusząca mgiełka tajemnicy. Kończę 25g tubkę i wciąż niewiele mogę powiedzieć konkretnego o składzie tej tabaki. Sprawy nie ułatwia producent, opisując aromat Santo Domingo następującymi słowami: olejek cedrowy, drzewo sandałowe i paczulka wonna. Dla polskiego nosa, sprofilowanego na kiszonej kapuście, bigosie domowym i sałatce warzywnej (prawidłowo zwanej „sałatką rosyjską”), są to smaki ekstremalnie dziwne, nieznane, niczym tajska zupa kokosowa. Jednocześnie jest to zapach bardzo wysmakowany, precyzyjny, akuratny, taki któremu nic dodać, nic ująć – próbowałem Santo Domingo zmieszać z Ozoną Snuffy Weiss i otrzymałem tabaczany odstraszacz na owady. Odnajduję w tej tabace całą gamę sprzecznych nut: zapach świerkowych bali, starych kredensów, kolonialnych składzików, kadzidełek, a także… oleju silnikowego i smaru do łożysk kulkowych. Ta tabaka nie pachnie orientem, ona pachnie drugą stroną świata! Tabaka ma konsystencję grubo mielonych, mokrych ziaren, o kolorze czerni, złamanej dodatkiem białych, nieokreślonych dziwactw, przypominających pokruszone kocie wąsy. Tabakiera wygląda niczym oderżnięty kawałek gazrurki ø 35mm, pociągnięty białą emalią ftalową – co zaskakująco dobrze komponuje się ze wspomnianymi „garażowymi” aromatami; niechcący, zachowano pewną spójność węchowo-wzrokową. Ech… oczywiście, że polecam – choć nie jest to produkt do codziennego użytku, ja Santo Domingo zażywam jedynie odświętnie, przy niedzieli. Arcydzieło, a zarazem najdziwniejszy snuff, jaki dotychczas poznałem!

+ niecodzienny, zaskakujący, a zarazem pyszny smak,+ przepiękna puszka,+ wysoka jakość, - brak,

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.