Obok tego wiśniowego drzewka przechodzę każdego dnia. Czasem zerwę wisienkę (zażyję szczyptę) i idę w swoją stronę, wracam do swoich spraw. Dziś jednak postanowiłem przystanąć na chwilę, skosztować i zastanowić się nad kwintesencją smaku i aromatu. Jak to mówią - co się odwlecze, to nie uciecze. Skosztujmy więc wiśnię z Sharrow Mills...
Drzewko tzn. puszeczka prezentuje się skromnie, klasycznie, a zarazem elegancko. Opisywałem je wiele razy. Nie ma chyba sensu powtarzać tego po raz enty. Gwoli ścisłości - dla mnie są praktyczne i niezwykle gustowne. Przy każdej recenzji produktów Wilsons of Sharrow wystawiałem tabakierkom bardzo wysoką notę, więc i tym razem będzie identycznie. Za puszeczkę należy się 4+.
Konsystencja nie stanowi większej niespodzianki. Wisienka ma formę brązowego, drobno zmielonego i średnio wilgotnego proszku... pestek brak:) Tabakę najlepiej zażywać szczyptami. Przy takiej metodzie odczucia smakowo-aromatyczne są niemal optymalne. Można też oczywiście użyć łyżeczki i z niej zażyć specyfik, bądź też po usypaniu kopczyka na dłoni. To już kwestia osobistych preferencji tabaczarza.
Ale nie czekajmy już dłużej, zerwijmy sobie wisienkę... skosztujmy... Na samym wstępie silny, naprawdę silny mentol penetruje nasze nozdrza i daje popalić śluzówkom. Czujemy się tak, jakbyśmy sięgając po owoc, nagle zostali zaskoczeni oberwaniem chmury. Chłodny, wręcz mroźny deszcz wespół z silnym wiatrem przez dłuższą chwilę odwracają naszą uwagę od innych rzeczy. Według mnie mentol jest zbyt silny w odniesieniu do aromatu wiśni, który to pojawia się po chwili. Ale tutaj jest już przyjemniej, aczkolwiek nie do końca naturalnie, choć blisko, bardzo blisko naturalnej wisienki. Będę szczery, do tej pory nie natrafiłem na tabakę, która idealnie odzwierciedlałaby aromat tego owocu. Ozona Cherry, SG Cherry, Paul Gotard Cherry... żadna z nich nie spełnia moich oczekiwań w 100%. WoS Cherry Menthol daje mi maleńką namiastkę naturalnej wiśni. Aromat jest słodki, choć zupełnie inny niż w wymienionych wcześniej tabakach. Szkoda tylko, że mentol przysłania nam i tak słabo zaakcentowaną wiśnię. Myślimy, że po chłodnym uderzeniu nastanie owocowa euforia, silna nuta, a tutaj lekki zawód, jedynie wiśniowe muśnięcie, szkoda. Gdyby zachowano pewną harmonię, mogłoby być naprawdę przyzwoicie. Zastrzeżeń nie mogę mieć do jakości tytoniu. Bezsprzecznie to najlepszy akcent tej tabaki.
Szczerze to Cherry Menthol zakupiłem skuszony wysoką jej pozycją na Top25. Moim zdaniem zabiera ona miejsce innym, bardziej przemyślanym produktom. Ale nie zrozumcie mnie źle, mentolowa wiśnia do Wilsons of Sharrow jest więcej niż znośna i jak najbardziej akceptowalna, ale do ideału trochę zabrakło. Wiem, że kiedyś zażyję tabakę, która przeniesie mnie w czasy, gdy jako dzieciak chodziłem na "harendę" do sadu sąsiada i zrywałem w pośpiechu dojrzałe, purpurowe, słodko-kwaśne wiśnie. Za takim smakiem tęsknię, na taki aromat czekam... Wtedy będzie idealnie.
Nazwa na tabakierce zobowiązuje. A więc mamy mentol, zbyt intensywny i nachalny w tym zestawieniu, aczkolwiek przyjemnie orzeźwiający. Mamy też wiśnię, przytłumioną, gdzieś w cieniu, dość naturalną, choć nie do końca. Tak więc radość spełnionych oczekiwań jest niestety połowiczna.