Z WoSami nigdy się nie bratałem, jednak niedawno postawiłem sobie za cel eksplorację barwnej palety ich produktów. Szczególnie kusił mnie Best SP – jeden z najstarszych produktów tego tabacznego giganta, a to jest reklamą samą w sobie.
Tabakierka to typowa dla WoSa blaszana puszczeczka. Szczerze mówiąc, nie znalazłem żadnej reguły kierującej jakością tego wyrobu. Raz puszeczki rafiają się świetnie spasowane raz takie, które trzeba podważać. Ponadto dwukrotnie trafiłem na puszeczkę skorodowaną. Nie muszę chyba mówić jak znacząco wpłynęło to na aromat zawartości. Trudno o jednoznaczne opowiedzenie się za tak, lub za nie. Za tak świadczy na pewno użyteczność, gdyż pozwalają na łatwe zażycie tabaki szczyptami (mój ulubiony sposób), z drugiej strony nierówna jakość i fakt, iż za każdym otwarciem wieczka tracimy pewien procent tabaki wydaje się być dyskwalifikująca. Otwieram puszeczkę.
Aromat silny i przyjemny kojarzący się z jakąś szlachetną surowością. Na pierwszy plan wybija się zapach porządnego tytoniu , dalej czujemy – również wyraźnie – herbatę oraz coś gorzkiego. Trudno jest w krótkiej chwili określić zapach tej tabaki, wszystkie bowiem wydają się walczyć ze sobą, ale na szczęście się w tej walce nie zwalczają, lecz brutalnie łączą. Wąchanie tej tabaki stało się już jakimś moim rytuałem – robię to przed każdym użyciem. Jest ona tak drobno zmielona, że pył tworząc mgiełkę dostaje się do nozdrzy, przynosząc lekko drażniący zapach amoniaku. Zapachowo mieszanka jest świetna i jak mówił jeden z przedmówców, po prostu wstyd nie znać.
Z uwagi na wielką pylistość musiałem się nauczyć zażywać tej tabaki. Początkowo próbowałem szczyptami, co egzaminu nie zdało – duża część snuffu trafiała do gardła, gryzła, a ja kaszlałem. Trzeba ją zażywać z dłoni i nieśpiesznie.
Po zażyciu wszystkie aromaty zlewają się w jeden, mimo to raz za razem któryś z nich wybija się ponad pozostałe. Dzieje się to dość ordynarnie, ale daje ogromną satysfakcję. Najsłabszą stroną tej tabaki jest jej ulotność. Zapachy trwają wprawdzie intensywnie, ale zaskakująco krótko, od razu zachęcając do kolejnego zażycia. Momentami nie sposób oderwać się od tabakierki. Znów okazuje się, że prostota to często najlepsza recepta na sukces. Kilka aromatów, wszystkie da się wyczuć bezpośrednio z tabakiery i wszystkie tak samo łączą się w nosie.
Tabaka pozostawiająca niedosyt to dobra tabaka. Best SP jest jedną z moich ulubionych.