Pyszny dublet
Miętowej Bëlôcë, dzięki uprzejmości Pana Radosława Jarmulewskiego, miałem przyjemność spróbować w dwóch wariantach – jedną tabakę utarł on sam, druga wyszła spod ręki jego wuja rogarza i kaszubskiego rzeźbiarza – Marka Hintzke. Obie wersje znakomite. Różniły się nieznacznie. Ta wuja była mielona drobniej i miała bardziej jednolitą konsystencję, aromat zaś mocniejszy; ta Pana Radka zawierała nieco żyłek z tytoniowych liści, lecz aromat był przystępniejszy i mniej nasycony spirytusem. Oba produkty kaszubskich tabaczników oceniam bardzo wysoko. Mięta jest smaczna, wyrazista i ożywcza, lekko alkoholizowana – pobudza i stawia na nogi, jak pięćdziesiątka znakomitej miętówki w mroźny i śnieżny wieczór. Tytoń jest dobrej jakości, syci nikotyną. Bardzo lubię takie regionalne przysmaki i ubolewam, że nie są dostępne powszechnie, w seryjnej produkcji. Choć, zapewne wtedy straciłyby swój niepowtarzalny urok. Polecam, w szczególności do spróbowania wszystkim tym, którzy sądzą, że miętowa tabaka zaczyna się na Ozonie Spearmint, a kończy na Red Bullu. Przysmak!
TOP25