Tabaka jest świetna! Tak pomyślałem jak ją spróbowałem od kolegi. Na drugi dzień kupiłem swoje pudełko. Ładne i kanciaste z naklejką z elementami holograficznymi. Gletscher Prise czyli Lodowcowa Szczypta. To się zgadza- odświeża jak lodowiec. Proszek jest dość suchy dzięki temu się nie zbija w grudki. Wyraźnie czuć eukaliptus i lekki mentol. Nie jest to demon mocy, ale jej smak i aromat długo się utrzymuję. Jak najbardziej ją polecam jako coś na chłodniejsze dni.
+ Świetnie wyważony smak+ Dobre orzeźwienie+ Szczelne pudełko- Korek lubi się oderwać
Moim zdaniem jedna z obowiązkowych pozycji entuzjastów mentolowych wyrobów tabaczanych. :) Na wstępie ocenię opakowanie które może nie jest najwyższej jakości, bo gumowy "pstryczek" to dla mnie okropny badziew... ale za to ilustracja na tabace bardzo dobrze oddaje zawartość naszego plastikowego przyjaciela.
Ogólnikowo to Poschl's dał mi 10 gramów dobrych przerw podczas wykonywania codziennych czynności, nie męczących zatok. A z powyższego możemy wywnioskować ze jest bardzo dobrą tabaką codzienną. No ale przejdźmy do sedna sprawy.
Po otworzeniu naszego badziewnego pstryczka już z daleka dopada nas przyjemna woń mentolu połączonego z delikatną wonią olejku. Przez pierwsze pół tabakierki dostajemy woń mentolu wraz z olejkiem i tytoniem, który czuć i to jest duży plus że nie został zupełnie wykastrowany przez woń pozostałych składników. Z czasem tabaka "dojrzewa", olejek wraz z mentolem wietrzeją aby ustąpić miejsca tytoniowi, dodam jeszcze że całkiem niezłemu tytoniowi. Jeżeli chodzi o sam wygląd, jest on typowy dla wyrobów tej firmy średnio zmielony, dość wilgotny dumnie prezentujący nieco przyciemniały brąz.
+ doskonała forma codziennej relaksacji+ przystępna cena+ dobra dostępność+ bardzo dobrze dobrany aromat+ ładna oprawa graficzna- "gumowy pstryczek"
Mentol z olejkiem Kolumbijskim. Hmmm, nie wiem jak ma pachnieć tudzież smakować owy olejek ale chyba coś tam czuć. Tabakę kupiłem ponieważ pomyliłem ją z Bayern Prise. Tak wiem głupi błąd, lecz zakupu nie żałuję. Po pierwsze, mam w kolekcji kolejną całkiem ładną tabakierkę. Po drugie, jest całkiem niezła, może odrobinkę zbyt mocna dla początkujących, ale świetnie nadaje się do zażywania na co dzień. I po trzecie, aromat. Może to właśnie tutaj kryje się ten "Kolumbijczyk" bo osobiście uważam że aromat tej tabaki jest naprawdę świetny. Gdy tylko po raz pierwszy otwarłem tabakierke i mój nos przeszył ten właśnie zapach, od razu bez większego myślenia wysypałem odrobinę na dłoń i snuffnąłem. Efekt? Cóż, spodziewałem się czegoś lepszego. Fakt faktem z wyrobów "Pyszla" które do tej pory próbowałem (niestety nie było ich zbyt wiele) chyba postawiłbym ją na pierwszym miejscu. Smak jest przyjemny, naprawdę orzeźwia i długo utrzymuję się w nosie. Niestety nie za bardzo odbiega ona od pozostałych wyrobów niemieckiego producenta.
Reasumując: tabaka naprawdę fajna, warta zakupu, świetna do codziennego snuffania. Polecam.
+ Aromat, aromat i jeszcze raz aromat+ Dobra na co dzień+ Ładna tabakierka+ Stosunkowo mocna+ Cena- Nie odbiega za bardzo od innych wyrobów tego producenta- Może się okazać zbyt mocna dla początkujących
Tak jest to tabaka od której wylądowałem na dywaniku u dyrektora w szkole podstawowej. Mam do niej sentyment, ponieważ jest jedną z pierwszych tabak jakie poznałem.
Z perspektywy czasu, po nabraniu większego dystansu do wyrobów Poshla, które głownie zalały nasz rynek tabaczany, tabakę uważam za dobry wyrób.
Klasyfikuje ją jako tabakę na co dzień, która nie zachwyca ale i również nie odpycha swoim aromatem.
Jej smak to jak najbardziej mentol wzbogacony olejkiem kolumbijskim jak podaje producent.
Konsystencja to grubo zmielony tytoń lubiący się formować w ciemnobrązowe grudki co spowodowane jest jego wilgotnością.
Tabakiera solidna z piękną etykietą gór i pasownym kurkiem.
Tabaka jak najbardziej warta polecenia, dająca dozę orzeźwienia. Nadaje się na zapchany nos, w zimowe dni i ochłodzenie w letnie.
+ orzeźwiający mentol+ niska cena jak+ dostępność+ piękne góry na etykiecie+ solidna znana tabakiera+ na co dzień- niczym szczególnym nie wyróżniająca się od innych
Ten smak, chciałoby się go więcej i więcej niestety 10g tabakierki starczają na tak krótko...
W gletscherze moją uwagę przykuwa świetne, wręcz wirtuozerskie połączenie mentolu i kolumbijskiego olejku, które w ciepłe dni dają orzeźwienie, a w chłodne dają ciepło. Jest to jedna z lepszych tabak jakie kosztowałem i zarówno jedna z tych, które zostaną w mojej pamięci :)
+ Smak+ Tabakierka+ To coś co sprawia, że tabaka pasuje do każdej sytuacji!- Brak, przynajmniej dla mnie.
UWAGA! –Wiedz, że otwierając tę tabakę powinieneś wziąć ze sobą czekany, gogle oraz ciepłe ubranie alpinisty, ponieważ wybieramy się w długą aromatyczną podróż po Alpach.
Mija już około drugi tydzień wędrówki, aż w końcu widać szczyt. Jeszcze parę mocniejszych pociągnięć nosem i jestem na samej górze. Moim oczom ukazuje się piękny widok, ale tu niespodzianka. Na samym szczycie widzimy razem ze swoją narzeczoną małego, starszego, bladego dziadziusia, który siedzi i coś wciąga. Po dokładnym przeglądnięciu się przedmiotowi, który trzyma w ręku, zauważam, że jest to małe, niebieskie pudełeczko z trzema srebrnymi szczytami. W lewej części opakowania widnieje logo firmy Poschl’s Tabak, a nad szczytami gór widać biały napis „Gletscher Prise”. Tak, to właśnie nasza tabaka, którą będę dzisiaj recenzował. Opis tabakierki był już chyba wystarczający i urozmaicony, więc nie będę do niego wracał. Z tym wszystkim co opisałem kojarzy mi się obcowanie z tą tabaką. Jest to tabaka bardzo kultowa w Polsce, rozpoznawana tak samo jak Gawith Apricot i tak samo ta tabaka ma tylu zwolenników, co partyzantów walczących z ich smakiem. Smak G.Prise jest bardzo specyficzny. Nie używam tu tego słowa w sensie negatywnym, tylko takim że tę tabakę da się w smaku rozpoznać na kilometr. Wiedząc, że ktoś w danej chwili na samym dole Alp otwiera tabakierkę, kiedy my jesteśmy na samym szczycie, od razu będziemy wiedzieli, że jest to G.Prise. Na pierwszy plan smakowy rzuca się nam typowy aromat niemieckiego mentolu używanego przez tego producenta w swoich wyrobach tabacznych. Drugi plan… I tu jest pies pogrzebany. Pojawia się smak, którego dużo ludzi nie trawi. Czym ten smak jest szczerze chyba nikt nie wie z wyjątkiem producenta. Teoretycznie jest to olejek Kolumbijski, ale co to tak właściwie jest? Wybaczcie nie jestem sam w stanie tego poprawnie zdefiniować. Moim zdaniem, zapach pomocniczy ( czyli ten w tle ) pachnie mi jak maść Wick. Jeśli ktoś nie wie, jest to maść rozgrzewająca o zapachu eukaliptusa, choć G.Prisowi do zapachu eukaliptusa stanowczo brakuje. Jednakże nie znam żadnego innego aromatu, który mógłbym przypisać smakowi tej tabaki.
Reasumując, smak naszego Alpinisty jest naprawdę bardzo ciężki do zdefiniowania. Mi osobiście pachnie maścią Wick, co mi bardzo odpowiada . Nie muszę już chyba mówić, że jestem zagorzałym zwolennikiem tej tabaki. Cena, w jakiej można ją nabyć waha się u mnie w granicach od 6,50 do 10 zł za 10 gramowe pudełko. Tabakierka jest śliczna. Jeśli chodzi o szczelność, tabakierki tego typu mnie nigdy nie zawiodły. Aromat unosi się dość długo w nosie, za to jak zwykle humor musi popsuć nam spływ, ponieważ dla mnie jest bardzo hardcorowy, ale warto, bo Prise’a bardzo lubię. Jestem jedną z tych osób, co właśnie od tabak tego typu zaczynały swoja tabaczną przygodę. To będzie na tyle. Myślę, że się miło to czytało, nawet tym, co tej tabaki nie lubią. Dziękuję i pozdrawiam. Wasze zdrówko .Snuff!
+ Nietypowy aromat+ Śliczna tabakierka która zachęca do kupna- Spływ
El G. 1 October 2012
Patrząc na poprzednie wypociny, mam wrażenie, że ta nie jest napisana przez tego ludka. Może to pan z gór pisze albo kobieta. Jedno jest pewne, ta recenzja tez jest kiepska.
Jan S. 1 October 2012
A czyje recenzje są dobre? Z tego co widzę, to kolega El Goryl nie napisał jeszcze żadnej recenzji. Mam w takim razie nadzieję, że jest polonistą/cenionym dziennikarzem/cenionym pisarzem/krytykiem literackim. :)
Patryk M. 1 October 2012
Dzięki Nito, dobra riposta. ;) Zapomniałem dodać, że do pisania recenzji momentami zmieniam płeć :)
El G. 1 October 2012
Admoneri bonus gaudet.
Patryk M. 1 October 2012
Dlatego się staram. Biorę sobie każdą krytykę do serca i dlatego poprawiam stare, badziewne recenzje.
Jan S. 1 October 2012
Ab alio exspectes, alteri quod feceris ^^. Trudno przyjmować rady, od kogoś nieznanego. Tym bardziej, że kolega Bonczi uczynił ogromny postęp w pisaniu swoich recenzji i postów. Nie robi już błędów, stara się. Wystarczy tylko chcieć, aby docenić. Nie od razu Rzym zbudowano, tak i nie każdy rodzi się Herbertem.
El G. 1 October 2012
Mimo wszystko aliena vitia in oculis habemus, a tergo nostra sunt. Taka to już prawda życiowa. Jak wiele innych zresztą. I tak po takiej ilości punktów i metamorfozie wolę spekulować.
Jan S. 1 October 2012
Iustitias vestras iudicabo. Żadnych argumentów, jedynie przesłanki, "słowa, słowa, słowa!". A ja mówię, że to Bonczi pisze, bo Bonczi często używa słowa "ślicznie", co można także dostrzec w jego videorecenzjach i w recenzji o której dyskutujemy także jest zawarte kilka razy. "Mądrej głowie dość po słowie".
Karolina S. 1 October 2012
"Dobry człowiek z radością przyjmuje napomnienia"... Dziwi mnie, że kolega @El Gorryl krytykuje tak zawzięcie użytkownika @Bonczi, sam nie napisawszy żadnej recenzji i nie zostawszy ocenionym przez innych użytkowników. Skoro @El Gorryl twierdzi, że czytał inne recenzje Boncziego, powinien zastanowić się czy może istnieją inne powódki metamorfozy niż zmiana płci piszącego. Nie chcę nikogo szykanować, ani faworyzować, ale uważam zachowanie użytkownika @El Gorryl za infantylne i nieodpowiednie. Sama wiem ile @Bonczi wkłada serca w to, aby jego recenzje były coraz lepsze, pisząc i poprawiając je godzinami. Niejednokrotnie daje mi je do przejrzenia, abym poprawiła ewentualne błędy stylistyczne, językowe i interpunkcyjne, aczkolwiek nie dodaję tam nic od siebie, ponieważ wtedy nie byłyby to jego recenzje, a nasze. Bez urazy, ale @El Gorrylu, najpierw sam postaw swoje pierwsze kroki, zanim kontynuujesz niszczenie ego innych użytkowników. Jeśli napiszesz dobrą recenzję, bez zastanowienia dam Ci łapkę w górę, bo umiem myśleć obiektywnie. Myślę, że powinieneś docenić cudzą pracę, kiedy sam zobaczysz, że to nie jest takie proste. @Bonczi dzieli się swoimi subiektywnymi odczuciami, patrząc jednak na zdanie innych osób i szanuje cudzą pracę. Uwierz zatem, że włożył wiele wysiłku w to, aby poprawić swój styl. Jak wspomniałam, moje zdanie jest jak najbardziej neutralne, ponieważ świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że nikt nie jest idealny. Nie chce toczyć z nikim wojny, ponieważ to bezsensowne. Dziękuję i pozdrawiam.
Maciej 1 October 2012
Chciałżemicius dodacisius jakius cytatatus po latino, ale nie chcę mi się szukać żadnego konkretnego, żeby moja wypowiedź brzmiała mądrze. Tak w gwoli ścisłości to stwierdzenia typu, że nie można oceniać czyjegoś dzieła, bo samemu się nic takiego nie zrobiło jest nieco przejaskrawione. Nitzo dał bardzo dobry przykład krytyka literackiego, który żeby mieć pojęcie o tym co pisze musi mieć naprawdę sporą bibliotekę już przeczytaną. Tak samo krytyk muzyczny nie musi grać na instrumencie, żeby mówić o muzyce. Kurcze, aż pokusiłbym się o stwierdzenie, że jestem krytykiem recenzji tabacznych, bo przewertowałem wszystkie dostępne na top25 (jednak nie, kiepski tytuł). Jednak taki to już świat internetu, że nie trzeba być wielkim znawcą, żeby móc czyjąś pracę ocenić. Wystarczy napisać "dobre", "super" i dodać do tego wszystkie, że ma się doktora nauk humanistycznych, ot tak dla zabawy. Jednak przy głosach, że coś jest nie daj Perunie kiepskie wg jakiegoś użytkownika - to wtedy taki opis jest już "infantylny". Gdzież jest zatem granica infantylności przy pozytywnych komentarzach, a gdzie negatywnych? Czyżby tylko granica czysto etyczna, przy której cieszą nas nawet najmniejsze, skromne pochwały, a kiedy dochodzi drobna, skromna bluzga, już jesteśmy nagle zniesmaczeni? Takaż to mi ciekawa dygresja przyszła do głowy. Pomijając kwestię infantylności pierwszych, to śmiało mogę rzec, że komentarze negatywny (vide recenzje krytyczne) i ich ciężko 5s wkład są zmorą wielką. Zgadzam się - są krzywdzące. Jednak najbardziej mnie drażni fakt, że jest taka zasada, do której takie osoby się nie potrafią odnieść, a mianowicie - chcesz ocenić krytycznie, podaj argumenty". W sumie to się też tyczy pozytywnych spraw. Także jak ktoś naprawdę chcę już krytykować, to niech to robi z głową. W internecie pełno jest różnych łacińskich sentencji, które nie czynią nas mądrymi, bo je używamy, a czynią mądrymi, bo potrafimy zrozumieć ich sens.
Karolina S. 1 October 2012
Zgadzam się z Tobą w każdym calu, napisałam ten komentarz, ponieważ zobaczyłam jak bardzo ta nieprzychylna uwaga zabolała Boncziego. Produkował się nad tą recenzją jak szalony, chciał jak najlepiej i został oskarżony o to, że to nie jego praca. Czyli wychodzi na to, że i tak źle i tak niedobrze, bo jak się stara, to nie może być jego, a jak się nie starał, to recenzje były do kitu. Rozumiem budującą krytykę, połączona z dobrą radą na przyszłość, ale komentarz wystawiony przez użytkownika El Gorryl był niemiły i moim zdaniem trochę bezpodstawny. Jak wspomniałam wcześniej, nie zależy mi na wojnie, tylko na jasnym postawieniu sprawy.
Karolina S. 1 October 2012
Zgadzam się z Tobą w każdym calu, napisałam ten komentarz, ponieważ zobaczyłam jak bardzo ta nieprzychylna uwaga zabolała Boncziego. Produkował się nad tą recenzją jak szalony, chciał jak najlepiej i został oskarżony o to, że to nie jego praca. Czyli wychodzi na to, że i tak źle i tak niedobrze, bo jak się stara, to nie może być jego, a jak się nie starał, to recenzje były do kitu. Rozumiem budującą krytykę, połączona z dobrą radą na przyszłość, ale komentarz wystawiony przez użytkownika El Gorryl był niemiły i moim zdaniem trochę bezpodstawny. Jak wspomniałam wcześniej, nie zależy mi na wojnie, tylko na jasnym postawieniu sprawy.
Smak, a raczej zapach Gletchera jest przyjemny, mentolowy z domieszką olejku kolumbijskiego. Naprawdę przyzwoite połączenie, idealne na ciepłe dni, gdy szukamy orzeźwienia. Poschl odwalił całkiem dobrą robotę. Posiadałem już 4 pudełka i nadal chętnie jej zażywam. Może smak nie jest bardzo wyszukany, genialny, ale jest po prostu niezły.
Tabakierka doskonale podpowiada nam czego po tym wyrobie się spodziewać. Dominują tu kolory zimne, w tle widać góry. Przez to większość osób z łatwością zgadnie, że będzie to tabaka orzeźwiająca. Pudełko jest szczelne i posiada niewyszukany lecz sprawdzony dozownik.
Wyrób Poschl'a jest dosyć grubo zmielony, ciemnobrązowy oraz wilgotny.
Ogólnie tabaka nie jest szałowa, ale swoim aromatem zasłużyła sobie na polecenie jej wszystkim 'wciągaczom'. Cena sięga max. 8 złotych a znaleźć ją można w wielu miejscach co także jest plusem.
+ Ładne opakowanie z dobrze dobranymi kolorami+ Orzeźwia+ Dostępność i cena- Lubi zatykać nos
Byliśmy w Bieszczadach przedzieramy się przez kolejne szlaki lasy, połoniny, wycinki drzew a czasem zbaczamy ze szlaku żeby w końcu stanąć na upragnionym szczycie. Pierwsze co robimy to siadamy na ławeczce i w tedy wyjmuję z kieszeni Gletschera otwieram podaje koledze, wciąga tabakę następnie oddaje mi i w tedy ja sypię i zażywam ale że lubimy tabaczane przysłowia to z godnie z tradycją na drugą nogę syp, syp, syp…
Aż tu nagle rozchodzący się świeżutki delikatny zapach po chłodnym nosie, był to cudowny delikatny mentol z olejkami o powoli rozchodzącym się aromacie słowem po prostu Gletscher Prise czyli lodowa szczypta.
Błękit mentol, olejki kolumbijskie, góry i tabacznik eeee zaraz za raz jaki olejek kolumbijski ?!
Zapewne chodzi o identyczną zagadkę jak w red bull-u gdzie to rozchodziło się o pieprz cypryjski. Okazało się że nikt nigdy nie słyszał, nie widział a ty, bardziej nie próbował : ) .
Konsystencja : standardowy Polsch’s grubo zmielony wilgotny lubi się sklejać w kuleczki .
Aromat : Ciekawy dość intensywny czuć delikatną nutkę mentola i główną woń czyli zapewne owy olejek kolumbijski, bardzo przyjemny dla nosa nie narzucający się za bardzo jak to np. w przypadku Lowen Prise ma miejsce.
Tabakiera : Solidna prosta, bardzo ładnie skomponowana naklejka idealnie pasująca do jej wnętrza czyli chodu i orzeźwienia .
+ Bardzo przyjemny aromat+ Orzeźwiająca+ Piękna tabakierka- Zostaje w nosie- Lubi spłynąć do gardła
Recenzję tę popełniam istnym rzutem na taśmę, bowiem w tabakierce pozostały mi dosłownie dwie szczypty Gletscher Prise'a. Podejrzewam, że w najbliższym czasie nie zakupię drugiego egzemplarza, więc to jest najwłaściwszy moment, ażeby opisać jej właściwości. Jestem świadom tego, że niniejsza recenzja nie będzie dla większości odkrywcza, pomocna w wyborze, otwierająca oczy. Gletscher Prise to przecież tabaka znana chyba każdemu, ogólnodostępna, dla wielu - jedna z pierwszych. Jednak dzisiaj mam ochotę opisać właśnie ją, dodać od siebie kilka spostrzeżeń, własne odczucia po "skonsumowaniu" całej zawartości tabakiery.
Pudełeczko nie wyróżnia się niczym szczególnym. 10-gramowa plastikowa tabakierka łudząco przypomina tą od Bayern-Prise'a, ten sam kształt, ten sam kolor. Etykieta przedstawia wizerunek gór w niebiesko-biało-srebrnej tonacji, nazwę tabaki i logo Pöschla (wizerunek mężczyzny zażywającego tabakę szczyptą). Na samym dole napis uświadamiający nas o składzie tabaki. A więc już wiemy, że obcować przyjdzie nam z tytoniem w mentolowej polewie, z dodatkiem tajemniczego olejku kolumbijskiego. Wracając do samej tabakiery, warto wspomnieć o tym, że jest ona "nierozbieralna", więc nie próbujcie jej otwierać.
Konsystencja nie zaskakuje. Typowy Pöschl, chciałoby się rzec - średnie zmielenie, średnia wilgotność, ciemnobrązowa barwa. Konsystencję należy zaliczyć na plus.
Ostatnie szczypty z tego egzemplarza lądują właśnie w moim nosie... Obrazek i podpis na tabakierce zdają się mówić prawdę. Orzeźwiający, choć nie powalający mentol wita nas na samym początku lekkim uszczypnięciem w nozdrza. Nie powoduje nadmiernego łzawienia, kichania (przynajmniej w moim przypadku), ale daje o sobie znać, przynosząc upragnione o tej porze roku (czyt. latem) orzeźwienie. Po chwili dopada nas aromat tajemniczego olejku kolumbijskiego. Czym jest, tego nikt póki co nie odkrył. Olejek ów częstuje nas aromatem dość gorzkim, charakterystycznym, o kamforowym zacięciu. Faktem jest, że trzeba się do niego przyzwyczaić, przekonać do niego. Nie każdemu może się spodobać. Były opinie, że psuje cały mentolowy efekt, że bez niego Gletscher Prise byłby lepszą tabaką. Moim zdaniem dodatek ten tworzy coś na kształt nowej jakości, coś co odróżnia Gletschera od innych "mentolówek". Nie oznacza to jednak, że ten produkt Pöschla to twór wyjątkowy i wybitny. Absolutnie tak nie jest. To tabaka akceptowalna, ale nie powalająca na kolana. Produkt charakterystyczny, lecz przeciętny aż do bólu. Wspomniany olejek powoduje, że nie pomylicie jej z żadną inną tabaką, no może za wyjątkiem Alpen Prise od Swedish Match, do której Gletscher Prise jest bardzo podobna. Są osoby, które omijają szerokim łukiem ten produkt z Geisenhausen, są też tabaczarze wychwalający go pod niebiosa. Mnie osobiście popularny Gietek ani ziębi, ani parzy. Nie darzę go specjalnym sentymentem, ale też nie ciskam gromami na jego widok. Ot, tabaka do zażywania raz na jakiś czas, bez przymusu zachowania ciągłości posiadania pełnej tabakierki. Ale przyznaję, jeśli komuś zasmakuje, może z powodzeniem stać się tabaka codzienną.
A więc dla kogo przeznaczony jest ten produkt? Z pewnością dla wielbicieli tabak od Pöschla, jak i tych lubujących się w "mentolówkach" w ogóle. Zastosowanie olejku kolumbijskiego było zabiegiem, który zniechęcił wielu do tego produktu. Ale przyznać trzeba, że bez niego Gletscher byłby zwykłą tabaką mentolową, a tak przynajmniej zyskała pewną indywidualność, innowacyjność w obrębie nurtu. Za to doceniam ten specyfik. Resztę oceniam przeciętnie, bez większego entuzjazmu. Jeśli chodzi o stajnię Pöschla, mógłbym wymienić kilka tabak, które przyćmiewają znacznie opisywany produkt. Ale są też gorsze. Tak więc cóż mogę powiedzieć, spróbować warto, ale do kategorii "must have" raczej bym jej nie zaliczył. Są lepsze tabaki mentolowe, są lepsze tabaki w ogóle... Rzekłem.
+ Orzeźwienie+ Dla niektórych olejek kolumbijski może okazać się strzałem w dziesiątkę+ Konsystencja+ Tabakierka+ Dostępność- Przeciętność- Dla niektórych olejek kolumbijski może dyskwalifikować całą tabakę- Średniej jakości tytoń
Top25snuff is a non-commercial site with ratings of tobacco products, which damage your health. To enter, give your date of birth — we will only check that you are at least 18.
We don't store your date of birth — your browser only keeps a note that verification succeeded. Privacy policy
Entry from age 18 only
You can't enter the site
Content about snuff and tobacco products is available to adults only. Please come back once you are 18.
Tobacco products damage your health. If you'd like to talk about quitting, call the Polish smokers' helpline (Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym, Poland): 801 108 108.
We use cookies to analyse traffic (Google Analytics). Details in our privacy policy.