Lekki zawód
Postanowiłem spróbować czegoś nowego. Dotarły do mnie dwa opakowania McChrystal's w tym recenzowany English Menthol. Jak sama nazwa wskazuje nie spodziewałem się wodotrysków, ale też oczekiwałem czegoś więcej niż dobrze wszystkim znanym RedBull Poschla, którego już wcześniej recenzowałem i dałem bardzo niskie noty.
Zacznę od pudełka, metalowe, okrągłe bardzo malutkie. Wrażenie delikatności potęguje bardzo stylowa naklejka z opisem produktu i ostrzeżeniem o szkodliwości spożywania. Osobiście bardzo mi się podoba, jakość wykonania naprawdę wysoka, żadnych ostrych krawędzi przyjemna faktura miłe dla oka. Ale niestety nie jestem fanem takich rozwiązań, gdyż słabo się z tego dozuję. Spasowanie pudełka jest bardzo dobre, wieczko zdejmuje się dość dobrze z lekkim oporem. Tutaj daje kolejnego plusa bo nie ma możliwości przypadkowego otwarcia a po nabraniu wprawy można spokojnie otwierać bez utraty nawet ułamka tabaki.
Po otwarciu ukazuje nam się ślicznie zmielona zawartość dość zaskakująco wilgotna jak na "English" w nazwie. Spodziewałem się pyłu :) I ten aromat, nie zaskakujący po prostu Menthol. Ale jest on cudownie słodki, napiszę wręcz landrynkowaty. Gdzieś w tle pojawia się specyficzny, ciężki zapach tytoniu.
Pora na niuch. Za pomocą nabieraczki zrobionej z plastikowej końcówki długopisu dozuje sobie odpowiednią porcję. Ta tabaka brudzi, zostawia wyraźne ślady. Trzeba uważać aby gdzieś przez przypadek się nie zsypała.
Pora na "niuch". No tak, mocne uderzenie mentholu, może nie tak silne jak w RedBullu, ale jednak to menthol. Odświeżenie przychodzi po chwili. Sam aromat mentholu jest dość przyjemny, łagodny z całkiem fajnym lekko tytoniowym finiszem. Niestety nie trzyma się zbyt długo. Ale nie zawala nosa.
Podsumowując, piękne pudełko, strasznie nieużytkowe, obiecuje nam sporo, zapach też jakby coś kamuflował jednak po zażyciu przychodzi rozczarowanie. To tylko menthol, dobry, odświeżający i lekko słodki, ale tylko menthol.
TOP25