WOW Coconut & Toffee vs. Paul Gotard Coconut
Kiedy wpiszemy w wyszukiwarce na stronie Top25snuff frazę: „coconut” dane nam będzie oglądać tylko cztery wyniki. Dwa z nich należą do Paula Gotarda (z czego jeden to odświeżacz do nosa), jeden do Samuela Gawitha (tabaka obecnie znana już tylko z kart historii), oraz jeden do Dholakii (aromat kokos-tofii). Po odrzuceniu wyrobów beznikotynowych, oraz „prehistorycznych”, zostaje nam dwóch kandydatów do wypróbowania. Niezbyt imponujące, prawda? Jednak skompletowanie tych dwóch wyrobów, to dopiero wyczyn! Ja zmagałem się z tym problemem prawie półtora roku. Naprawdę! Być może jest to kwestia mojej małej dociekliwości – zamiast próbować sprowadzać tabaki z całego kraju, ja uparcie sprawdzałem moją lokalną trafikę przynajmniej raz na dwa tygodnie. W końcu doczekałem się – najpierw Dholakia, tydzień później Paul Gotard! Ponieważ dla mnie te dwie tabaki stanowią integralną całość, postanowiłem napisać jedną recenzję dla obu z nich w ten sposób, że na stronie „bohaterki recenzji” zestawię jej zalety z wadami „konkurentki”.
Zaczynam więc od Dholakii – tabaki indyjskiego pochodzenia o ciemnobrązowej barwie, dosyć dużym zmieleniu, ale również dosyć wilgotnej. Opakowanie jej jest poręczne i bardzo ładne. Z przodu widzimy prosty obrazek przedstawiający cukierki toffi jak gdyby wypadające z kokosa. Całość utrzymana jest w brązowych barwach dobrze komponujących się z kolorem zawartości. Dzięki temu sięgając do pudełka z tabakami nigdy nie mam problemów z dostrzeżeniem Dholakii. Co innego Paul Gotard – pudełko standardowe, niczym (oprócz napisu) nie wyróżniające się na tle reszty wyrobów tegoż producenta. Kolejną sprawą jest aromat. W Dholakii da się go wyczuć nawet przy zamkniętym pudełku. U Paula Gotarda nie ma na to szans. Po nasypaniu na rękę tabaka, w przeciwieństwie do swojej konkurentki, nie rozsypuje się, jest na tyle wilgotna, aby trzymać się razem w jednym miejscu. Nie ma także tendencji do wysypywania się w zbyt dużych ilościach, co niestety zdarza się w tym drugim przypadku. Po wciągnięciu czuć wyraźnie ciężki zapach toffi, który przeplata się z kokosowym aromatem. Jest to jednak smak bardzo zrównoważony, nie sprawiający wrażenia faworyzacji danej nuty zapachowej. Kokos (być może za sprawą toffi) jest bardzo naturalny, słodki i soczysty. Świeżość kokosa potęgowana jest przez wilgotność, która moim zdaniem jest w tej tabace wręcz idealna. W przypadku Paula Gotarda nie jest już tak różowo – z powodu dużej suchości tabaka wywołuje u mnie wrażenie podrażnienia śluzówki. Dodajmy do tego jeszcze bolesny spływ do gardła i krótko utrzymujący się aromat, który jest w moim odczuciu bardziej podobny do orzechowego. Czy zatem Paul Gotard jest na straconej pozycji?
(Ciąg dalszy: https://top25snuff.com/component/content/article/35-tabaki/paul-gotard-snuff/631-coconut.html )
TOP25