Czarną Dholakię mam niecałe dwa lata. To dość długi czas, lecz wydaje mi się, że mam tabaki, które leżakują już dłużej. Pomimo jej wieku dalej utrzymuje świetnie aromat, oraz konsystencję taką jaką miała pierwotnie. Potrzeba jej pewnie jeszcze co najmniej tylu samo lat co już ma by zwietrzała, albo może i więcej ? Myślę, że nie zdążę się przekonać, bo pozostało jej mniej niż 1/4 zawartości pudełka.
Skoro już przy pudełku jesteśmy to do czynienia mamy z czarnym, kanciastym, czteogramowym, plastikowym pudełkiem. Z przodu mamy naklejkę także czarną, lecz lekko innego odcienia. Na niej spory biały napis Dholakia i Black Snuff. Powyżej Nasal Snuff, czyli tabaka do nosa. Widnieje jeszcze liść tytoniu. Skoro tabaka do nosa i liść tytoniu, to możemy się domyślać, że będzie czysta tytoniówka. Sypiemy na rękę i...
Black ! Czarne mocno wilgotne, rzekłbym mokre grudki spadają na naszą dłoń. Grudki nie rozbijają się, a raczej rozgniatają. Zmielona jest bardzo drobno. Czerń to taka jak ta z tabakierki. Po wciągnięciu pozostawia nam czarny ślad na ręce. Skoro już jesteśmy po wciągnięciu, to przyszła pora na aromat.
Od pierwszej chwili czujemy, że nie jest to wyrób z Europy. Czujemy tytoń, ale zdecydowanie inny, bardziej orientalny. Jest dość jakby to określić kwaśny. Dalej prezentuje nam się jakby zapach lekko spoconej skóry. Kwasowość lekko spoconej skóry utrzymuje się dość długi czas. Mogłoby się wydawać, że spocona skóra, to straszny aromat. Pewnie wielu z was od razu na myśl przyszła spocona pacha z autobusu/tramwaju komunikacji miejskiej. Jeśli tak to jesteście w błędzie. To raczej coś jak po wędrówce w gorącym słońcu, gdy usiądziemy w cieniu, i nasz pot wyschnie. Jest to dziwny aromat, aczkolwiek nie przeszkadzający. Taki neutralny aromat. Taka też jest ta tabaka, taka neutralna.
Czy ją mogę polecić ? Podejrzewam, że raczej tylko fanom tabak od Dholakii, reszcie może się nie spodobać. Ewentualnie fanom czystych tytoniówek.