Jako lublinianin mogę potwierdzić – Perła miewała gorsze i lepsze czasy. Choć dziś jest trochę gorzej niż jakiś czas temu, to i tak dużo lepiej niż przed wielu laty. Co do osobistych preferencji – zdecydowanie polecam chmielowa – jest w niej najwięcej goryczki, co wyróżnia(ło) ją spośród piw ogólnodostepnych. Export – jak dla mnie słabo – jakieś takie rozcieńczyny. Niepasteryzowana z kolei – choć dawno nie piłem, wydaje mi się najbardziej słodowym w samku lubelskim piwem – jak kto lubi, ja wolę chmielową goryczkę.
Perla miodowa – w moim mniemaniu do piwa na miodzie gryczanym trochę brakuje, ale jest niezła. Wieść gminna niesie, że jest to Trybunalskie Miodowe (z tego samego browaru) z ładniejsza etykietą. Ja dostrzegam jednak pewne rozbieżności między tymi dwoma trunkami – Perła jest bardziej “piwna”, Trybunalskie – “miodowe”.
Warto wspomnieć jeszcze o oranżadkach, czyli Perłach Summer i Winter, które są lubelską odpowiedzią na wzrastającą modę na radlery i inne owoco-piwa. Winter, jak dla mnie, zbyt cukierkowa, Summer natomiast – całkiem niezła – od podobnych produktów odróżnia ją stosunkowo wysoka zawartość alkoholu (5%), oraz duży procent piwa w napoju (bodajże 80%).
TOP25










