TOP25SNUFFTop25snuff
Karta oceny · top25snuff
Mentolówki
Smak
Mentol
Waga opakowania
25 g · metalowe
Rozkład ocen11 recenzji
5★10
4★1
3★0
2★0
1★0
Wyrób tytoniowy · szkodzi zdrowiu18+
Hedges

L.260

4,82
na podstawie 11 recenzji
🏆 #7 w rankingu tabak #1 w marce Hedges
Smak waga 80% 4,91
Opakowanie waga 20% 4,45
Dodaj recenzję

W skrócie

Hedges L.260 to angielska tabaka mentolowa typu medicated w okrągłej, 25-gramowej metalowej puszce z czarno-białym nadrukiem zamiast etykiety; recenzenci przypominają, że recepturę stworzył w XIX wieku aptekarz William Ross Hedges, a nazwa pochodzi od jej numeru w jego księdze. W aromacie dominuje bardzo silny mentol, któremu towarzyszą eukaliptus i kamfora, a część wyczuwa też gorzkawy cytrus i lekkie przyprawy; tytoń jest słabo wyczuwalny. Proszek jest jasnobrązowy, a opisy konsystencji się różnią: jedni piszą o suchym pyle, inni o średniej wilgotności i zmieleniu od drobnego do średniego. Wrażenie w nosie recenzenci opisują jako bardzo mocne, z łzawieniem i pieczeniem, po którym przychodzi chłód i ciepło kamfory; porównują ją z Magnet Menthol. Kilku zwraca uwagę, że puszka jest przepełniona i przy otwieraniu tabaka się wysypuje.

Opracowanie redakcji na podstawie 11 recenzji tabaczarzy

Recenzje

11
4,8

Mentolowa doskonałość

Mentolówki to nie jest mój ulubiony styl tabak. Używam ich częściej w formie medykamentu do przeczyszczenia nosa. Hedges jednak spośród tłumu mentolówek wystaje zdecydowanie swoim zbalansowaniem.

Po otwarciu puszczki widać, że opakowanie jest niestety trochę za małe i tabaka wystaje znacząco poza krawędź. Sama puszka jest ascetyczna, z ładnym klasycznym nadrukiem. Sam proszek pięknie pachnie, od razu uderzając mentolem. Zmielenie pomiędzy drobnym a średnim, średnia wilgotność.

Hedges to bardzo mocny mentol. Zażycie większej szczypty powoduje intensywne łzawienie. Aromatycznie jest, jak na mentolówkę, przyjemnie złożony. Nie jest to czysty mentol, jest delikatna eukaliptusowa nuta, jest też zapewne kamfora, co bardziej czuć po lekkim cieple bijącym w nosie po pewnej chwili. Gdy wygaśnie uderzenie chłodu, odkrywają się nuty aromatyczne doskonałego tytoniu. Nie są intensywne, ale pachną naprawdę przyjemnie. Czuć przyjemny cytrus, bergamotkę, lekko przyprawowe nuty (cynamon i goździki). Zapach w nosie cały czas się zmienia. Nuty cytrusowe po dłuższym czasie wychodzą zdecydowanie na front.

Bardzo fajna tabaka - przynaję 5 w kategorii mentolówek.

+ piękny mentol zbalansowany dodatkowo prawdopodobnie eukaliptusem+ lekko rozgrzewająca kamfora+ dobry tytoń, którego aromat roztacza się po wygaśnięciu mentolowego uderzenia - opakowanie trochę za małe na zawartość
Jan S. TOP recenzent
5,0

Lekarstwo Pana Hedgesa

Hedges L.260 jest jedną z tych tabak ,których historia sięga kilkanaście dziesiątek lat wstecz. Została wymyślona przez aptekarza/wytwórcę leków- Williama Ross'a Hedges'a. Pan Hedges prowadził książkę zawierającą przepisy na maści, syropy, leki i... tabaki. Opisywany przeze mnie Hedges L.260- jedyna tabaka marki Hedges jaka utrzymała się na rynku do naszych czasów zajmował w tej książce pozycję 260, stąd nazwa. Tabaki były kiedyś przepisywane jako lek, na przeziębienia, katar, a nawet poważniejsze dolegliwości np na zapalenie płuc. Z tabak leczniczych typu medicated wystarczy wymienić te najbardziej znane: Dr. Rumney's Mentholyptus czy Medicated No 99. Obecnie właścicielami marki Hedges, podobnie jak J.H. Wilson jest Imperial Tobacco.

Puszka na pierwszy rzut oka może się wydawać gigantyczna, mieści aż 25 gram tabaki. Jest mocna i wytrzymała, niestety i tak jest odrobinę za mała w stosunku do ilości tabaki, przy pierwszym otworzeniu może się nam trochę wysypać, polecam więc otwieranie na kartką papieru. Później tabakę można uklepać, najpierw zagarnąć na środek puszki wystający proszek, a potem z wyczuciem dociskać go do dna puszki. Nie wyobrażam sobie ,żeby ktoś nosił ze sobą tak dużą puszkę, więc tabakierka z uklepaną tabaka stojąca w jednym miejscu, rozwiąże problem wysypującej się tabaki. Kolejną zaleta tabakiery jest nadruk na jej wieczku, nie ma tu etykiety a właśnie jest nadruk. Wydaje się dość prosty i nawiązuje do historii tabaki, nie zmienił się od przynajmniej kilkunastu lat, Na górze wieczka niczym szyld umieszczona jest nazwa marki, białymi literami na czarnym tle, niżej nazwa aromatu "L.260", tym razem czarną kursywą na tle białym, poniżej w podobnym stylu "The snuff". Niestety pół wieczka zajmuje ostrzeżenie o szkodliwości, jednak w związku z tym ,że cały nadruk jest utrzymany w czarno-białej stylistyce, ostrzeżenie aż tak bardzo nie przeszkadza.

Sam proszek jest jasnobrązowy, Średniego zmielenia i średniej wilgotności. Po uchyleniu puszki w nozdrza uderza silny zapach mentolu. Tabaka jest dość mocna pod względem zawartości nikotyny.

Oj siekiera! Hedges L.260 nie bez powodu owiany jest legendą o wielkiej mocy, potokach łez i dziwnych minach występujących po zażyciu. Często uronię łezkę albo nawet i dwie po zażyciu tejże tabaki, mentol jest straszliwie mocny, jest to chyba najmocniejsza tabaka pod względem mentolowym jakiej próbowałem. Nie można jednak powiedzieć ,że Hedges to zwykły wyciskacz łez jak Red Bull, bo niniejsza tabaka jest bardzo aromatyczna, ukryte jest w niej wiele ciekawych wątków i smaczków. Znakomicie przeczyszcza nos, usuwa z niego aromaty poprzednich tabak, przy większych dawkach potrafi znieczulić na zapachy dochodzące z zewnątrz, co często jest wielką zaletą. Można więc podzielić doznania po zażyciu pod kątem ilości zaaplikowanej tabaki, w większych ilościach oferowana nam jest MOC, gruntowne przeczyszczenie nosa, znieczulica zapachowa. A w dawkach mniejszych? Poezja. Zdecydowanie jest z smaczniejszych tabak mentolowych, można odnaleźć tu przynajmniej kilka wątków zapachowych, dla mnie osobiście najmocniejsza jest nuta cytrusowa, jest ostra i gorzka, równa w prawach z mentholem, trwa z nim i z nim przemija. Kolejna nutą zapachową jest aromat eukaliptusa, zapach charakterystyczny dla tabak typu medicated, eukaliptus w bardzo przyjemny sposób łączy się z mentholem, powodując miłe ochłodzenie nosa, wzbogaca aromat. Trzecim aromatem "dodatkowym" jest rozgrzewająca kamfora, nie ma bardzo silnego zapachu, ale widać jej działania, po fali chłodu i wrażeniu świeżości, przychodzi fajna rozgrzewająca nutka. Jest to ciekawe doświadczenie, niby dalej chłodzi, a tu do "chłodnego" nosa trafia fala miłego ciepła. Podsumowując Hedges oferuje nam bardzo ciekawą mieszankę kilku aromatów, rzadko spotyka się tabakę ,która oferuje nam tak wiele aromatów, dlatego należy docenić Hedgesa. O ile połączenia mentol-eukaliptus, mentol-kamfora, mentol-cytrusy, są standardem to połączenie tych wszystkich 4 składników w jednej tabace jest rzadkością. Należy także wspomnieć o tytoniu, jest dość słabo wyczuwalny, jednak w okresie działania kamfory można wyczuć jego nutkę, jest trochę podobny do tytoniu z WoSa S.M.

Hedges to absolutnie produkt typu "musisz mieć", ze względu na jego historię, MOC, piękne i nietypowe połączenie aromatów, odświeżenie no i po prostu na jego smaczność. Jest to jedna z najlepszych tabak mentholowych czy medicated jakich miałem okazję próbować. Polecam, warto przygarnąć do siebie tą czarno-białą puszeczkę z "lekarstwem" Pana Hedgesa.

+ MOC+ 0dświezenie+ Piękne połączenie 4 aromatów, w jedną ciekawą kompozycję+ Tytoń+ Tradycyjność+ Puszka+ Jakość+ ilość+ cena - Dość słaba dostępność
Byku90 TOP recenzent
4,8

Mentolowy powiew świeżości

Hedges L.260-słyszałem o nim tylko tyle, że jest piekielnie mocny. Jako amator takich właśnie tabak, postanowiłem po niego sięgnąć. Po tym jak przyszła paczka z tabakami, pierwszą na jaką się rzuciłem był właśnie L.260. Na pierwszy rzut oka tabakiera wydaje się niepozorna. Otoczona szczelnie folią w celu ochrony przed wywietrzeniem. Pośpiesznie zerwałem folię i otworzyłem sporych rozmiarów tabakierkę. Moim oczom ukazał się piękny widok-wypełnione po brzegi pudełeczko.

Już pierwsze niuchnięcie niewielkiej ilości, spowodowało łzawienie oczu. Autentycznie poczułem się jakby ktoś walnął mnie obuchem w tył głowy. Natomiast w nosie poczułem ostry aromat mentolu oraz odrobinę mniej dający się wyczuć eukaliptus, idealnie się ze sobą łączące. Jest to bez wątpienia najmocniejsza tabaka jaką dane mi było wciągać. Aromat utrzymuje się długo i przyjemnie kręci w nosie. Zmielona jest dosyć drobno, a jeśli chodzi o wilgotność to jest ona raczej na średnim poziomie.

Hmmm, natomiast zastanawiam się co mógłbym napisać o tabakierce... Wizualnie sprawia wrażenie troszkę ubogiej i prostej, aczkolwiek doskonale pasuje do charakteru tej tabaki: prostota i bezkompromisowość. Pudełko jest duże i wytrzymałe. Odrobinę denerwujące jest, że tabaka wystaje ponad tabakierkę, co powoduje, że za każdym zażyciem tracimy odrobinę tego wyśmienitego produktu. Na szczęście wraz z upływem czasu ( i kolejnymi wciągnięciami) problem ten znika ;)

Reasumując, jest to tabaka na pewno nie dla każdego ze względu na swoją moc, ale dajcie jej szansę. Ja tak zrobiłem i się nie zawiodłem. W moim prywatnym rankingu zajmuje ona pierwsze miejsce i nie zanosi się na to, żeby się to w najbliższym czasie zmieniło...

+ MOC!!!+ niesamowicie orzeźwia+ doskonały stosunek cena/jakość+ duuuża tabakierka - słabo dostępna
Avalon TOP recenzent
5,0

Hedges L.260

Zażycie po dłuższej przerwie to w dużej mierze to, co skłoniło mnie przeredagowania opisu tego arcydzieła. W zasadzie do opisania go od nowa.
Mam wrażenie, że opis nie był nie tylko zbyt nieprecyzyjny, ale nie poświęciłem L.260 wystarczająco dużo czasu, miejsca i uwagi. Nie podszedłem po prostu zbyt szczegółowo.
Patrząc na to z drugiej strony naprawdę ciężko oddać ducha tej tabaki, bo produkt w gruncie rzeczy może wydawać się nieskomplikowany – nie odzwierciedla rabatek kwiatowych, koszy owoców. Żadnych ogrodów, łąk, pól, lasów, czy zagajników. No, może nie do końca… Na pewno nie będą to miejsca, które wyobrazimy sobie przez trzy pory roku – najwyżej przez czwartą, którą jest zima. Sroga zima odległych krain, dawno minionych czasów.
Ta tabaka nie jest przeciętnym produktem. Począwszy od historii, przez tabakierkę ma w sobie coś wyjątkowego, co przyciąga.
Hedges L.260 powstał jako lek na różne dolegliwości – głównie katar. Tabaka powstała w czasach, gdy tabaka trzymała się dużo lepiej, niż dziś – całe szczęście, że produkt przetrwał do dzisiejszych czasów. Jest to niepierwszy i na pewno nie ostatni lek, który można i chce się zażywać mimo, że nie ma dolegliwości, na którą mógłby pomóc.
Tabakierka, w której całość się mieści zawiera 25g. Jest to jedna z najsolidniejszych puszek – nie posiada naklejek ani żadnych zbędnych głupot poza ostrzeżeniem o szkodliwości i właściwościach uzależniających… Jest tylko „HEDGES L.260 The Snuff” – wystarczy? Na pewno. Nie mam pojęcia jak nazywa się technika nanoszenia takich napisów i rysunków na puszkę, ale zdaje egzamin znakomicie. Mimo noszenia jej w dżinsach straciła tylko nieco połysku na brzegach. Można zarzucić tylko tyle, że z czasem trochę zbyt lekko się otwiera, ale… Niezdaroodporność też ma granice. ;)
Nie byłoby tyle szumu, gdyby jedna rzecz, którą może poszczycić się L.260. Mentolówek jest na rynku wiele. WoS, dla przykładu, ma ich wiele i różnych typów – praktycznie coś na każdy nos. Dla twardych i tych mniej. Dla poszukujących jakiegoś urozmaicenia i prostych tabaczników… Ale co ma L.260? PERFEKCJĘ. Jest to najlepsza mentolówka jaką miałem okazję próbować. Jest zimno! Mentol jest naprawdę silny i nie działa na nos poszerzając śluzówkę i dając lekkie uczucie chłodu tylko… Mordując go, katując, a łzy wyciskając ciesząc nas chłodem – o ile już trochę ochłoniemy!
Szczęście przez łzy – tak jest!
Wąchając tylko tą tabakę czuć, że jest to składnik dominujący, ale na mój nos jest też kamfora, choć nie dałbym go sobie uciąć [prawie] za nic na świecie. :) Czuć ją głównie jak łagodzi efekty początkowego uderzenia mocy i chłodu.
Eukaliptus – raczej ciężko wyodrębnić ze wszystkiego. W zasadzie tak samo jak kamforę… Eh, Eukaliptus stanowi „połączenie”, wypełnienie pustki pomiędzy składnikiem dominującym jakim jest mentol, a „resztą”, czyli w zasadzie kamforą. Jest tu jako ten „łagodniejszy chłód”.
Czasami czuję jak całość tworzy metaliczny lekko słodki posmak… Zawsze lodowaty.

Trudne do opisania. Warto wspomnieć (hah, trzeba nawet!), że całość tej zabójczej mieszanki zawiera się w dobrej jakości tytoniu.
Słowem podsumowania: Produkt posmakuje zdecydowanej większości osób – jeżeli kogoś nie zraża oszałamiająca moc, bądź dominujący aromat tytoniu nie jest czymś niezbędnym to nie widzę nic, co mogłoby zniechęcić.
Jest to produkt, którego nie można z niczym porównywać – inne tabaki tego typu można porównywać do tej… A w zasadzie mówić czego i ile im brakuje, by stać się produktem tej samej klasy. Ta tabaka to powinna być oficjalnym wzorcem mentolówek!

+ niezrównana moc+ kompozycja składników+ pewne nieskomplikowanie+ znakomita puszka+ tabakiera+ cena+ dostępność, a w zasadzie żywotność+ to, że jeszcze nie zaprzestali jej produkcji
Maciej C. 12 grudnia 2013

Jedyną mentolówką jaką zażywam od pewnego czasu jest O&G i dla mnie jest to świetna tabaka. L260 kupiłem z ciekawości, w zamiarze mocniejszego odpowiednika. Tabaka była standardowo zabezpieczona folią i owszem, mocniejsza jest od O&G ale czy to taki wyciskacz łez, to nie wiem, albo mam egzemplarz mocno wyleżakowany... nie mniej jednak smak tej tabaki, to faktycznie arcydzieło - jak na i tak sporą dawkę mentolu, którą czuję, nadal można nacieszyć się niezłym tytoniem (półkę wyżej stojący, moim zdaniem, niż w O&G), myślę, że będzie ta tabaka pojawiała się u mnie tak regularnie jak O&G i Viking a jak już kupię kolejną puszkę z innego źródła i potwierdzę moc mentolu, to będę mógł podzielić się własnymi doznaniami :)

Piotr TOP recenzent
5,0

Wyciskacz łez

Uwaga! To jest tabaka z piekła rodem! Jest tak cholernie mocna, że przy pierwszym zażyciu (a nasypałem sobie dawkę niedużą) popłakałem się jak moja żona przy "S@motności w sieci". Moc przysłoniła mi nieco aromat, czyniąc go nierozpoznawalnym; jedyne co czułem to pieczenie, swędzenie, drapanie i łzawienie. Nauczony doświadczeniem, za drugim razem zażyłem dawkę minimalną. Lepiej! Pierwsze skrzypce gra tu mięta pieprzowa, potem, powoli, wychodzą pod rękę kamfora i eukaliptus. A to nie wszystko; L.260, to medyk, o składzie równie dziwnym jak jego nazwa, więc tych miętowych smaczków znajdziemy w nim więcej. Nie podejmuję się tego analizować szczegółowo - ogólnie napiszę, że to tabaka bardzo smaczna, bardzo miętowa i piekielnie mocna. Jak na medyka jest troszkę zbyt brązowawa, pewnie przez spory dodatek burley'a. Zmielenie również o włos grubsze, niż bym się spodziewał. Ma ten wyrób swój własny styl, ma charakter. A co jest w nim najpiękniejszego? Otóż, puszka! 25 gramowa, malowana, bez papierowej etykiety. Tabaka kultowa, to i kultowa tabakiera. Ocena maksymalna.

+ moc,+ smak,+ charakter,+ piękna puszka, - brak
5,0

Smak życia!

Opakowanie
Duża, głęboka, okrągła i pojemna puszka. Na metalowym wieczku znajduje się nadruk (nie naklejka!). Oba jest ciężko porysować lub zetrzeć. Wygodnie się otwiera, nie zacina się. Jest stworzone z zapasem, więc przy otwieraniu nie ma możliwości, żeby coś się wysypało. Całość jest szczelna i dobrze spasowana. Dodatkowe wrażenie trwałości i dbałości o każdy detal sprawia folia, która szczelnie okala całe opakowanie, żeby nabywca mógł cieszyć się produktem najwyższej jakości i pierwszej świeżości. Prostota i klasyka jest urocza. Nie ma się do czego przyczepić!

Zawartość
Po otworzeniu puszki dociera do nas potężna fala świeżej mocy! Oczom ukazuje się jasnobrązowy proszek, którego aromat potrafi "uszczypnąć" je nawet z pewnej odległości. Niezwykła historia produktu sprawia wrażenie pewnej tajemnicy jaką jest owiany. Postanawiam podjąć próbę organoleptyczną. Biorę szczyptę drobno zmielonego specyfiku. Nakierowuję palce w stronę nozdrzy, jedno mocne pociągnięcie i... Niezwykłe doznanie! Oczy wypełniają się łzami, nos mocnym a zarazem nietuzinkowym aromatem zaś serce raduje się. Ogólne samopoczucie staje się doskonałe. Trwa moja chwila przyjemności, która odizolowuje mnie od wszelkich problemów szarej codzienności. Życie nabiera kolorów. W głębi nosa poczułem mocne ukłucie, bardzo przyjemne ukłucie. Nagłe odświeżenie. Wnętrze wypełnia silny, miętowy aromat. W całości da się wyczuć kamforę, eukaliptus i szczyptę mocy.
Jedyne porównanie do innych produktów to Rumney's Export i nikła ilość Red Bulla. W większości jest to coś innego, niespotykanego.

Dalej...
Tabaka doskonała! Nie leci do gardła, nie spływa. W nosie bardzo długo utrzymuje się aromat. Nawet po wydmuchaniu w chusteczkę świeżość i moc czuć przez bardzo długi czas. Każda cena jest adekwatna do zawartości. Nie jest ona zbyt popularna i łatwo dostępna, ale niewątpliwie warta polecenia. Komu? Każdemu! Łatwo się z nią utożsamić. Dobra na każdą sytuacją. Można ją aplikować sobie na okrągło. Nigdy się nie nudzi. Gdy zobaczycie ją w sklepie kupujcie bez zastanowienia! Jest to mój jeden z najlepszych zakupów. Ani razu nie nachodziły mnie myśli, że to mógł być zły wybór. Naprawdę warta każdej ceny. Gorąco polecam.

+ Opakowanie+ Smak i aromat+ Ilość+ MOC! - Mała dostępność
forset.kocek TOP recenzent
5,0

Hedges L260

Hedges L260 to tabaka typu medicated. Więc należy się spodziewać sporej dawki mentolu i dobrego odświeżenia. To mamy zagwarantowane. Sam aromat to nie tylko mentol, ale chyba również eukaliptus. Jest piekielnie mocna, ale czy mocniejsza niż Magnet Menthol... Wg mnie tak, ale jeden z moich kolegów uważa inaczej, więc to jest tylko moja subiektywna ocena. Po zażyciu mocno udrażnia nos i nieźle świdruje w środku. Mnie nawet mocno piecze w nosie po zażyciu. Jest to niewątpliwie ciekawe uczucie.

Tabakiera to ogromna, 25 gramowa metalowa puszka. Na górze jest naklejka z białym tłem i czarnymi napisami. Prosta i przejrzysta. Puszka jest dobra i szczelna, jednak ze względu na swoje wymiary, przesypuje z niej po trochu do innej tabakiery, bo niewygodnie jest coś takiego nosić.

Zapłaciłem za te 25 g 19 zł, co jest wg niej jest dużo za produkt tej klasy. Każdy kto poszukuje mocy i ciekawych doznań powinien się nią zainteresować.

+ znakomity aromat+ ma ogromną moc+ dobrze udrażnia nos - dostępność
4,8

Hedges L260 to powiedziałbym ciekawy produkt – zainteresowałem się nim ze względu na tradycyjną recepturę – chciałem spróbować czegoś czego próbowano już od lat – setek lat. I nie zawiodłem się. Jeśli kiedyś takie tabaki były normą to jestem tradycjonalistą. Tabaka o silnym aromacie! Bardzo silnym, wręcz powalająca w swojej mocy wszystkich dodatków eterycznych jakie zgodnie z jej opisami mają wspomagać leczenie dolegliwości naszych górnych dróg oddechowych. Ktoś może powiedzieć mentolówka jak inne, ale ja mam do niej sentyment. Porównanie jakie mi przychodzi do głowy to zestawienie Hedges’a z Magnet Menthol – mocą są porównywalne. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że ta albo druga są silniejsze. Zdecydowanie mogę jednak stwierdzić, że kompozycja Hedges’a mi smakuje nawet jak ją pociągnę za szybko, za mocno to jest ok. Jak to w przypadku tabak o konsystencji pyłu tabacznego suchych nieuniknione jest szybkie dostanie się jej do gardła, ale nawet jeśli to jest w porządku, bo ona mnie nie drażni - co najwyżej budzi skojarzenia z dziadkiem, który na wszystkie schorzenia aplikował sobie maść rozgrzewającą. A Magnet Menthol jak dla mnie czuć w nim chemię, jakieś dodatki kojarzące się ze szpitalem, no i ten smak jak dostanie się do gardła to już masakra – ale o tym napiszę w recenzji Magneta Menthola. Tabaka jak już pisałem ma postać pyłu tabacznego – bardzo suchego. Dzięki temu ładnie się w przypadku równego snuffnięcia osadza w nozdrzach, powodując niestety przy nadużywaniu wrażenie suchego nosa (bardzo suchego). Jej konsystencja jest idealna na katar, ale do codziennego użytku zmieszałem ją z WoS’em Irish High Toast, żeby wzmocnić tytoń i lekko zmienić konsystencję – generalnie tabakiera Hedges’a zaprasza do mieszania, bo jest to po prostu opakowanie zbiorcze 25g, czyli sypiąc sobie do tabakierki przenośnej poeksperymentowałem z WoS-em i posmakowało mi. Generalnie polecam tę tabakę - bardzo dobry mentolowy produkt.

3,8

Pewnego dnia jak co dzień przeglądam Allegro w celu zobaczenia czy jest jakiś nowy okaz tabaki :) W tym dniu, właśnie był. Hedges L260. Cena trochę mnie przerażała, 25 zł to dla ucznia dość dużo. Zwłaszcza, że to tylko jedna tabaka. Kilka dni temu kupując cygara w sklepie internetowym zaglądam do zakładki tabaka i widzę Hedgesa. Cena 21 zł, tak więc zrezygnowałem z jednego cygara aby nabyć tę dziwną, mało znaną tabakę. Kurier przywiózł towar, wyciągam pięknie zapakowane cygara, kilka tabak kumpli i wielką metalową puszkę. Wielka, ponieważ mieści się w niej aż 25 gram mocnego proszku. Co mnie pozytywnie zaskoczyło to to, że tabaka była dodatkowo zapakowana w folię, dzięki której tabaka nie była w stanie wywietrzeć lub się wysypać. Zrywam folię i oglądam puszkę. Jak już pisałem jest ona 25 gramowa, niczym szczególnym się nie wyróżnia, jest okrągłych kształtów dokładnie taka jak 25 gramowe puszki S. Gawitha. Na pokrywce mamy biało czarne logo i napisy - nie, nie jest to naklejka, lecz nadruk. Super. Co tam na tym wieczku mamy? Na czarnym tle napis Hedges a pod nim L.260 The Snuff, napisane ozdobną czcionką. Niestety druga połowa to ostrzeżenie o szkodliwości. Gdyby nie to duże ostrzeżenie byłoby ładnie, skromnie i schludnie. Z resztą teraz też tak jest. Lecz tabaka to nie puszka, która jest mniej ważna. Więc otwieramy. OMG! To chyba najlepiej wyrazi co sobie pomyślałem. Aromat jest tak silny, że po otworzeniu puszki czuć go (i tutaj mówię szczerze) z odległości nawet metra. Polecam otworzyć tabakierę z Hedgesem i poczekać kilka minut, aromat szybko rozejdzie się po pomieszczeniu. No właśnie, ale jaki to aromat? Początkowo przypominał mi Red Bulla, czyli sam mentol. Wąchając tabakę dłużej zacząłem czuć w niej ... domestos :D Ale muszę przyznać, że ten zapach mi odpowiadał. Jednak nie jest to tabaka o aromacie domestosu. Czuć w niej przede wszystkim mentol (aż gryzie w oczy), trochę kamfory lub czegoś podobnego i troszkę, ale to na prawdę trochę, jakiś ziół. Spotkałem się z opisami, w których było napisane iż jest to eukaliptus. Ja eukaliptusa nie wyczuwam - lecz może się to zmieni, w końcu jestem posiadaczem opisywanej tabaki od 2 dni. To tyle jeśli chodzi o doznania przed snuffem. Więc malutka szczypta i zbliżamy palce do otworów nosowych. Chwila spokoju i mocne pociągniecie. Powiedziałem wtedy zmienionym cierpiącym głosem do kolegi, który się przyglądał "Boże jak boli" hehe. Za mocno pociągnąłem. Po zażyciu dostajemy silnego kopa, zalecam wciąganie tabaki tzw. szczyptami, nasypywanie na rękę jest jeszcze gorsze o czym przekonał się kumpel, który prawie by się udusił. Oczywiście po chwili uspokojenia czuć, podczas oddychania, przyjemny chłód i świetny zapach mentolu oraz ziół (może i eukaliptus). Jest on inny niż ten znany z RB, Medica czy Magneta. Jest to też najmocniejsza tabaka, którą do tej pory snuffałem i nie sadzę, żeby coś ją przebiło. Magnet Menthol (przez wielu uważana za najmocniejszą) owszem może i jest mocny, ale Hedges to prawdziwy zabójca, wyciskacz łez i znakomity udrażniacz nosa. L260 jest mocno zmielony, porównywalny do Medica. Wilgotność również na takim samym poziomie jak wyżej wymieniony. Dla osób lubiących tabaki mentolowe będzie on cudem, osoby lubujące się w takich tabakach jak WoS również się nie zawiodą. Hedges L260 Snuff oparty jest na składzie z 1800 roku, kiedy to powstał jako lekarstwo na przeziębienia i inne dolegliwości, dziś ten potwór to prawdziwa gratka dla kolekcjonerów. Dla mnie już ma szczególne znaczenie. Początkowo myślałem, że wydałem w błoto 21 zł, jednak kiedy dostałem paczkę a w niej tego potwora myślę, że był to jeden z najlepszych zakupów. Ocena smaku: 4/5 Ocena opakowania 3/5 Ocena ogólna 4/5 Zdecydowanie polecam, zwłaszcza że jest on dostępny w Polsce.

5,0

Hedges L.260 'The Snuff' jest ojcem i mentorem tabak takich jak McChrystal's O&G czy McCartney od Poschla. Wyobraźcie sobie: moc mentolu i aromat kamfory znane wam z powyższych tabak, pomnóżcie ich potęgę i zapach razy 10, dodajcie eukaliptusowy powiew i.. macie jedynie nic nieznacząca namiastkę tego czym jest Hedges. Hedges jest potężny, Hedges zwala z nóg, Hedges krzyczy Ci do ucha 'PŁACZ ŁOTRZE', Hedges odświeża Twoje ciało z takim impetem, że zazdroszczą mu tego guaranowe koktajle i poczwórne espresso ze zmniejszoną ilością wody, a oszołomiona tauryna stoi, nie dowierza w to co się przed chwilą zdarzyło, i nie potrafi wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Jeśli jednak nadal nurtuje Was pytanie, słodkie dziubaski, czy opłaca się kupić Hedgesa to chętnie Wam na to odpowiem. Warto. W ciemno. A wszystko nagle stanie się jasne.

Dodaj swoją recenzję

Recenzje mogą dodawać zalogowani użytkownicy.