Z cyklu: „antropologia tabaki”;
Tekst pochodzi z książki: „Angola and the river Congo” Joachima Johna Monteiro z 1876 str. 314-15
Zażywanie tabaki jest także bardzo popularne wśród plemion Mushicongos i rdzennych mieszkańców Zombo (którzy zaopatrują wybrzeże w kość słoniową) – te plemiona są jednymi z najbardziej uzależnionych od tego zwyczaju. Liście tytoniu są porządnie suszone nad ogniem, a kiedy już dobrze wyschną, są ucierane na kamieniu. Jednakowoż wyżej wymienione plemiona nie są zachwycone produktem w takiej postaci i żeby dodać mu mocy dosypują do niego białego popiołu uzyskanego ze spalenia gałązek z okolicznych krzaków, który wydaje się mieć bardzo zasadowy odczyn. Jednak nawet to nie jest wystarczające dla co bardziej wymagających nosów, dlatego co niektórzy aby zwiększyć moc swojej tabaki dodają do niej zmielonej papryki chili lub pieprzu cayenne
Za tabakierki służą im przeważnie długie kawałki trzciny, górna, otwarta część jest zamknięta małym, drewnianym korkiem, przyczepionym do tabakierki za pomocą kawałka sznurka, przewleczonego przez dziurkę na jego środku. Ponadto w użyciu są także różnorodnie ozdabiane, rzeźbione tabakierki z drewna. Zwyczajowe sposoby zażywania tabaki szczyptami, lub z anatomicznej tabakiery są nieznane czarnoskórym, co więcej zostałyby uznane za wyjątkowo nieskuteczne metody. Rdzenni mieszkańcy wysypują około jedną łyżeczkę tabaki do wnętrza swojej dłoni, zanurzają swoje wąskie, lecz pojemne nozdrza w pieprznej mieszance, wciągają ją głośno, pomagając sobie w tej czynności obrotowymi ruchami na wpół otwartej dłoni.
Wielu czarnoskórych pozwala, aby wyrosły im karłowate, wełniste wąsy wyłącznie w celu pokrycia ich grubą warstwą tabaki, tak, żeby podczas podróży z ładunkiem na plecach móc zażyć tabaki (poprzez proste podwinięcie górnej wargi i silne wciągnięcie powietrza) bez zatrzymywania się, aby wyjąc tabakierę i zrobić to w zwyczajny sposób.
