Czysta tradycja
Zaczynając od opisu opakowania, uważam za konieczne wystawienie mu noty odpowiadającą kryteriom praktycznym i obiektywnym. Ta papierowa torebka to prawdziwie rachityczny pojemnik, zapewniający niewiele ponad podstawową ochronę przed rozsypaniem szlachetnego proszku. Nie osłania on w żaden sposób aromatu przed zwietrzeniem, a cienki papier jest bardzo kruchy i podatny na przedarcie. W mojej recenzji Perlesreuter Schmalzlera wspomniałem o zaletach saszetek, których ta jest niestety pozbawiona. Taka jest mój przedmiotowy pogląd na nią, jednak uważam, iż jest to także oznaka tradycji i konserwatyzmu – właściwości, którymi przepełniony jest ten Schmalzler. Torebka przypomina osobliwe „tytki”, w które w dawnych czasach, a miejscami także i dziś, aptekarze, czy właściciele drogerii i delikatesów pakowali swoje towary. Jestem także w stanie spojrzeć nań, mając na uwadze niską popularność tego wyrobu, jako metodę obniżenia kosztów produkcji przez tę niewielką firmę, będąc rad, iż cięć dokonano na opakowaniu, raczej niż jego zawartości.
Konsystencją Echt Fresko przypomina innych członków swej tabacznej rodziny. Ciemny, grubo zmielony, oraz dość wilgotny tytoń odbiega jednak znacząco od aromatów innych przedstawicieli gatunku. Niektórzy charakter tego Schmalzlera określają, jako „ciężki”, ja jednak nazwałbym go czystością gatunkową. Wśród bukietu tej tabaki wyróżnić udało mi się dwie dominujące linie zapachowe. Pierwsza to aromat tytoniu, tak przenikliwy i w wyrafinowany sposób uszczypliwy, iż nie sposób w pełni odszyfrować wszystkich jego składowych nawet po kilku spotkaniach z produktem. Nie jest on jednak nachalny, lecz z pewnością potrafiący odurzyć osoby nieprzygotowane na spotkanie z nim. W żadnej innej tabace nie spotkałem podobnych własności. Druga przypomina nieco, jak sądzę, winną, czy fermentacyjną nutę Perlesreutera, jest jednak o wiele mniej prominentna, stwierdziłbym bardziej naturalna. O ile brak tu kojarzonego z gatunkiem Schmalzlerów akcentu, jak mówi się, kawowego, bądź czekoladowego, to tak zwana „wędzonka” zdaje się czasem znajdować w zasięgu zmysłów, choć ciężko ją uchwycić i zbadać.
Podsumowując, idea Schmalzlerów nie jest szeroko rozpowszechniona w świecie tabacznych uciech, a Echt Fresko to na tyle niecodzienne jej wcielenie, iż wątpliwym jest by było w stanie przemówić do wielu. Mnie kunszt tego wyrobu urzekł już od pierwszej szczypty, jednakże wciąż nie poznałem wszystkich jego zawiłości. Opakowanie, jakkolwiek liche i niepraktyczne, wzbudziło we mnie sentymenty pozwalające jeszcze bardziej docenić zawartość. To tabaka, której smakować należy rzadko, aby swoje odczucia ważyć z perspektywy czasu. Pewne rzeczy nie zostawszy nigdzie zapisane odchodzą na zawsze w niepamięć, a do których niestety, bacząc na stan rynku tytoniowego i wielkość firmy Pana Alfreda Sterneckera, jego produkt może wkrótce dołączyć. Moją recenzję piszę, aby pomóc uchronić tak piękny aromat przed tak ponurym losem, oraz polecić go wszystkim koneserom tradycyjnych wspaniałości tytoniowych.
B. dobra recenzja gratuluję :)
Bardzo dziękuję:)
TOP25