TOP25SNUFFTop25snuff
Rating card · top25snuff
Fruity
Flavour
Raspberry
Pack weight
10 g · plastic
Rating distribution13 reviews
5★6
4★5
3★1
2★1
1★0
Tobacco product · damages your health18+
Samuel Gawith

Raspberry

Flavour weight 80% 4.15
Packaging weight 20% 4.04
Add a review

Reviews

13
buzkaxd PL
4.1

Sucha malina

Tabaczka zakupiona na szybkości w jednym z podziemnych kolporterów we Wrocławiu.
Nie zaskoczyła mnie swoim smakiem, malina jak najbardziej choć sucha. Na początku wystraszyłem się jej konsystencji bo zwiało mi ją z ręki xD. myślałem, że już stara.

Opakowani przyjemne, leży dobrze w ręce i można wsadzić w każdą kieszeń.

Aromat no właśnie, co do chemicznego smaku; miałem wątpliwości ale po jakimś dłuższym czasie próbowania tego wyrobu Gawitha minęły. czysta wysuszona malina o kwaskowatym i lekkim smakiem tytoniu.

Tabaka nie powala na nogi swoja mocą, lecz jej aromat na długo zostaje w nosie.
Jej sypkość zmusza do kichania. Nie przepadam za tak miałkim kurzem aczkolwiek ten wyrób bardzo mi pasuje
Polecam ją początkującym.

+ dostępność+ ilość+ dobra dla początkujących+ długo utrzymujący się aromat
Karol S. TOP reviewerPL
4.3

Raspberry

Nadeszła już pora, aby opisać SG Respberry. Jakoś długo zabierałem się do tego. Co nadchodziła myśl "tak już mogę ją opisać" pojawiało się totalne lenistwo i już myslałem, że będę tą recenzję odwlekał w nieskończoność, ale dzisiaj się zdeterminowałem i oto właśnie piszę. ;)
Malina od Samuela Gawitha jest typowo angielskim wyrobem. Otrzymujemy jasnej barwy tabakę o drobnej i suchej konsystencji. W sumie nic nowego, żadne zdziwienie. Często pojawiają się małe kulki. Jednak wystarczy wstrząsnąć tabakierą przed zażyciem, by problem zniknął. Kulka jak wyleci lubi stoczyć się z dłoni.
Tabakierka też jest większości dobrze znana. Bardzo ładnie się prezentuje, jest dobrze dobrana kolorystycznie i przyciaga oko w swej prostocie. Jednak mój egzemplarz ma dość spory minus. Już kiedyś nie raz o tym czytałem, aczkolwiek spotkało mnie to po raz pierwszy. Mianowicie suwak otwiera się tylko do połowy. Z drugiej strony można uznać to za plus, bo raczej cięzko nasypać przypadkowo kopiec.
Odnośnie aromatu raczej nie spodziewałem się żadnych niespodzianek. Kupiłem tabakę o zapachu malinowym i tak właśnie jest. Przyjemny, delikatny, a dodatkowo intensywny aromat. Początkowo był bardzo chemiczny i duszący. Z czasem jednak chemiczność uleciała i zrobiło się bardziej naturalnie. Jednak przy częstym zażywaniu może okazać się męcząca. Co dziwne cięzko tutaj wyczuć specyficzny dla tabak z Kendal aromat tytoniu. Brak tutaj tego "kurzowatego" aromatu, który jest znakiem rozpoznawczym Samuela Gawitha. Może musi się jeszcze lekko przewietrzyć? Jednak pomimo tego jest dobrze i tego można było się spodziewać.
Po zakupie nie czuję się rozczarowany. Zachwytu też jednak brak. Dostałem to czego oczekiwałem, w dobrej cenie o dobrej jakości. Polecam z czystym sumieniem.

+ Przyjemny aromat+ Nazwa odzwierciedla zawartość+ Angielskie zmielenie - Nie otwierający się do końca suwak w tabakierze
Tomek TOP reviewerPL
2.5

W poszukiwaniu maliny idealnej...

Do niedawna nie miałem do czynienia z wyrobami sygnowanymi marką Samuel Gawith, a że z natury ciekawska ze mnie bestia musiałem coś zakupić. Padło na Vanille i Raspberry - w wyborze kierowałem się osobistymi preferencjami (malina) i ocenami użytkowników (wanilia).

Opakowanie identyczne z tabakierką od Bernard Tabak, która jest moją ulubioną obok buteleczek od PG. Fajny kształt, estetyka na wysokim poziomie, wzorowa ergonomia - idealnie leży w dłoni. Bardzo lubię "suwaki posuwaki". Cztery i pół gwiazdki, w pełni zasłużone.

Tabaka jest koloru ciemnobrązowego, drobno zmielona ale nie pylista, lekko wilgotna. Zdarza jej się wdzierać do gardła, zazwyczaj po dobrych kilku minutach siedzenia w nosie.

Po przystawieniu nosa do tabakierki i porządnym zaciągnięciu powietrza pomyślałem "i to ma być malina?". Zapewne w tym samym momencie na mojej twarzy pojawił się grymas rozczarowania połączony ze złością. Zatem próbujemy. Wciągnąłem uczciwą szczyptę i naprawdę się zezłościłem. Połączenie kwaśnej, niedojrzałej "ala maliny" z paskudnym, bardzo specyficznym (w deseń bardzo mokrej ziemi) aromatem tytoniu, identycznym z tym jaki występuje w Vanilla. Próbowałem dać tej tabace szansę, ale za każdym razem reakcja jest ta sama, syf, syf, syf. Dwie gwiazdki. Czas sięgnąć do szuflady po kolejną malinę a o tej postarać się zapomnieć. Dziwią, naprawdę dziwią mnie jej wysokie noty.

+ zacna tabakierka jedynym plusem - paskudny aromat
Łukasz W. TOP reviewerPL
4.6

Samuel Gawith Raspberry

Tym co zawsze przeszkadza mi w typowych owocówkach Poschla jest nadmiar mentolu. Nawet jeśli same owoce nie trącą chemią to jednak potężna dawka mentolu zawsze ten aromat przykryje, zabije a jeszcze podrażni i przytka nos. Samo jednak dodawanie do tytoniu słodkiego aromatu owocowego wydawało mi się słuszną ideą więc popytałem na forum i otrzymałem odpowiedź, że owocówki Samuela Gawitha nie posiadają ani krztyny mentolu. Postanowiłem więc sięgnąć po tę najpopularniejszą czyli o smaku malinowym...
...no i otrzymałem mniej więcej to czego chciałem :) Tabaka angielska w każdym calu - jasna, drobniutko zmielona, może nieco bardziej wilgotna niż wyroby WoS czy Gawith Hoggarth. Po zażyciu poczułem niezwykle intensywny (tak intensywny że wręcz czuć go w gardle i ustach), słodki, ciepły aromat malinowy. Trudno oczekiwać od tabaki, że będzie nam pachnieć jak koszyczek świeżo zerwanych malin ale temu produktowi na prawdę jest do tego blisko. Mimo to porównałbym aromat SG Raspberry raczej do aromatu kisielu czy herbaty malinowej. Niemniej jest on bardzo bardzo przyjemny choć mógłby być nieco mniej słodki a za to bardziej kwaskowy. Poza tym jak na mój gust jest nieco za bardzo intensywny przez co przykrywa znakomity suchy, "ziemisty" angielski tytoń. Tytoń ten jest dla "malinki" jedynie tłem - choć trzeba przyznać tłem bardzo dobrze pasującym.
Ależ co ja gadam - w sumie powinienem się cieszyć że ten tytoń w ogóle czuć - przecież w cukierkowych snuffach Poschla często nie uświadczymy go wcale.

+ naturalny intensywny i długo utrzymujący się aromat owocowy+ przyjemny typowo angielski tytoń+ ładne i funkcjonalne opakowanie - bardziej herbata czy kisiel malinowy niż malina- nieco za słodka
Piotr TOP reviewerPL
4.0

Raspberry

Jakoś długo nie miałem przekonania do firmy Samuel Gawith, miałem okazję spróbować SG Chocolate, ale nie przypadła mi do gustu, więc raczej nie interesowałem się tą firmą.
Próbką Raspberry jak i wieloma innymi uraczył mnie kolega Jelcyn, za co bardzo jestem wdzięczny.
Zmielenie drobne, prawie pyliste. Tabaka dosyć sucha, że tak powiem, ale przy umiejętnym zażyciu ląduje tam gdzie powinna.
Czuć delikatne uszczypnięcie w nos, aromat lekko przykurzonego tytoniu oraz przeciera się naturalny soczysty zapach maliny.
Zaskoczony pozytywnie byłem tą tabaką, jest to doskonałą odskocznia od masakrującego śluzówkę mentolu.
Tabaka jest trochę trudniejsza w odbiorze od poschlowskich cukiereczków i nie każdemu przypadnie do gustu, ale jest to całkiem sympatyczna owocówka.

Paweł PL
4.2

Raspberr made in U.K

Jako że Samuel Gawith staje się coraz bardziej popularny w Polsce i jest dobrze oceniany, postanowiłem nabyć jeden z produktów tej firmy. Wybór padł na malinkę. Bałem się że mój poeschlowski nos nie zasmakuje już nigdy w angielskich produktach po przebojach z WoSami, lecz zostałem mile zaskoczony ;).

Aromat tej tabaki jest w swojej klasie świetny. Po zażyciu czujemy naturalną malinkę i nie ma tu żadnej sztuczności jak w Poeschlach. Tę naturalność podkreśla jeszcze inny współgrający aromat, którego nie jestem w stanie określić, ale jest to naprawdę coś specyficznego! To chyba wynik porządnego przyrządzenia tytoniu. Tabaka jest sucha co dla mnie jest nowością jeżeli chodzi o owocówki. Jest bardzo lekka i mocno zmielona, lecz w aplikowaniu nie następują żadne działania niepożądane. Jedynym mankamentem jest jak dla mnie brak "mocy", choć aromat jest dość intensywny. Na ogół - Jestem zachwycony!

Tabakiera choć taka sama jak we wszystkich odmianach SG, to muszę powiedzieć, że jest piękna i poręczna. Ma swój styl ;)

Polecam ;)

+ specyficzny, intensywny i przede wszystkim naturalny aromat+ cena - zatyka nos
Hubert PL
2.2

Pył czy kurz?

Spotkałem się po raz pierwszy z wyrobem Samuela Gawitha i raczej przez dłuuuższy czas się nimi ponownie nie zainteresuje.
Tabaką poczęstował mnie znajomy - wpierw byłem zaintrygowany, po otwarciu pudełeczka i powąchaniu zawartości można było poczuć bardzo przyjemny aromat - pachnie herbatą owocową.
Sypie zatem na rękę i pierwsze zdziwienie - będąc przyzwyczajonym do produktów Poschla zaskoczyło mnie zmielenie tej tabaki: jest bardzo pylista. No ale zażywam. Jakie wrażenia? Dość paskudne niestety.
Malinę trochę niby czuć, ale to przede wszystkim smak ziemi, pyłu czy kurzu dominuje w tej tabace. Cały ten okropny smak jakby "zatyka" nos i jest nieprzyjemny. Po paru chwilach zaczyna nawet piec w nosie. Po kolejnych paru krótkich chwilach tabaka zaczyna spływać do gardła! Szybko więc sięgnąłem po chusteczkę i wydmuchałem to plugastwo.
Co do tabakiery - mnie ani ziębi, ani grzeje, nic specjalnego, dlatego otrzymuje ode mnie 3.

Summa summarum - tabaki nie polecam, uczucie jest takie jak wciąganie kurzu. Jedynym plusem jest to, że po jakimś czasie po wydmuchaniu było w nosie czuć całkiem przyjemny malinowy aromat, ale nie ma co dla niego cierpieć. Nie polecam.

+ aromat po zażyciu i wydmuchaniu nosa utrzymuje się dość długo - szybko spływa do gardła- smak jakiegoś kurzu, czy ziemi- piecze w nos (pierwszy raz się z czymś takim spotkałem)
Maciej TOP reviewerPL
4.0

Samuel Gawith Raspberry

Od pewnego czasu obserwuję rozwój tabaczanego rynku w naszym kraju. Można powiedzieć, że od dobrych dwóch - trzech lat mamy do czynienia z pewnym rodzajem boom`u, albowiem do Polski sprowadzane są coraz to nowsze tabaki, które wcześniej były jedynie obiektem westchnień większości tabaczarzy. Innymi słowy: Jest popyt – jest podaż.
Jednak zauważam pewne niepokojące zjawisko, coś co zwykłem nazywać syndromem Poschl`owych nosów. Chodzi mi tutaj o skrajnie krytyczne podejście do wielu tabak, które diametralnie różnią się od tego, do czego przyzwyczaiła nas niemiecka firma. Najlepszym przykładem są tutaj tabaki Samuela Gawitha, które są dużo trudniejsze w odbiorze. Pisze o tym, ponieważ przyszło mi recenzować jeden z produktów pana Samuela - Raspberry.

Mamy tutaj do czynienia z ciekawym wyrobem, który w mojej ocenie jest dobrym sposobem na rozpoczęcie przygody z tabakami z Kendal. Już spieszę z wyjaśnieniami dlaczego.

Otóż „Malina” zamknięta jest w standardowej, bernardowskiej tabakierce, zastosowanie której znacznie poprawiło jakość wyrobów pana Samuela. Ci, którzy zrazili się do firmy po spróbowaniu starych, puszkowych wersji powinni zrewidować swoje poglądy. No ale nie o tabakierę tutaj się rozchodzi, choć muszę przyznać, że i od strony estetycznej nie można niczego Samuelom zarzucić.
Zatem nie zwlekając dłużej dokonuję analizy zawartości.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy jest typowo angielskie zmielenie produktu. Co prawda nie jest to indyjski pył, ale niewiele mu do niego brakuje. Przy takim zmieleniu o wilgotności nie może być mowy, mamy tutaj do czynienia z jasnobrązowym, suchutkim tytoniem.

Pomimo tych cech ta tabaka nie ma tendencji do zwiedzania meandrów naszych gardeł, raz zaaplikowana siedzi tam, gdzie powinna, dając uczucie przyjemnego pieczenia. Wraz z pieczeniem przychodzi aromat malin. I tutaj również należy się słówko wyjaśnienia, albowiem jest to nieco odmienna malina, niż te spotykane u innych producentów. Jest bardziej naturalna, raczej kwaśna niż słodka, złamana charakterystycznym dla wyrobów pana Samuela zapachem. Różni ludzie różnie go określają, raz jako „kurz”, czasem jako pewną ziemistość. Szczerze powiedziawszy nie wiem jak ubrać go w słowa, najlepiej będzie jak sami spróbujecie. W tle natomiast gra nam całkiem niezły tytoń.

Całość sprawia, że ta tabaka jest niezwykle przyjemna w odbiorze. Świetnie orzeźwia, a aromat „kurzu” doskonale współgra z zapachem kwaskowatych malin i delikatnego tytoniu. Ponadto nie jest tak konserwatywna jak chociażby Kendal Brown, aczkolwiek charakterystyczne cechy wyrobów pana Samuela są w niej odpowiednio wyeksponowane. I właśnie dlatego jest całkiem niezłą propozycją dla osób chcących przerzucić się na nieco „trudniejsze” tabaki.

+ Doskonałe połączenie orzeźwiającej owocówki z charakterystycznymi cechami wyrobów SG+ Kwaskowate maliny+ Długo utrzymujący się aromat+ Dobra na początek przygody z SG - Ma tendencję do podrażniania nosa
Piotr 2 March 2011

"Syndrom pöschlowych nosów" :D Ja przez ten syndrom obskoczyłem już kilka minusów za moje recenzje. Na szczęście myślę, że tendencja ogólna się zmienia, a gusta tabaczarzy dojrzewają z upływem czasu i dostępnością coraz to nowych smaków. Ku dobremu zatem zmierza. A Pöschl... hm, ujmę to tak: Nikt mnie nie przekona, że Saga to dobra herbata, choćby nie wiem jak często i jak szeroko była reklamowana. Pozdrawiam - Pastor

Damian PL
4.6

Zakupiłem z ciekawości, pomyślałem, że malinowa tabaka przyda mi się w moim skromnym zbiorze. Opakowanie: To zamknięcie.. jakoś miałem wrażenie, że przez nie ucieka cały aromat tabaki. Opakowanie tyłka nie urywa, takie schludne bez rewelacji. Zawartość: Zacznę wyjątkowo od aromatu, czysta malina! Aromat jest świetny. Niestety dla mnie tu plusy się kończą. Tabaka jest za sucha i za drobno mielona. Konsystencja nie podchodzi mi zupełnie w dodatku przez to opakowanie aromat bardzo szybko z niej uciekł. Dla miłośników drobnych tabak może być, ale radzę szybko opróżnić opakowanie.

Paweł PL
4.6

Udało mi się swego czasu zakupić dwudziestogramowe opakowanie tego cudeńka w metalowej puszeczce w cenie jedynie ośmiu złotych polskich. Warto było. Pierwsze wrażenie, jakie sprawiła na mnie ta malinowa tabaczka było raczej negatywne. Usilnie próbowałem dostać się do środka, ale szczelnie zamknięta puszka mi na to nie pozwalała. Potem się wyrobiła, ale czasem drobinki tabaki dostają się pomiędzy zamknięcie i się puszka blokuje. Raczej minus, ale za to bardziej stylowe opakowanie od zwykłego plastiku ;) Smak jest genialny - prawie jak prawdziwa malina! Tabaka bardzo sypka, o konsystencji kurzu, czyli taka, jaką lubię. Przez to "daje" trochę po nosie przy wciąganiu, ale mocna nie jest. Niektórzy zarzucają jej, że pachnie jak torf, ja jednak tego nie czuję - dla mnie to czysta malina. Ogólnie tabaka ciekawa, "odświętna". Na co dzień nie polecam, bo i to tabaka na co dzień nie jest. To niezwykły, magiczny wręcz proszek, który należy wciągać przy dobrej okazji. Idealna w przerwie pomiędzy Red Bullem, a Gawithką ;)

Add your review

Only logged-in users can add reviews.